27 września 2011

Flormar Rotating Mascara- Recenzja+ Giveaway.







Dzisiaj znów mam dla Was prezenty- tym razem od Firmy Flormar:)
Do tego oczywiście recenzja ich nowego tuszu z obracającą się szczoteczką. 
Co to takiego? Jeśli jesteście ciekawe zapraszam do zapoznania sie z filmikiem:)






Mascara Rotating High Performance Volume to nowa mascara w ofercie Flormaru. Od innych tuszy odróżnia ją obracającą sie szczoteczka:) Po złych doświadczeniach z mascarami o drgających szczoteczkach byłam nastawiona do tego tuszu sceptycznie. Myślałam że obrotowy tryb szczoteczki to kolejny bajer który nie będzie ułatwiał zadania a jedynie sklejał rzęsy.
No i na szczęście sie pomyliłam:)





Obrotowy tryb szczoteczki potrafi naprawdę ułatwić sprawę! Przystawiając szczoteczkę do nasady rzęs nie musimy wykonywać nią praktycznie żadnych ruchów a nasze rzęsy malują sie same! Przy jednym obrocie tusz maluje całą długość naszych rzęs (chyba że mamy baardzo długie -wtedy wystarczy przesunąć szczoteczkę minimetr wyżej:)) pięknie rozczesując i unosząc je u nasady!

Nasze ruchy powinnyśmy ograniczyć do minimum, a jeśli będziemyb malować rzesy klasycznym sposobem- czyli kiedy szczoteczka będzie sie obracać my będziemy nią machać skończymy z posklejanymi rzęsami:)


Tusz posiada mały przycisk- tutaj uruchamiamy tryb obrotowy. Szczoteczka kręci sie w dwie strony co pozwala na pomalowanie rzęs z obu stron:) Jeśli ponownie wciśniemy przycisk mascara sie wyłączy a potem klik i obraca sie w drugą stronę:)

Pod zakrętką na czubku znajduje sie mała bateria którą możemy wymienić.





Zalety:

-tryb obrotowy faktycznie działa i pomaga- nie płacimy więc za coś czego w praktyce nie używamy.
- przy użyciu obrotów efekty są widocznie lepsze- rzęsy są bardziej uniesione, lepiej rozczesane i wydłużone.
-szczoteczka jest silikonowa i oryginalna- pozwala na wygodne pomalowanie rzęs nawet kiedy sie nie kręci.
- tusz jest trawały i nie obsypuje sie
-możemy rozmieszać tusz w opakowaniu jeśli zacznie podsychać.
- tusz nie podrażnił moich oczu
Neutralne:)

- tusz wymaga chwili na opanowanie najlepszego sposobu na pomalowanie rzęs:)


Wady:

- dla niektórych dziewczyn przeszkodą może być cena, choć nie jest zabójcza, jest wyższa niż przeciętna cena tuszu z tej półki- tusz Bourjois z taką samą funkcją kosztuje jednak podobnie (£11.99.)



 



Na YT znalazłam recenzję tuszu obrotowego Bourjois rotating mascara. Dziewczyna jednak maluje nim rzęsy z zły sposób przez co zamiast być rozczesane są posklejane:(
Wklejam ku przestrodze:)
http://www.youtube.com/watch?v=Ni9uArzKRTk




Podsumowując:

Wreszcie tusz który ma specjalną funkcję nie od parady:) Tryb obrotowy działa i nie mam do niego zastrzeżeń- tępo obrotów jest idealne i łatwo opanować idealną metodę malowania:) Równie łatwo pomalujemy dolne rzęsy i te również będą ładnie rozczesane:)
Ja jestem bardzo zadowolona. Jeśli jesteście fankami tuszy i kochacie nowości ten tusz powinien znaleźć sie w kręgu Waszego zainteresowania:) Będzie też fajny dla dziewczyn które nie przepadają za machaniem szczoteczką i poświęcaniem malowaniu rzęs zbyt dużej uwagi. Mascara powinna pomóc dziewczynom których rzęsy wymagają uniesienia i podkręcenia.




Gdzie kupić?

Niżej znajdziecie liste miejsc w których Flormar ma kioski firmowe:)

Galeria Bałtycka Gdańsk
Galeria Przymorze Gdańsk
Galeria Silesia City Center Katowice
Galeria Victoria Wałbrzych
Galeria Biała Białystok

Tusz możecie również kupić na :
http://flormar.com.pl/

Cena 55zł








W filmiku mówię również o tuszu Preety Volume Mascara- który też jest do wygrania:)
Mam dla Was 4 tusze- dwa obrotowe i dwa tusze Preety.
Jeśli macie na nie ochotę  zgłaszajcie sie odpowiadając na pytanie:




Ja dziś postaram sie opublikować wyniki konkursu paletkowego:) Połowa komentarzy już jest przeczytana:) Są świetne więc mam problem:D

Życzę powodzenia i zapraszam do zabawy!

Całuski,

Brunetka






209 komentarzy:

  1. hey :)
    Dzięki za wspaniałą jak zawsze recenzje :)

    Najgorszym tuszem na jaki trafiłam był tusz marki KOBO - choć zachecająco "brzmiał" i skusiły mnie peany pani w drogerii dla mnie był porażką na maxa :(
    Najlepszym .. hmmm .. wierna jestem marce MaX Factor i moj ulubiony tusz z ich stajenki to Masterpiece Max

    Obserwuje jako mamibecia
    Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo ciekawy ten tusz (^^) ciekawe jak się sprawdza przy wrażliwych oczach z soczewkami kontaktowymi :D

    moim najlepszym tuszem jest zdecydowanie Avonowy Super extend. nie jest drogi, a naprawdę fajnie wydłuża rzęsy, nie sklejając ich przy tym. nie kruszył mi się i nie rozmazywał, moje cudo jak na razie ;)

    najgorszym był Bourjois volume glamour. nie wiem czy trafił mi się po prostu jakiś kiepski egzemplarz czy one ogólnie takie są, ale strasznie się zraziłam do tuszy od tej firmy. Strasznie się kruszył, drobinki tuszu wpadały mi do oczu przez co ciągle były one podrażnione i załzawione. okropność...

    pozdrawiam Cię serdecznie Brunetko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgłaszam się do rozdania! :)
    Najlepszy tusz, jakiego używałam to chyba kultowy Maybelline Colossal Volume - uwielbiam duże szczoteczki, ten tusz dawał u mnie teatralny efekt, który uwielbiam :) Jest w przystępnej cenie i w dodatku żółte opakowanie od samego patrzenia poprawia mi humor :)
    Najgorszym tuszem natomiast był dla mnie tusz z Essence, hypno gloss mascara. Szczoteczka mnie zainteresowała, ale jednak zawartość cholernie rozczarowała. Tusz w ogóle nie wydłużał rzęs, nie pogrubiał, jedynie lekko przyciemniał. Miał bardzo rzadką formułę i ogólnie dla mnie to tragedia... Na szczęście nie był drogi ;)

    PS: Jakby coś mój mail to carpediem91@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. U Brunetki zawsze dla czytelników też się coś znajdzie! :)

    Najlepszy tusz, który używałam i wciąż używam to Wibo Extreme Volume lashes. Świetnie pogrubia rzęsy i nadaje im maksymalnie czarny kolor! Dodatkowo jest tani, więc chętnie do niego wracam.

    Najgorszym był Bourjois Volume Clubbing, jedyne co robił to masakrycznie sklejał rzęsy. Zapewne przez swoją szczoteczkę i dziwną konsystencję..

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś niesamowita! :)
    Mój faworyt nr 1 - Lancome, Hypnose (uzyskuje nim efekt wrecz teatralny :))

    Mój najgorszy tusz - Bourjois, Volumizer (tusz dwufazowy, niestety nie podpasowal mi, a poza tym nie moglam sie uporac z gietka szczoteczka fazy pierwszej he ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja najlepsza maskara to Max Factor False Lash Effect - idealnie pogrubia rzęsy i nadaje im piękny czarny kolor.

    Najgorszy tusz mojego życia to Astor Calligraphy - okropny grzebyk zamiast szczoteczki absolutnie nie zdobył mojej sympatii, nic nie robił z rzęsami i do tego strasznie podrażniał moje oczy przy zmywaniu.

    Ciekawa jestem bardzo tego tuszu obrotowego :) Pierwszy raz w ogóle o czymś takim słyszę.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A u Brunetki zawsze coś ciekawego się dzieje... obrotowe szczoteczki, no no ;)

    Gdybym miała wybrać najgorszy tusz, z jakim miałam do czynienia, to szczerze powiedziawszy miałabym spory problem. Właściwie od samego początku przy wyborze kieruję się działem KWC na wizazu i dzieki temu wybory sa zazwyczaj trafione. Ale dobrze, skoro mam wskazac tusz nie do konca w moim guscie, to bedzie to Maybelline Colossal Volume. Dlaczego wlasnie ten? Poniewaz niemilosiernie osypuje sie w ciagu dnia. Jest to jedna z tych wad, ktorych zniesc nie potrafie! To nic, ze pieknie podreca i pokrywa rzesy, jak po wlasciwie godzienie mam czarne kropki pod oczami i na policzkach :/ Okropnosc w czystej postaci tuszowej. Na pewno wiecej go nie kupie!

    Moim faworytem jest bez watpienia tusz od Max Factora - 2000 Calorie Dramatic Look. Jest to tusz, ktory spelnia stawiane przeze mnie wymagania: pieknie pokrywa rzesy, troszke pogrubia, rozczesuje, podkreca, nie splywa i nie kruszy sie w ciagu dnia. Aaa i latwo da sie go usunac, co tez jest nie bez znaczenia ;) Jego cena nie jest wygorowana, wiec spokojnie moge sobie na niego pozwolic. Wracam do niego, co jakis czas, kiedy kolejna testowana maskara okazuje sie pomylka.

    /Tusz z Flormaru z podkrecajaca szczoteczka, to moze byc cos bez watpienia interesujacego i wartego wyprobowania. Jestem z natury leniwcem i nie lubie machac szczoteczka 10 min. Mysle, ze ta nowinka sprawdzilaby sie u mnie super :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najlepszy tusz to Dior Diorshow, a najgorszy kolorowy tusz od Lancome tzw. suchotnik.

    jestem ciekawa tego tuszu, bo do tej pory miałam do czynienia z wibrującym, ale z obrotowym...

    siouxie.blog@gmail.com

    XOXO

    OdpowiedzUsuń
  9. :)))

    najgorszy tusz jakiego używałam to był Avon Super Enchanted, rozmazywał się, nie pogrubiał i ogólnie był beznadziejny... najlepszy to jak narazie Maybelline One By One, już drugą buteleczkę używam :) genialnie pogrubia, rozczesuje i jest wydajny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj:)!
    Mój najlepszy tusz ever to Maybelline lash expansion . Był rewelacyjny , dlaczego był? Wycofali go z produkcji:( Jestem załamana . W Polsce już go na pewno nie ma ,nie wiem jak za granicą. Pogrubiał wydłużał i był wodoodporny! Ehh szkoda .
    A mój najgorszy tusz jaki kiedykolwiek miałam to Rimmel Lam Eyes . Tragedia , szczoteczka której nie znoszę , nic mi nie robił z rzęsami i na dodatek po tygodniu wysechł :(
    Pozdrawiam !
    Gosia45

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawa sprawa z tą obrotową szczoteczką :)
    najlepszym tuszem jakiego do tej pory uzywałam był (jest, bo w sumie nadal go uzywam) Lash Love z Mary Kay, dla mnie bezapelacyjny numer jeden :)

    gorszych było sporo, ale taki, który chyba najbardziej zapadł mi w pamięć to Bourjois Volume Clubbing, okropnie sklejał rzęsy i w zasadzie nie robił nic ponadto ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. zgłaszam się:) obserwuję jako jamapi;
    e-mail: jamapi@o2.pl

    na dzień dzisiejszy dla mnie najlepszym tuszem jest avon SS MAX ...
    a najgorszym ... też avon, ale spectra czy jakoś tak się nazywał ... taki trzystopniowy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. zgłaszam się :) obserwuje jako Matleena, mail: matleena.wizaz@interia.pl

    najgorszy tusz? Wydłużający z Kryolanu 0 kosztuje ok 50 zł, a z rzęsami nie robi nic, nawet do malowania dolnych rzęs sie nie nadaje, mimo, że szczoteczka wydaje się być całkiem fajna
    najlepszy? jakoś nie potrafię się rozstać z Max Factor False Lash effect ;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurcze, fajny ten tusz :)

    Najlepsza maskara jaką używałam to Max Factor 2000 Calorie Dramatic Look - nic tak nie pogrubia :)

    Najgorsza maskara Rimmel, Volume Flash Mousse - po niej miałam na oku jedną wielką owadzią nogę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. silvetta1982(nick na you tube)
    najgorszym tuszem jaki mialam byl Manhattan natomiast najlepszym Clinique High Impact,ktory swietnie wydłuzal moje dosc krociutkie rzesy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jako kolejna napiszę, że moim najlepszym tuszem jest Colossal od Maybelline New York :) Jest to jedyny tusz do, którego wracam. :D
    Super duża szczoteczka, którą pięknie mi się tworzy kocie spojrzenie, konsystencja nie za rzadka. No po prostu moje cudeńko :D

    Niestety "klapą" też będzie dziecko od Maybelline. Dokładnie the falsies volum express. Szczoteczka jest bardzo oblepiona tuszem, tusz się osypuje, skleja rzęsty no i nie dam się do niego przekonać ;p

    emilka07 :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Najgorszym tuszem jaki używałam był loreal volume million lashes (o dziwo! bo wszyscy go polecali), natomiast najlepszym do tej pory MF 2000 kalorii :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj:)
    Jak do tej pory najlepszym tuszem była Grashka - maleńka, wygodna szczoteczka, trwały, dobra konsystencja i efekt świetny. A dostałam ją w zamian za pomoc w wyłapaniu błędu na ich stronie na facebooku ;)
    A najgorszy tusz... Prawdę mówiąc nie pamiętam:P Zawsze staram się najpierw doczytać recenzje na temat danego produktu zanim go kupię, więc buble rzadko mi się trafiają. Wydaje mi się, że z jakieś 8-9 lat temu miałam kiepski tusz z Manhattanu - brązowy, nic nie robił z rzęsami, ale, że nie znałam się w ogóle na makijażu to myślałam, że tak ma działać :P

    Pozdrawiam Cię serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. zgłaszam się, obserwuję jako dzastynna, email: justyna.karpiesiuk@interia.pl

    jak dla wielu dziewcząt dla mnie numerem jeden jest zdecydowanie Maybelline Colossal Volume, jest fenomenalny, to jak potrafi odmienić spojrzenie, dodatkowo nie trzeba używać zalotki, bo wg mnie fajnie wywija je do nieba:) wprawdzie zdecydowałam się raz na wersję w fioletowym opakowaniu, i ostatnio na nowość-cat eyes, ale one w ogóle nie dorównują tradycyjnemu Collosalowi...

    zaś najgorszym tuszem jakim używałam był pewien kupiony kiedyś na bazarku czy też w podobnym miejscu intensywnie różowy tusz:P ale w ramach usprawiedliwienia dodam że to było dawno temu:P

    pozdrawiam serdecznie Brunetko! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgłaszam się do rozdania:)Bardzo zaciekawił mnie ten produkt, gdyż nigdy nie miałam styczności z wersją obrotową tuszu jakiegokolwiek.
    Najgorszą maskara, którą używałam była Avon, Color Trend, Plump Out Mascara. Miała pogrubić moje cienkie rzęsy nadając im wygląd kocich. Niestety tusz okazał się niewypałem. Rzęsy po wytuszowaniu były owszem grubsze, ale z milionami nieestetycznych grudek, posklejane prawie w jedną całość.
    Natomiast najlepszą była Maybelline - Volum Express Curved Brush. W dostępnej cenie, efekt taki jaki zawsze chciałam mieć, czyi: wydłużone, pogrubione i dobrze rozdzielone rzęsy bez grudek. Efekt prawie teatralny, a trwałość- cały dzień bez sklejania lub odbijania od górnej powieki. polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. zgłaszam się :)

    1. najlepszy tusz: Używam teraz Lancome Hypnose Doll Eyes, dostałam od rodzicielki na urodziny miesiąc temu. Nowośc Lancome no i oczywiście powala. Rzęsy jak stąd do tamtąd i z powrotem. Ladnie rozdzielone, choć przy kolejnych warstwach mogą się sklejać. Cena tylko już nie jest taka różowa, ale jak się uprę to odłozyć co 3-4 msc 130zł nie jest trudno ;)
    2. najgorszy tusz: kupiłam kiedyś z braku laku tusz Rimmel Extra Super Lash. Jedyne co miałam extra super to mega pandę na twarzy. Po około godzinie tusz był pod okiem i nad okiem tworząc 'śliczną' otoczkę. Ale czułam, że coś podpada, bo malując rzęsy czułam, że jest zbyt rzadki i odbijał się na skórze. Pomijam już fakt, że z rzęsami za bardzo nie robił N I C. Wstyd, jak ja wyglądalam z tym tuszem...

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej kochana wkoncu cos dla mnie :) kocham tusze :) a bardzo malo dziewczyn o nich wspomina :)

    Zaczne może od tego najgorszego tuszu.. pewnie tu duzo dziewczyn sie ze mna nie zgodzi, bo ten tusz ma wiele fanek. Niestety mnie niczym nie zauroczył. Jest to max factor masterpiece max. Dla mnie tragedia na moich dosc cienkich rzesach nie spisał sie. Kupilam go czytajac wiele pozytywnych recenzji na wizazu, jestem nim naprawdę rozczarowana. Lekko tylko wydłuża rzesy wcale ich nie pogrubia a co najgorsze skleja je, meczyłam sie z nim naprawde dlugo dajac mu ciagle szanse i nic. Na poczatku myslalam ze jest zbyt wodnisty moze pozniej jak zgestnieje bedzie super. Niestety zero poprawy skleja dalej nie utrzymuje sie na rzesach jest dosc drogi jak na jakosć i do tego nakretka odpadła mi po 2 uzyciu musialam ja kleić bo nie dało się nim malować. Strasznie się na nim zawiodłam

    Natomiast moją ulubioną maskara i dość mało znana jest GOSH wonder volume. Kupiłam go na allegro nie majac zielonego pojecia o nim za jakieś smieszne pieniadze (chyba 30 zł) tak do przetestowania. Ma sylikonową szczoteczke o dość dziwnym kształcie na początku nie wiedziałam zabardzo jak sie za niego zabrać. Ale gdy pierwszy raz nim pomalowałam rzęsy byłam zachwycona już po 1 pociągnieciu strasznie ładnie podkręcił i wydłużyl mi rzęsy robiąć z nich taka firaneczkę rzęs. Nie skleja pięknie rozczesuje rzesy, przy paru pociągnieciach naprawde ładnie je pogrubia. Jestem nim zachwycona i na pewno nie raz do niego wróce. Malowanie się nim to sama przyjemność mogłabym godzinami siedzieć i szczotkować nim rzęsy. Nie kruszy się i jest bardzo wydajny mi starczył na 5 miesiecy codziennego użytkowania i się nie zeschnął. Jego opakowanie sobie zostawiłam i poprawiam niektóre tusze tą szczoteczką żeby je pięknie rozczesać. Mogłabym o nim pisać mówić godzinami, ale nie będę już zanudzała.

    Pozdrawiam gorąco :)
    ps. masz tu śliczną bluzeczke strasznie ci pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawie się zapowiada :)

    Hmm, najlepszy tusz to zdecydowanie Max Factor Masterpiece Max, wydajna, trwała, wygodna szczoteczka, moje rzesy go kochały, a najgorszy był z tego co pamiętam Astor Calligraphy, jednym słowem beznajdziejna maskara w formie grzebyka... na rzęsach zostawiał jedną wielka grudę...

    OdpowiedzUsuń
  24. Heeeej! :)

    Świetna recenzja! Jak zwykle profesjonalna i wyczerpująca.

    KIedyś uzywałam maskary jakiej popadnie. przeszłam chyba przez wszystkie maskary Avonu, używałam Eveline, Miss sporty, Rimmel Super Lash. Więc nie mogę dokładnie określić, która była najgorsza. Mam proste rzęsy, niezbyt długie, a odpowiednio dobrana maskara potrafi zdziałać cuda. Chciałam mieć ładne podrcone rzęsy, a używałam maskary pogrubiającej...więc nie o to chodziło. Długo, dlugo szukałam fajnej maskary, która spęłni moje oczekiwania :) Koleżanka poleciła mi Asor-Volume Diva. JAko, że stosowałam tańsze mskary, to ta z Astora była dla mnie droga i miałam wobec niej duze oczekiwania. Używam jej juz drugi rok. Chociaż muszę stwierdić, że ostatni tusz, który kupiłam to nie jest to co kupowałam dawniej, nie wiem dlaczego, ale juz nie maluje tak jak kiedyś... :( a początku byłam zachwycona. Maskara trzymała sę cały dzień, rzęsy były piękne. Nie była taka ciężka, miała taką lekką konsystencje, znakomicie rozczesywała rzęsy i podkręcała je. Cudo! Niestety ostatnio się zawiodłam... Moja idealna maskara juz nie jest moją idealną i jestem z kropce. Muszę szukać nowej, a może padnie na mnie w losowaniu :)

    Pozdrawiam :)

    anula120591@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  25. Najlepszy tusz dla mnie bez zbędnego gadania Max Factor False Lash Effect Black -cudeńko. Najgorszy tusz a raczej tusze marki L’Oreal. Dla mnie katastrofa: oblepiają rzęsy, osypują się, a na dodatek totalny brak rozdzielania rzęs beee..
    Pozdrawiam cieplutko.

    monna78( monna2@op.pl)

    OdpowiedzUsuń
  26. Baardzo mnie ciekawi ten obracający się tusz...! ;>>
    A co do moich doświadczeń. Nalepszym tuszem, jak dla mnie był tusz The Collosal Vollum Cat eyes. Świetnie rozczesywał podnosił, wydłużał i rozczesywał rzęsy, dając przy tym bardzo łądny naturalny efekt. Gdy chciałam mocniejszy efekt, po prostu tuszowałam raz ejszcze rzęsy...

