sobota, 28 marca 2015

Gąbeczki Real Techniques dla Was. 3 sposoby na lepsze wykorzystanie swojej gąbki + jak ją wyczyścić.









Dzisiaj coś miłego na dobry początek weekendu:). Od sklepu Cocolita mam dla Was gąbeczki Real Techniques, a tym razem aby je zdobyć, wystarczy zgłosić się, zostawić mi maila i polubić Cocolitę na fb jeśli macie konto (klik).

Ja opowiem o moich wrażeniach z korzystania z gąbeczek i  o tym jak używać ich efektywniej oraz jak można je umyć, bo to zawsze przysparza troszkę problemów:D


Obecnie posiadam już trzecią gąbeczkę tej firmy. Jakiś czas temu zastanawiałam się też nad gąbeczką Mac, ale Real Techniques niczym jej nie ustępuje, a cena jest bardziej przystępna. Teraz nie zamierzam zamieniać jej na inną, bo jestem całkowicie zadowolona.




piątek, 27 marca 2015

Przydatny gadżet do brwi i to, czego aktualnie używam.









Dzisiaj o pewnym przydatnym gadżecie, który pomaga mi w ujarzmianiu brwi i bardzo pozytywnie mnie zaskoczył:). Ale nie tylko, bo też o kosmetykach, których używam ostatnio.
O brwiach pisałam na blogu już wiele razy, pokazywałam Wam pomocne produkty, sposoby i błędy jakich możemy unikać.

Jeśli chcecie zobaczyć więcej, zerknijcie w linki niżej:












Moje brwi potrafią być dość niesforne. Głównie dłuższe mają tendencje do wywijania się na górze i na początku bywały bardziej wystające, niż na najwyższym odcinku.
Na pewno wiele dziewczyn wie o co chodzi, wiele razy wysyłałyście mi zdjęcia swoich brwi i często miałyście z nimi ten sam problem.






Aby uzyskać idealny kształt, zwykle przeczesywałam je szczoteczką po czym delikatnie przycinałam od góry, używając nożyczek do skórek. Od góry włosków nie wyrywałam prawie w ogóle, chyba, że pojedyncze wyrastające sporo poza linią.

Ostatnio mocno ograniczyłam wyrywanie i usuwam włoski tylko z poza linii brwi- na samej linii często daje im całkowicie odrosnąć, łuk się wtedy lekko pogrubia a ja za jakiś czas ewentualnie znów wracam do starego kształtu. 






Ostatnio odkryłam jednak maleńką golarkę z Rossmana:). Wcześniej szukałam zestawu z Ardell, ale nie był już dostępny, więc postanowiłam dać szansę małemu, szaremu urządzeniu.
Muszę przyznać, że spisało się genialnie i niesamowicie ułatwia przycinanie brwi, co na pewno przyda się wielu dziewczynom. Jeśli Wasze brwi wymagają lekkiego podcięcia lub już to robicie, musicie kupić małą golarkę kosmetyczną:).






Mamy tutaj dwie końcówki, które możemy wykorzystać do przycinania. Jedna jest dłuższa, mierzy około centymetra. Wystarczy przyłożyć ją od góry, by jednym ruchem idealnie skorcić włoski. Możemy to zrobić bardzo precyzyjnie i jest to niesamowicie wygodne.

Druga końcówka jest mniejsza- ma około 3-4 milimetrów.  Można z nią popracować naprawdę dokładnie:).

Urządzenie działa na baterię i może być też stosowana do strefy bikini:).

Kosztuje 14 zł i wygląda dokładnie tak (klik).






Całość brwi nadal podkreślam cieniami i tutaj trzymam się raczej jasnych odcieni, by całość nie była zbyt przytłaczająca. 
Ale mam też miejsca w brwiach, które wymagają 'dosztukowania' włosków i to czymś ciemniejszym niż cień. 

Nie robię tego zawsze, ale jeśli chcę by wszystko wyglądało bardziej spójnie, w przerzedzonych miejscach rysuję cieniutkie ciemniejsze linie.
Używam do tego ciemnego brązu z Aqua Brow.

Nie wypełniam nim całych brwi, bo to jedna z gorszych rzeczy jakie mogłabym zrobić (posiadam numer 40). Były by o wiele za ciemne i za mocne. Patrz błędy w podkreślaniu brwi.
Z pomocą super pędzelka do kresek Maestro, rysuje pojedyncze włoski- to lekkie 2-3 pociągnięcia pod koniec brwi i tyle.

Nowością do brwi jest u mnie paletka dwóch kolorów Art Deco, w kolorze Brown, ale często korzystam też z Inglota oraz... pudru do konturowania Kevyn Aucoin:).








Dzięki przycięciu brwi właściwie przez cały dzień są odpowiednio ułożone. Jeśli chce je jeszcze utrwalić, sięgam po odżywkę do rzęs Celia- to najlepszy utrwalający kosmetyk do brwi jakiego używałam:) Więcej na jego temat pisałam tutaj (klik).

Zdarza mi się też sięgać po kredkę do modelowania brwi z Nyx, którą lubię za to, że lepiej niż żel jest w stanie ułożyć pojedyncze włoski względem innych:).




Jak jest z Waszymi brwiami?


Jeśli macie 'brwiowe' pytania piszcie śmiało:) Być może chciałybyście podesłać mi w linku zdjęcie brwi i zapytać o coś dokładnie.
Jeśli potrzebujecie pomocy w innych kwestiach też dajcie znać.



