wtorek, 31 marca 2015

Eos vs Soft Lips:)









Dzisiaj mam dla Was porównanie dwóch fajnych kosmetyków pielęgnacyjnych do ust:). Sławnego Eosa i naszego tańszego odpowiednika z Sotf Lips. Czym się różnią i jak sprawdziły się na ustach? Który właściwie wolę? 


Zaczniemy od soft Lips, o którym pisałam już jakiś czas temu. Sprawdziłam dwie wersje i bardzo je polubiłam, głównie za przyjemny, słodki smak, miły zapach.
Soft lips był tak pyszny, że właściwie czasem ciężko było powstrzymać się od zlizania go:D Niestety właściwości pielęgnacyjne były troszkę słabsze, często w gorszych momentach niewystarczające. 
Działanie delikatnie przypominało mi nawilżającego Carmexa, a zwykły w słoiczku zawsze sprawdzał się lepiej.

Opakowanie jest ładne, co możecie zobaczyć na zdjęciach. Na szczęście używa się go też wygodnie i nie odnotowałam większych wad.
Soft Lips jest też dobrze dostępny, bo możemy znaleźć go w większości drogerii. 
Kosztuje około 14zł i tutaj niestety zaczynają się wady. Ponieważ konsystencja jest bardziej miękka, produkt szybciej się zużywa. Tutaj w porównaniu z eosem odczuwamy, że pomimo niższej ceny wcale tak dużo nie oszczędzamy.
Produktu mamy też mniej, więc odnoszę wrażenie, że płacimy za ładne pudełeczko:).






Kuleczka balsamu eos jest większa o jakieś 30%. Możemy je kupić już za ponad 20zł, w Krakowie są stacjonarnie oczywiście w Pigmencie na Długiej (rożne wersje za 26zł;). Oczywiście tutaj też płacimy w pewnym stopniu za pudełeczko, jednak mamy więcej produktu i to jednak trochę lepszej jakości.

Eos o wiele lepiej nawilża i jest to nawilżenie dłuższe. Oczywiście porównując do Soft Lips, bo używałam też bardziej nawilżających rzeczy do ust:). Mimo to lubię eosa i właściwie nie zawiódł mnie. Nie jest to jednak coś, co szczególnie wyróżniało by się z grona dobrych balsamów. Oczywiście, plusem jest opakowanie, z którego wygodnie nam się korzysta i nie musimy majstrować przy nim palcem czy nic wykręcać. To na pewno super szybka opcja. 

Cena u nas jest jednak nadal trochę za wysoka i powiedziałabym, że eos to produkt troszkę wylansowany. Na pewno nie bez powodu, design jest bowiem pomysłowy, opakowania ładne. Ale sam produkt w środku jest po prostu normalnym, dobrym balsamem:).


Posiadam wersję miętową, która lekko i przyjemnie chłodzi, ale w przeciwieństwie do Soft Lips nie ma smaku.
Ma też lepszy, bo bazujący na naturalnych olejkach skład.






Niżej na zdjęciu widzicie dokładnie jak obok siebie prezentują się oba produkty. 
Osobiście ze względów pielęgnacyjnych wolę esoa, który po prostu dłużej zostaje na moich ustach. Przyniósł też ulgę przy boleśnie pękających i podrażnionych ustach. Czasem różne alergie ujawniają się u mnie właśnie w ten sposób i eos poradził sobie bardzo fajnie.
O wiele wolniej się też  zużywa, co jest dużym plusem i jakoś usprawiedliwia cenę:). 



Wspomniane produkty powinny jednak powinny być troszkę tańsze bo w obu przypadkach obecne nie są za bardzo niczym uzasadnione. Oczywiście w przypadku eosa w USA cena jest niższa.



Używałyście? Kojarzycie?
Dajcie znać jak u Was się sprawdzały!


Buziaki

Ala







poniedziałek, 30 marca 2015

Nowa Tołpa w Biedronkach.







Parę dni temu w Biedronkach pojawiła się nowa seria kosmetyków Tołpy, Simple. Tym samym oferta poszerzyła się o parę fajnych produktów w przystępnych cenach i co najważniejsze, dobrych składach.

Osobiście markę bardzo lubię, w śród ich kosmetyków mam też jeden hit- enzymatyczną maseczkę złuszczającą, ale bardzo długo stosowałam też wiele kosmetyków ujędrniających. Teraz ulubieńcem jest modelujący balsam ujędrniający do ciała z serii Planet of Nature. Genialnie wygładza i ujędrnia skórę.

