Co stosuję w domu i jakie urządzenia albo beauty gadżety kupiłabym ponownie, bez zastanowienia?
Mam ich parę i są bardzo ważne w mojej rutynie pielęgnacyjniej. Każdy z nich spisuje się bez zastrzeżeń i ani przez chwilę nie żałowałam wydanych na nie pieniędzy- a żaden z nich nie jest też obecnie szczególnie drogi:) Na rynku mamy teraz ogromny wybór i to co kupowłam lata temu, obecnie ma tańsze, równie dobre odpowiedniki i alternatywy:)
Z urządzeniami jest jednak tak, że to co naprawdę ważne, kosztuje tylko nasz czas- regularność i sumienność. Sama widziałam efekty dopiero po jakimś czasie i wiem, że stosowanie ich jest inwestycją w wygląd cery. Jednak warto- zdecydowanie w każdym przypadku to znajomość do końca życia!!
Dr. Pen M8
Od lat stosuję mikronakłuwanie, ale dotąd używałam rolek albo stempli. Uważam, że to jeden z powodów dla których moja skóra jest w tak dobrym stanie i to jedno z dwóch głównych działań przeciwstarzeniowych jakie stosuję jeśli chodzi o pielegnację zewnętrzną. Zależało mi jednak na jeszcze większej skuteczności i miejscowo na latwiejszym działaniu na większych głebokościach, dlatego sprawiłam sobie Dr. Pen M8 (KLIK) i wkłady z 24 i 16 igiełkami. Poprawiona jędrność, wygładzenie, pogrubienie- zauważyłam je od razu, nawet po latach stosowania igiełek. Używam go stemplując skórę, nie suwam nim po niej i w ten sposób unikam zadrapań. Choć najlepszym urządzeniem tego typu jest Derminator, to Dr. Pen właściwie całkowicie mi wystarczy i jestem z niego mega zadowolona. Zdecydowanie kupiłabym go drugi raz.

Darsonval.
Darsonval (KLIK) to kolejne urządzenie, które stosuję od wielu lat. Wspomaga regenerację skóry i świetnie ją do tego pobudza, ale jego największa zaleta to działanie antybakteryjne- genialnie radzi sobie z niedoskonałościami, nawet tymi położonymi głębiej. Choć sama nie miałam takiego problemu, to wiem, że ludzie bardzo chwalą sobie to urządzenie przy niedoskonałościach na dekolcie czy plecach (tutaj oczywiście potrzebujemy czyjejś pomocy;)).
Jeśli chodzi o buzię to faktycznie nawet głębiej położone niedoskonałości bardzo ładnie i szybko się goją- w połączeniu z maścią z 15% siarki (dokładnie tą, to móg mega hit!) potrafią zniknąć w ekspresowym tempie i nie zostawiają po sobie przebarwień, które długo zostają na skórze. Darsonval ładnie pobudza też wzrost włosów i chciałabym częściej używać go w tym celu!
Nuface/ Foreo Bear.
Oba nie tylko rano cudownie nadają świeżości rysom, unoszą wszystko i pozbywają się opuchlizny, ale w dłuższej prespektywie naprawdę pomagają zachować kontur i jędrność, szczególnie w obrębie żuchwy. Grunt to regularność - staram się wykonywać masaż codziennie lub co drugi dzień ale oczywiście miałam momenty kiedy sobie odpuszczałam. Zawsze jednak wracałam do mojej rutyny- rano stosując trochę rozwodniony żel do usg:)
Wiele lat temu kupiłam Nuface i do dziś działa- od tego czasu model się zmienił i sama teraz częściej stosuję Foreo Bear, bo jest trochę mniejszy i łatwiej zabrać mi go w podróż. Teraz zawsze już korzystam z pełnej mocy i muszę przyznać, że zawsze kiedy wracałam do urządzenia po przerwie, moja cera zmienia się na lepsze! Nie wyobrażam sobie bez niego przeciwstarzeniowej pielęgnacji!
Teraz takich urządzeń jest wiele- Foreo Bear Mini (klik) jest wystarczający jeśli nie chcecie płacić pełnej sumy za duży model ale jest też wiele tańszych nawet za około 150zł jak StylPro Mini Microcurrent (klik).
Aplikator Wieloigłowy Lyapko.
Aplikator Wieloigłowy Lyapko (klik) jest fenomenalnym urzadzeniem, które na szczęście zostaje powoli doceniane i częściej pokazywane w socialach! Wygląda groźnie ale jest całkowicie bezpieczne- igiełki nie naruszają skóry tylko pobudzają krążenie a dzięki temu, że są zrobione z różnych metali z różnicą potencjałów, w kontakcie ze skórą i potem, powstają mikroskopijne prądy galwaniczne. Wywołuje to jonoforezę – mikro impulsy stymulują przemianę materii, poprawiają ukrwienie i wspierają procesy naprawcze komórek skóry! Do tego oczywiście mechaniczne działanie również pobudza fibroblasty do produkcji kolagenu i elastyny.
Ze względu na to że używam aplikatora (mam dwa rozmiary, najmniejszy wałeczek i większy) własciwie na całym ciele oraz skórze głowy, nie potrzebuję innych masaży oraz wcierek. Generalnie uważam, że aplikator jest najmocniejszym sposobem na pobudzenie ukrwienia skóry głowy i żadna wcierka nie da takiego efektu, ale oczywiście możemy stosować jedno po drugim:)
Dajcie znać jakie urzadzenia Wy kochacie i co kupiłybyście ponownie!
Buziaki
Alina