    A najgorszym był dla mnie tusz z Essence, taki zielony. No po prostu tragedia. Na szczoteczkę nabierało się zbyt dużo bardzo płynnej maskary. Strasznie oblepiała rzęsy, nie pomagało nawet wycieranie szczoteczki o chusteczkę. Dałam jej kilka tygodni na "dojście do dobrego stanu" jednak nic się nei zmieniło..

    Pozdrawiam,
    TheDoliouse

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj Brunetko! Powiem Ci Kochana, że do tej pory nie miałam do czynienia z tuszem, który ma obrotową szczoteczkę. Chętnie poznałabym go bliżej:o)
    najgorszy tusz jaki miałam to Bourjois volume glamour. Strasznie osypuje sie w ciagu dnia. Wyglądałam jakbym ciągle była zapłakana:0( To pieknie pokrywa rzęsy, nadaje im objętość, ale cały efekt szlag trafia, kiedy z plamami pod oczkami wygląda się po prostu nie ładnie.
    Tak naprawdę taki efekt mam prawie z każdym tuszem do rzęs niestety:o(
    Natomiast najlepszym tuszem jaki kiedykolwie było mi dane mieć i testować to Estee Lauder Zero Smudge. Tusz jest genialny, ma ładną szczoteczkę, świetnie rozczesuje rzęsy, każda jedna jest zakończona w szpic a nie np. w kulkę. nie ma mowy o obsypywaniu, czy plamkach pod oczami. Oczka są piękne, nie szczypią. Tusz wytrzymuje na nich cały dzień, albo wieczór jak wolimy. Powiem szczerze, że tuszowych nowości boją się pod tym względem, że z tuszami do rzęs nie mam najlepszych doświadczeń, tak jak napisałam na prawie każdy reaguję praktycznie tak samo.. ale nigdy też nie miałam takiego, który miałby obrotową szczoteczkę dlatego póki co chetnie bym wypróbowała tę nowość. Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  28. Oba tusze i Pretty i ten obrotowy są ciekawe. Nie miałam jeszcze do czynienia z kosmetykami Flormaru, ale widzę że są w Gdańsku aż 2 stoiska więc muszę zajrzeć :)

    Zacznę od tego, że na idealny tusz jeszcze nie trafiłam. W każdym znajdę jakieś "ale". Jednak najlepszy jaki do tej pory miałam okazał się osławiony już, kochany jak i znienawidzony - Maybelline, Colossal Volum' Express. Baniakowate, żółte opakowanie przyciąga uwagę. Zwracam uwagę chyba bardziej na opakowania niż na opis tuszu (a na tym się w końcu przejechałam ale o tym później). Z moimi całkowicie pospolitymi rzęsami ten tusz robi coś "ponad". Fajnie pogrubia, rozdziela i wydłuża rzęsy. Z moimi dwiema lewymi rękoma udaje mi się coś na tych rzęsach zdziałać a to już sukces! :P Ogromna szczota wyłaniająca się z tego obłego opakowania może napawać pewnymi obawami, ale mimo swoich rozmiarów (ach te kobiety - wieczne narzekania na rozmiar :P) wszystko jest w porządku.

    Z kolei najgorszym jest dla mnie Essence, Maximum Definition Volume Mascara. Tusz przyciągnął moją uwagę przez swoje wściekle pomarańczowe opakowanie - tutaj powinnam się chyba zastanowić czy ta pomarańcz opakowania nie powinna odstraszać... w końcu niektóre owady przez taki kolor na pancerzykach chcą odstraszyć ewentualnego drapieżcę. W tym przypadku ten tusz ma wiele wspólnego z odstraszaniem! ;) Przy malowaniu nadawał naturalny efekt, nie było szału (jak to mówią dupy nie urywa :P) ale dawało się znieść. Jednak gdy w ciągu dnia jego drobinka dostawała się do oka - TRAGEDIA. Oko zaczynało łzawić niemiłosiernie, łzy leciały strumieniami i szczypało jak diabli. Można było w sekundę zmienić się z "łabędzia" w zapłakanego clown'a (bo oczywiście po takim potoku łez nie było mowy o nierozmazaniu).

    OdpowiedzUsuń
  29. Cześć, zgłaszam się do rozdania, kuszący jest tusz z obrotową szczoteczką, malowanie rzęs zajmuje mi bardzo dużo czasu, musi to być perfekcyjnie, wiec może ten tusz zaoszczędzi mi czasu:P

    na początku używałam tuszy z Oriflame i dalej uważam, że są dobre, szczególnie kiedy pojawił się tusz z silikonową szczoteczką - WONDER lash. Najlepszym tuszem okazał się też dość drogi TELESCOPIC clean definiton z Loreal, który mam już od roku i maluje jak nowy, wystarczy dodać do niego kroplę wody gdy zaczyna zasychać. Rzęsy są na prawdę długie, idelanie rozczesany, żadnych grudek. Reklamowy efekt czystego makijaży :P

    Najgorzej wspominam tusz Rimmel sexy curves. Skusiłam się na niego bo hmm miał taką ciekawą szczoteczkę, do tego siliknową i liczyłam na powalający efekt. Jednak nie zrobił z moimi rzęsami nic pozytywnego, patrzyłam się na moje oko i widziałam stnogę, bleh owadzie nóżki.

    Zapomniałam wspomnieć o Difine Lash z Maybelline, przz długi czas była idealna, a później mam wrażenie, że zmienili formułę, zepsuła się.

    Pozdrawiam
    Visenna

    OdpowiedzUsuń
  30. moja najlepsza maskara to Avon Super Shock, super szczoteczka, idealnie aplikująca tusz, bez grudek i sklejania, na rzęsach trzyma się cały dzień, bez kruszenia. Jest to mój numer 1.

    Natomiast najgorszym tuszem jaki miałam jest tusz od Miss Sporty XX Volume Mascara, nawet nie wiem czy jest jeszcze w sprzedaży, tusze od tej firmy póki co omijam szerokim łukiem, miał pogrubiać, ale niestety sklejał rzęsy i się kruszył. Pozdrawiam
    Obserwuję jako : mini89

    OdpowiedzUsuń
  31. Moja ulubiona maskara to Maybelline Volum express turbo boost polecana przez Szusz. Jest rewelacyjna!!! Idealnie wydłuża, rozdziela i podkręca rzęsy. Jest to tańsza alternatywa dla L`Oreal, Volume Million Lashes którą również ubóstwiam :) Ostatnio najgorszą używaną maskarą była słynna różowa Essence Multi action. Słyszałam że zmieniła sie pojemność jej z 9ml na 8,5ml i ta druga jest zupełnie inna i gorsza od poprzedniej;/ Niestety zakupiłam nowszą wersję i nie jestem zadowolona.
    euphoria0707

    OdpowiedzUsuń
  32. Nic drogiego w każdym bądź razie :)

    Najlepszy tusz Colossal Volum' Express, żółte charakterystyczne opakowanie. Ma tyle zwolenniczek ile przeciwniczek, ale mi pasuje idealnie :)

    Najgorszy - Essence, Multi Action False Lashes. Dużo dziewczyn polecało tusze Essence jako tańszy zamiennik, ale mi w ogóle nie przypadł do gustu. Aa, jeszcze Sexy Curves, uważam, że totalnie przereklamowany:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. Witam ;-)
    Także się zgłaszam, mam ochotę przetestować to cudeńko;-P No jestem w szoku.Czy to nie łaskocze jak się obraca? haha ... głupie pytanie. W sumie obydwie maskary są super.
    1. Najlepsza moja maskara, którą stale kupuje to Maybelline Colossal Volum Express Mascara;-D Ma mega szczoteczkę i jest niezawodna. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodła.
    2.Najgorsza maskara to nowość Rimmel Sexy Curves Full Figure. Moim zdaniem to kompletna porażka. Jej szczoteczka to takie trzy śmieszne kulki, które miały niby podkręcać rzęsy... Zamiast podkręcenia było totalne sklejenie rzęs. Może ja jej nie umiem używać, ale moim zdaniem nie jest to dobra maskara.Nie polecam! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  34. Witam ;-)
    Także się zgłaszam, mam ochotę przetestować to cudeńko;-P No jestem w szoku.Czy to nie łaskocze jak się obraca? haha ... głupie pytanie. W sumie obydwie maskary są super.
    1. Najlepsza moja maskara, którą stale kupuje to Maybelline Colossal Volum Express Mascara;-D Ma mega szczoteczkę i jest niezawodna. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodła.
    2.Najgorsza maskara to nowość Rimmel Sexy Curves Full Figure. Moim zdaniem to kompletna porażka. Jej szczoteczka to takie trzy śmieszne kulki, które miały niby podkręcać rzęsy... Zamiast podkręcenia było totalne sklejenie rzęs. Może ja jej nie umiem używać, ale moim zdaniem nie jest to dobra maskara.Nie polecam! ;-)



    czekolada1000@interia.pl :-)

    OdpowiedzUsuń
  35. Najgorszy? - L`Oreal, Volume Million Lashes co za porażka:/ skleja, kruszy się, nie pogrubia... nigdy więcej!

    Najlepszy? - Maybelline, Sky High Curves coś wspaniałego! nie kruszy się, wydłuża, podkręca, nie skleja rzęs! tak! tak ! tak! :)

    shine20@o2.pl
    YT Shiine990

    OdpowiedzUsuń
  36. mój najlepszy tusz do którego zawsze wracam po małych wyskokach w bok to Max Factor 2000 calories ! Zalotka + ten tusz i z moich cienkich i prostych jak dachówki rzęs robią się długie pogrubione czarne firanki :)
    najgorszy jakiego do tej pory użyłam to Sephora atomic Volume ... makabra :/

    obserwuję jako Hispaniola
    agatamichalik@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  37. Najlepiej wspominany prze zemnie tusz to "stylista" firmy avon. Używałam go wczasach gdy dopiero zaczynałam zabawę z makijażem i jego mała szczoteczka bardzo ułatwiała mi jego aplikacje. A dla mnie jego największym plusem było to że można go było zmyć przy użyciu wyłącznie wody bo nie mogłam zanieść żadnego preparatu do demakijażu który by mnie nie uczulał.

    A największą porażką był essence no limits volume maskara, który okropnie się kruszył i wpadał mi do oczu. Po pół godzinie miałam zrujnowany makijaż.

    Pozdrawiam serdecznie Marfa :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Z racji takiej że nie mogę sobie pozwolić na droższe kosmetyki, bo jestem na garnuszku rodziców a nie chcę ich wykorzystywać, zazwyczaj szukam tuszy w rozsądnych cenach, ale ale..nie zawsze tani znaczy zły.
    Moim numerem jeden i na prawdę nigdy nie miałam lepszego jest tusz: EVELINE COSMETICS VOLUMIX FIBERLAST LENGTH & CURL UP, tusz ma genialną szczoteczkę która od najkrótszych do tych najdłuższych rzęs idealnie je pokryje do tego ma super konsystencje nie jest za rzadki nie jest też jakiś gęsty jest super, naprawdę za taką cenę polecam wszystkim sprawdzenie tego tuszu.
    Używałam wielu tuszy ale to jest faworyt.
    Kiedyś wybrałam się po tusz, w sklepie nie było tego z EVELINE więc musiałam kupić jakiś inny i przypomniało mi się że kiedyś koleżanka polecała mi super tusz co pogrubi niesamowicie moje rzęsy.. Miss Sporty, Lash Millionaire Mascara może i je pogrubił tworząc na rzęsach masę grud i posklejanych w owadzie nogi rzęs. Nie polecam nikomu.

    O takim obrotowym tuszu jeszcze nie słyszałam, chętnie takiego cudaka wypróbuję :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Najlepszym tuszem dla mnie - przynajmniej jak na razie - był Super Shock z Avonu, ale jako że lubię szukać co raz to lepszych kosmetyków kupiłam parę innych czego teraz żałuję. Super Shock fajnie pogrubia moje dość rzadkie rzęsy, wydłuża je (niestety mam je krótkie) i jako jedyny tusz ( a miałam ich już trochę) minimalnie je unosi! Z natury moje rzęsy są proste jak drut i nawet jak używam zalotki to po ok godzinie opadają :( Tak więc choć trochę ten tusz mi pomógł z tym małym defektem ;) Ponadto długo utrzymuje się na rzęsach, nie rozmazuje się( miałam wersję wodoodporną) i dość łatwo go zmyć.

    Natomiast najgorszym tuszem jaki miałam okazał się być Colossal Volum' Express z Maybelline, ten który dość często przewijał się w Twoich postach Brunetko ;] Zachęcona dużą ilością pozytywnych opinii na KWC i Twoim blogiem postanowiłam go zakupić i udało się i to nawet po promocyjnej cenie :D Niestety z moimi rzęsami nie robi praktycznie nic, widać tylko, że mają głębszy czarny kolor, są posklejane, a co najgorsze potwornie się rozmazuje i przy nakładaniu go na rzęsy i później w ciągu dnia. Nawet jak siedzę w domu gdzie nie ma wiatru, słońca, deszczu rozmazuje się niemiłosiernie! Myślałam, że to wina tego, że jest nowy i potrzymałam go miesiąc w kosmetyczce i ochoczo po tym czasie spróbowałam go ponownie, lecz niestety nadal było to samo. Tylko czerń i nic więcej. Tak więc dzielnie szukam dalej swojego idealnego ' rzęsowego towarzysza', który w końcu uniesie moje rzęsy, chociaż troszkę je podkręci i w końcu osiągnę ten 'teatralny' efekt, który tak baardzo mi się podoba :)

    Pozdrawiam,
    RemedyForIgnorance

    OdpowiedzUsuń
  40. Zgłaszam się do zabawy :)

    Najlepszy tusz to jak dotąd Max Factor False Lash Effect, choć polubiłam też mary Kay Lash Love - każdy inny i każdy bezkonkurencyjny :)

    Najgorszym okazał się tusz pogrubiający Kobo - był na tyle kiepski, że zraził mnie do marki w ogóle...

    Pozdrawiam,
    Ala

    OdpowiedzUsuń
  41. Obrotowa szczoreczka ?:D:D Kiedys chyba Rimmel miał wibrującą :D:D

    Najlepszy i zarazem najgorszy tusz jaki mialam to Meybelline Volium The Falsies Expres (mam nadzieje ze to dobrze napisalam, w kazdym razie ta fioletowa) :D przez pierwsze 2 tygodnie była świetna (jak jus sie przyzwyczailam do tej gigantycznej szczoty) fajny efekt, ladnie rozszesywala :) Ale pozniej coś sie z nia stalo, zeby sie ladnie umalowac trzeba bylo namachac kilka warstw, a po godzinie i tak pół tuszu bylo na policzkach, beznadziejaaaa...

    Najlepsze wspomnienia mam chyba z tuszem MaXFactora, ale nie moge znaleźc jego nazwy chyba Fals Lash Efect ale nie jestem pewna, miał niebieską silikonową szczoteczkę :) no i on dawał radę!!:)

    Buziaki!! :) Daj znac jak ratowanie kotka:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Najlepszym tuszem jaki w życiu używałam jest Wonder Lash Mascara z Oriflame,do którego lubię wracać,kiedy nie mam pomysłu czego by tu nowego wypróbować, lub kiedy potrzebuję pewniaka za niewielkie pieniądze.

    Na pierwszym miejscu w moim rankingu najgorszych tuszy znajduje się ex aequo Lancome cośtam (ale wszystkie tusze Lancome to dla mnie jakaś porażka) i False Lash effect z Max Factor.

    OdpowiedzUsuń
  43. 1. Najgorszy (najbardziej traumatyczny) Avon, Longest Lashes Ever Mascara (Ekstremalnie wydłużający tusz do rzęs) tusz 'dwustronny' - czarny był na tyle tandetny że nie możliwe było zamalować nim tą białą bazę..
    A z bardziej bieżących zakupów Eveline Cosmetics, Big Volume Lash Professional Mascara - mimo ładnego jak dla mnie opakowania i świetnej szczoteczki - 3 warstwy żeby było widać cokolwiek + kruszy się po 2 godzinach..
    2. Najlepszy: z dawnych czasów Loreal Volume Shocking nie wiem czy jest jeszcze w sprzedaży ale ten był naprawdę świetny.
    A coś z nowości także dobrego i taniego jednak z bardzo naturalnym efektem to Bell, Bomb Lashes, Maximum Volume Mascara - urocze opakowanie, urocza szczoteczka. Dobry jak dla mnie, zadowalający i naturalny efekt na co dzień. Jednak nieźle się trzeba namachać tą mała szczoteczką.. Niestety nie trafiłam jeszcze na swoją miłość życia wśród tuszy do rzęs.. Może będzie to Flormar :) Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Najgorszy tusz to było coś wodoodpornego z rossmana, co powywalało mi połowę rzęs. Od tamtej pory nie używam tuszów wodoodpornych! Precz z nimi ;) A najlepszym Tusz wibo w strasznie brzydkim opakowaniu czarno różowym. Nie pamietam jak się nazywa, ale fenomenalnie wydłuża rzęsy!

    OdpowiedzUsuń
  45. Moim zdecydowanym faworytem jest Bourjois 1001 Cils mascara! Ma cudowną, małą, "pokręconą" szczoteczkę, którą świetnie maluje się zarówno górne, jak i dolne rzęsy. Sprawdziłam go nie tylko na sobie, ale też na kilku koleżankach - za każdym razem malowanie ich rzęs było o niebo łatwiejsze niż innymi szczoteczkami.
    Jest lekki, doskonale "otacza" każdą rzęskę i nie traci koloru. Zdarzyło mi się nieraz nosić go całą noc i nigdy się nie wykruszył. No po prostu mogę zostać ambasadorką tego tuszu, heh ;) Będę próbowała innych mascar, ale do tego - coś czuję - zawsze wrócę.

    Porażką zaś był zielony tusz z Avonu. Niestety, nie pamiętam dokładnie jego nazwy. W ofercie były odcienie: czerny, ciemnozielony i śliwkowy. Skusiły mnie barwne zdjęcia, na których rzęsy modelki miały piękny, nienachalny, ciemnozielony odcień. Już widziałam siebie w tych prostych, stonowanych makijażach z ciemnozielonymi rzęsami pięknie podkreślającymi mój kolor tęczówek. Niestety, kolor nie był ciemnozielony, lecz czarny. Naklejka na opakowaniu uparcie jednak informowała iż jest to zieleń. Postanowiłam produkt wymienić i niestety, nowy także był czarny choć na opakowaniu było napisane, że zielony. Zdecydowałam, że trudno, zużyję go jako zwykły, czarny tusz. Niestety, tusz śmierdział trudnym do nazwania smrodem, a dodatkowo zasechł po ok. tygodniu, więc nie "cieszyłam się" nim długo i w zasadzie z ulgą zamieniłam go na coś innego - już nie z Avonu.

    Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Najgorszy tusz jaki w życiu używałam to maskara podkręcająca Paese (chyba została już wycofana lub ulepszona na szczęście). Kompletnie nic nie robiła z rzęsami, tylko nadawała im czarny kolor.
    Co do tuszowego ideału to nadal go szukam, ale bardzo blisko są dwie maskary firmy Maybelline - Lash Stiletto i żółty Colosal. Idealnie zagęszczają i lekko wydłużają moje rzęsy ale to wciąż nie to :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Najgorszym tuszem jaki używałam był mój pierwszy tusz z Bell. Nie dość że posklejam moje rzęsy to był jeszcze w kolorze brązowym bo taki mi dała sprzedawczyni mówiąc że będzie dla mnie idealny.

    A najlepszy jaki miałam to chyba maskara z Rimmela bo nadal jeszcze nie znalazła idealnego tuszu dla mnie, ale się nie zniechęcam :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Najlepszy jaki do tej pory miałam to maxfactor false lash efect. Trochę klei zanim wyschnie. Innych wad nie ma:) A najgorszy pewnie któryś z niewiadomojakiejfirmyiskąd pierwszy jaki miałam.

    W sumie nie wiem czy trafiłam na zły tusz. Wszystkie mi odpowiadały po za tymi nie wodoodpornymi, które odbijają się mi na dolnej powiece z jakieś swojej wrodzonej złośliwości. Np. rimmel sexy curves który był extra dla moich rzęs ale nie dla mojego podocza:)

    OdpowiedzUsuń
  49. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  50. Moim faworytem wśród tuszy jest L`Oreal Million Volume Lashes. Maskara fantastycznie pogrubia rzęsy. Jest ich tak gęsto, że wygląda to tak, jakbym dokleiła sztuczną kępkę. Rzęsy są perfekcyjnie rozdzielone. Szczoteczka jest bardzo prosta w obsłudze, nie trzeba się nią namachać, by efekt był widoczny:) Ja jestem szczęśliwą posiadaczką wersji wodoodpornej. Jest ona naprawdę trwała w obecności deszczu i łez. Dodatkowo sam tusz należy zaliczyć do długodystansowców. Wiem, nie powinno się spać w tuszu, ale po imprezie u kolegi doszło do takiego zdarzenia, rano obudziłam się bez efektu pandy, wszystko było na swoim miejscu. Stosunkowo szybko wysycha na naszych rzęsach, dzięki czemu nie musimy stać przed lustrem, unikając mrugania.
    Po przeciwnym biegunie znajduje się maskara z Lovely. Kupiłam ją jako nastolatka, bo była tania. Niestety w jej wypadku sprawdza się powiedzenie: jaka jakość, taka cena. Paskudnie skleja rzęsy. Bardzo trudno ją usunąć kosmetykami do demakijażu, natomiast sama lubi się osypywać i robić z nas pandę. Od samego początku miała zapach bardziej chemiczny od swoich kuzynów, oprócz tego wykazywała zdolność do wywoływania zapalenia spojówki, niezwykle podrażniała. Na dodatek wskutek jej użytkowania zaczęłam tracić rzęsy, myślałam, że będę "łysa na oku", na szczęście pojedyncze rzęsy ostały się. Zdecydowanie nie polecam. Lepiej kupić tusz chociażby z Eveline, też jest tani, ale nie przyczynia się do takich katastrof.

