środa, 4 marca 2015

Tańszy odpowiednik Chanel Bronze Universel.











Być może część z Was kojarzy brązujący żel w słoiczku Chanel? Dość dawno temu narobił sporo zamieszania i wiele dziewczyn upatrywało w podkładzie Kobo jego tańszy odpowiednik. Ja znalazłam coś lepszego:).
Chanel oczywiście dawał bardzo ładny efekt. Ale aby go uzyskać nie musicie wydawać 150zł. Wystarczy 18:>

Ten mały geniusz to Make Up and Glow, Bronzing Base z W7.  Moje małe odkrycie i hit, który przez ostatnie tygodnie nie opuszcza toaletki. Jak wrażenia?
Dzisiaj będzie trochę pozytywów, nie ukrywam bowiem że W7 bardzo mi się podoba!







I   JAK TO UGRYŹĆ?   I
_______________________


Bronzer nakładamy na 'gołą' skórę lub na podkład. W grę wchodzi podkład płynny, bo minerały raczej zetrzemy w trakcie. Tutaj przyda nam się flat top lub ścięty kabuki. Chodzi o to, aby pędzel miał gęste włosie i był dość sztywny- dzięki temu dobrze wetrzemy podkład w skórę.

Ja do nakładania go używam pędzla Sigma F84, Angled Top Kabuki, który spisuje się genialnie. To jeden z moich ulubionych pędzli.







Muszę zaznaczyć- to nie jest produkt do konturowania a jedynie do nadania naszej twarzy koloru i stworzenia złudzenia lekkiej opalenizny. Tutaj radzi sobie genialnie.

Kolor jest bowiem bardzo udany (tutaj porównanie do Chanel), daje naturalny, subtelny efekt i ciężko z nim przesadzić. Skóra momentalnie wygląda jak muśnięta słońcem, jest też lekko wygładzona. Nie ma tu mowy o żadnym efekcie maski, bronzer świetnie stapia się ze skórą czy podkładem, może być niemal niewidoczny.

Po roztarciu jest bowiem lekko transparentny- to nie kryjący podkład, więc nie ma się czego obawiać.






Ja jestem niesamowicie zadowolona z efektu jaki daje na mojej skórze. Nie ma co ukrywać, po zimie dobrze jest nabrać troszkę więcej koloru i ożywić twarz:). Obecnie używam go praktycznie codziennie, czasem wystarczy tylko on, tusz i odrobina różu czy błyszczyka- całość już wygląda fajnie.


Mamy tutaj maleńkie drobinki, które jednak ciężko wypatrzyć na skórze. To coś rozmiaru tych z Meteorytów lub rozświetlającego pudru Inglota. Sam produkt nie rozświetla szczególnie co mi się akurat bardzo podoba.


Myślę że może być dobry też dla bladziochów- jeśli będziemy używać go oszczędnie uzyskamy bardzo ładny efekt. Ach i jeszcze jedno- nie zapominajmy o szyi!


Sam kosmetyk ma zbitą, ale mimo tego dość przyjemną konsystencję z którą bardzo łatwo się pracuje. Zbity pędzel nabiera odpowiednią ilość produktu, który bez problemu nakładamy na skórę. Gdzie?
W tych miejscach gdzie naturalnie opalamy się najszybciej lub na całą twarz. Uważajmy jednak na okolice pod oczami i w około ust. Ich nie chcemy przyciemniać za mocno.






Opakowanie jest praktyczne, nie mogę na nie narzekać choć oczywiście mogło by być ładniejsze.

Słoiczek mieści całkiem sporo (35g) produktu, a i tak jest to jeden z tych kosmetyków, które zużywamy bardzo powoli. Zostaje więc z nami na dłużej.


Póki co nie odnotowałam wad produktu i mogę go Wam naprawdę polecić. Jeśli szukałyście czegoś takiego z myślą o końcu zimy, właściwie nie ma sensu inwestować więcej w inne kosmetyki.

Wad nie odnotowałam. Możecie kupić go tutaj (KLIK) za 17.90 zł.


Zainteresowane?:)
Jakiego bronzera Wy najczęściej używacie?



Buziaki

Ala


wtorek, 3 marca 2015

Podkład co cery tłustej i mieszanej: Celia Nude.






Posiadaczki cery mieszanej i tłustej wiedzą jak trudno dobrać podkład, znaleźć coś o dobrym kolorze i trwałego na tyle, by szybko nie znikało z twarzy:). 

Dzisiaj wreszcie zabieramy się za recenzję podkładu Celia. Nude to matujący fluid korygujący. Jego wady i zalety opiszę Wam dokładnie nie tylko z mojej perspektywy, ale też perspektywy posiadaczki skóry tłustej- mojej znajomej.

Dzięki niej wiem na ile Celia matuje i ile trzyma się w warunkach ekstremalnych. 
Czy to naprawdę tak wart uwagi podkład?




poniedziałek, 2 marca 2015

Bezpieczna stylizacja: sposoby i test Moisture Protect.










Dzisiaj trochę o sposobach na bezpieczniejszą stylizację włosów oraz recenzja zestawu którego używam od paru tygodni- suszarki i prostownicy Moisture Protect Philipsa (który też niedługo będzie dla Was do wygrania:)).
Oczywiście wiemy, że częsta stylizacja włosów przy użyciu wyższych temperatur najczęściej znacząco wpływa na ich stan, i niestety nie jest to wpływ pozytywny. Jednak wielu z nas zdarza się sięgać po takie metody bardzo często, z najróżniejszych powodów. Nasze włosy są niesforne, puszą się, czasem chcemy nad nimi zapanować, wygładzić i nadać fryzurze określony kształt. Czasem bez stylizacji wyglądają po prostu nijak. Są sposoby na to, by robić to delikatniej i jednocześnie dbać o bezpieczeństwo włosów.


