Dziś o tuszu, który zdobył całkiem sporą sławę w internetowych recenzjach. Czas dorzucić swoje trzy grosze! Benefit, They're Real nie należy do najtańszych, czy warto więc się nim zainteresować? Jakie są jego wady i zalety?
Tusz testowałam od dawna, najpierw w postaci mini opakowania, później pełnowymiarowego. Opakowanie i cały design prezentuje się bardzo ładnie i tusz zdecydowanie może być ozdobą naszej kosmetyczki. Mój długo nie wysychał (choć też nie sięgałam po niego codziennie) i używało mi się go dość przyjemnie.
Zalety:
- Tusz jest trwały i nie odbija się na górnej powiece. Jeśli chcę mięć pewność, że tusz nie ruszy się z rzęs nawet w sprzyjających temu okolicznościach (koncerty, deszcz itp) sięgam właśnie po They're Real.
- Ładne pogrubienie i wydłużenie. Tutaj w obu przypadkach byłam zadowolona i udawało mi się uzyskać efekt o jaki mi chodziło.
- Zaletą jest również odcień. To bardzo głęboka czerń, świetnie nadająca się do wszelkich smoky eyes. Pomalowanie tuszem rzęsy faktycznie się wybijają. Nie jest to też płaska, matowa czerń, ale raczej lekko lśniąca.
- Jeśli odpowiednio się postaramy możemy wyczarować nim bardzo ładny efekt,
Tusz posiada dużą, silikonową szczoteczkę. Jeśli mamy opadające powieki, pewnie łatwiej będzie nam się nią ubrudzić. Niektóre dziewczyny mają problemy z pomalowaniem dolnych rzęs ale u mnie było to całkiem łatwe. Teoretycznie rzecz biorąc, możemy malować rzęsy przeciągając po nich pionowo końcówką, ale znajduje się na niej zbyt wiele tuszu i rzęsy są sklejone. Znów musimy wszystko rozczesywać.
Wady:
- Na szczoteczce jest w moim odczuciu odrobinę za dużo tuszu, przez co lekko sklejał moje rzęsy. Kiedy wycierałam szczoteczkę efekt był o wiele lepszy!
- Nie rozdziela rzęs zbyt idealnie, aby uzyskać wymarzony efekt musiałam dodatkowo rozczesywać je grzebyczkiem między aplikowaniem warstw.
- Tusz jest ciężki przy demakijażu. To cena jaką płacimy za świetną trwałość, pomimo tego że nie jest wodoodporny. Jednak przez to nie chciałam używać go codziennie aby nie męczyć moich rzęs.
- Przy nałożeniu większej ilości warstw łatwo o pajęcze nóżki. A jeśli chcemy uzyskać naprawdę mocny efekt to warto nałożyć go troszkę więcej. Ja zwykle decydowałam sie na 3 warstwy, dodatkowo rozczesywane grzebykiem.
- Tusz nie jest w stanie utrzymać w górze rzęs podkręconych zalotką. No nałożeniu go szybciej się prostują i wracają do poprzedniego stanu. To dla mnie dość duża wada, bo z zalotki korzystam często.
- Cena. Tusz możemy kupić w Sephorach za 95zł.
Czy wróciłabym do niego?
Raczej nie. To dobry tusz o zbyt wysokiej cenie. Taki sam efekt mogłam uzyskać uzwajać innych, o wiele tańszych. Jeśli miałabym decydować się na tusz w tej cenie, musiał by w 100% spełniać moje wymagania. They're Real jest dobry, ale troszkę za słabo rozczesuje i lekko zlepia. Poszukam jeszcze czegoś innego, bo akurat tusze testować uwielbiam:)
Jestem ciekawa czy miałyście z nim styczność i jak sprawdził się u Was!
A może planujecie właśnie zakup jakiegoś tuszu?
Buziaki
Alina