Pewnie nie tylko ja ucieszyłam się z wprowadzenia kosmetyków do Bierdonek;).








Od razu widać, że przygotowując tą serię, Tołpa postawiła na kosmetyczny minimalizm. Nie zajdziemy tutaj mnóstwa produktów dedykowanych wszystkim skórnym problemom;). Podział jest bowiem bardzo prosty- obejmuje skórę młodą, czyli raczej tłustą i mieszaną, oraz skórę suchą, szorstką. Wszystkie kosmetyki są dedykowane skórom wrażliwym.

Kosmetyków mamy dokładnie 6.

Zielona seria dla młodej skóry zawiera:


  • oczyszczający żel- peeling do mycia twarzy
  • zwężający pory tonik 
  • matujący krem przeciw niedoskonałościom


Czerwona seria do skóry suchej zawiera:


  • regenerujący krem ochronny
  • regenerujący balsam do ciała



  • Mamy też łagodny żel- piankę do mycia każdego rodzaju skóry.









Sam pomysł jest bardzo fajny, podział prosty ale udany. Oczywiście pierwsza rzecz na jaką popatrzyłam to składy i na szczęście byłam miło zaskoczona. Tutaj kosmetyki trzymają poziom reszty produktów Tołpy i o gorszych pozycjach w składach nie ma mowy. Przewijają się tutaj te same co obecne w innych produktach ekstrakty, które często mamy całkiem wysoko:).








Ciekawe jak sprawdzą się u nas te kosmetyki- tak jak część z Was mam je od niedawna i na razie mogę powiedzieć tylko o moich pierwszych wrażeniach.


Bardzo zainteresował  mnie matujący krem przeciw niedoskonałościom. To ze względu na obecność mojej ulubionej mięty pieprzowej już 7 miejscu w składzie. Dalej mamy ekstrakt z limonki, łopianu (jak w dermo face sebio:), jałowca, goryczki żółtej, tymianku, cytryny.

Sam krem to definitywnie lekki, niemal transparentny żel, który zupełnie nie ma prawa obciążać skóry, lekko matuje, ekspresowo się wchłania i nie pozostawia żadnej warstwy.


W żelu do mycia dla cery młodej mamy ten sam zestaw roślinek+ ekstrakt z torfu, puder bambusowy, wosk z otrębów ryżu siewnego:).

W zwykłym żelu do każdego rodzaju skóry znajdziemy głównie mleczko migdałowe, hialuronian sodu, pochodną mocznika oraz mleczan sodu.











Krem regenerujący i ochronny ma bardziej bogatą konsystencję a zaraz po wodzie w składzie masło shea. Dalej znajdziemy między innymi skwalan, pantenol, alatoinę i glicerynę. Zdecydowanie nada się dla posiadaczek skór suchych.

O masło shea opiera się też balsam do ciała.


Design jest jak zwykle w przypadku Tołpy ładny i prosty. W całym zestawie brakuje mi w zasadzie tylko czegoś do demakijażu:).



Każdy z nich sprzedawany jest obecnie za 16.99:). W mojej przesyłce od Tołpy znalazła się jeszcze książka... Znacie ją?:)



Wybieracie się po te kosmetyki?. Macie jakiś swoich ulubieńców z tej firmy?


Buziaki


Ala





sobota, 28 marca 2015

Gąbeczki Real Techniques dla Was. 3 sposoby na lepsze wykorzystanie swojej gąbki + jak ją wyczyścić.









Dzisiaj coś miłego na dobry początek weekendu:). Od sklepu Cocolita mam dla Was gąbeczki Real Techniques, a tym razem aby je zdobyć, wystarczy zgłosić się, zostawić mi maila i polubić Cocolitę na fb jeśli macie konto (klik).

Ja opowiem o moich wrażeniach z korzystania z gąbeczek i  o tym jak używać ich efektywniej oraz jak można je umyć, bo to zawsze przysparza troszkę problemów:D


Obecnie posiadam już trzecią gąbeczkę tej firmy. Jakiś czas temu zastanawiałam się też nad gąbeczką Mac, ale Real Techniques niczym jej nie ustępuje, a cena jest bardziej przystępna. Teraz nie zamierzam zamieniać jej na inną, bo jestem całkowicie zadowolona.




piątek, 27 marca 2015

Przydatny gadżet do brwi i to, czego aktualnie używam.









