sobota, 25 kwietnia 2015

Steam Cream- kwc? Komu go polecam?










Jak Steam Cream sprawdził się u mnie i komu mogę go polecić? Pojawił się już w paru miejscach, wiele dziewczyn bardzo go chwaliła a niektóre recenzje były niesamowicie pozytywne. Ja jakiś czas temu kupiłam go w Pigmencie kiedy się tam pokazał, głównie ze względu na owies, który dobrze wpływał na moją skórę już w kremach A-Dermy.
Skład bowiem jest naprawdę bardzo dobry:). Ale czy krem ma jakieś wady? U kogo może się nie sprawdzić?


Zacznijmy od plusów:


  • Krem jest świetną, wręcz wymarzoną bazą pod minerały dla cer suchych, lub tych, które owe minerałki nieco ściągają. Dodatkowo lekko wygładza powierzchnię skóry co sprawia, że dany podkład mineralny wygląda naprawdę dobrze. Chyba zaczęłyśmy od nietypowej zalety.



  • Bardzo dobrze koi wszelkie podrażnienia i zaczerwienienia.



  • Naprawdę dobrze i trwale nawilża. Oprócz Volux Premium z Rizette to najbardziej nawilżający krem w mojej kolekcji. Sprawdzałam go w różnych warunkach- w nocy kiedy wyłączałam nawilżacz a kaloryfery grzały, rano skóra nie była tak wysuszona jak przy innych kremach. Było naprawdę lepiej:). W ciągu dnia również nie ma potrzeby replikacji kremu. To duża zaleta i wygoda- nakładamy go raz i zapominamy o kremach:). Jeśli chodzi o nawilżanie to radzi sobie lepiej niż np Różany Make Me Bio więc jeśli on nie wystarczył, możecie spróbować SC.



Zerknijmy na skład, mamy tutaj:

napar z płatków owsianych
olejek lawendowy
wodę z kwiatów pomarańczy
olejek rumiankowy
olejek ze słodkich migdałów
absolut z kwiatu pomarańczy
masło kakaowe
absolut różany
olejek jojoba
olejek neroli
na końcu zapach (szczerze mówiąc nie wiem po co, biorąc pod uwagę lawendę, absolut róży i kwiatu pomarańczy;/) dwa parabeny.




  • Krem ma lekką, raczej wodnistą konsystencję. Aplikuje się łatwo, przyjemnie rozciera, szybko wchłania.



  • Do końca mojego opakowania zostało jeszcze sporo, bo krem jest niesamowicie wydajny. Właściwie wystarczy tylko zanurzyć w nim opuszek palca by nawilżyć cała twarz. Nie ma potrzeby przesadzania z ilością.



  • Bardzo ładnie radzi sobie z suchymi skórkami, naprawdę sprawia, że powolutku znikają.






A jak sprawa ma się z wadami?




  • W przeciwieństwie do Make Me Bio nie zauważyłam wpływu na koloryt cery.



  • Jeśli nie lubicie zapachu lawendy i podejrzewacie, że może mieć wpływ na przyjemność stosowania, lepiej nie ryzykować.  Krem pachnie naprawdę intensywnie, to właściwie w całości mocna lawedna bo kwiat pomarańczy gdzieś się gubi.




  • Niekoniecznie będzie nadawał się jako krem pod podkład na skórze mieszanej czy tłustej. Tutaj wszystko jest kwestią potrzeb i indywidualnych preferencji. Powiedziałabym, że zachowuje się podobnie jak nawilżający Fitomed. To chyba najlepsze porównanie, choć Steam Cream jest mniej gęsty to pozostawia po sobie leciutką i cienką warstwę, co może przeszkadzać niektórym dziewczynom. Dla cer suchych to zbawienie, ale jeśli macie tłustą skórę i na co dzień korzystacie z matujących kremów, nawet Steam Cream może być dla Was za tłusty.  Jeśli lubiłyście Fitomed, polubicie i Steam Cream.



Krem kosztuje około 60zł i powinnyśmy zużyć go w 6 miesięcy.
Do wyboru mamy mnóstwo pięknych opakowań, co na pewno jest plusem jeśli chcemy wybrać coś specjalnego np na prezent czy dla siebie.






Komu tek krem posłuży?

Dziewczynom które potrzebują mocnego, trwałego nawilżenia. Które lubią naturalne kosmetyki, lubią lawendowe zapachy, potrzebują czegoś nawilżającego i wygładzającego pod podkład.
Dziewczynom z suchymi skórkami, suchymi partiami na skórze, które wyłapuje podkład i na nich się osadza.
Posiadaczkom skór mieszanych z suchymi partiami. Nie nakładałabym go bowiem na przetłuszczające się miejsca na skórze, ale w innych rejonach może się sprawdzić.


Jeśli sprawdzałyście Fitomed, Make Me Bio, Sylveco i szukacie czegoś bardziej nawilżającego, Steam Cream zdecydowanie warto wypróbować.



Macie z nim jakieś doświadczenia?
Myślałyście by go wypróbować?


Buziaki

Ala

czwartek, 23 kwietnia 2015

Promocje w Rossmanie: Podkłady, róże, bronzery, pudry, rozświetlacze i korektory -49%.


 







Od piątku w Rossmanach kolejna przecena:). Tym razem -49% na podkłady, korektory, pudry, rozświetlacze i róże. Sama tym razem nie planuję zakupów, ale wiem że przyda Wam się taki post:>
Dzisiaj więc parę kosmetyków którym warto lepiej się przyjrzeć.

Najpierw jeszcze jedna ważna sprawa. Od ostatniej przeceny nie pojawiło się znów tak wiele nowości, dlatego większość rekomendacji pozostaje bez zmian. Nie ma jednak co pisać o tym samym dwa razy, jeśli więc szukacie większej ilości kosmetyków które możecie kupić poczytajcie:


Rossmanowe korektory, pudry, podkłady itp...