    OdpowiedzUsuń
  51. No, no, no a u Ciebie zawsze jakieś nowinki się znajdą :) Chętnie wezmę udział w tym rozdaniu bo nagrody są ciekawe :)
    Zacznę od najlepszego tuszu jaki używałam. Jest nim Wonder Lash Mascara z firmy Oriflame. Pięknie wydłuża moje rzęsy, przy każdym mrugnięciu robię rzęsami wichurę :D Uwielbiam ten efekt, gdy pomaluję nim oczy od razu czuje się atrakcyjniejsza a w końcu po to my kobietki ich używamy :)
    Najgorszy jaki miałam i z góry wszystkich go nie polecam. Jest Lash Architect 4D z firmy L'oreal. Fatalna szczoteczka, fatalna konsystencja, dopiero na wykończeniu przestaje sklejać rzęsy. Jego cena jest duża bo jak się nie mylę 55 zł. Nie kupiłabym go ponieważ cena nie zachęca a ja miałam to szczęście w nieszczęściu że wygrałam go jakiś czas temu na stronie L'oreal i tym samym miałam okazję go przetestować.
    Pozdrawiam zouza :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Tusz najlepszy mój na świecie, zdradzę Wam w sekrecie Max Factor się nazywa, z każdym innym dziś wygrywa. 2000 kalorii mi dostarcza, choć nie w biodra a na rzęsy, jest mocno czarny i dość gęsty. Zmysłowego spojrzenia mi dodaje, przy tym zmywa się doskonale , wśród innych stawiam go na piedestale. Moje włoski podkręca idealnie, a inne tusze.. no cóź, dość marnie. I podkręcił i pogrubił, któż by go nie polubił? Gęstymi rzęsami dzięki niemu trzepoczę, może jakiegoś księcia nimi zaskoczę ?
    Najgorszym tuszem, którego nawet wrogowi nie życzę jest Manhattan Ultimate long&curl, na jego działanie już nie liczę. Nie wydłuża, nie podkręca, od samego początku do użycia zniechęca. Szybko gęstnieje, w gluta się zmienia , moja uroda tego nie docenia. Rzęsy me zlepia w pajęcze nogi, jak na swoje marne działanie jest zbyt drogi.

    Pozdrawiam :)

    redeyes@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  53. Tusz ciekawy, wart wypróbowania i chyba ceny też ;)

    Najlepszy ? Podkradziony podczas wakacji z kosmetyczki cioci tusz L`Oreal Lash Architect 4D, rzęsy pogrubione, wydłużone i rozdzielone . Nie mogłam się na nie napatrzeć , wyglądały jakbym doczepiła sztuczne kępki ,piękna mocna czerń. Wiem , że to mój tusz idealny , ale jako biedna studentka nie mogę sobie na niego pozwolić ;p

    Najgorszy? Było ich sporo ale totalną katastrofą dla mnie był tusz z Avonu Plump Out Mascara. Zero jakiegokolwiek efektu oprócz przyciemnienia moich rzęs . Totalna klapa

    OdpowiedzUsuń
  54. a to wymyslili :D tusz z obracajaca sie szczoteczka ^^ czego to nie wymysla zeby ulatwic kobiecie malowanie sie ^^

    a co do najlepszego tuszu , to moim naj naj który stosuje już od lat jest Super Shock z Avonu odkad 1 raz sie pojawil w katalogu tak tyle lat juz go stosuje , nigdy mnie nie zawiodl, zalezy ile warstw mam ochote nalozyc taki uzyskam efekt , od naturalnie wygladajacych rzes po mega kocie prawie jak sztuczne rzesy, nie kruszy sie , latwo sie zmywa , dla mnie to jest tusz wszechczasow :)


    a najgorszy bubel po prostu bo inaczej go nie nazwe to byl tusz rimmel sexy curves , mam dlugie rzesy ogolnie tusze rimmela bardzo lubie kiedys zachecona reklama kupilam ale niestety sie rozczarowalam :( moje rzesy nie polubily tego tuszu strasznie mi je sklejaj kruszyl sie , ciezko mi sie go wogole zmywalo, straszny produkt nigdy wiecej go nie kupie , ale jak kazda firma ma lepsze i gorsze kosmetyki, nakladajac minimalna ilosc tuszu wygladalam jak po placzu mialam tak posklejane rzesy temu tuszowi mowie stanowcze nie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Witam serdecznie,

    Do najgorszych tuszy, jakie kiedykolwiek miałam, choć zwykle nie miewam z nimi większych problemów, był L'Oreal Double Extension. Biała baza wyglądała, jakbym miała na oczach owadzie "nibynóżki", które niestety, często dostawały się do oczu. Tusz okropnie sklejał rzęsy a na dodatek strasznie się osypywał. Były to moje pierwsze doświadczenia z bazą do rzęs.
    Natomiast, najlepszym, mogę śmiało powiedzieć, był tusz także z firmy L'Oreal- Lash Architect 4D. Na początku pomyślałam, że to znowu totalna klęska i więcej nie zaufam tej firmie. Tusz strasznie zbierał się na szczoteczce, trzeba było go wycierać, żeby nie sklejał rzęs. Dałam jednak mu jeszcze jedną szansę. Gdy troszkę obsechł, okazał się prawdziwym cudeńkiem. Pięknie wydłużał i pogrubiał rzęsy, które wyglądały niczym sztuczne- teatralne. Nie sklejał ich, a kolor- to prawdziwie głęboka czerń. Do tej pory chętnie do niego wracam. Cieszę się, że dałam mu jeszcze jedną szansę ;) Warto było.

    OdpowiedzUsuń
  56. Najgorszy tusz? Hmmm.. Wcześniej używałam takiego z visions. Był okropny. Sklejał rzęsy , a po kilkunastu minutach miałam na twarzy pełno czarnych okruszków.
    A najlepszy, to taki za kilka złotych kupiony w jakimś sklepie, ale nie pamiętam w jakim. Nie jest on idealny, dlatego chciałabym wypróbować tusz, który mogę u ciebie wygrać.

    OdpowiedzUsuń
  57. Najlepszy jaki mialam to lancome hypnose, choc nie kupilam go jeszcze drugi raz, bo za kazdym razem kupuje inny tusz dla odmiany ;) Najgorszy to yves rocher luminelle, ktory daje efekt zero rzes hehe
    Nie lubie malowac rzes dlatego musze sprobowac jakiegos z obrotowa szczoteczka wlasnie;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  58. Łaaaa super :D Spróbuję swoich sił w konkursie :)

    Najlepszy tusz? W sumie po tylu tuszach które wypróbowałam trudno powiedzieć :D Jednak chyba najlepszym jaki miałam był Avon Super Shock. Perfekcyjne rozdzielenie rzęs w sekundę, wydłużenie w następną, pogrubienie w trzecią. Cudo gdyby każdy facet był tak idealny, kobiety miałyby o wiele łatwiejsze życie ;) Same plusy. Polecam gorąco :)


    Najgorszy? To chyba jeszcze trudniejsze pytanie :D Na początku myślałam że będzie to Volume Milion Lashes ale gdy troszkę zasechł był świetny. A więc miano niestety najgorszego tuszu do rzęs otrzyma odemnie Bell WOW. Cena co prawda adekwatna do produktu, ale poza sklejeniem rzęs nie zauważyłam żadnego efektu. Mam nadzieję, że mężczyzn tego typu będzie jak najmniej :) Niech nas nie męczą i nie plączą naszego...naszych rzęs ;)

    A więc tusz jak mężczyzna- trzeba długo szukać tego jedynego, idealnego żeby zostać z nim całe życie ;)

    Obserwuję jako Cookie, e-mail: niuli333@gmail.com
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Ukochany tusz to Max Factor 2000 Calorie. Po moich wielu nietrafionych strzałach, zawsze wracam do niej z podkulonym ogonem ;)

    A najgorsza... Super Full Avon. Rzęsy może i były `full`, ale także `wet ` przez cały dzień. Masakra ta maskara ;/

    OdpowiedzUsuń
  60. Mój najlepszy tusz to Maybelline Colossal Volum Ekspress. Jest go mega mega dużo a szczoteczka to poprostu rewelacja! Co do ceny to ok.26 zł. Miałam niesamowite szcęście bo trafiłam na promocję i kupiłam go za 18 zł :)
    Najgorsze co mogło mnie spotkac to tusz Maybelline, Define-A-Lash. Podobno jest wodoodporny, ale kiedy natrafiłam na deszcz to tak się rozmazałam, że koleżanka spytała sie mnie czemu płakałam..Kosztuje tez cos koło 25 zł. ale jest go dużo mniej i więcej sie na niego nie zdecyduje. Strasznie się kruszy a szczoteczka jest twarda jakby była wykonana z metalu.. jednym słowem ta maskara to masakra ;PP Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  61. niezły bajer z tą obracającą szczoteczką, chętnie bym wypróbowałą:) ciekawa jestem jakie teorie snułaś na temat tej szczoteczki:D
    moim najgorszym tuszem był tusz oriflame wonder lash...beznadziejnie udziwniona szczoteczka, która nabiera wielką ilosc okropnie rzadkiego tuszu co z moich całkiem fajnych rzęs tworzyło może pięć nóżek, później to rozczesywałam a tusz sie cudownie kruszył-MASAKRA
    natomiast najlepszy tusz to o dziwo chyba mf 2000 calorie. piszę o dziwo bo ja jestem ogólnie zwolenniczką silikonowych szczoteczek...hmm...olasikowa

    OdpowiedzUsuń
  62. Hmmm,moja najlepsza maskara jest zdecydowanie Bourjois Volume Glamour Ultra Curl,powracam do niej niezmiernie od paru lat,a najgarsza maskara jaka w zyciu mialalm byla ja dla mnie YSL Volume Effet Faux Cils,maskara ta nie robila nic z moimi rzesami i wclanie nie byl to efekt sztucznych rzes,bylma strasznie zla ze taka droga maskara nie "dziala cudow" jak sie okazalo drozsze wcale nie znaczy lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  63. Hmmm mój najlepszy naj tusz to tusz z Avonu SUPER SPECTRA LASH (trójstopniowy tusz do rzęs, można nim ustalać poziom grubości) na prawde wydłużał rzęsy i super sie na nich trzymał, nawet po demakijazu miałam wrażenie, że ciagle jest na rzęsach ;) W ogóle tusze z Avonu są dobre. Za to najgorszy tusz to tusz w Wibo EXTRA VOLUME MASCARA bo była masakra! Mało było go widać na rzęsach. Oczy po paru godzinach miałam jak ten pies reksio :D Strasznie sie mazał. Prosiłabym o jakis tusz do przetestowania ;) Pozdrawiam serdecznie z Gdańska ;)

    OdpowiedzUsuń
  64. Odpowiadając na nowy konkurs to najgorszym tuszem jaki miałam do tej pory był Revlon Double Twist- tusz ten miał sprawić, że rzęsy zwiększą swoją objętość i staną się dłuższe. Podobno zawierał kuliste polimery, które miały otulać rzęsy- zwiększając ich grubość. No i skusiła mnie jeszcze jego nietypowa szczoteczka składająca się z tradycyjnych włosków, które są odpowiedzialne za wydłużenie i pogrubienie oraz z gumowych grzebyków, które rozdzielają rzęsy i równomiernie nakładają tusz. Do tego jeszcze obiecywał kruczoczarną czerń. Efekt miał być teatralny, a był beznadziejny. Zero pogrubienia i wydłużenia. Żadnych pięknie rozdzielonych rzęs o kruczoczarnym kolorze już nie wspominając. Był ledwo widoczny na rzęsach, a nie o to mi chodziło. Jego ogromną szczoteczką można się jedynie wybrudzić, mimo iż malowanie tuszem nie sprawiało mi nigdy problemu. W dodatku tusz bardzo szybko wysechł i stał się niezdatny do użytkowania. Żadne próby jego reanimacji nie przyniosły efektu- zresztą i tak nie było czego żałować. Szkoda, bo bardzo lubię firmę Revlon-a w tym przypadku się zawiodłam.
    Tuszem, który natomiast się u mnie sprawdził jest Maybelline The Falsies Black Drama. Producent zapewnia efekt sztucznych rzęs. Zapewnia, że rzęsy będą gęste,pogrubione i wydłużone. Jego unikalna szczoteczka dopasowuje się do linii rzęs- umożliwiając dokładne ich pokrycie tuszem. Z tego produktu jestem zadowolona, bo spełnia swoje zadania. Rzęsy są pięknie podkreślone, rozdzielone. Tusz ma kolor głębokiej czerni, która dodatkowo sprawia, że spojrzenie nabiera głębi. Opakowanie jest bardzo ładne i estetyczne, szczoteczka też jest bardzo fajna. No i jest stosunkowo niedrogi oraz wydajny. Stanowi piękne uwieńczenie makijażu.
    POZDRAWIAM.
    anetadra@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  65. Dla mnie bezapelacyjnie najlepszy YSL Effet Faux Cils - niestety mega drogi wiec pozwoliłam sobie na niego tylko raz

    A najgorszy to chyba Maybelline Colossal Volum' Express

    Pozdrawiam
    Kung Fu Candy

    OdpowiedzUsuń
  66. Najlepsza: Kobo 38C - nie jest tani ale to jedyny tusz, który nie odbija mi się na powiekach, nie robi efektu pandy i zmywa się ciepłą wodą. Uratował mnie w dniu ślubu.
    Najgorsza: wszystkie z firmy Avon - masakra!

    OdpowiedzUsuń
  67. Hej..:)
    Recenzja tuszu jak zawsze świetna:)
    Moim najgorszym tuszem był Avon superShock. Strasznie sklejał mi rzęsy jak za dużo go nałożyłam pozatym ogólnie źle wyglądał na rzęsach. Ale to co mi zrobił pewnego zimowego dnia było koszmarem..pamiętam umówiłam się wtedy z koleżanką na zakupy, po drodze zaczął padać śnieg jednak nie miałam daleko bo tylko jeden przystanek więc poszłam na pieszo..po jakimś czasie spostrzegłam ze ludzie dziwnie się na mnie patrzą i odwracają zignorowałam to jednak i dalej kroczyłam dumnie przed siebie:D Gdy doszłam do galeri koleżanka juz była jak mnie zobaczyła zaczęła się strasznie śmiać(nie wiedzialam o co jej chodzi:() trwało to jakiś czas ale jak się opanowała wyjeła lusterko żebym sie przejrzała to co zobaczyłam było straszne:/..wyglądałam jak panda na rzęsach nie było ani grama tuszu cały znajdował się pod okiem, okropnie to wyglądało..a co najgorsze szłam tak przez centrum miasta. Żaden tusz nigdy mi czegoś takie nie zrobił. Od tego momentu kupuje zimą jedynie wodoodporne tusze albo wogóle się nie maluje.
    Za to moim najulubieńszym tuszem:D do którego ciągle powracam jest Max Factor False Lash Effect ten tusz jest idealny..ma świetną szczoteczkę, świetnie pogrubia i wydłuża rzęsy po prostu mój ideał. Moje krótkie rzęsiki pomalowane tym tuszem prezentują się świetnie:D
    Pozdrawiam..buziaczki:*

    OdpowiedzUsuń
  68. Mój najgorszy tusz ever to zdecydowanie jeden z pierwszych, dawno, dawno temu. Był to chyba tusz z Eveline, wybrałam jeden z tańszych. Okropnie się osypywał i po paru godzinach wyglądałam jak clown :)
    Mój najlepszy tusz jak dotąd to Telescopic z L'Oreal. Mimo malutkiej szczoteczki świetnie podkręca i unosi rzęsy, podkreśla je i pogrubia. Niestety jego cena trochę mnie przeraża, a że tuszu używam codziennie, szybko się zużywa. Przez to szukam jego odpowiednika w tańszych markach :)

    OdpowiedzUsuń
  69. Najlepszy tusz... hmm... jak dotąd najbardziej polubiłam się z tuszem Avon Super Shock :) Zużyłam chyba ze 3 opakowania, a w międzyczasie testowałam kilka innych, i chyba muszę znowu wrócić do Super Shock'a - bardzo fajnie rozdzielał rzęsy, nie było grudek ani innych dziwnych niespodzianek. Gdyby nie to, że trzeba go zamawiać z katalogu to pewnie innych bym w ogole nie uzywała ;)

    A najgorszy? No tutaj problem, bo wiele było takich tuszowych wpadek... Ale na czele gromadki chyba tusz Rimmel Magnif'eyes Mascara ... brrr... Nie dość, że szczoteczka beznadziejna, to tusz też...

    OdpowiedzUsuń
  70. witaj,
    zabawna sprawa z tym najlepszym i najgorszym tuszem,ponieważ w moim przypadku:
    1. najlepszym okazał się najtańszy jaki ostatnio kupiłam ,czyli Wibo Extreme Lashes Volume mascara,za około 8 zł.mój wielki powrót do zwykłych szczoteczek,a nie silikonowych,które zdominowały rynek. wedle swego gustu,nastroju,czasu jaki moge poswięcić na makijaż nadaję rzęsom look naturalny,sexy,teatralny wszystko bez sklejania rzęs.
    2. najgorszy zaś to najdroższy jaki kupiłam na przestrzeni paru lat,choć tu przyznaję,że nigdy nie wydaję duzych pieniędzy na akcesoria i kosmetyki do makijażu,bo...po prostu mnie nie stać. do rzeczy ;)
    najgorszy to Loreal Million Lashes,który z moimi rzęsami nie robił NIC.dokładnie NIC,nawet ich specjalnie nie sklejał,haha! pewnie mogłabym się rownie dobrze pociapac ciemnoszarą farbką.
    pozdrawiam serdecznie
    Ewelina
    skybear@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  71. Najgorszy tusz jaki uzywalam, to o dziwo, Max Factor. Jakis czas wczesniej, przed jego zakupem, dostalam taki sam jako "prezent" od taty:D ktory upolowal taki w Szwajcarii w bardzo niskiej cenie (czemu u nas nie ma takich promocji?). Bylam bardzo zadowolona, wiec postanowilam ze w taki zainwestuje i o ile poprzedni sprawdzal sie swietnie, ten byl kiepskiej jakosci, od razu byl jakis przesuszony i bardzo krotko go uzywalam :(
    Natomiast najlepszy jaki do tej pory mialam to Astor Volume Diva w kolorze brazowym:) Na dodatek zlote opakowanie, ktore robilo calkiem fajne wrazenie ;)

    Macdusia
    magda_llena@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
  72. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  73. Najlepsza jaką miałam to Lash Advance waterproof Mascara. Lekka (nie obciąża rzęs podkreślonych podgrzaną zalotką), super wydłużenie, wogóle się nie rozmazuje ;)

    Najgorsza? Moje skąpstwo przed tegorocznym wyjazdem- Miss Sporty, Fabolous Lash... Rzęsy wogóle nie byly Fabolous :( Posklejane, tusz sie kruszył, obciążąl podkręcone zalotką rzęsy, przez co stawały się one proste jak druty.

    Agnieszka: crystall13x5@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  74. Hej!
    Najlepszy tusz jaki kiedykolwiek mialam to Max Factor 2000 Calorii - najwiekszym plusem jest to, ze nie skleja rzes, ladnie wydluza i podkreca - tak dziala na mnie. No i naprawde szybko mozna nim pomalowac rzesy, a do tego uzyskac efekt zarowno dzienny jak i wieczorowy.
    Najgorszy to clinic high impact - wyprobowalam przy okazji wymiany w sephorze i jak dla mnie porazka. Jakby nie malowal... efekt nawet jak na dzienny to dla mnie za slaby. Niezle sie trzeba namachac zeby cokolwiek bylo widac.
    Ale i tak uwazam, ze nie ma co generalizowac, bo wszystko zalezy od tego jakie kto ma rzesy i jakiego efektu potrzebuje :)
    Pozdrawiam cieplo!

    OdpowiedzUsuń
  75. Hej :)

    Najlepszym tuszem jaki miałam był Maybelline Collosal, a najgorszym Avon super extend - sam tusz był przeciętny ale przy zmywaniu robiły się z niego takie farfocle które ganiały mi po całej twarzy i właziły do oczu grrr

    OdpowiedzUsuń
  76. Moją najukochańszą maskarą jest L'Oreal - Voluminous Curved Brush. Niestety jest niedostępna w Polsce ale mama często wysyła mi ją z USA. Ona jest genialna! To mój KWC! Robi wszystko! Ja mam krótkie ,rzadkie, liche rzęsy. Dzięki temu tuszowi wyglądają jakbym sobie doczepiła sztuczne rzęsy. Jest bardzo czarna, pogrubia, wydłuża i podkręca tak ,że nie potrzebuję używać zalotki. Zawsze do niej wracam i nie znalazłam lepszego tuszu od tej maskary :)
    Najgorszym koszmarem jaki miałam w swojej kosmetyczce był Manhattan- Volcano Mascara Explosive Volume. Jedyne co robił to oblepiał niezbyt czarną mazią moje rzęsy. Ani nie wydłużał ,ani nie pogrubiał. Nie robił nic. Myślałam ,że to będzie tani zamiennik mojego 3 w kolejce ulubionych tuszu Loreal Extra Volume. Niestety bardzo się pomyliłam:)

    misiamarysia92

    OdpowiedzUsuń
  77. Na najlepszy tusz wciąż trafić nie mogę. Szukam i szukam, a praktycznie nigdy nie kupiłam drugi raz takiego samego tuszu. Dobry był Multi Action z Essence i używany przeze mnie dawno Volume Clubbing z Bourjois. Klęsk tuszowych było dużo niestety począwszy od Colosalla od Maybelline i Super Lash Rimmela do tuszu z Wibo. Często te mega polecane u mnie się nie sprawdzają.
    Zgłaszam się do rozdania.
    Obserwuję jako Niusia.

