Dzisiaj trochę o czymś, o co często pytacie: Izoteku, antybiotykach i Waszych wątpliwościach dotyczących rozpoczęcia kuracji. Trochę skłonił mnie do tego jeden z ostatnich 'trądzikowych' postów....To, że pytacie i wykazujecie więcej zainteresowania tematem, niż niejeden dermatolog to oczywiście bardzo dobra sprawa. Zawsze warto być pewnym, że przed sięgnięciem po ostateczne środki (jakim na pewno są Izotek czy długie kuracje antybiotykami), zrobiłyśmy wszystko co w naszej mocy by poznać przyczyny trądziku, dokładnie poznałyśmy swoje ciało i to, jak reaguje na różna zmiany, oraz spróbowałyśmy wszystkich 'delikatniejszych' sposobów. O badaniach pisałam już tutaj (klik), ale myślę że warto wrócić do tego tematu. Właśnie ustalenie przyczyn jest podstawą leczenia zakończonego sukcesem, lub przynajmniej mającego na ten sukces szansę. Jest to również niestety, najtrudniejszy moment.
Niestety, ciężko spotkać lekarza, który w przypadku trądziku chce spojrzeć na nas bardziej kompleksowo i dokonać podstawowych badań. Moje doświadczenia w tej kwestii niestety nie są najlepsze. Parę lat temu zaliczyłam wizyty w ciągu których od razu przepisano mi antybiotyk, izotek oraz taką, podczas której stwierdzono że lekiem na moje problemy będzie terapia hormonalna (która okazała się gwoździem do trumny, oczywiście po jakimś czasie;). Jeszcze parę lat później pytając o konieczność wykonania badań słyszałam, że spokojnie mogę sobie odpuścić bo są... drogie i nic nie wykażą. Nie dziwię się, że tak wiele z nas decyduje się na konkretne terapie bez wykonania badań, odwiedzając niektórych dermatologów naprawdę można uwierzyć w to, że nie są potrzebne. A jednak są i to bardzo. Oczywiście nie gwarantują udanej terapii, ale dzięki nim możemy sensownie od czegoś zacząć.
Dlaczego jest to tak ważne? Zarówno Izotek jak i terapie antybiotykami mogą oczywiście być bardzo pomocne, jednak fakt jest taki, że wiele osób po ich zakończeniu doświadcza nawrotu problemu. Tak samo antykoncepcja po odstawieniu może nam zapewnić koszmarny nawrót, choć wcale nie musi tak być. Sama nie mam doświadczenia z Izotekiem, ale mam dużo znajomych które jakiś czas po zakończeniu kuracji w mniejszym lub większym stopniu znów borykają się z trądzikiem. Dlaczego?
Izotek 'zmienił' ich skórę, ale przyczyna problemu nie została rozwiązana. Kiedy są nią właśnie problemy hormonalne badania to must have. Musimy liczyć się z tym, że będziemy wykonywać je na własna rękę, bo znalezienie lekarza który przepisuje je w pierwszej kolejności jest niestety bardzo trudne.... Ale o tym jeszcze za chwilę:).
Jeśli podejrzewacie u siebie problemy hormonalne, warto poszukać dobrego endokrynologa, który będzie potrafił właściwie zdiagnozować Wasze wyniki. Łączenie wizyty u dobrego dermatologa i endokrynologa na pewno jest mądrą strategią.
Często lekarze zapisują terapię Izotekiem w połączeniu z terapią hormonalną. Jeśli Wasz lekarz ma takie plany, bez chęci przyjrzenia się Waszym hormonom i zdiagnozowania przyczyny, musicie liczyć się z tym, że po odstawieniu takiego 'zestawu' możecie napotkać nowe problemy.
W trakcie wizyty musicie zwracać szczególną uwagę na to jak traktuje Was lekarz. Wywiad dotyczący historii choroby, nawyków żywieniowych i 'życiowych' to podstawa. Dalej należy zwrócić uwagę na to, czy lekarz informuje nas o wszystkich możliwych skutkach ubocznych proponowanej terapii, czy mówi o możliwych interakcjach z lekami jakie przyjmujemy i o tym, jak powinnyśmy zabezpieczać się od środka i od zewnątrz (probiotyki, filtry).
Jeśli Wasza terapia Izotekiem już przyniosła efekty, mądry lekarz będzie chciał podtrzymać ten stan i jeśli wcześniej nie dotarł do źródła, najwyższy czas by to zrobił:).
Strategie proponowane przez lekarzy są bardzo różne, generalnie należy wystrzegać się tych, od razu sięgających po środki 'ciężkiego kalibru'. Kiedy odbierzemy już nasze wyniki, oprócz leczenia farmakologicznego powinnyśmy otrzymać też rady dotyczące tego, jak zoptymalizować naszą dietę, by nie nasilała problemu trądzikowego. Niestety, eksperymenty z dietą wymagają większej świadomości i długich, często żmudnych obserwacji tego, na co reaguje nasz organizm oraz tego, co pomaga a co nie. To, co zjadamy ma bowiem bardzo duży wpływ na całe nasze ciało i odpowiednie poprawki potrafią być bardzo, bardzo pomocne. Warto jednak uzbroić się w cierpliwość. Czasem aby zobaczyć pozytywne zmiany wystarczy 3 miesiące, czasem musimy czekać o wiele dłużej. Jak wiemy, konieczność oczekiwania potrafi być bardzo demotywująca;).
Jakie badania może zalecić nam lekarz chcący przyjrzeć się naszym hormonom pod kątem leczenia trądziku?
Na pewno testosteron, prolaktyna, DHEA, androstendion, SHBG (oznaczenie białka wiążącego hormony płciowe) 17-Hydroksyprogesteron (hormon kory nadnerczy), LH (hormon luteinizujący), FSH (hormon folikulotropowy), Ft3 i Ft4 . Warto też przyjrzeć się insulinie. Jej poziom badamy na czczo oraz po dostarczeniu gluzoky:). (17-Hydroksyprogesteron oraz LH i FSH badamy w czasie menstruacji lub zaraz po niej:)).
To taki pełny zestaw da lekarzowi sensowny obraz tego, co się u nas dzieje. I znów, wiele pisałam o tym, jak powinien postąpić lekarz godny polecenia i taki, w którego ręce możemy bez obaw się oddać, sama jednak na takiego jeszcze nie trafiłam. Wiem jednak, że się zdarzają i jeśli możecie polecić kogoś w Waszej okolicy koniecznie piszcie.
I Kochane, szukajcie dobrego lekarza do skutku. Sprawdzajcie opinie w internecie, na forach, pytajcie innych użytkowniczek kto był pomocny, udajcie się do kogoś z polecenia. Znalezienie dobrego lekarza to połowa sukcesu.
Jestem ciekawa jak wygląda Wasza historia leczenia jeśli macie problem z trądzikiem. Na jakich lekarzy trafiałyście? Niestety muszę powiedzieć, że niektóre wizyty potrafią być przykre czy szczególnie 'dobijające'. Do pożądanych cech idealnego lekarza powinnyśmy na pewno dopisać empatię:).
O innych badaniach jakie warto wykonać poczytajcie jeszcze tutaj (klik).
Jeśli macie pytania piszcie:), ja zaraz zerknę do poprzedniego posta,
Buziaki
Ala