Buziaki

Ala





środa, 25 marca 2015

Ocm: moja mieszanka i ciekawe olejki.









Jakiś czas temu pisałam o demakijażu (klik) i przy okazji pytałyście mnie o moją mieszankę do ocm. Z oczyszczania skóry olejami korzystam już parę ładny lat i udało mi się maksymalnie ją udoskonalić i dopasować do własnych potrzeb. Te zmieniały się na przestrzeni czasu często w dość diametralny sposób, a obecny mix jest owocem właśnie takich zmian.

Ponieważ jakiś czas temu problem z niedoskonałościami się nasilił (klik), sięgnęłam po ciekawe olejki o działaniu antybakteryjnym. Tym sposobem zagościły u mnie ciekawostki, jakich pewnie nie zobaczycie nigdzie indziej. Moja mieszanka do ocm jest bowiem naszpikowana antybakteryjnymi wspomagaczami:) 

Zaczęło się od zbawiennego wpływu mydła aleppo, co naprowadziło mnie na trop olejku laurowego. Ten bowiem znany jest ze swoich antybakteryjnych właściwości i u mnie nawet stosowany solo sprawdzał się lepiej niż choćby marula (klik). Niestety nie mam już opakowania, więc go nie pokażę ale w internecie jest dość łatwo dostępny.


Kolejnym dodatkiem jaki musiał znaleźć się w mieszance był olejek lawendowy. Nie eteryczny, ale dokładnie ten (klik) , trochę inny ale o tych samych świetnych właściwościach. Już bardzo dawno temu pisałam o okładach na niedoskonałości z wywaru lawendowego i myślę, że lawendę na pewno warto przypomnieć:). Obecność olejku w rożnych kosmetykach zawsze działała na mnie bardzo dobrze, chyba nawet lepiej niż olejek z drzewa herbacianego.



Na zdjęciu; werbena, lawedna, tymianek.





Często dodaję też olejku z werbeny. Na początku lubiłam dolewać go głównie ze względu na zapach, bo razem z lawendą dawały wyjątkowo ciekawe połączenie, które wieczorem genialnie uspokaja i daje przyjemne poczucie odprężenia. Chyba jeszcze o tym nie pisałam, ale z pewnością jest to kolejny plus korzystania z ocm:).
Olejek z werbeny wykazuje też działanie antybakteryjne, jest częstym dodatkiem do kremów z olejkiem arganowym, werbena bywa też obecna w eko dezodorantach bo jej działanie wpływa na przyjemniejszy zapach potu. Ja posiadam dokładnie ten (klik).


Innym ciekawym dodatkiem jest olejek tymiankowy. Wywaru z tymianku to genialna opcja dla cer trądzikowych oraz skóry głowy o podobnych problemach. Przepis na taka wcierkę podawałam tutaj (klik) a sam tymianek wykazuje ogromne działanie przeciwbakteryjne. Moj to ten ze skarbów maroka, bo nigdzie indziej na taki nie trafiłam (klik). 

Moje olejki bazowe często się zmieniają i to raczej te wymienione wyżej powinny zyskać takie miano, bo raczej z nich nie rezygnuje. W obrębie podstawy wprowadzam co jakiś czas zmiany, raczej z ciekawości. Obecnie stosuje olejek konopny, który polecam tez wszystkim podatnym na zapychanie dziewczynom. Przewinął się u mnie tez olej lniany, z orzechów włoskich.
Oczywiście w mojej mieszance znajduje się też olejek rycynowy.


Proporcje to u mnie rzecz dość ruchoma, zmieniam je zależnie od stanu skóry. Olejek rycynowy to zawsze przynajmniej 20-30%.
Około 20% to też olejki dodatki, reszta to baza;). Nie zawsze dodaję też olejki specjalne, ale staram się ich trzymać bo zdecydowanie poprawiają stan mojej skóry w porównaniu do klasycznej mieszanki.



Używałyście ocm? Jak wrażenia? Czym teraz oczyszczacie twarz?


Buziaki


Ala






poniedziałek, 23 marca 2015

Ciemne usta: Nyx Copenhagen i inne, jaśniejsze ulubione produkty.






Ostatnio w hitach pokazywałam Wam ciemną, matową szminkę Nyx Copenhagen i dzisiaj chciałabym pokazać ten kolor dokładniej:). Nie tylko ten, bo w poście znalazły się różne ulubione ostatnio produkty do ust. Jest więc błyszczyk, konturówki... wszystkie bardziej intensywne.

Na pierwszym zdjęciu konturówka Nyx, idealna do wszelkich śliwkowych szminek. Kolor Prune to piękny, chłodniejszy i bardziej purpurowy odcień.

Niżej widzicie właśnie błyszczyk Max Factor w kolorze Polished Fuchsia. To taka delikatniejsza, lekko transparentna wersja dla tych dziewczyn, które chcą delikatnie przyciemnić usta, ale nie zależy im na mocnym kolorze. Błyszczyk po prostu nadaje ustom lekkie czerwone zabarwienie,  może nawet bardziej malinowe i wygląda ślicznie. Bardzo dobrze się go nosi, bo nie jest lepki, ma miły, delikatny zapach i nie wywołuje na ustach żadnego nieprzyjemnego uczucia;).




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...