    OdpowiedzUsuń
  78. Najlepszy tusz jaki używałam to bezapelacyjnie Maybelline Collosal Volum Express w wersji black- jak dla mnie najlepszy pod względem szczoteczki, która doskonale rozczesuje rzęsy, wydłuża i pogrubia zarazem i co najważniejsze nie tworzy grudek! A w dodatku ta cena - regularna mniej niż 30 zł a w promocji w granicach 20 zł :)Super maskara, moje rzęsy wyglądają jak firanki :) cud miód malinki.
    A najgorsza maskara to ta z Oriflame - 500% volume sklejała rzęsy i tworzyła grube kluchy :( nie polecam..nie jest warta ani złotówki
    Pozdrawiam
    Ewelina00

    OdpowiedzUsuń
  79. oooo kolejna obrotowa szczoteczka, ja niedawno czaiłam się na ten tuż z Bourjois, ale zniechęciły mnie te filmiki na yt, gdzie dziewczyny machają szczoteczką i w rezultacie wychodzą posklejane rzęsy... widzę, że sama natknęłaś się na podobne:) przynajmniej dowiedziałam się na przyszłość czego nie robić :)

    mój ulubiony tusz- słynny Colossal z Maybelline, ale w wersji wodoodpornej :) uwielbiam ten efekt, dzięki niemu moje rzęsy prawie sięgają brwi!! podobny efekt dawał Astor 3 style, ale niestety nie mogę go już dostać...

    a najgorszy to Rimmel Extra Super Lash również w wersji wodoodpornej- co z tego że wodoodporny jak po pół godzinie straaasznie się kruszy ;/

    OdpowiedzUsuń
  80. Ja właśnie używam tego z obrotową szczoteczką z Bourjois i jak na razie to jeden z lepszych tuszy jakie miałam, bardzo lubię też Benefit Bad Gal, za cudowne rozdzielanie rzęs. Nagorszy dla mnie tusz to na chwilę obecną wszystkie z Essence, nie mogę się niestety do nich przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  81. Ooo znowu rozdanie :D

    Hmm moje rzęsy to jakaś porażka: krótkie, rzadkie, proste jak druty i w dodatku jasne :/
    Więc żebym była zadowolona z tuszu to naprawdę dużo od niego wymagam :D
    Moim faworytem (jak na chwilę obecną) jest tusz z EVELINE VOLUMIX FIBERLAST :)
    jego jedyną wadą jest to, że się osypuje pod koniec dnia jednak w porównaniu z tym jak świetnie sobie radzi z moimi rzęskami to osypywanie nie stanowi żadnego problemu :)

    A najgorszy tusz? Hmm zdecydowanie tusz z WIBO :/ taki w czarnym opakowaniu... Był straszny... To nawet nie był tusz.. To była czarna woda :/ Ehh porażka :/

    OdpowiedzUsuń
  82. Wiele jest tuszy które moge polecic, jednym z nich jest bezapelacyjnie YSL, Everlong Mascara, choc cena odstrasza to jest to sweitny produkt, moje rzesy krótkie i sztywne zamienił seksownie wywiniete firanki <3 z tanszych, moje serce zdobył Rimmel, Glam' Eyes, taki sam efekt jak przy YSL ale nieporownywalnie tanszy;]
    JEdnak nie zawsze jest rózowo;/ ostatnio skusiłam sie na produkt Bell tusz Bomb Lashes... szczoteczka wogole nie funkcjonalna, nie robi nic z rzesami poza nadaniem im koloru i paskudnym zlepieniu;/ nadaje sie tylko do dolnych rzes. Zdecydowanie nie polecam

    OdpowiedzUsuń
  83. Malowanie rzęs to zdecydowanie nie jest ten moment makijażu, który lubię ;/ Niestety mam złośliwe rzęsy(dobrze, że przynajmniej długie i gęste)które uciekają we wszystkie strony nie dając się pomalować i zostawiając fantastyczny graficzny makijaż na kształt szkiców Picassa ;)

    Ale do rzeczy... Od tusz w sumie nie wymagam zbyt dużo - ma tylko dać kolor, trochę pogrubiać i dobrze rozczesać (w sumie jakby trochę podkręcił to też bym się nie obraziła ;p).
    Jeśli chodzi o moją miłość do tuszu, to przyznaję - skakałam z kwiatka na kwiatek zmieniając tusze nieustannie i szukając idealnego. W pewnym momencie mojej przygody z masakrami (jak pieszczotliwie nazywa mój TŻ to coś co sobie co wkładam sobie do oka) zwątpiłam, że takowa istnieje. I nagle objawienie (pierwsze, a było ich kilka) Maybelline Sky High Curves - doskonałe wydłużenie i subtelne podkręcenie - zalotny look. Tak polubiłam maskary Maybelline - kolejną była Collosal, One by One. Ale moją nową miłością jest tusz w opakowaniu jak dla Barbie, o zachęcającej nazwie Volume diva - curve me sexy (oh yeah!). Jest swietny - ładnie pogrubia i mega podkręca rzęsy (lepiej niż zalotka!!!). Swego czasu byłam też zakochana w pewnym tuszu Bourjois Yes to volume no to clumps :D przywiezionym z Paryża w obłędnym kolorze ślwikowym(najlepszy kolorowy tusz ever!). Wyglądał cudnie na brązowych oczach, niestety niedostępny nigdzie;/

    Jeśli chodzi o kiepsi tusz to było ich sporo, jednak tytuł pierwszej MASAKRY otrzymuje rimmel Sexy Curves - dziadostwo do kwadratu! Moim rzęsom ciężko jest zaszkodzić, a to co ten tusz z nimi robił jest nie do opisania ;/

    Strasznie się rozpisałam, wiem, ale jako gaduła musiałam ;p

    A! i jeszcze jedno: dzięki wielkie za te filmiki o makijażu (coś tam się nowego nauczyłam;)) i za te przepisy na naturalną pielęgnację - są świetne. Zawsze chciałam te wszytskie babcine rady wypróbować, ale jakoś nie znałam faktycznej opinii o ich działaniu i jakiś praktycznych rad dotyczących stosowania, a tu i jedno i drugie i to jeszcze podane przez tak sympatyczną dziewczynę ;)

    Pozdrawiam, EcoBeauty
    magsiw@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  84. Ciekawie zapowiada się ten tusz, więc spróbuję swoich sił w rozdaniu :)

    A jeśli chodzi o moich ulubieńców, to lista przedstawia się następująco:
    1. obecnie jest nim The Falsies Volum' Express z Maybelline - kilka osób zwróciło uwagę na moje rzęsy, przy tym jedna z nich zapytała się, czy mam rzęsy doczepiane (zatem efekt jest taki, jak tego oczekiwałam)
    2. Astor 3 Style - już wycofany (najprawdopodobniej, gdyż nigdzie nie mogę go znaleźć)
    3. L'oreal Lash Architect - chociaż znajdzie się również na drugiej, gorszej liście
    4. ex aequo - L'oreal Extra Volume Collagene+ oraz Stiletto Volume z Maybelline - oba tusze całkiem niezłe, chociaż nie bez wad

    Muszę dodać, że lubię efekt mocno podkreślonych rzęs, więc powyższe tusze nie każdej z dziewczyn przypadłyby do gustu.

    A teraz ta gorsza lista:
    1. Mascara Ultra-volume Yves Rocher - porażka na całej linii, dostałam go jako prezent do zakupów, miał być stosowany przeze mnie przy delikatnym makijażu, a nie robi nic, pierwszej warstwy w ogóle nie widać, chyba musiałoby ich być co najmniej 6 :/
    2. Big & Beautiful Astor- sądząc po nazwie spodziewałam się czegoś innego, zupełnie nie spełnił moich oczekiwań
    3. Bourjois Volume Clubbing - efekt "volume" był jak najbardziej widoczny, niestety kosztem śladów na powiekach, a nie chodzi mi o wygląd pandy czy pierrota ;)
    4. wyżej wspomniany L'oreal Lash Architect - po zachwytach nad pierwszym opakowaniem skusiłam się na kolejne i bardzo się rozczarowałam: inna konsystencja, nie ten sam efekt i szkoda było mi wydać pieniędzy po raz kolejny (identyczną sytuację miałam z ich podkładem True Match :/ ), może nowa wersja 4D jest lepsza?

    Ależ się naprodukowałam :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  85. http://megansath.blogspot.com/ zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  86. najgorszy zdecydowanie maybelline collosus raz ze dostawalam strasznej alergii i oczy mialam pene ropy i czerowne to bardzo szybko wysychal, kruszyl sie, po aplikowaniu rzesy nie byly ani grube ani dlugie - tylko mokre. po 3 godzinach nie bylo widac ze sa umalowane.
    najlepszy to high impact mascara clinique bardzo czarny wydluza i nie skleja =]

    OdpowiedzUsuń
  87. Witam :)
    Moim najlepszym tuszem jest oczywiście jest YSL Volume Effet Faux Cils Mascaram, ma tylko jedną wadę, szybko mi się skończył. Po nim moje rzęsy wyglądały jak bym miała ich 100 razy więcej i były znacznie dłuższe niż są w rzeczywistości.
    Moim zdaniem najgorszy tusz jaki miałam to FM Make Up new Dimension Lash Mascara, mam nauczkę by nie używać kosmetyków tej firmy, na całe szczęście dostałam tan tusz, a facetowi nie powiedziałam, że jest do kitu, wystarczyła tylko mała sugestia, że Maybeline jest też bardzo dobrą firmą, a Colosal volium express tej firmy ma przystępną cenę. I właśnie to jest na dzień dzisiejszy mój numer 2, oczywiście po maskarze YSL.
    Pozdrawiam
    ma-deln@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  88. Tusz do rzęs to jeden z tych kosmetyków, które zawsze muszę mieć w kosmetyczce. A że lubię testować różne kosmetyki, rzadko kupuję dwa razy ten sam tusz. Na ideał jeszcze nie trafiłam, ale kilka dobrych w mojej karierze się trafiło.
    Zacznę jednak od tego gorszego. Wszystkie moje koleżanki swojego czasu były zakochane w Max Factor 2000 Callories. Tak piały na jego temat, że zdecydowałam się go kupić. Niestety, coś, co jest świetne dla jednych, niekonieczne musi być dobre dla innych. Nie znosiłam tego tuszu- okropnie sklejał rzęsy, osypywał się i odbijał. Owszem daje teatralny efekt- ale raczej płaczki z dramatu niż wielkiej divy.
    Co do najlepszego... Jednym z tych lepszych był Lash Stiletto Maybelline- gdy był świeży świetnie rozdzielał i wydłużał rzęsy. Efekt był delikatny i naturalny, ale mimo tego rzęsy były widoczne i stanowiły ładną oprawę oka. Nie przypomniały przy tym pajęczych nóżek- jak często po tuszach wydłużających.

    OdpowiedzUsuń
  89. lancome hypnose - porażka nie dość że cena kosmiczna to jakość żadna ! po 1. jest taka mokra że odbija się wszędzie i nawet po 3 miesiącach konsystencja się nie zmieniła nie polecam nikomu po 2. tusz ZNIKA z rzęs po 3 godzinach nie ma go
    po 3. wydłużenie pogrubienie nie robi normalnie nic!

    a teraz przejdę do najlepszej maskary gdzie jeszcze żadna jej nie pobiła - a cały czas próbuje - MAYBELLINE the COLOSSAL miazga cudo rewelacja to co robi z moimi rzęsami - wachlarz ! po 2 warstwach mam piękne rozdzielone rzęsy trwałość jakość na CELUJĄCY ... polecam polecam polecam ...

    OdpowiedzUsuń
  90. Jednym z tuszy na myśl o którym aż krew się we mnie gotuje jest tusz z Rimmela Volume Macara Flash brrrr. Oczywiście gdy go kupiłam moje emocje były zupełnie inne;) podekscytowna wręcz sunęłam po chodniku z moim nowym nabytkiem w torebce. Ale ale, gdy następnego dnia pełna nadziei chwyciłam go w dłoń i przykładając szczoteczkę do oka zaczełam tworzyć cuda wianki z moimi rzęsami, jedyne słowa cisnące wtedy mi się na usta są zbyt wulgarne abym mogła ja zacytować:). Więc tak jakie były moje oczekiwnia, hmmm liczyłam na to volume tak mocno zaakcentowane na opawaniu a co ujrzałam po 5 min męczeniu i bluzganiu na to cudeńku no na pewno nie volume:P moim oczom ukazały się po 4 grube poklejone rzęsy na prawym i lewym oku:). Jednak moją przygodę przebiła moja wspólokatorka, która dostała od cioci próbkę tuszu YSL (ciotka chyba wyczuła mięte przez rumianek pozbywając się tuszu) natomiast my aż przebierałyśmy nogami na myśl o wypróbowaniu tak ekskluzywnego tuszu, fakt fakt ładnie wydłużył, rozdzielił no same ochy achy, jednak jego wadą było to, że strasznie się rozmazywał, moja koleżanka wyglądała jak panda, górna powieka i dolnaa były całe czarne:P. A na koniec wisienka na torcie czyli mój the best of the best tusz czyli MAx Factor 2000 calorie, nigdy nie zamienie go na nic innego :) nie kruszy się, nie rozmazuje w takim stopniu jak YSL:P , wydłuża, pogrubia no cud miód i malinki:):)

    OdpowiedzUsuń
  91. "Prawdę mówiąc nie używam nawet tuszu do rzęs. Jednak gdzieś tak dwa razy w roku moja mam zmusi mnie do tego pod pretekstem "Oczu ci w ogóle nie widać". Swojej maskary nie mam, dopiero przymierzam się do kupna tej pierwszej (choć mam 18 lat :D) Jednak mogę stwierdzić że maskara z oriflame w zielonym, prostokątnym opakowaniu (nie pamiętam nazwy) jest okropna i wodnista, nic nie można nią zdziałać! Nie mam wielkiego porównania (gdyż kilkakrotnie używałam jedynie różnych mascar z oriflame :))"

    Dopiero pod koniec filmiku zauważyłam jak można wziąć udział w mini konkursie, więc umieściłam na yt właśnie taki komentarz. Ile ja się namęczyłam, żeby go skrócić do odpowiedniej długości! Uhuhu wyczyny nie z tej ziemi XD A teraz jak przyszło co do czego to w sumie nie wiem co jeszcze dopisać.
    Po dłuższym namyślę stwierdzam, że było już z 5 tuszy tej samej firmy, które podkradałam mamie, żeby nauczyć się tuszować rzęsy. Oczywiście tusz wytrzymywał na rzęsach tylko 5minut gdyż od razu go zmywałam. Najlepszym z nich był tusz w czarnym opakowaniu z drobinkami brokatu, już go nie ma więc zupełnie nie wiem jak się nazywał :<

    gus04@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  92. witaj :)

    max factor masterpiece jest zdecydowanie moim faworytem. mam nie dosc,ze zradkie,krotkie to i prawie niewidoczne rzesy. ten tusz sprawia,ze sa one totalna odwrotnoscia tego co widze z samego rana w lusterku i dzieki temu nie dosc,ze moge wyjsc do ludzi to jeszcze zacnie się prezentuję :)

    najgorszym tuszem jest taki żółty rimmel-niestety nie pamietam jak się nazywał. dziwnie posklejał mi rzęsy a później był nie do zmycia!

    pozdrawiam Cię ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  93. :)
    Najlepszy tusz: Napisze szczerze, że mam 2 swoje ulubione tusze z ktorymi chyba nigdy się nie rozstane:) Jest to 1.Rimmel Mascara Glam'eyes Extreme Black- jest booski!!! Używam go od 3 lat i nigdy mnie jeszcze nie zawiódł. Na moich rzęsach sprawdza sie rewelacyjnie, nie osypuje sie i nie jest ciężki. 2.Diorshow Iconic- tusz który meega wydłuża moje króciutke rzęski a przy tym jeszcze je pogrubia. poprostu IDEAŁ. Jedynum minusem jest jego cena, ale jest jej wart.
    Najgorszy z najgorszych Sensique Lask Extension!! Nic nie robi z rzęsami oprócz ich sklejania. Nigdy więcej!! Ostrzegam przed nim. Nadaje się tylko do kosza.

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  94. Hey!
    Najgorszy tusz jaki miałam okazję używać to Essence, hypno gloss mascara. Po jednorazowym użyciu od razu poleciał do koleżanki, wodnista formuła, która kompletnie nic nie robiła z rzęsami, totalna porażka.

    Za to mój ulubiony to tusz marki FM make up 3 step , takiej szczoteczki nie ma jeszcze żaden tusz! Gorąco polecam! Dostałam ją w prezencie od mamy i to najbardziej udany kosmetyczny prezent jaki kiedykolwiek dostałam.

    OdpowiedzUsuń
  95. Najgorszy Manhattan Intense Look Mascara
    Najlepszy Physicians Organic Wear Jumbo Lash Mascara

    OdpowiedzUsuń
  96. Hej:)
    Trudno mi było wybrać ulubiony tusz, ponieważ lubię swoją kolekcję:) jednak zdecydowałam że moim ulubionym tuszem jest Maybelline One by one. Lubie jego gumową szczoteczkę;)
    A jeśli chodzi o najgorszy tusz... to no cóż... chyba takiego nie miałam :) Każdy ma jakieś zalety i mogę narzekać na żaden...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  97. Mam dość długie rzęsy i nawet dobrze naturalnie podkręcone ale za to jasne. Do tego opadające mocno powieki i dużą skłonność do łzawienia oczu np. na mrozie, wietrze, silnym słońcu. W jednym oku powieka opada mi na rzęsy co powoduje, że bardzo dużo tuszy u mnie jest nietrwałych, osypuje się, kruszy, rozmazuje już przy aplikacji. Przez kilka lat malowanie rzęs było dla mnie dość nieprzyjemne. Po sekundzie od aplikacji górne powieki miałam w tuszu. Dolna rozmazywała się po godzinie. Wypróbowałam masę tuszy i wiele świetnie pogrubiała, wydłużała, rozczesywała ale żaden nawet takie za 150 zł i wyżej nie trzymał się cały dzień bez poprawek. Wszystkie z nich brudziły mi powiekę albo kruszyły się tworząc siniec pod oczami. No a ja przecież nie mogę co godzinę poprawiać się w lusterku i wycierać tusz spod oka!:) Byłam załamana, że w koło wyglądam jakbym nie umiała się umalować bo czasem nawet po 1 h miałam oczy jak podbite + niestetyczne odbicia na górze. A już jak był deszcz, duży upał (mam b. tłuste powieki) - kompletnie nie nakładałam tuszu, szła w ruch henna i tyle.
    Co mi po tuszu co świetnie unosi rzęsy, rozdziela, wydłuża - jak się rozmazuje, kruszy czy odbija? Dla mnie trwałość tuszu to podstawa. Nie może się z nim nic dziać przez cały dzień, a przynajmniej 8 h w pracy.
    W związku ze swoją budową oka jestem świetnym testerem trwałości tuszy i choć miałam ich chyba kilkadziesiąt najlepszy okazał się Cover Girl Lash Blast.
    Pierwszy kupiłam około 1,5 roku temu. Przywiozła mi koleżanka z USA. Przez pierwszy tydzień był dość rzadki ale zakochałam się od razu. Po tygodniu to już miłość była ugruntowana. Nie rozmazuje się kompletnie przy aplikacji a zawsze malowanie rzęs zajmowało mi mase czasu bo dochodziło powieki z tuszu. Tu nigdy - absolutnie nigdy się nie rozmazałam. Tusz nie kruszy się nawet przez 15 h. Nie osypuje się, nie rozmasuje. Był test na mrozie, słońcu, w łzach na pogrzebie, deszczu. Pięknie unosi rzęsy, rozczesuje je i pogrubia. Przy 2-3 aplikacjach można uzyskać wręcz efekt sztucznych rzęs. Do tego świetna szczotka. Obejmuje szybko wszystkie rzęsy. Malowanie nim rzęs dla mnie jest szybkie i wręcz miłe. W końcu polubiłam tą czynność! Nawet dolne rzęsy dobrze się malują.
    Nie zamienię jej nigdy. Teraz już zamówiłam sobie dwie inne wersje tej maskary. Bo do tej pory miałam pomarańczowe, teraz zacznę testować różową i fioletową. Podobno też są świetne.
    Mówi się, że Max Factor ma odpowiednik tej maskary. Zrobiłam około 5 m-cy temu odstępstwo i kupiłam ją i jest b. dobra ale powiem szczerze, że wydaje mi się, że CG jest trwalsza i przy tej MF jednak pare razy przy aplikacji się ubabrałam:) Wiem, że to ten sam producent ale wolę CG - poza tym jest tańsza, nawet z przesyłką z USA.
    Lubię nowości ale naprawdę ta maskara jest świetna.
    Dodam, że nie mówię o wersji niewodoodpornej. Dla mnie maskary wodoodporne to masakra dla rzęs i powinny być stosowane od wielkiego dzwonu.
    Ta choć nie wodoodporna jest b. trwała a przy tym zmywa się normalnie. Ja zawsze robię to płynem micelarnym.

    Najgorsza maskara? Chyba jedna z pierwszych z Celii. Taka w brązowym opakowaniu. Lata temu. Szybkie sklejenie rzęs, rozmazanie po 1,5 minuty, dramat. Do tego śmierdziała strasznie choć była nowa:) Ale ją stosowałam aż się zużyła:)

    Jeszcze dodam, że na drugim miejscu po Cover Girl jest dla mnie maskara z Avonu. Nie lubię tej firmy ale maskarę to mają bardzo dobrą. Nazwy nie pamiętam. Taka śmieszna szczotka z dwoma długościami włosia, fioletowa. Świetnie rozczesuje rzęsy, pogrubia, trwała jest także, choć nie pobija tej z CG. Ale ją też polecam bo swego czasu zużyłam chyba z 4 opakowania.
    Natomiast nie mam dobrych doświadczeń z drogimi maskarami typu Dior, Chanel itd. Miałam kilka z wysokiej półki i zawsze miałam wrażenie przepłacenia. Nie robiły nic wielkiego z rzęsami a już za taką cenę to zupełnie nic.

    OdpowiedzUsuń
  98. Hej! Świetna recenzja, obrotowy tusz bardzo kusi :)

    Najlepszym dla mnie tuszem jest Diorshow Iconic - tworzy na moich oczach idealny dla mnie efekt: wydłużenie i delikatne pogrubienie. Piękna, głęboka czerń i mega wydajność.

    Natomiast najgorsza mascara jakiej miałam okazję używać to 2000 Calorie Max Factora - rzęsy posklejane, "wyprostowane", straszliwie się kruszy.