Niektóre produkty pokazuję drugi raz, dotyczy to głównie korektorów- jest też parę nowości:)




środa, 22 kwietnia 2015

Ile kosmetyków macie 'pod prysznicem'?. Jak wprowadziłam łazienkowy minimalizm.








Szampony, odżywki, pianki, żele, mydła, peelingi.... Pewnie można by wymieniać jeszcze długo, bo kosmetyków w łazience można mieć naprawdę mnóstwo. Swego czasu byłam w tym naprawdę mistrzem. Pod prysznicem zawsze miałam przynajmniej dwa szampony, parę masek i odżywek, mydeł, żeli, peeling a na półce mnóstwo kremów i balsamów.
Na studiach zdarzało mi się mieszkać z zupełnie różnymi współlokatorkami, niektóre podzielały moją kosmetyczną manię, inne były minimalistkami ale żadna mnie nie przebiła.
Chyba lubiłam mówić sobie że mam wybór:D Z czasem jednak ten 'wybór' zaczął mnie po prostu męczyć.

Stało się tak, że za każdym razem kiedy spoglądałam na wszystkie kosmetyki przypominałam sobie, że trzeba je wreszcie skończyć. Myślałam o tym, które wypadają lepiej a które gorzej i jak sobie z tymi gorszymi poradzić.... "O... ta odżywka, kiedy wreszcie ją zużyję.... może z tym szamponem była by całkiem całkiem? Może do golenia...szkoda mi ją odkładać;)". Każda zbędna rzecz wołała o przywrócenie sensu jej obecności w łazience i zajmowała myśli, kiedy właściwie miała to być chwila spokoju.

Ile kosmetyków macie u siebie pod prysznicem?



Obecnie trzymam dokładnie 5 opakowań:

szampon
maskę
odżywkę
mydło 
pasta do mycia lub peeling

do tego akcesoria:
glov
rękawicę kessa







5 kosmetyków okazało się o wiele lepszym wyjściem niż wcześniejsza wersja:

2 szampony
3 odżywki
3 maski
3 mydła!
2 peelingi
żel
pianka
2 olejki
pasta do mycia ciała


W pewnym momencie postanowiłam całkowicie oczyścić przestrzeń łazienkową. 
Niby prosta sprawa, jednak dotychczas znajdowałam milion wymówek i powodów by trzymać tam rzeczy których właściwie nie używałam, używałam rzadko lub mogłam się bez nich obejść.

Na pewno niedługo się przyda.
Na pewno niedługo się zmobilizuję i będę mieć czas by tego używać.

To moje ulubiony wymówki. Najczęściej dotyczyły kosmetyków do pielęgnacji twarzy ale też tych do włosów. Zaczęłam je sortować.








  • Wyciągamy wszystkie, układamy na podłodze- teraz widzimy, że trochę tego jest. 



  • Pomyślmy co na pewno zostaje- to kosmetyki których używamy codziennie. Kosmetyki których używamy raz w tygodniu też zostają.



  • Wszystkie inne z nadziejami na bliżej nieokreślone 'kiedyś' chowamy do pudełka. Gdyby ktoś zrobił to za nas, może nie zauważyłybyśmy że czegoś brakuje:D Jeśli bez wyciągania poleżą tam dłużej spokojnie możemy je komuś oddać lub poczekać na denka obecnych. 



  • Pudełko z kosmetykami trzymam osobno a jeśli wyciągam coś jednorazowo staram się by zawsze do niego wracało. 



  • Te które wzbudzają mieszane uczucia możemy odłożyć na bok i oddać komuś u kogo lepiej się sprawdzą. Możemy też spróbować zużyć je w jakiś inny sposób. O innych zastosowaniach bubli pisałam tutaj (klik).




  • Teraz wszytko układamy ponownie w naszej szafce. Ja akurat znów sortuję wszystko według częstotliwości stosowania- tak by mieć najczęściej używane rzeczy najbardziej pod ręką. Używane rzadziej kosmetyki trzymam wyżej. Jednak znów staram się by nie było ich zbyt wiele. 








Obecnie w szafce mam:

2 kremy
krem pod oczy
peeling K+K
dezodorant
krem na podrażnienia
miejscowy preparat na niedoskonałości
olejek
micel
olejek do włosów
serum do włosów
ałun
hydrolat
balsam do ciała
osobną kosmetyczkę z rzeczami do higieny intymnej, lekami, plastrami


Jak wyglądają Wasze zasoby?
Ile kosmetyków trzymacie pod prysznicem czy koło wanny? 
Lubicie mieć wybór czy raczej dużo miejsca?


Jutro napiszę Wam o tym co tym razem warto kupić w Rossmanach z okazji przecen:)

Buziaki

Ala





wtorek, 21 kwietnia 2015

Czerwona szminka na cienie pod oczami? O co chodzi:)








Jakiś czas temu parę z Was pytało mnie o filmik w którym Deepica Mutyala pokazywała jak zakrywa cienie pod oczami przy pomocy... szminki:). I to nie byle jakiej, bo wściekle czerwonej!
Stało się coś bardzo ciekawego, bo film wzbudził nadzieje w wielu posiadaczkach mocnych cieni. Wystarczy sięgnąć po czerwoną szminkę! W sieci powstało też mnóstwo filmów "red lipstick concealer fail" w których dziewczyny o 'naszej' karnacji smarują się czerwonymi szminkami pod oczami, zupełnie bezmyślnie, oczywiście z opłakanym efektem, krytykując sposób.
Jak to jest ze szminką pod oczami?:)) Warto czy nie?

Na pewno warto wytłumaczyć!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...