Niżej moje sprawdzone patenty...




niedziela, 1 marca 2015

Skóra tłusta i mieszana: 4 najlepsze składniki do maseczki oczyszczającej i regulującej wydzielanie sebum.










Ostatnio jedna z Was zapytała o to, kiedy pojawią się jakieś przepisy na domowe maseczki. Pomyślałam że faktycznie, dawno nic naturalnego nie było, więc dzisiaj świetny przepis na maseczkę do cery tłustej lub mieszanej.

Mamy tutaj 4 najlepsze i najcenniejsze składniki, które możemy włączyć na stałe do pielęgnacji i na pewno będziemy zadowolone! Gwarantuję oczyszczoną, wygładzoną, jasną i zmatowioną skórę:).  Dodatkowo maseczka przy zmywaniu delikatnie złuszczy skórę. Wszystko dzięki produktom, które możemy zdobyć i wykorzystać je w innej roli czy wielu konfiguracjach....
Jednego na pewno nie znacie:)









I   SKŁADNIKI MASECZKI   I
_________________________



Mydlnica lekarska- wywar. W naturalny sposób oczyszcza skórę. O oczyszczającym toniku z mydlnicy pisałam już tutaj (klik), więc koniecznie zerknijcie w posta jeśli jesteście ciekawe, co to ziółko może dla Was zrobić. A może zrobić wiele i nie bez powodu zostało wybrane do połączenia reszty składników naszej maski!



Ashwagandha, mielony korzeń- ekstrakt możecie znaleźć np w kremach Orientany, ale proszek możemy kupić w eko sklepach czy w internecie. Z takiego mixu sproszkowanych indyjskich ziół składał się też peeling Pukka. Sama Ashwaganda wykazuje działanie antyoksydacyjne, przeciwstarzeniowe, regnerujące, kojące rumień i podrażnienia (badania wykazały, że daje efekty podobne do hydrocortysonu), przeciwbakteryjne oraz łagodzące objawy łuszczycy.
Ja kupiłam moją na ulicy Krakowskiej w sklepie KruKam, początkowo w ramach suplementacji, po jakimś czasie trafiłam na informacje o wpływie na skórę i często przygotowuje z niej toniki.
Jeśli jednak macie problemy z jej znalezieniem, możecie użyć skrobi ziemniaczanej lub mąki ryżowej- absorbują sebum i dobrze łączą maseczki.

Jeśli nie dysponujemy Ashwagandhą, możemy użyć innych ziół, które często wykorzystywane są przez nas do włosów:

proszku neem
proszku amla









Zielona glinka- idealna do skóry mocno przetłuszczającej się, ale jeśli mamy skórę mieszaną, możemy sięgnąć po glinkę marokańską. Łagodzi stany zapalne i zaczerwienienia, przy regularnym stosowaniu może lekko ograniczyć wydzielanie sebum, delikatnie zwęża pory. Wszytko szybciej się goi, skóra jest ładnie oczyszczona ale nie nadmiernie przesuszona. Sama glinka zawiera około 20 soli mineralnych i wiele mikroelementów.




Drożdże w proszku lub zwykłe- tutaj (klik) znajdziecie przepis na maseczkę z wykorzystaniem drożdży i mleka. Jedna z Was napisała mi wtedy: Używałam kiedyś przez pewien czas, pamiętam jak zmienił się wtedy stan mojej skóry! Byłam w szoku, żadne żele ani maści dermatologiczne mi tyle nie dały. Skóra gładka, coraz mniej wyprysków... Ekstra! Chyba muszę wrócić do tego cudeńka :). 
Więc zdecydowanie polecam dodawanie drożdży do maseczek! W drożdżach znajdziemy witaminy z grupy B, witaminę D, po zastosowaniu ich na skórze możemy zauważyć, że hamują aktywność gruczołów łojowych, ograniczają tworzenie się zaskórników, działają oczyszczająco i ściągająco.








I   PRZYGOTOWANIE MASECZKI   I
_____________________________



Łyżeczkę ziela mydlnicy zalewamy wrzątkiem do 1/3 szklanki, parzymy około 10 minut, odcedzamy. Dodajemy pół łyżki Ashwagandhy, następnie łyżkę drożdży i glinkę, dodając składników lub wody do momentu, kiedy uzyskamy taką konsystencję, jaką lubimy. Po tym jak wszystko dokładnie zmieszałyśmy nakładamy na wilgotną skórę i zostawiamy na 15 minut. Jeśli nie chcemy aby maska zastygła możemy spryskać ją co jakiś czas wodą różaną lub zwykłą.

Przy zmywaniu zauważymy, że mielony korzeń Ashwagandhy działa jak delikatny peeling. Skóra będzie rozjaśniona, mięciutka, gładka, ukojona. Pory zwężone i oczyszczone.







Jakie są Wasze ulubione maseczki lub składniki w pielęgnacji skóry mieszanej czy tłustej?
Macie coś co szczególnie lubicie i sięgacie po to gdy macie więcej czasu?

Ja jestem ostatnio z pielęgnacją na bakier, ale dzisiaj wykorzystam chwilkę na jakiś peeling.

Dajcie też znać jak wyglądał Wasz weekend, co słychać:) Jeśli macie pytania chętnie odpowiem!


Buziaki

Ala







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...