    Pozdrawiam, Pauline (pe.zet89@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  99. Najlepszym tuszem dla mnie jest Maybelline Volum' Express Turbo Boost. Tusz który pięknie rozdziela rzęsy, pogrubia i wydłuża dzięki któremu dostałam wieele komplementów;) Nie polecałabym tuszów z AVONU, bardzo szybko wysychają w buteleczce i mimo fajnej szczoteczki nie można nic z nim zrobić, efekty są ledwo widoczne. Kupując tusze z AVONU dwa razy dostałam zupełnie suche egzemplarze więc nie warto ich zamawiać

    OdpowiedzUsuń
  100. Najgorszy Tusz jaki miałam to Eveline Volume lash definer. Kompletnie nie robił nic, jedyna zaleta to to, że rozczesywał je dość dobrze. Najlepszą maskarą którą miałam i mam i nadal będę kupować to Rimmel Volume flash. Pogrubia, wydłuża i podkręca. Jestem w nim zakochana:)

    kommeta89@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  101. Najlepszy tusz jaki miałam to False Lash Effect od MX, robił genialny efekt sztucznych rzęs, ale przez to, że jest drogi nie mogę sobie na niego zbyt często pozwolić :( Za to najgorszy tusz jaki do tej pory mi się trafił to Essence MA - pierwszy tusz, który mnie uczulił :o Myślałam, że oczy sobie po nim wydrapię...

    OdpowiedzUsuń
  102. Hej :)
    Mój najlepszy tusz jak do tej pory to One by One Volum Express Maybelline i jestem baardzo zadowolona. Jest tani, fajnie wyczesuje rzęsy i nie zostawia grudek. Konkurencyjny do tej jak dla mnie jest Rimmel Glam Eyes extreme black, mam do tej pory mimo, że tusz sie już skończył ;D to używam go do rozczesywania, bo szczoteczka jest świetna :)
    A najgorszy to rimmel volume flash. Był po prostu okropny ! Jejku... Nie dość, że nie rozczesywał, to jeszcze okropne grudki miałam na rzęsach no i ta szczoteczka... Odradzam zdecydowanie...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  103. Od początku mojej przygody z makijażem testowałam kilka tuszy, jednak do pewnego czasu żaden nie zwrócił mojej uwagi 'na dłuzej'. Jednak jakieś 2 miesiące temu kupiłam tusz z Eveline Million Callories i przepadłam. To najlepszy tusz jaki do tej pory miałam. Włosie na sztoteczne jest podzielone na trzy rzędy, a mascara fantastycznie rozdziela i wydłuża moje rzęsy. Jestem z niej megazadowolona ;)
    Jeśli zaś chodzi o najgorszy, zdecydowanie jest to Butterfly 100% Active. Kupiłam ją za marne grosze w osiedlowej drogerii, bo akurat na szybko potrzebowałam tuszu. I jest fatalna: skleja rzęsy, nie wydłuża ani nie podkręca, a do tego po 1,5 miesiąca całkiem zgęstniała ;/

    OdpowiedzUsuń
  104. witam Cie kochana. bardzo chcialabym przetestowac te tusze. zaciekawila mnie bardzo twoja recenzja. odkad zaczelam swoja przygode z makijazem przetestowalam chyba z milion roznych tuszy do rzes.od tych drozszych po ten z najnizszej polki.jak bylam bardzo mloda mialam piekne dlugie i geste rzesy. niestety z czasem nie wiedzac z jakich przyczyn co im sie stalo. jest ich mniej i nie sa juz takie dlugie jak kiedys.wiec od tuszu do rzes wymagam aby przede wszystkim pogrubil mi rzesy. szczeze z reka na sercu najbardziej przypadl mi do gustu loreal telescopic ten z tam normalna szczoteczka.ja swoj uzywam w kolorze carbon black. jest rewelacyjny.nie to ze pogrubia moje rzesy to jeszcze je wydluza, podkreca, nie kruszy sie.wkoncu widze ze mam rzesy. odkad na niego wpaldlam nie moge sie z nim rozstac. jestem przekonana ze bede go uzywac do konca zycia. a uzywam go od jakis 3 lat non stop. najgorszy tusz jaki milam okazje wyprobowac to Multi Action z Essence. ja wiem ze jest bardzo wiele dziewczyn ktore go ubostwiaja. ja niestety do nich nie naleze. poprostu nic z moimi rzesami nie robil. to byla jakas wielka porazka. oddalam go siostrze. jej sie ten tusz nawet podobal. pozdrawiam cie bardzo serdecznie. przesylam usciski i buziaczki od mojej 4 letniej coreczki ktora uwielbia Cie ogladac.
    moj nick yt to 26akna

    OdpowiedzUsuń
  105. O jej, widzę ze koleżanka Magdalena się tu bardzo rozpisała ;) przy okazji dziękuję za recenzję:D
    Ja podobnie jak przedmówczyni mam opadające powieki i skłonność do łzawienia na wietrze i słońcu, także znalezienie tej jedynej, odpowiedniej jest na prawdę trudne. Dlatego też nie mam mojej NAJ. Do tych naj... mogę podciągnąć dwa tusze firmy Max Factor Masterpiece MAX i False Lash Effect Mascara, lubię je za świetne rozdzielenie rzęs i wydłużenie, natomiast nie sprawdzają się u mnie w pogrubianiu i trwałości (zwłaszcza podczas łzawienia) a ta najgorsza mascara to z Oriflame Wonder Lash Waterproof po pierwsze szczypały mnie po niej oczy, nie rozprowadzała się równomiernie i strasznie się rozmazywała i odbijała podczas malowania.
    Chciałbym bardzo przetestować te Flormaru, gdyż szczególnie zależy mi na trwałości.
    Pozdrawiam cieplutko i serdecznie, buziaczki:* CMOK!CMOK!CMOK!

    mój e-mail: magdalenkacm@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  106. Widzę, że z tuszami mam bardzo podobne doświadczenia, jak JealousJelly ;)
    Najlepszy tusz? Są dwa, lecz na 1 miejcu jednak będzie Maybelline One by One. Trafiłaś w sedno z pytaniem konkursowym, bo właśnie dziś wrzuciłam recenzję One by One na mojego bloga, dlatego na jego temat powiem tylko tyle, że cudownie rozdziela, wydłuża i pogrubia rzęsy. Na drugim miejscu jest Rimmel Glam Eyes. Oba tusze mają świetne silikonowe szczoteczki i piękny, głęboki kolor.
    A najgorszy? Astor Stimulong. Grr! Drogi był, ale skusiła mnie potencjalna stymulacja wzrostu rzęs. Czy to robi? Nie wiem, użyłam raz i rzuciłam w kąt. W ogóle nie wydłużał rzęs w trakcie malowania, sklejały się one w kilka kępek, zero rozdzielenia. A na koniec nawet nie było widać, że użyłam tuszu. Nigdy więcej.

    http://lbd-iwantmore.blogspot.com/2011/09/rzesy-jak-firanki.html

    Przy okazji dodaję do ulubionych i obserwowanych.

    OdpowiedzUsuń
  107. cześć
    Moim najgorszym tuszem był tusz z rimmela. Nie wiem czemu, ale większosć tych tuszów to totalna porażka. Wszystkie niestety nie wytrzymuja nawet od 7-16 , więc jezeli nie potrafia wytrzymac na rzęsach 9 godz, to smiało mogę uważać je za beznadziejne
    Jako swój najlepszy tusz uważam volum milione lashes z loreala, jednak dalej poszukuję ideału ;)

    OdpowiedzUsuń
  108. Właściwie od zawsze używam tuszy Oriflame które są tanie i dają ładny efekt. Próbowałam już prawie wszystkich ich tuszy i z każdego byłam zadowolona. W którymś katalogu jako nowość pojawił się Maxi Lash Mascara z bardzo dziwną szczoteczka (grzebykiem). Jako że uwielbiam testować nowe kosmetyki zamówiłam go. Jak każdy tusz miał pogrubiać i wydłużać rzęsy. Faktycznie pogrubił je, miałam bardzo grube rzęsy szkoda tylko, że 4 bo aż tak mi je posklejał. Nie było mowy o ratowaniu się metalowym grzebykiem do rozczesywania rzęs. Zmyłam makijaż, spróbowałam jeszcze kilka razy i powędrował do zwrotu.
    Najlepszy? Nie mam tuszu który jest moim kwc aktualnie używam Maybelline One by One i jestem zadowolona (ładnie rozdziela rzęsy ) ale czy wreszcie znalazłam ulubieńca okaże się po jego zużyciu :)

    OdpowiedzUsuń
  109. Moim all time ulubieńcem był tusz do rzęs z L'oreal Lash Architect - nieastety był, bo to co produkują teraz już takie genialne nie jest. Stary Architect miał świetną szczoteczkę, pięknie rozdzielał i wydłużał rzęsy, żadnych grudek, osypywania się, super trwałość i nie zmieniał konsystencji. Dlatego cały czas szukam tuszu numer 1. Najgorszy tusz, który miałam to jakiś z Eveline - piękne opakowanie, gumowa szczoteczka, ale tusz koszmarny. Strasznie sklejał rzęsy, robił grudki, kruszył się, ciężko się zmywał i szybko wysechł. Brrr...

    OdpowiedzUsuń
  110. moim zdecydowanym ulubieńcem jeśli chodzi o tusze do rzęs jest loreal volume milion lashes- efekt jaki daje ten tusz na moich rzęsach jest wręcz fenomenalny. Natomiast jeśli chodzi o najgorszy tusz to chyba rimmel extra super lash

    OdpowiedzUsuń
  111. najlepszy tusz jaki uzywałam to mój obecny, Maybelinne One by One :) jest cudowny.

    a najgorszy z jakim miałam do czynienia to taki różowy z wibo, był strasznie gęsty, nabierał o wiele za dużo tuszu i szybko zesechł.

    OdpowiedzUsuń
  112. Najlepszy tusz jakiego używałam to L'Oreal Double Extension - był to tusz z bazą, pamiętam, że byłam nim zachwycona. Dostałam go w prezencie na gwiazdkę i używałam bez opamiętania bo dawał tak ładny efekt - wachlarz gęstych, długich rzęs - niestety, moje rozczarowanie wywołała jego lekko zaporowa cena, gdy chciałam go sobie odkupić.

    Najgorszy tusz jaki miałam to Rimmel Sexy Curves Mascara - sam tusz może i by się obronił, jednak miał niestandardową, pofalowaną szczoteczkę, która miała zapewnić podkręcenie rzęs. Zapewniała jednak najwyżej ich posklejanie w grube kępki, do tego ciężko było umalować nim rzęsy od nasady. Tak bardzo zirytował mnie ten tusz, że jakoś po 2 tygodniach męczenia się z nim (wciąż wierzyłam, że może nauczę się go jakoś obsługiwać, aby efekt był znośny) kupiłam w Biedronce pierwszy lepszy najtańszy tusz - akurat z Eveline - Million Calories (za 15 zł w zestawie z błyszczykiem ;) który okazał się prawdziwym wybawieniem!

    OdpowiedzUsuń
  113. najlepszy tusz jaki używałam był to Avon Supershock- rozczesywał mi rzęsy, nie odbijał się i łatwo się go używało a nawet z przyjemnością

    najgorszy tusz również z Avonu Color Trend szałowa długość- raz mi sklejał rzęsy, odbijał się i jego efekt w ogóle mi się nie podobał


    djabigail@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  114. Najwspanialszy, najcudowniejszy, najniesamowitszy tuż na świecie -> tylko i wyłącznie Max Factor False Lash Effect. Tusz bez którego nie można się obyć. Cudnie pogrubia, podkręca tworząc cudne czarne firanki na oczach. Gdyby ktoś mi kazał wybrać między nim a narzeczonym -> oczywiście wybrała bym TUSZ !!!!

    Najgorszy -> szkoda słów i komentarzy -> Paese Supralash. Dostałam do testowania i co... masakra. Nie przedłuża, pogrubiać oczywiście pogrubia bo nakładając na rzęsy tworzy nam jedną wielką sklejoną wielką rzęsę!! fuuuu


    Pozdrawiam Aldona.
    aldoncia2025@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  115. Najlepszy tusz jaki miałam to Diorshow Extase wersja nie wodoodporna i niezawodna : ) Nigdy nie miałam przy nim efektu pandy. Byłam nawet na basenie i zapomniałam że się malowałam. Mimo to nie rozmazał się. Jednak przy demakijażu zwykłym dwufazowym płynem Ziaji schodzi bez problemu. Ma cudowną dużą ,gęstą szczoteczkę z włosia. Za każdym pociągnięciem rzęsy mają coraz bardziej spektakularny wygląd. Można uzyskać naprawdę teatralne spojrzenie. Zawsze bałam się kupować drogie kosmetyki, bo też często zawodzą i ból podwójny . Mimo że zapłaciłam za niego ponad stówe, jest to produkt na poziomie. Firma Dior faktycznie zapewniła jakość. Strach kupować nowości,gdy już odnalazło się pewniaka. Czekam tylko na tańszy odpowiednik, bo jednak co 3 miesiące tyle kasy na maskarę, to za dużo. Najgorsza maskara jaką miałam to Rimmel Volume Flash(czerwono-czarna) - nie przekonają już mnie reklamy z Kate Moss i jej hipnotyzującym spojrzeniem .Bubel za niewiele, nie wart nawet złamanego grosza. Suchy,kruszący się robił efekt pandy i efekt chorej osoby. Szybko zrezygnowałam z niej. Przez nią odechciało mi się w ogóle używać maskar bo bałam się że wszystkie będą takie. Ta szczoteczka nie różniła się od ołówka, którym można wydziobać sobie oko.Na pewno nie pomalować. Ani pogrubienia ani poczernienia o podkręceniu już nie mówię chyba że z nerwów podkręci się nam ciśnienie i się tą maskarą o ścianę rzuci.Zlepienie totalne, a zmyć nie dało się niczym przez 2 dni . Chodź nie próbowałam płynem BHP,może by zeszło (żart)

    Pozdrawiam: ) ikaonek@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  116. Zacznę od najgorszego tuszu.
    Było ich kilka, ale najbardziej zapadł mi w pamięci tusz z Avonu Super Extend Mascara . Jak zapewniał producent miał Super wydłużać rzęsy, hmm... z moimi niestety nie robił nic :/ Mogłam szczoteczką machać w prawo w lewo i nic... ani nie wydłużał ani nie pogrubiał, kompletnie nic. Jedynym plusem było to, że chyba był wodoodporny, gdyż morze łez go nie rozmyło i cholernika trudno było zmyć.
    Oddałam go koleżance, która lubi delikatny efekt na rzęsach.

    Mój tusz nr 1 to Max Factor False Lash Effect. Efekt jaki daje na moich rzęsach to miód malina:) takich firanek jak po tym tuszu to ja nigdy nie miałam. Gigantyczna szczota na początku mnie przeraziła, ale po aplikacji tego tuszu byłam w szoku jak pięknie wyeksponował moje w miarę znośne rzęsy, efekt wprost teatralny.

    Lubię testować nowe tusze ale jak na razie żaden nie pobił Max Factora, będę mu wierna chyba już na zawsze i zawsze będę do niego powracać :):):)Chyba że znajdę coś lepszego.

    Pozdrawiam. marteczka04@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  117. Nigdy nie biorę udziału w takich rozdaniach, tylko ciuchutko obserwuję ;-)...ale chyba czas spróbować bo obrotowa maskara siedzi na mojej liście życzeń i nijak wykreślić jej nie mogę.

    Najlepsze tusze: Lancome Virtuose - jak dla mnie najlepszy z tej wyższej półki,kocham za kolor, opakowanie, szczoteczkę i trwałość na moich rzęsach, ze średniej półki cenowej o dziwo nie znalazłam nic, nie ma w tej kategorii czegoś co byłoby bez wad, i nie miało szkodliwych parabenów (a ta punkcie sztucznych, rakotwórczych składników w kosmetykach jestem wyczulona), najniższa półka cenowa- Essence, Stays on (w niebieskim opakowaniu), uwielbiam małą szczoteczkę, sadzę że nie da się nią skleić rzęs, a cena jest wręcz śmieszna w porównania z jakością, jest nietestowany na zwierzętach, skład przyjemny dla naszych oczu i ciała.

    Najgorszy tusz: Rimmel sexy curves - nie chciałabym go ponownie nawet za darmo, co do szczoteczki się nie wypowiadam, ponieważ ZAWSZE można używać wymiennej, ale w tym przypadku nie podziałała, bo tusz odbijał się na skórze, nawet po kilku miesącach używania maskary, gdy przysechł zbrylał się w grudki i oczywiście oczy a'la panda stawały się z godziny na godzinę coraz większe.

    Pozdrawiam, Ania z Cudownych diet ;-)

    OdpowiedzUsuń
  118. Najcudowniejszym tuszem do rzęs który ratuje mnie nawet w najgorszych dniach, kiedy wypadają mi rzęsy i są krótkie, słabe, jest ich mało, kiedy wiem że będę płakać, kiedy pada i kiedy jest mróz a ja wchodzę do ciepłego autobusu jest MAX FAKTOR 2000 KALORII w wersji wodoodpornej - choć próbuje innych zawsze do niego wracam i wiem że mnie nie zawiedzie:)

    Największą tuszową porażką był tusz Beauty Wonder black z Oriflame - pomijając ze prócz sklejania nie robił z rzęsami nic, jego szczoteczka nawet nie rozczesywała rzęs, to jego największa kompromitacją było gdy w lecie wychodząc z pracy (gdzie była klimatyzacja i w miarę suche powietrze) wyszłam na zewnątrz do parnego letniego powietrza a odbierający mnie chłopak zapytała z przerażeniem czy mnie ktoś napadł :D po szybkim spojrzeniu w lusterko okazało się że pod oczami mam szaro czarne podkowy...żeby tusz nie mógł wytrzymać przejścia z mrozu do ciepła to jeszcze zrozumiem ale to co się z nim stało tamtego dnia to już wstyd i dla niego i dla mnie zresztą też ;)

    OdpowiedzUsuń
  119. Nigdy zbytnio nie narzekałam na stan moich rzęs - są dość długie i, może nie spektakularnie, ale wystarczająco geste. Musze przyznać, że jeśli chodzi o tusz do rzęs nie jestem osobą bardzo wymagającą. Zależy mi na dokładnym pokryciu rzęs od nasady po końce, rozdzieleniu i ewentualnie lekkim ich pogrubieniu . Z tego powodu myślałam, że znalezienie wśród tuszy do rzęs totalnej porażki przy niezbyt wygórowanych wymaganiach jest niemożliwe. Jak to często w życiu bywa pomyliłam się.
    1. Najgorszym tuszem okazała się tusz marki Miss Sporty, XX Waterproof, Lash Defining Mascara (Tusz wodoodporny długotrwały XX Long). Nie wiem jak on to robił, ale w przeciągu paru sekund czynił cuda - sprawiał, że moje rzęsy znikały w oczach tworząc jedną zbitą powierzchnię (taką powiedzmy jedną grubą rzęsę). Wyglądało to strasznie nieestetycznie i do tego tak jakby moje rzęsy były długości 3 milimetrów. Jednak najdziwniejsze rzeczy działy się dopiero po paru godzinach. Tusz, choć wodoodporny, dopiero wtedy odbijał się na powiekach i pod oczami, a nawet migrował z rzęs na policzki. Co najdziwniejsze - zmycie go graniczyło z cudem. Podsumowując - TEN TUSZ ŻYŁ WŁASNYM ŻYCIEM, którego sensem było utrudnianie mojej egzystencji;)
    2. Jeśli miałabym wskazać tusz najlepszy to byłby to z całą pewnością Eveline Laboratories - Volume Show Mascara - Efekt sztucznych rzęs. Jest niedrogi, o standardowej szczoteczce, ale dokładnie, bez grudek, sklejania pokrywa wszystkie rzęsy nawet te najkrótsze. Przy jednej warstwie efekt był ładny i naturalny, przy dwóch natomiast bardziej teatralny, dodający spojrzeniu dramaturgii i wyrazistości.

    Chętnie przetestowałabym tusz firmy Flormar gdyż byłby to mój pierwszy tusz z tzw. "wyższej półki",a do tego bardzo ciekawi mnie jego obrotowa szczoteczka.