Dzisiaj o pewnym przydatnym gadżecie, który pomaga mi w ujarzmianiu brwi i bardzo pozytywnie mnie zaskoczył:). Ale nie tylko, bo też o kosmetykach, których używam ostatnio.
O brwiach pisałam na blogu już wiele razy, pokazywałam Wam pomocne produkty, sposoby i błędy jakich możemy unikać.

Jeśli chcecie zobaczyć więcej, zerknijcie w linki niżej:












Moje brwi potrafią być dość niesforne. Głównie dłuższe mają tendencje do wywijania się na górze i na początku bywały bardziej wystające, niż na najwyższym odcinku.
Na pewno wiele dziewczyn wie o co chodzi, wiele razy wysyłałyście mi zdjęcia swoich brwi i często miałyście z nimi ten sam problem.






Aby uzyskać idealny kształt, zwykle przeczesywałam je szczoteczką po czym delikatnie przycinałam od góry, używając nożyczek do skórek. Od góry włosków nie wyrywałam prawie w ogóle, chyba, że pojedyncze wyrastające sporo poza linią.

Ostatnio mocno ograniczyłam wyrywanie i usuwam włoski tylko z poza linii brwi- na samej linii często daje im całkowicie odrosnąć, łuk się wtedy lekko pogrubia a ja za jakiś czas ewentualnie znów wracam do starego kształtu. 






Ostatnio odkryłam jednak maleńką golarkę z Rossmana:). Wcześniej szukałam zestawu z Ardell, ale nie był już dostępny, więc postanowiłam dać szansę małemu, szaremu urządzeniu.
Muszę przyznać, że spisało się genialnie i niesamowicie ułatwia przycinanie brwi, co na pewno przyda się wielu dziewczynom. Jeśli Wasze brwi wymagają lekkiego podcięcia lub już to robicie, musicie kupić małą golarkę kosmetyczną:).






Mamy tutaj dwie końcówki, które możemy wykorzystać do przycinania. Jedna jest dłuższa, mierzy około centymetra. Wystarczy przyłożyć ją od góry, by jednym ruchem idealnie skorcić włoski. Możemy to zrobić bardzo precyzyjnie i jest to niesamowicie wygodne.

Druga końcówka jest mniejsza- ma około 3-4 milimetrów.  Można z nią popracować naprawdę dokładnie:).

Urządzenie działa na baterię i może być też stosowana do strefy bikini:).

Kosztuje 14 zł i wygląda dokładnie tak (klik).






Całość brwi nadal podkreślam cieniami i tutaj trzymam się raczej jasnych odcieni, by całość nie była zbyt przytłaczająca. 
Ale mam też miejsca w brwiach, które wymagają 'dosztukowania' włosków i to czymś ciemniejszym niż cień. 

Nie robię tego zawsze, ale jeśli chcę by wszystko wyglądało bardziej spójnie, w przerzedzonych miejscach rysuję cieniutkie ciemniejsze linie.
Używam do tego ciemnego brązu z Aqua Brow.

Nie wypełniam nim całych brwi, bo to jedna z gorszych rzeczy jakie mogłabym zrobić (posiadam numer 40). Były by o wiele za ciemne i za mocne. Patrz błędy w podkreślaniu brwi.
Z pomocą super pędzelka do kresek Maestro, rysuje pojedyncze włoski- to lekkie 2-3 pociągnięcia pod koniec brwi i tyle.

Nowością do brwi jest u mnie paletka dwóch kolorów Art Deco, w kolorze Brown, ale często korzystam też z Inglota oraz... pudru do konturowania Kevyn Aucoin:).








Dzięki przycięciu brwi właściwie przez cały dzień są odpowiednio ułożone. Jeśli chce je jeszcze utrwalić, sięgam po odżywkę do rzęs Celia- to najlepszy utrwalający kosmetyk do brwi jakiego używałam:) Więcej na jego temat pisałam tutaj (klik).

Zdarza mi się też sięgać po kredkę do modelowania brwi z Nyx, którą lubię za to, że lepiej niż żel jest w stanie ułożyć pojedyncze włoski względem innych:).




Jak jest z Waszymi brwiami?


Jeśli macie 'brwiowe' pytania piszcie śmiało:) Być może chciałybyście podesłać mi w linku zdjęcie brwi i zapytać o coś dokładnie.
Jeśli potrzebujecie pomocy w innych kwestiach też dajcie znać.



Buziaki

Ala





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...