    Pozdrawiam serdecznie

    olachmurka1@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  120. Najgorszy był tusz z Oriframe.. hmm nie pamiętam dokładnej nazwy bo już to dawno było.. strasznie wodnisty, skleja rzęsy i łatwo nim ubrudzić powieki.. Obecnie mam z Avonu.. yy super shock.. Może nie daje jakichś super efektów ale rzęsy są naturalnie podkreślone i jak dla mnie jest całkiem okej ;)

    OdpowiedzUsuń
  121. Dobry wieczór! :)

    Z racji moich 17 lat nie zarabiam, więc moje kieszonkowe wydaję bardzo rozsądnie na różne tusze czy inne kosmetyki więc nie są to drogie produkty, przynajmniej się staram tak podchodzić do sprawy ;)
    Jak tylko zaczęłam się malować, w sumie jakiś rok temu- zaczynając wyłącznie od tuszy do rzęs ( z pewnością jak każda dziewczyna;)przewinęło się ich u mnie naprawdę wiele- niestety, były to tusze tanie, a wręcz 'podróbki'. I tym najgorszym był tusz kupiony w sklepie "po 4,50" który miał opakowanie na wzór popularnych, żółtych tuszy z Maybelline. w Sumie szczoteczka była całkiem znośna, ale ten tusz?! porażka, skleił moje rzęsy, połamały się i przez to nawet się popłakałam! Moje rzęsy z natury były zawsze jasne, ale za to długie i gęste- ten incydent trochę zniekształcił ich wygląd.Ratowałam się olejkiem rycynowym i wszystko wróciło do normy- jednak tylko do czasu. Zachorowałam, miałam anemię i kondycja rzęs stała się koszmarna, wypadły, stały się cieniutkie, oczywiście znów olejek poszedł w ruch i starałam się ratować sytuację. Potrzebowałam więc tuszu który ukryje ten mankament i znalazłam. Był to Maybelline The Fslsies Black Drama Volum' Express. Moje rzęsy stały się optycznie gęstsze, pogrubione, nawet zyskały na długości(!) do tego stopnia, że końcówki rzęs dotykały powiek! :)) bardzo radosna byłam z tego powodu :) oczywiście zdaję sobie sprawę, że również w tym swoją zasługę ma ten olejek :)

    Miłego Wieczoru :)
    Jadwisia. jagoda_sara@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  122. zglaszam sie do rozdania.
    Dla mnie najlepszym duszem jest loreal volume millon laches, efekt fenomenalny. tusz nie zostaje w nadmierze na szczoteczce przez co nie brudzimy sobie okolic oczu a rzesy sie nie sklejaja. mimo tego rzesy sa i ieknie pogrubione i swietnie wydluzone. so dwie wersje tego tuszu jedna zlota-klasyczna, a druga czarno zlota ktora sprawia ze rzesy sa bardziej czarne i ja uzywam obecnie tego dugiego choc wyprobowalam oba warianty. najgorszym tuszem za to jest dla mnie tusz z gosha dwufazowy. pierwszy krok to odzywka jednak nie wydluza ona rzes ma teoretycznie poprawic kondycje rzes ale tego nie zauwazylam. drugi krok to czarny kolor i pogrubienie. tusz jest po prostu okropny. tusz zbiera sie w nadmiarze na szczoteczce i nie mozna jej praktycznie oczyscic. nie wydluza ani nie pogrubia rzes tylko zabarwia je na czarny kolor i skleja.! nie polecam.
    to moj e-mail misiaa1@autograf.pl

    OdpowiedzUsuń
  123. Zgłaszam się :)
    Moim zdaniem najlepszy tusz to Masterpiece Max Factor i wogóle tej firmy miałam kilka i nie było żle. Najgorszym był Bourjois Volume Clubbing, za rzadki i mizerny efekt pogrubienia moich prawie niewidocznych rzęs

    OdpowiedzUsuń
  124. Moim zdecydowanie najlepszym tuszem jest Lash Plumper Ultra Black z Sephory. Przymierzałam się do niego z pół roku, a następne pół roku na niego zbierałam, ale było warto:) Jest tak intensywnie czarny i tak pięknie podkreśla rzęsy, że chyba go już nie zamienię na żaden inny;)
    A co do najgorszych tuszy, to firmy nawet nie jestem w stanie podać, bo to z tych "no name" z jakiegoś bazaru;) był tak okropny, że wyrzuciłam go po 2 tygodniach, nawet mimo tego, że był to mój pierwszy tusz i wydałam na niego swoje ostatnie "oszczędności". Tak do końca nawet nie wiem, czy to był tusz, bo nie spełniał absolutnie żadnej funkcji. Nie pogrubiał, nie podkręcał, nie zagęszczał, nie rozczesywał - totalne nic! za to niesamowicie sklejał, zostawiał grudki, uczulał, kruszył się po 15 minutach(maksimum) i dawał uczucie gumy do żucia na rzęsach;)

    OdpowiedzUsuń
  125. zgłaszam się :))
    najlepszy tusz jakiego używałam to bez wątpienia DiorShow , drugi to normalna wersja collosala z maybelline,te tusze są przeboskie moim zdaniem idealnie je wydłużają świetnie się trzymają i moje rzęsy wyglądają super. a co do najgorszego to hmmm taki z bourjois nie pamiętam nazwy ale opakowanie czarne z taką ''miedzianą'' nakrętką to była porażka, która mnie drogo kosztowała.

    OdpowiedzUsuń
  126. Nie znałam dotąd tej firmy ani nie słyszałam o obrotowych szczoteczkach ;).
    Nigdy nie maluję rzęs więcej niż jeden raz (tzn. nie czekam aż tusz wyschnie i nie nakładam drugiej warstwy, po prostu macham szczoteczką tak długo, aż uzyskam pożądany efekt). Jak na razie chyba najlepszym tuszem jakiego używałam był Lash Accelerator z Rimmel. Tusz oprócz wydłużania miał też odżywiać rzęsy i sprawiać, że urosną, tego ostatniego nie zauważyłam ale też w to nie wierzyłam i nie dlatego kupiłam ten tusz :). Tusz nie osypywał się, nie kruszył, nie zostawiał cieni pod oczami ani grudek na rzęsach. Dodatkowo dobrze wydłużał i podkręcał rzęsy, był bardzo wydajny, to po prostu mój ulubieniec :).
    Nie wiem co mnie podkusiło, żeby kupić teraz inny tusz, a mianowicie Volume Million Lashes Extra Black. Tuszem byłam zachwycona przez pierwsze pół godziny.. Ślicznie rozdzielił i wydłużył mi rzęsy, faktycznie wydawało się, że jest ich więcej ale.. po pewnym czasie tusz zaczął jakby znikać.. Nie wiem jak to się dzieje, bo nie widziałam żadnych pozostałości po nim na policzkach ale jakimś cudem ściera się z rzęs i po kilku godzinach rzęsy wyglądają jak pomalowane jakimś kiepskiej jakości, tanim tuszem. Nigdy jeszcze się z czymś takim nie spotkałam, a oczekiwania wobec tuszu miałam naprawdę wysokie..

    OdpowiedzUsuń
  127. Najgorszy tusz? MaXfactor wodooporna maskara z tej limitowanej złotej serii chyba z zeszłego roku? Ciszka wpadła na pomysł genialny i jakże szrlatanski w swej prostocie, na basen będzie chodzić w maskazre wodoopronej, ażeby po raz: nie musieć się tapetować dwa razy, bo leniwe z niej żyjatko, po dwa: żeby wyglądać jak człowiek przy ludziach. Ale po analizie kolorystycznej na zajeciach w szkole dowiedziała sie że czarny tusz to jej raczej nie pasuje i wybrała brązowo/czarny. Nim i moze maskara na taką w świetle łazienkowym wyglądała niestety jak się okazało koło brązowo/czarnej to nawet nie fruwala, o lezeniu wspomnieć się nie da. Na rzęsach dawała efekt czerwono rudy. Nom i faktycznie w podwodnych binoklach rozpuścić sie nie rozpuściła, ale skruszyła się, że . efekt końcowy? pani ratowniczka po moim wyjściu z pływalni podeszła i zapytała czy mi pomóc, bo to nie wstyd i jezeli ktoś mnie w domu bije to wiadomo to trzeba zgłościć. A co sie stało? Tusz sie SKRUSZYŁ, a ze był czerwony, to miałam dwa lima pod oczami, a jak... a przy zmywaniu? bioderma tego nie ruszyła, choć do tej pory dawała radę każdemu mojemu wodoopornemu tuszowi. Koszmar. Wspomnę tylko, ze zmieniłam pływalnie...

    Najlepszy tusz? Wcale nie drogi i odkryty przypadkiem niedawno. Zamówiłam u kolezanki w Oriflame, bo chodziła za mna i chodziąła, wiec dla spokoju pomyślałam, że a niech stracę, portfel może sie nie obrazi za te 16zł. Beauty Maxi Lash. Świetny grzebyczek, z jednej strony rzadszy z drugiej gęstszy. klor jak napisane brazowy, a efekt? cudny. rzesy precyzyjnie rozdzielone, długie i wiadomo teatralny efekt to to nie był, ale przynajmniej się nie kruszy:D

    OdpowiedzUsuń
  128. przepraszam jesli ten komentar sie powtorzyl ale nie widze zeby sie dodal wczesniej,a tak wogole to ja do rozdania sie zglaszam:D także ten.....:) w swoim jakże krótkim 19-nastoletnim życiu miałam styczność z wieloma tuszami,szukałam tego ideału aż w końcu rok temu znalazłam idealny tusz dla siebie a cena........5zł!! był to jakiś mały pojemnościowo tusz,nie pamiętam firmy ale to już nie istotne bo wycofali go:( jakaż była rozpacz gdy dzień w dzień pytałam o mój tuszyk w sklepie (osobiście preferuje rzadkie formuły tuszy,żelowe wręcz-świetnie wydlużaja rzęsy a przy 3 warstwach mozna uzyskać niezłe pogrubienie) ale wracając do rzeczy po tym jakże przykrym wydarzeniu byłam zmuszona do dalszych poszukiwan maskary która dorównała by tamtej i jakież było moje zdziwnienie gdy znalazłam moje marzenie! skuszona reklamą w tv (oczywiście:D) zakupiłam niczego nie podejrzewając nowa maskarę Maybelline ''cat eyes'' konstystencja kremu/zelu i ta cudna szczotka zawładneły moim sercem:) tusz pogrubia wydłuza i podkręca oczywiscie nie po jednej warstwie ale czego człowiek nie zrobi by uzyskac efekt wymarzony,warto pomęczyc sie z tymi paroma wartstwami zwłaszcza,że rozprowadza się on bardzo szybko,jak masełko:D a się upisałam....także mam swoja perełke a co do bubelka to najgorsza maskara jaka w zyciu mialam to essence lash mania ultra volume maskara-po pierwszym uzyciu poszla w odstawke,tusz byl suchy jak wiór tępy jak mój stary nóż kuchenny i ta szczota jak do muszli klozetowej a zapach .... fuj ble łe:/ także tyle o moich doswiadczeniach:) a ta obrotowa szczotka z flormaru,bajka! i fajny gadzet:) może uda mi sie przetestowac,pozdrawiam ciepło:*

    OdpowiedzUsuń
  129. witaj serdecznie ;-* odkąd sięgam pamięcią...,a to stosunkowo niedaleko,to nie pamiętam,aby jakiś tusz napsuł mi tyle nerw,co ' one by one' z Maybelline ;-/ pojawił się dopiero od niedawna,a już muszę pożegnać go z wilczym biletem.Jeszcze żaden tusz nie zrobił mi tak wizualnej 'krzywdy';-p pomalowana owym gadżetem wyglądałam jakby swoim chropowatym jęzorkiem przeciągnął po moich ślipkach cielaczek,wszystko posklejane,zamiast pięknie rozczesanych i uniesionych rzęs-katastrofa makijażowa ;-p ale nie ma tego złego,oddam go w dobre ręce;-)) może komuś zrobi dobrze;-))))) pozdrawiam serdecznie;-* pa sylwia_damian@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  130. ups,zapomniałam dodać jaki był najlepszy tusz ;-/ moim sercem zawładnął -volume million lashes- z loreala;-) to mój faworyt,dzięki ,któremu moje spojrzenie nabiera niesamowitej głęgi,rzęsy rozdzielone i pięknie podkrecone,a jam strasznie zadowolona;-))) sylwia_damian@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  131. hello
    Zaczne od tego iż mam bardzo dlugie rzęsy dosć gęte w związku z tym od tuszu nie oczekuję cudów na patyku tylko spełnienia kilku podstawowych warunków:
    * lekkiego pogrubienia
    * by nie zostawiał grudek
    * by sie nie osypywał pod koniec dnia
    * by nie sklejał rzęs
    Nie są to moim zdaniem jakieś wymagania wygurowane i trudne do spelnienia ale niestety tak osławiony przez wszystkie dziewczyny Loreal volum million lashes nie spełnił ich. Osypywał sie dość mocno i dodatkowo bardzo ładnie sklejał rzęsy sprawiając iż zamiast pieknie wytuszowanych rzęsek miałam kilka takich patyczków przyklejonych do powieki. Doprowadzało mnie do szału dodatkowo zaczął wysychac po około miesiącu uzytkowania. By tego było mało zaczął wysychac po jakim miesiącu od otwarcia co juz definitywnie zdyskwalifikowało go w moich oczach, a żeby mu jeszcze dokopać dodam tylko iż nie jest on jakość specjalnie tani bo nie jeden tusze za 1/3 jego ceny lepiej spełniał na moch rzęsach swoje zadanie.

    Podsumowując luszom z Loreala mówie stanowcze NIE, dziekuje.

    Najlepszy hmm to nie mam takowego, niestety nie jestem lojalnym konsumentem i lubie zmieniać produkty nawet jak juz trafie na taki który spełnia moje oczekiwania. To musze kupić inny no coż taka ma natura i co ja na to poradzę :)

    pozdrawiam

    czerwienpaula@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  132. Witam
    Dziękuję za świetną recenzję no niezły bajer,ja niestety nie mam dostępu do kosmetyków tej firmy więc myślę że będę miała okazję przetestować tusz.

    Moim najgorszym tuszem jaki miałam był L'Oreal Lash Architect 4D noo co za koszmar nigdy nie miałam nic gorszego niż ten tusz ! cena z kosmosu ,spodziewałam się czegoś więcej po tej marce ale znowu zawód.

    NAJLESZY tusz do rzęs bez konkurencyjnie Essence multi action mascara , pozytywy: cena , pogrubienie,podkręcenie,wydłużenie rzęsy są piękne dramatyczny efekt.

    Najlepszy tusz jaki miałam to : Essence

    OdpowiedzUsuń
  133. Trudno powiedziec, ktory tusz uwazam za najlepszy, bo... mam ich az dwa...:-)Stawiam je na równi, a są to L'oreal Volume Million lashes i Max Factor Masterpiece Max :-)Za najgorszy tusz , który używalam uwazam Rimmel Extra Super Lash Curved Brush..W porównaniu do tych dwóch tuszy strasznie sie rozmazywal, sklejal rzesy niemilosiernie latwo bylo ubrudzic nim cala dolna powieke i zostawial u mnie slady pod okiem tzw. pande czego nie znosze.A co do moich ulubiencow to moge tu pisac same ochy i achy ale po co skoro juz po komentarzach widac, ze nie tylko przeze mnie sa one uwielbiane. :-) Pozdrawiam serdecznie :* kasiascibior20@nteria.pl

    OdpowiedzUsuń
  134. Hej. zaczne od tego, że lubie miec dobrze wytuszowane rzesy. Niestety nie znalazłam idealnego jeszcze dla siebie tuszu, ale najlepszy jaki miałam to bardzo dobrze znany i lubiany Maybelline Colossal Volum' Express. Lubię w nim ta duużą szczoteczkę ;p
    Natomiast najgorszy tusz to Max Factor Masterpiece. Daje bardzo naturalny efekt, co mnie wcale nie uszczęśliwia. Jedyny plus to, że bardzo łdnie rozdziela rzęsy.

    Szkoda, że u mnie nie ma stoiska Flormar, ponieważ mam chęć na tusz Rotating High Performance Volume. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  135. Hej :)
    Zacznę od tego,że moje rzęsy są dosyć długie, ale niestety cienkie i proste, i mało jaki tusz się u mnie sprawdza. Najgorszym tuszem jaki kiedykolwiek miałam jest (w przeciwieństwie do koleżanek wyżej!) L'oreal Volume Million lashes. Kupiłam go zachęcona bardzo dużą ilością pozytywnych komentarzy, więc byłam pełna nadziei. Jednak po użyciu go, stwierdziłam,że strasznie skleja rzęsy, odbija się na górnej i dolnej powiece,nie pogrubia ich ani nie robi że jest ich milion,a wręcz zmniejsza ich ilość poprzez sklejenie... Dla mnie bubel,i to dosyć drogi bubel... Natomiast najlepszą maskarą jaką używałam jest Maybelline Colossal Volum' Express. Bardzo ładnie pogrubia rzęsy, wydłuża je, a nawet podkręca. Nie osypuje się, nie uczula. Jak dla mnie super. Czego chcieć więcej. Chociaż może cos więcej dałby mi jakiś tusz z Folrmaru :):)

    pozdrawiam

    jn.babell@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  136. Jak ja lubię te Twoje rozdania! :))

    Przechodząc do pytania - najlepszym tuszem jaki kiedykolwiek używałam (i akurat używam w tej chwili :)) jest L'Oreal Volume Million Lashes. Uwielbiam go, choć nie zawsze tak było.. Dostałam go na imieniny, bardzo się ucieszyłam bo naczytałam się o nim wiele pozytywnych recenzji, a poza tym jest dość drogi więc nie wiem czy sama bym go kupiła. Niestety, po pierwszym użyciu strasznie się rozczarowałam, bo bardzo posklejał mi rzęsy. Odłożyłam go gdzieś na dno kosmetyczki i o nim zapomniałam. Przypomniał mi się dopiero po ok. 2 miesiącach i postanowiłam dać mu drugą szansę - tym razem byłam zachwycona i służy mi do dzisiaj :). Nie wiem czemu na początku tak posklejał mi rzęsy, ale teraz działa bez zarzutów i jest moim absolutnym faworytem :).

    Jeśli chodzi o najgorszy tusz, to myślę że był nim bezimienny tusz z.. gazety. Miałam wtedy 12 lat i patrząc z perspektywy czasu tusz był naprawdę beznadziejny, bo oprócz efektu sklejenia nie robił nic, a jednak wtedy go uwielbiałam ;). No cóż, był moim pierwszym tuszem, poza tym kupiłam go za SWOJE WŁASNE pieniądze i był tylko MÓJ, co wpływało wtedy znacząco na moją ocenę ;). Cóż, wyniosłam z tego nauczkę - nigdy więcej nie używać tuszów dorzucanych jako prezenty do gazet ;). Chociaż teraz chyba już tego nie praktykują? :)

    Pozdrawiam :))
    iamyourcookie@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  137. Hej,
    Najlepsza na świecie mascara jaką miałam i używałam z uporem maniaka aż do ostatniej kropelki tuszu to Pupa Ultraflex. Idealna szczoteczka dająca efekt rzęs jak firanki, ale jednocześnie nie obciążająca ich. Pupa to po włosku Lalka i tak właśnie wyglądały moje rzęsy-jak u Lalki :)Najgorsze zaś doświadczenia miałam z tuszami firmy Maybelline, wszystkie poprawne ale bez rewelacji.
    A tusze Rotating...hmmm to może być interesujące :)
    buziaki
    olalalka
    olala.ola@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  138. Może zacznę od najlepszego, bo ostatnio trafiłam na niezłą okazje i nadal przecieram oczy ze zdziwienia...
    Na gwiazdkę 2010 od mojego podopiecznego (opiekuję się dzieckiem,oczywiście prezent wybrała jego mama) dostałam mascarę Astor Air Max. Bardzo spodobało mi się opakowanie i od razu ją wypróbowałam. I byłam w siódmym niebie! Nigdy nie było mnie stać (albo po prostu mi było szkoda kasy) na tusze powyżej 30 zł, dlatego ta była dla mnie niezłą gratką. Miałam piękne długie, czarne rzęsy. Nic się nie sklejało, utrzymywał się baaardzo długo (kiedyś poszłam nawet w nim spać, bo byłam zbyt zmęczona. Rano trzymał się tam, gdzie go nałożyłam). Niestety mieszkałam wtedy z 6 dziewczynami. Kosmetyki zawsze trzymałam u siebie w pokoju, jednak zimą malowałam się w łazience (normalnie robiłam to przy oknie). I kiedyś musiałam go tam zostawić. Chyba się niestety komuś przypodobał, bo już nie mogłam go nigdzie znaleźć. Łudziłam się, że znajdę go przy wyprowadzce, ale niestety...
    Wtedy też dostałam paczuszkę z Pease. Tusz był okropny. Co prawda nie sklejał rzęs, ale i nie wydłużał, nie podkręcał... kompletnie nic. Tylko trochę były czaniejsze, ale do czasu, bo po paru godzinach nie było po nim śladu... Za parę złotych firma wysyłała losowo wybrane 3 kosmetyki. Oprócz tuszu dostałam niesamowite cienie do powiek w dcieniach brązu (niestety rozsypały mi sie podczas wyjazdu) i dwukolorowy róż do policzków, którego uwielbiam.
    W tamtym tygodniu byłam z mamą w Carrefourze. Zauważyłam stoiska z kolorówkami i kiedy podeszłam mój wzrok utkwił na Astorze. Pokazałam mamie, a ta zwróciła uwagę na cęnę... 11 zł!. Pare dni wcześniej byam w drogerii i był po 32 zł. Nie namyślając się wiele, wylądował w koszyku. Mama potem żałowała, że nie zabrała dla siebie...


    orzeszynska.s@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  139. Moim najlepszym do tej pory tuszem był Astor Big& Beautiful, idealny, pogrubia wydłuża i ma wszystko czego potrzebuję :) Moim najgorszym do tej pory tuszem był nieźle osypujący się Miss Sporty, w taki różowym opakowaniu ( nie pamiętam teraz dokładnie nazwy). Sklejał rzęsy, miał nieprzyjemny zapach - może to przez jego cenę.

    OdpowiedzUsuń
  140. *e-mail: klaudia121121@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  141. Hej!!!
    Najlepszy tusz?? Oczywiście Chanel Inimitable Intense Mascara. Nie stać mnie na pełną wersją, ale czasem pozwalam sobie na próbki (1,5ml) zakupione przez allegro.
    Ten tusz jest dla mnie idealny! Rzęsy mam krótkie, gęste i ciemne, raczej ciężkie do modelowania w górę. Szczoteczka jest bardzo wygodna, zwęża się ku końcowi na kształt stożka, a włoski są dość gęste i krótkie. Pierwsza warstwa ładnie rozdziela rzęsy i nadaje kolor. Druga wydłuża i lekko podkręca. Trzecia tworzy piękny wachlarz rzęs:). Innymi zaletami tego tuszu jest mocny czarny kolor. Tusz nie obsypuje się, nie uczula (noszę soczewki). Co do trwałości, to nie wiem, bo kupując próbki szybko mi się kończą.

    Natomiast najgorszy to Eveline Big Volume Lash Professional Mascara. Wiem, że po tanim tuszu nie powinnam się spodziewać cudów, ale w Internecie czytałam bardzo wiele pozytywnych komentarzy na jego temat i go kupiłam. Z wygładu przypomina mi mascarę Max Factor False Lash Effect (który jest 2. moim ulubionym tuszem). Ale tylko z wyglądu. Bo efekt jest beznadziejny. Po 5. warstwie tego tuszu dopiero widać jakiś efekt. Lekko wydłużone i rozdzielone rzęsy, po kilku następnych tusz skleja rzęsy, tworzy efekt owadzich nóżek, których nie cierpię. Już chyba lepiej kupić tusz firmy Wibo czy Miss Sporty, tam posklejane rzęse będę miała już po 2 warstwach (podobny okropny efekt uzyskany dużo szybciej).

    Ogólnie to nie jestem ekspertem od malowania rzęs (Nie potrafię tak jak niektóre dziewczyny wyczarować pięknych rzęs z tuszu za 5zł), więc tusze z obrotową szczoteczką mogą ułatwić mi robotę :).

    To tyle :)
    Agnieszka
    aga_w_1989@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  142. Hej,

    Moim najgorszym tuszem do rzęs jak do tej pory był double extension z l'oreal, wybrałam go ze względu na super szczoteczkę i tu się nie zawiodłam dobrze rozprowadzała tusz i rozczesywała rzęsy, zaś pomysł z białą bazą która miała odżywiać rzęsy uważam za grubo przesadzony tylko jako chwyt marketingowy. Po umalowaniu robiły się sypiące grudki więc od razu u mnie odpada a i zmywanie tego tuszu samą wodą nie bardzo przypadł mi do gustu.

    Najlepszy tusz Smashbox Lash DNA Mascara idealny czarny kolor tylko przy jednej warstwie, która daje efekt pogrubienia i wydłużenia rzęs, super szczoteczka w kształcie DNA rozczesuje przepięknie rzęsy choć trzeba poświęcić trochę czasu by się nauczyć techniki malowania.

    Pozdrawiam Edi

    OdpowiedzUsuń
  143. najlepszy to oczywiście false lash effect ! :D
    najgorszy... hmm : wszystkie z miss sporty ;]

    OdpowiedzUsuń
  144. Hej, dla mnie najgorszym tuszem do rzęs był Volcano z Manhatanu. Totalne oszustwo. Nie odkręcałam go w drogerii, bo przykładowa szczoteczka była wyeksponowana w szafie tej firmy. Pomyślałam, to coś dla mnie. Jakież było moje zdziwienie gdy otworzyłam tusz w domu. Myślałam, że może pomyliłam opakowanie,ale nie. To był ten, z tym, że szczoteczka była o wiele mniejsza niż ta prezentowana w szafie. Poza tym oprócz barwienia moich rzęs na czarno, nic z nimi nie robił, za to kruszył się niemiłosiernie. Nigdy więcej dziada:P Za to najlepszy jaki miałam to Maybelline Sky High Curves. No uwielbiam go. Na początku jest trochę zbyt płynny, ale po tygodniu tak pięknie maluje rzęsy. Unosi je do nieba, czyli spełnia swoje obietnice:) i pomimo iż czasem go "zdradzam" z innymi tuszami to zawsze do niego wracam;) i romans nasz kwitnie już od lat, jest niezastąpiony:) pozdrawiam:) Theklau321

    OdpowiedzUsuń
  145. Absolutnie fantastycznym, szokującym odkryciem jest dla mnie tusz Glam(lub coś podobnego) 3D firmy Evelline z Krakowa, pogrubia, podkręca, wydłuża....jest lepszy niż Maximeyes Diora, za zaledwie 16 zł, a i opakowanie smukłe, stylowe. Szczerze polecam , nie warto przepłacać.

    Najgorszy tusz...Lash Architect L'Oreal .
    Historię z tym tuszem mam długą i dziwną .
    Na samym początku bardzo mi się spodobał, kupowałam go nawet kilka razy pod rząd aż w końcu zaczęłam eksperymentować z innymi... pare dni temu do niego wróciłam...i nie wiem jak mogłam się nim kiedyś zachwycać?
    Szczoteczka jak drut, skleja okropnie, nie daje się rozczesać..i te motyle nóżki . Pozdrawiam Roksana , Kraków ;)

    OdpowiedzUsuń
  146. Roksana , Kraków - e mail : kesix3@amorki.pl

    OdpowiedzUsuń
  147. Najlepszy tusz jakiego używałam i używam do tej pory to Max Factor False Lash Effect Fusion. Moje jasne krótkie i proste jak drut rzęsy zyskują objętość i wyglądają jak ...no cóż sztuczne.
    Najgorszy tusz jaki miałam to Volume Diva firmy Astor. Ma piękne opakowanie, ale z rzęsami nie robi nic. Nie, pomyłka. Jednak coś robi. Osypuje się z nich i pod koniec dnia miałam czarne podkówki pod oczami. Może powinni zmienić nazwę na Panda Diva Effect?

    OdpowiedzUsuń
  148. Najlepszy dla mnie to Lash Architect L'Oreal, dla moich rzęs sprawdza się- wydłuża, podkręca, co do trwałości daje radę (dziewczyna powyżej zakwalifikowała jako najgorszy, widać jak różnych efektów oczekujemy i jak różne są nasze rzęsy)

    Najgorszy był Rimel Mav Volume Flash, opakowanie różowe, skleja, zostawia owadzie nóżki, po zastosowaniu miałam trzy kępki rzęs. Tusz kupiłam z polecenia koleżanki, jednak w Rossmanie miałam zaćmienie i wzięłam nie ten tusz co trzeba (LOL) chyba to różowe opakowanie mnie zaślepiło. A miało być tak pięknie...

    OdpowiedzUsuń
  149. Moim ulubionym tuszem jest SuperSHOCK z Avonu - ma gigantyczną szczoteczkę, która bardzo mi odpowiada, rzęsy są pogubione, wydłużone i podkręcone czyli wszystko czego można oczekiwać w jednym tuszu. Najgorsza maskara z którą miałam do czynienia to Oriflame Beauty Wonder - szczoteczka mała i beznadziejna a rzęsy bez żadnego efektu były posklejane i jakieś takie każda rzęsa w swoją stronę :).

    OdpowiedzUsuń
  150. Hey:)

    twoje zdjęcie sprzed kilku lat uświadomiło mi, że ja przecież też taka kiedyś byłam! Pamiętam do dziś mój różowy cień, który kompletnie nie pasował do nie a mimo to i tak nakładałam go na powieki i po kilku godzinach już się rolował.. ale wracając do twojego pytania:
    mój najgorszy tusz to chyba będzie Dior, już nie pamiętam dokładnie jaki, ale to była miniaturka, którą otrzymałam od cioci za granicy. Do dziś zastanawiam się czy to była podróbka, ale szczoteczka była solidna i wykończenie opakowania też! Problem tkwił w tym, że nic z moimi rzęsami nie robił! Nic, jedynie nadawał delikatnie kolor czarny.
    Za to jeden z najlepszych teraz to mogę śmiało powiedzieć: Max Factor - False Lash Effekct!!! Cudo! Moje rzęsy wyglądają na pogrubione, wydłużone i są mega czarne, strasznie mi się ten efekt podoba a cena na Allegro jest nawet do zniesienia:)


    Pozdrawiam serdecznie,
    ILMU - www.ilmu.pinger.pl

    OdpowiedzUsuń
  151. Jestem w szponach ałogu, jeśli chodzi o tusze.
    Najlepszy jak do tej pory to Astor LookOut. Ma genialną silikonową szczoteczkę, z jednej strony w rzędem długich "włosków", z drugiej strony z kilkoma rzędami krótszych włosków. Nie skleja rzęs i można je ładnie rozczesać, nie kruszy się w ciągu dnia.
    Kiepskich tuszy było kilka, ale chyba najgorzej wspominam Wonder z Oriflame. Nawet ładnie rozczesywał i wydłużał rzęsy, ale.... strasznie łzawiły mi oczy i miałam zaczerwienioną i podrażnioną dolną powiekę. Mam skłonną do podrażnień skórę, więc dopiero po kilku ciężkich dniach doszłam do tego, że winowajcą jest tusz.
    Pozdrawiam :)
    kamka.m@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  152. Właśnie dzięki Tobie dowiedziałam się, że coś takiego jest dostępne na rynku.. i jestem w szoku ;))
    Jeśli chodzi o najlepszą maskarę to jest to maskara RIMMELa "Sexy curves" - jej gumowa, giętka i skręcona szczoteczka działa cuda na moich rzęsach.
    Najgorsza z maskar, z którą miałam do czynienia to wychwalana przez niektóre dziewczyny Maybelline Colossal Volume. Niestety u mnie niesamowicie osypuje się na twarz, już po kilku godzinach po pomalowaniu, do tego jak nigdy z innymi, wiele razy przez przypadek wkładałam sobie szczoteczke do oczu ;))) Nie wiem czy to tylko moja przypadłość, ale pernamentnie mi się to zdarzało.

    A wracając do wpadek maijażowych z poprzedniego konkursu i łącząc obecny, zdarzyło mi się również w swoich początkowych fazach zabaw z makijażem eksperymentowanie ze starymi maskarami - i tak pewnego razu dolałam do jednej toniku z mamy półki z kosmetykami, wymieszałam i zaczełam malować swoje rzęsy. Efekt był dalece niezadowalający - rzęsy się skleiły, a i kolor ich nie był jak zazwyczaj po pomalowaniu nią czarny, a szarawy, brudnawy, i w całości okropnie się to prezentowało. :))

    OdpowiedzUsuń
  153. zapomniałam o mailu: agaccia16@o2.pl ;)

    OdpowiedzUsuń
  154. Najgorszy tusz jak do tej pory uzywalam to Super Shock Avon. Nie dal rady moim kiepskim rzesom.

    Co do najlepszego tuszu, to jak do tej pory nie mam jeszcze nr 1 i nadal go szukam. Obecnie uzywam pogrubiajacy tusz marki Red Earth i musze przyznac, ze jest bardzo dobry.
    Pozdrawiam
    focz@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  155. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  156. Absolutnym ulubieńcem spośród tuszy jest (a właściwie był) Gemey, Maybelline Star STylist - po zastosowaniu tego tuszu rzęsami mogłam drapać się po plecach! Niewiarygodny efekt! :D Niestety, nie jest dostępny w Polsce, a za granicą też go już nigdzie nie widziałam :((

    A najgorszy tusz jaki w życiu miałam to ( o dziwo) zachwalany essence multi action false lashes mascara... Jak myślę o tym tuszu, to same brzydkie słowa cisną mi się na usta... paskudztwo! Po dwóch godzinach znikał z rzęs, a ja wyglądałam jak miś panda (bez urazy dla misia pandy ;) ).

    pozdrawiam!! :*

    zanciol13@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  157. Mój ulubiony tusz do rzęs? Pewnie Max Factor False Lash Effect albo Avon Supershock (wiem, wiem kontrowersyjny wybór biorąc pod uwagę jakość kosmetyków tej firmy ;) Wiadomo mascary te pięknie pogrubiają i wydłużają rzęsy, nie osypują się bla bla bla.. itd Istnieje mnóstwo równie dobrych, a pewnie nawet lepszych tuszy do rzęs. Wiele jest też takich, które zasługują na miano "przeciętnych".
    Najwięcej trudu sprawił mi wybór tego najgorszego. Sięgnęłam pamięcią daleko wstecz. I co się okazało? Był taki jeden nieszczęśnik. Rzecz działa się dawno, dawno temu - lat temu 9 (szybko przekalkuluje: mam 19 lat. 19-9=10 O ZGROZO!)
    Pomimo mojego młodego wieku pragnęłam stać się erudytą w dziedzinie kosmetyki. Intensywnie zagłębiałam się w wiedzę dotyczącą makijażu i pielęgnacji. Może nie było to tak intensywne jak mi się wydawało, ale na tyle się tym interesowałam by w końcu stwierdzić, że muszę posiadać swój własny, osobisty tusz do rzęs. Pieniądze na kosmetyk odkładałam z codziennego kieszonkowego przeznaczonego (jak twierdziła moja mama) na lody, cukierki, batony. Po tygodniu rzekomego oszczędzania nie było mnie stać na maskarę z prawdziwego zdarzenia.
    Byłam mądrym, bystrym, żadnym wiedzy dzieckiem... ową wiedzę czerpałam z popularnego i "oświatowego" pisma. Mowa tu o Bravo Girl. Jako zagorzała czytelniczka, prenumerowałam to pisemko. Jaka była moja radość i ekscytacja gdy okazało się, że do kolejnego Bravo dodany jest tusz do rzęs. I tego było mnie na niego stać! Ogarnęły mną zachwyt i egzaltacja. Moja pierwsza, wspaniała maskara!
    Oczywiście chińskie cudeńko absolutnie nie nadawało się do użytku. Zła i zbyt obfita aplikacja ograniczała mi pole widzenia. Tusz był ciężki, kruszył się. Moje rzęsy zamiast się podkręcać i robić wrażenie na starszych chłopcach, były posklejane i opadały... Mimo wszystko zadowolona paradowałam po szkole w "pełnym makijażu". Wiedziałam, że moja mama będzie przeciwna nowym kosmetycznym upodobaniom, dlatego tusz do rzęs chowałam w dziurawym misiu. Daremny był to czyn - Jakim cudem moja rodzicielka się dowiedziała?!!
    Może po odbitych, czarnych plamach na powiekach? Może po usmolonych ręcznikach po codziennej kąpieli? Nie wiem jak, ale raz na zawsze pozbawiła mnie mojej ukochanej maskary.
    Jak wpływ miał ten incydent na moje dalsze życie? Domyślam się, że nie bez powodu jestem posiadaczką potężnej wady wzroku... chociaż mój okulista twierdzi, że to wada genetyczna :)

    OdpowiedzUsuń
  158. ja już od lat jestem wierna tuszowi Wonder z Oriflame! zmieniają się tylko wersje, a to czarny, a to bardzo czarny, czasem brąz czy fiolet, albo w razie potrzeby wodoodporny :) każda wersja do tej pory u mnie się sprawdziła, ale mimo, że ten tusz jest bliski ideału, to nie wykluczam, że jakiś inny kiedyś mógłby go zdetronizować ;) jednak do dnia dzisiejszego żaden, nawet podkradany mamie w gimnazjum Bourjouis nie odpowiadał mi tak, jak Wonder :)

    OdpowiedzUsuń
  159. Mój ulubiony tusz to zdecydowanie max factor masterpiece max. Nie da się nią źle pomalować rzęs. Niestety cena jest zaporowa i uzywam jej tylko wtedy gdy dostane od kogoś w prezencie:/

    Drugą maskarą która jest zawsze w mojej kosmetyczce nawet na codzień dziĘki niewygurowanej cenie to maybelline full'n soft, zakupiona z polecenia Kasi z 'MAKIJAZE KASI D' Gorąco polecam każdej na takie codzienne szybkie pomalowanie, bo nie da się nią rzęs posklejać.

    Najgorszej maskary nie mam. Są takie co trzeba miec na nie sposób, ale nie miałam niogdy takiej z którą nie wiedziałabyn co zrobić:)

    OdpowiedzUsuń
  160. Najgorszy tusz jaki miałam to Avon super extend (to było kilka lat temu, kiedy był nowością w katalogu i dlatego się na niego skusiłam). Nie robił nic kompletnie z moimi rzęsami oprócz delikatnego wydłużenia. Ale najgorsze było to, że rzęsy po malowaniu były cieńsze niż przed.

    Natomiast moje ulubione mascary to:
    1. Oriflame Wonder (uwielbiam jego kilku wymiarową szczoteczkę; nigdy się nie kruszy, wersja nie-wodoodporna nie rozmywa się; a do tego niska cena;))
    2. Maybelline COLOSSAL VOLUM' EXPRESS (świetna szczoteczka i konystencja tuszu)
    3. AVON SuperSHOCK (byłam mu wierna całe liceum- uwielbiam jego ogromną szczotkę)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  161. najgorszy tusz to zdecydowanie Pierre Rene z serii dla oczu wrażliwych. Nie pamiętam dokładnej nazwy, wiem, że był w zestawie razem z odżywką do rzęs i brwi. Jeszcze żadna maskara w tak odrażający sposób nie sklejała mi rzęs. Była tak gęsta, że trudno było cokolwiek z nią zrobić. Wyrzuciłam ją, niestety..
    Natomiast jeśli chodzi o tusze, które są moimi faworytami to zdecydowanie Maybelline Lash Expansion wodoodporna wersja. Świetnie rozczesuje rzęsy, pogrubia a co najważniejsze jest naprawdę odporna na wszelaką wodę :) Jedyny minus jest ten, że gdy przekroczy te swoje "3 miesiące" musi wylądować w koszu, ponieważ powoduje, że moje rzęsy się łamią i wypadają..
    Polecam również tusz z Rimella Glam Eyes oraz z My Secret :)

    OdpowiedzUsuń
  162. Witam,co do listy najgorszych tuszy,to niestety muszę wymienić jako pierwszy:Max Factor 2000 calorie.Pewnie niektóre dziewczyny będą mnie chciały za to ukamieniować.Ale ten tusz nie robił z moimi rzęsami nic poza sklejaniem.A drugi:nie pamiętam już dokładnie nazwy,ale to był tusz Rimmel.Nie wytrzymał nawet dwóch godzin i w drodze do pracy (na rowerze)cały mi spłynął-dosłownie.Była mgła,ale to nie powód, żeby cały tusz znalazł się na policzkch:)
    A ulubione:
    1.Widzę, że nie tylko ja go lubię-Colossal-tradycyjny,zółty.Miałam wodoodporny i zwykły i z obu byłam zadowolona.
    2.Tusz z firmy Essence-Multi Action,czarno-fioletowy.Uwielbiam go.
    3.Niestety w Polsce nieosiągalny-Cover Girl.Najbardziej klasyczny,pomarańczowa beczułka.Choć miałam też czerwony i fioletowy.
    Pozdrawiam,
    Oczywiście się zgładzam do konkursu.Obserwuję jako niki222, mail:niki222@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  163. Z chęcią bym wypróbowała ten tusz. Do moich ulubionych tuszy zaliczają się : MF 2000 cal i żółty MAYBELLIINE. Mam dość gęste, lecz nie za długie rzęsy i te tusze wspaniale się sprawdzają. Jednak teraz rozglądam się za czymś co optycznie je wydłuży;) A najgorszy to ESSence sun club 100% splash- proof- ultra length& curl mascara- kompletnie nic nie robi z rzęsami,a nwet szkodzi 9zawiera mini włoski,które wpadają do oka).
    Pozdrawiam:) może tym razem mi się uda:) lenkaaa28@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  164. Witam
    Najlepsze tusze jakie używałam to tusze dwóch firm: Meybelline i MaxFactor. Ja używam na zmianę tych dwóch firm tuszy pogrubiających.

    Tak naprawdę najgorszy tusz jaki miałam to zrobiony przez siebie samą hahahaha, gorszego nie miałam.
    Pozdrawiam
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
  165. Najlepszym tuszem jakiego do tej pory używałam i nadal używam jest Lovely-Spectakular me - koszt 9 zl jakosc - fenomenalna, mam dlugie rzesy i nie widzę potrzeby by były pogrubione i sklejone u nasady tak aby nie widać było ich długości i podkręcenia, niestety najgorszym był chwalony Maybelline Colossal 100 % black- który tak mocno pogrubiał rzęsy, że wydawały się one 1 centymetrowe

    OdpowiedzUsuń
  166. Cześć.

    Najlepszy tusz jaki używałam to Studio Lash instant volume z Miss Sporty. Świetnie rozczesuje, pogrubia, wydłuża i podkręca rzęsy. A najgorszy tusz jaki używałam to superSHOCK z Avon nic nie robił z rzęsami po za rozczesaniem ich.


    Niechciana981

    OdpowiedzUsuń
  167. Świetny i bardzo rzeczowy post! :)

    Mój najlepszy tusz to Maybelline One by One w wersji wodoodpornej. Świetnie rozdziela rzęsy i trzyma podwinięcie.

    Najgorszy moim zdaniem jest L'Oreal Lash Architect 4D, chociaż normalną wersję "architekta" bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  168. Witaj :) Mój dotychczasowy faworyt to Maybelline XXL Extensions, jestem mu wierna od lat. Jeśli zaś chodzi o najgorszy ,,tuszowy,, wybór to tak naprawdę większosć tuszy z Rimela. Miałam okazję testować kilka tuszy tej marki i każdy okazywał się bublem. Pozdrawiam serdecznie :)) karolakubeczek

    OdpowiedzUsuń
  169. dla mnie numerem 1 jest maskara- Glam z firmy rimmel. jest boski, ponieważ pięknie rozczesuje i wydłuża rzęsy tworząc głebię spojrzenia.
    najgorszym tuszem okazał się- L'Oreal Lash Architect 4D- wydałam na niego pieniązki, które szczęśliwym trafem znalazłam w spodniach z secondhandu.
    TheJuzia

    OdpowiedzUsuń
  170. Najgorszy tusz jaki miałam to fabulous lash w wersji wodoodpornej z miss sporty. Najlepszym za to był oczywiście Maybelline Colossal volum express.

    OdpowiedzUsuń
  171. Mój ulubiony tusz do rzęs to Cristian Dior - Diorshow Iconic. Świetnie podkręcał, wydłużał i pogrubiał moje rzęsy. Ma mocny, czarny kolor i przy tym świetną silikonową szczoteczkę.
    Najgorszy tusz jaki miałam to Avon - Super Curlacious Mascara. Miał wyblakły kolor, kruszył się niemiłosiernie i nie robił z rzęsami praktycznie nic. Aż do tej pory jak o nim pomyśle to mam ciarki. Użyłam go kilka razy i wyrzuciłam. Nawet żal byłoby mi taki bubel komuś oddawać :)
    Pozdrawiam
    alicee91x
    e-mail: alast@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  172. Moim No 1 był bardzo długo tusz z La Roche Posay - Respectissime Densifieur. Wydłużał rzęsy, nie sklejał, nie drażnił oka w trakcie noszenia soczewek, utrzymywał się na rzęsach, nie kruszył się, nie zbierał w załamaniu, po potarciu oka - nie rozcierał się na skórze. Wiem, że nie wszystkim ta maskara odpowiada, ale dla mnie był to tusz, którego długo szukałam.

    Najgorszy twór maskaropodobny trafił mi się ostatnio w postaci Maybelline Volume Express One by One. Zamiast ochów i achów były dziwne kuleczki na końcu rzęs, tusz pod okiem, w kąciku oka. Dobrze, że sam nie wpełzał do oka. Przestałam go nosić. Oddałam. Teraz myślę, że przydałby się na Halloween, ale jakoś sobie poradzę bez niego.

    OdpowiedzUsuń
  173. Moim ulubionym tuszem do którego zawsze wracam jest wonderlash z oriflame choć nadaje się bardziej do dziennego makijażu. Na wieczor fals lash effect z maxfactor. Chętnię wypróbowałabym flormar bo do tej pory te kosmetyki mnie nie zawiodły:0 melduje sie do konkursu!

    Moj nick TheCherrywoman

    OdpowiedzUsuń
  174. Zgłaszam się!
    Motylica ; niczym.motyl@gmail.com
    Najlepszy tusz? Bourjois, Volume Glamour Ultra Care. Zdecydowanie - piękny efekt już po pierwszej warstwie tuszu, nie podrażnia oczu, co jest dla mnie bardzo ważne, jest "czarną czernią". No i kosztuje ok. 40 zł, czyli to nie jest fortuna, jak na produkt tak dobry.
    A największy bubel? Essence MA w wersji zielonej. Za suchy, bez jakiegokolwiek efektu. Syf, i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  175. mój najlepszy dotychczasowy tusz nie jest jeden ale dwa
    max factor 2000 calorie i lash blast cover girl
    a najgorszy
    cóż
    ostatni zakup tuszu z avon
    może i świetnie podnosi podkręca nie skleja
    ale tak strasznie się kruszy i osypuje i to po 2 godzinach że jestem załamana :/

    OdpowiedzUsuń
  176. Obecnie jestem wierrna tuszowi z Rimmel'a Extra Super Lash. proste rozwiązanie a jednak bardzo efektowne! Tusz ten jest świetnym przykładem na to że nie wszystko co tańsze jest złe - u mnie spisuje się rewelacyjnie :)jeżeli chodzi natomiast o moja największa tuszowa pomyłke to jest nią tusz z Avon'u superSHOCK. Ma tak ogromną szczotę że nie jestem w stanie złapać nia nawet rzęs nie mówiąc o jakimkolwiek efekcie czy wyczesaniu. Totalna porażka użyłam dwa czy trzy razy żeby dac mu jakąś szansę ale niestety leżał wysechł i nadaje sie jedynie do smieci :))

    OdpowiedzUsuń
  177. Najlepszy tusz do rzęs to Oriflame Beauty Revelation.Ma mała szczoteczkę z która wygodnie sie pracuje przy krótkich rzęskach.Uwielbiamy z mama ja.
    A najgorszy to byl tusz z Lacome.Wygrałam kiedyś.Niemiłosiernie śmierdział,kruszył sie,sklejał i nie rozczesywał.Szczota pobierała cała masę kosmetyku.Produkt sie szybko zepsuł

    ruda_kita@gazeta.pl
    ola umińska

    OdpowiedzUsuń
  178. Przez dziesięć lat używania mascary miałam ich pięć sztuk, kolejno: pierwszą, zwykłą, najgorszą, drugą zwykłą i najlepszą :)

    1) Swój pierwszy tusz kupiłam będąc w III klasie liceum [2001 rok]
    nie pamiętam, czy miał jakąś specjalną nazwę, w każdym razie był to tusz marki Bell, w czerwonym opakowaniu z pozłacaną nakrętką
    pamiętam, że leżał w... pudełku po owocach, niedbale przemieszany z innymi kolorowymi kosmetykami.
    Przyniosłam go do domu i z wypiekami na twarzy, czytając instrukcje w Claudii - jeszcze tego samego dnia obwiesiłam swoje rzęsy pokaźnymi grudami, niczym bombki na choinkowych gałązkach.
    Pamiętam, że po kilku miesiącach przysychał, z czym walczyłam mocząc szczoteczkę w wodzie i ubijając go jak masło w maselnicy [niemiłosiernie chlapało czarnymi cętkami] zaś to znów sprawiło, że zaczął śmierdzieć starym mazakiem :D i skapitulowałam...

    2) Będąc już na studiach, dostałam w prezencie najgorszy tusz jaki miałam: Avon - którego zadaniem było wydłużyć moje rzęsy - niestety również tu nie pamiętam dokładnej nazwy. Dokładnie pamiętam natomiast wygląd opakowania: ciemnoszare, wrzecionowate, z błyszczącym na niebiesko napisem. Kolor tuszu - brązowy. Malowanie nim rzęs to była droga przez mękę: dosłownie tuż po zdarciu firmowego papierka z rozczarowaniem spostrzegłam, że jest całkowicie gęsty i suchy!!
    Nie sposób było nanieść go na szczoteczkę, o rzęsach już nawet nie wspominając. Kiedy jakimś CUDEM udało mi się pomalować choćby końcówki rzęs... żałowałam, że to zrobiłam, bo po jakiejś godzinie powieki zaczynały okropnie swędzieć, a jakakolwiek próba pocierania ich - zawsze kończyła się wykruszeniem i osypywaniem mascary. Катастрофа.

    3) A teraz najlepszy, mój ulubiony tusz, czyli Maybelline Colossal Cat Eyes. Zwrócił moją uwagę... opakowaniem, które było w żółtym kolorze z motywem panterki i bardzo mi się spodobało. Ot po prostu, jestem jak dziecko :)
    Znacznie różni się od tego, co posiadałam dotychczas. Ma bardzo wygodną szczoteczkę, która praktycznie dwoma pociągnięciami spowija czernią moje rzęsy, unosi je lekko ku górze, nie sklejając ich. Są mega naturalne! To tak, jakbym urodziła się wspaniałymi, ciemnymi i grubymi rzęsami: nie widać, że go nakładałaś, a rzęsy są wyraźniejsze. Super uczucie. Myślę, że jest stworzony dla tych, którzy jak ja wszędzie się spieszą i nie przepadają za malowaniem rzęs.

    PS. Tej trefnej mascary nie wyrzuciłam od razu - jak początkowo planowałam, bowiem na zajęciach Rysunku okazała się super patentem ;)

    argentauris@gmail.com
    Pozdrawiam wszystkich :)
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  179. Hehhhe… dzięki Tobie zawsze jesteśmy na bieżąco, moje typy;
    - najlepszy: BELL WOW! Crazy Volume Mascara tusz do rzęs czarny, za cenę, za jakość za to że rzęsy po niej są…mmmm WOW,
    - najgorszy: Helena Rubinstein, Lash Queen Feline Blacks Mascara (Pogrubiająco - podkręcający tusz do rzęs) zadziwiająco drogi, typowy średniaczek, pomimo wielkich oczekiwań okazał się wielkim ale rozczarowaniem.

    Pozdrawiam Ewa1342
    pracw@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  180. Przekora89 /// Kiedy na YT pokazała się recenzja o obrotowej szczoteczce byłam sceptycznie nastawiona, chyba boję się nowinek ;-))

    Świadomość, że coś wkręca mi oko nie jest najlepszą opcją dla osoby, która lubi prostotę. Jednak Twoja recenzja zaciekawiła

    mnie, miałam wrażenie, że powiedziałaś wszystko co potencjalny kupiec chciałby usłyszeć :-) Dlatego też postanowiłam, że

    podzielę się z Tobą i z Wami moimi historiami - niekoniecznie wesołymi ;-)

    ULUBIONA mascara (jak na razie): Bell - WOW! Crazy Volume Mascara (black). /// Moja historia z nią zaczęła się niepozornie.

    Nigdy nie miałam szczęścia do kosmetyków - z racji, że mam wrażliwą cerę jak i oczy. Kiedy kupowałam tusz okazywał się

    "bublem" lub zwyczajnie "nie nadawał się do niczego". Pewnego razu przechodząc koło stoiska Bell moją uwagę przyciągnął mały koszyczek z napisem "Przecena". Podeszłam i zobaczyłam nieznany mi tusz, który zachwycił swoją prostotą, wizerunkiem

    graficznym, ceną (10 złotych) i silikonową szczoteczką. Kupiłam - choć nie byłam przekonana. Po przyjściu do domu,

    następnego dnia postanowiłam, że spróbuję i ... OCZAROWAŁAM SIĘ :-) Ta szczoteczka sprawiła coś czego bez zalotki nic

    sprawić nie mogło - OTWORZYŁO MI SIĘ OKO :-) Z racji, że mam opadającą powiekę tusze, które wydłużają pomagają mi bardzo.

    Moje oko nabrało blasku, rzęsy pofrunęły, aż do brwii, nabrały pięknego, czarnego koloru i ... odżywiły się :-)) Dziś mam

    już za sobą 3 opakowania po Bell, a Pani na Wrocławskim Rynku wie, że kiedy wchodzę do sklepu wchodzę po tusz "WOW!" ;-))

    Serdecznie polecam ten tani cud.

    NAJGORSZA mascara (jak na razie): Rimmel - Volume Accelerator (black). /// Tusz kupiłam po prostu pod wpływem reklamy.

    Modelka miała wachlarz rzęs, w których się zakochałam. Jako, że moje rzęsy są dosyć długie, jak wiadomo chciałam mieć

    jeszcze dłuższe ... ;-))) Mascarę kupiłam w Rossmanie za (ok.) 26 złotych. Spodobała mi się duża szczota, ładne opakowanie,

    które było tak zaprojektowane, że tusz nie niszczy się - osłona wokół opakowania :-) Na drugi dzień miałam mieć wyjątkowy

    wieczór - prawdopodobne zaręczyny (;-))) dlatego też chciałam GO oczarować :-) A jako, że mieszkamy razem bywa to trudne,

    także efekt "sztucznych rzęs" miał być czymś "mega" :-)) Byłam wystrojona z gotową fryzurą i cudnym makijażem - takim,

    którego jeszcze nigdy nie zrobiłam, został tylko tusz ... pomalowałam rzęsy i ... MOJE OCZY ZACZĘŁY ŁZAWIĆ i napuchły,

    rzęsy były calutkie posklejane, a tusz odbił się na makijażu - wyglądałam jak PANDA PO OPERACJI PLASTYCZNEJ! ;-))) Nie

    dość, że dostałam alergii to jeszcze widząc to poryczałam się do końca, wybiegłam do łazienki niszcząc co świeżo pomalowane

    paznokcie i ... cały wieczór. Mój "narzeczony" zastał mnie w piżamie, napuchniętych oczach i okropnym nastroju. Nie muszę

    dodawać, że z wieczoru wyszły nici, a ona leży na dnie szuflady i czeka na tortury z mojej strony :D Do dziś wieczór nie

    powtórzył się ... Kto wie, może jak kupię nowy tusz ... ;-)))) Mascarę polecam wszystkim - uwieżcie mi, odmieni Wasze życie

    ;-))))))))))))))))

    (przekora89@gmail.com)

    OdpowiedzUsuń
  181. Mój najlepszy tusz to SuperShock z Avonu... Jakiś tydzień od pierwszego uzycia nie mogłam się z nim porozumieć ponieważ jego szczoteczka jest oooogromna :D ale jakos się dogadaliśmy i nie wyobrażam sobie teraz makijazu bez niego. Juz się nim nie "papram". Jest ok :) Najgorszy natomiast to WIGHWAM IsaDora- po nałożeniu tego czegoś miałam 3 rzesy i... oko. Fatalnie posklejane i długie jak antenki- coś okropnego. Jak o tym pomyslę to... :/
    MsMartini89

    OdpowiedzUsuń
  182. Najlepszy tusz jaki miałam to Maybelline Colossal Volum Express wersja wodoodporna, miałam już chyba 3 opakowania :) A najgorszy to tusz z Oriflame Visions Naughty Eyes Mascara - okroooopnie skleja rzęsy, na szczoteczce nabiera sie o połowe za dużo tuszu, wywaliłam go po drugim podejściu do niego.

    Email: Unavailable13@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  183. obrotowa szczoteczka wygląda więcej niż zachęcająco :),
    ochoczo zgłaszam sie do rozdania
    1. najlepsza w moim odczuciu maskara to Wonder Lush z Oriflame. wydłuża, rozdziela(!) i nie kruszy się
    2. najgorszą nieco trudniej wytypować, bo na wielu się zawiodłam, jednak musząc wskazać na jedną wskazuję różową Multi Action z Essence
    w niej ma na rzęsach: za dużo, za ciężko i zbyt ulepnie

    pozdrawiam cieplo :)
    hophula

    hophula@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  184. Moja najlepsza maskara to Max Factor False Lash Effect - idealnie pogrubia rzęsy i nadaje im idealny kolor i wyglad:)

    Najgorsza maskara to Loreal Lash Architect 4D.
    Strasznie duzo produktu na szczoteczce,za jednym pociagnieciem ,juz mialam tej mascary na rzesach ZA DUZO :D
    Pozdrawaiam cieplutko :)
    magdalejesz (magdalejesz@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  185. Zacznę od koszmarnego tuszu - Benefit BadGal Lash - ja bym nie użyła określenia tusz do rzęs w przypadku tego produktu! Najbardziej byłam podekscytowana szczoteczką - uwielbiam duże dość grube szczotki. Maskara kleiła się i ciągnęła z opakowania rzęsy miały po pomalowaniu takie wiszące nitki.. niczym pajęczyna coś okropnego!

    Natomiast najlepsza maskara to Maybelline Colossal Volume - to żółte cudo jest świetne w przypadku moich rzęs. Lubię do niej wracać. Zużyłam 4 opakowania i mimo nowych testów ciągle wracam. Cena przystępna, jakość, rozdzielenie i pogrubienie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  186. Witaj ;)
    Moje rzęsy są bardzo długie,ale cienkie i dlatego nie znalazłam jeszcze tuszu z którego byłabym tak do końca zadowolona. Lubię tusze, które mają duże i grube szczoteczki bo ładnie pogrubiają moje rzęsy i dlatego lubię tusz Maybelline Express Lift-Up, obecnie używam tuszu, który też polubiłam Rimmel Glam'eyes Lash Flirt Volum & Lift Mascara. Mimo, że ma silikonową i dosyć cienką szcoteczkę to przez to ,że ma różnej długości włoski chwyta wszystkie, rzęsy wydają się grubsze i daje dosyć intensywną czerń.
    Najgorszym tuszem jaki miałam był to tusz z Bourjois Volume Clubbing,zamiast ładnie podkreślać moje rzęsy zostawiał na nich pełno grudek, mimo że wycierałam szczoteczkę w husteczkę...grrr koszmar :(
    Pozdrawiam...

    Mój nick z YouTub to Nelkaa28

    OdpowiedzUsuń
  187. -->najlepsze maskary - droższa high impact mascara -clinique jednak ze wzgledu na swoja cene nie czesto po nia siegam (moim zdaniem do zadań specjalnych ,wielozadaniowa)
    tańszy odpowiednik , równieżświetny to essence multi action mascara (jedyne 11 złotych) działąnie podobne , moj faworyt, używam już 4 opakowanie. mam rzęsy długie i dośc podkęcone trak więc nie potrzebuję czegoś co sprawi cuda ale te dwie to moje faworytki i dzieki nim moje rzesy wygladaja jak sztuczne:))

    -->totalny niewypał to isadora, nie pamietam juz nazwy ale jest to maskara dwu fazowa jedna koncowka biala druga czarna. na poczatku myslalam ze zle aplikuje ale jak juz sie nauczylam to i tak nie bylam zadowolona z efektu. rzesy posklejane, przeswity bialego "podkladu" a niestety ta ilosc warstw powodowała sięich łamanie:// nie polecam

    OdpowiedzUsuń
  188. hej, zglaszam sie. :)
    najlepszy? zdecydowanie Bourjois volume glamour ultra black. jest bombomy! super pogrubia, nawet niezle wydluza, i co najwazniejsze, nie skleja rzes!

    najgorszy pewnie bedziesz w szku, ale MF Masterpiece. kompletnie mi nie podpasowal.. sklejal mi rzesy i jedynie dawal mi ladny czarny kolor..

    OdpowiedzUsuń
  189. hej, zgłaszam się :)
    najlepszy to Maybelline XXL gold - dostałam go kiedyś gratis do zakupów i nie mogę jej nigdzie dostać ;/
    najgorszy to Maybelline lash stiletto - nie robi nic oprócz kolorowania na czarno, a i to słabo.

    OdpowiedzUsuń
  190. witaj! :D
    Mam dwa faworyty wśród mascar, choć i tak szukam ideału. Mam długie, dość gęste i bardzo podkręcone rzęsy, więc nie mam ( a właściwie nie miałam) na co narzekać. Jednak po stosowaniu Izoteku moje rzęsy bardzo sie przerzedziły i tęsknią do lat świetlności. Na szczęście ratują mnie tusze:

    -l'oreal volume million lashes extra black - za pogrubienie, wydłużenie i kolor, o matko, jak czarny! smoła jest przy nim szara:p
    -miss sporty studio lash mascara - to samo co powyżej + niska cena.obecnie Izotek wyczyścił moja kieszeń do cna. Genialna szczoteczka, silikonowa ( coraz bardziej sie do nich przekonuje).Przede wszystkim fajne jest to, że jeden rząd sylikonowego grzebyka jest dłuższy od pozostałych- to nim staram się rozczesywać rzęsy u nasady. Martwi mnie jedynie ten chemiczny zapach. I tak zostało mi mało rzęs, a chemia kojarzy mi się z ich wypadaniem.

    Najgorszy? oo jest taki jeden, podły przebrzydły tusz! I jest też historia z nim związana. Chodziłam z pewnym chłopakiem ( Pan M.) z roku na zajęcia, nie ukrywam, że bardzo mi sie podobał i często gawędziliśmy po wyjściu z budynku. W końcu zdecydowalismy sie na spotkanie w weekend. Pomyślałam: ,, nie bede przesadzać z makijażem. tylko podklad, róż i tusz do rzęs". uwielbiam malować powieki, ale nie, powstrzymałam się. kilka dni wcześniej kupiłam nową mascarę, więc dlaczego by jej nie użyć? niestety bardzo mi ona posklejała rzęsy, ale co poradzić, jeśli wybiła godzina zero?! wybiegłam na spotkanie. a tu prosze- mżawka :| pół biedy, że miałam parasolkę. całe spotkanie dziwił mnie lekki usmiech Pana M. ale dobra, może po prostu cieszył się, że mnie widzi? cała w skowronkach wróciłam do domu. poszłam do łazienki zmyc makijaż,a tu... czarne gogle! tak można nazwać pozostałość po moim tuszu. jeśli widziałaś Batmana Returns i Michelle Pfeiffer w roli kobiety-kot to wiesz o co chodzi. ja miałam identyczną obwódkę w okół oczu, jak ona maskę. Na szczęście Pana M. mój wygląd nie odstraszył. Minął rok i 5 miesięcy od naszej pierwszej randki. Pan M. siedzi teraz koło mnie i Cie pozdrawiam.

    aaa i to była mascara L'oreal Volume Collagene. oj, nie radzę kupowac!

    pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  191. Mój najlepszy tusz do rzęs to zdecydowanie L'oreal Volume Million Lashes, Pięknie pogrubia, rozczesuje rzęsy a jednocześnie delikatnie podkręca i wydłuża. Robi wszystko czego od tuszu można oczekiwać.
    Najgorszy to Rimmel Sexy Curves, przez jego specyficzną szczoteczkę robiła mi się przerwa między rzęsami. Wyglądało to tragicznie ile to ja się namęczyłam z tym tuszem to nikomu nie życzę.

    dej1@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  192. Najlepszy - Max Factor False Lash Effect Fusion. O rany jakie rzęsy są rozczesane..

    A najgorszy - L'Oreal Architect 4D. Dlaczego? Zapraszam na youtubowy kanał cremedelacreme28. Lepiej tego nie ujmę:)

    nick YouTube: jakas123aska
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  193. n a j l e p s z y tusz na dzień dzisiejszy to Essence - Multi Action Mascara -różowy, nie dość że pogrubia i wydłuża rzęsy to jeszcze tak cena :))
    n a j g o r s z y - ostatnio się na takowy nie nadziałam, bo zanim kupie to 'przekopuje' neta w poszukiwaniu recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  194. Ale mam chrapkę na te tusze :)
    Ja używam Super Shock z Avonu, ma grubą szczoteczkę która bardzo mi pasuje. Ładnie "otwiera oko" a ten efekt bardzo lubię :) poza tym cena (20zł) bardzo zachecajaca.
    Najgorszy tusz jaki użyłam to Rimmel Sexy Curves może dlatego że nie wymyśliłam idealnej techniki malowania sie nim ale sklejał mi rzęsy i zostawiał grudki.
    Buziaki ;* miniu1@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  195. Lubię dawać szanse niedrogim tuszom :) Nie, nie jestem posiadaczką długich, grubych rzęs jak marzenie :D Po prostu wielokrotnie zawiodłam się na drogich tuszach, a raczej nie widziałam różnicy między nimi a tańszymi odpowiednikami.

    Moim faworytem są dwa tusze o bardzo podobnym działaniu - są to WIBO EXTREME LASHES oraz ESSENCE MULTI ACTION, ten pierwszy dobrze sprawdza się do wieczorowego makijażu a ten drugi do dziennego :)

    Z racji tego, że moja mama jest konsultantką Avonu, przetestowałam ich wiele tuszy i mogę stwierdzić, że każdy co jednego był niestety okropnym bublem i nie mogę powiedzieć o nich dobrego słowa.

    A jeśli chodzi o tusz z Flormaru to już od dawna stosuję taką metodę malowania rzęs, jednakże wykonuję taki ruch szczoteczką samodzielnie :) Wymaga to trochę wkładu więc taki tusz byłby ogromnym ułatwieniem :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  196. Hej ;)
    Moim najlepszym tuszem jest tusz ktorego uzywam od 5 lat i jeszcze nie znalazlam lepszego ;) jest tani i robi z moimi rzesami cudo ;) nazywa sie Rimmel Volume Flash x10 ;) (taki czerwony )

    Niestety nie spisal sie u mnie tusz z tej samej firmy Rimmel Max Volume Flash (taki różowy) ma mega wielka szczoteczke na ktora nabiera sie zbedna ilosc tuszu i bardzo skleja rzesy;( nie podoba mi sie ona i jak narazie jest ta maskara najgorsza jaka mialam ;(

    Chętnie sprobowalabym czegos nowego dlatego wiec zgłaszam się do rozdania;)

    Pa!:*

    OdpowiedzUsuń
  197. Witam :)
    Moim ukochanym tuszem do rzęs jest tusz Volume Million Lashes z firmy L'Oreal. Mam dość krótkie i nie za gęste rzęsy, a dzięki temu tuszowi stają się mocno pogrubione i również wydłużone. Na prawdę polecam :)
    Najgorszy tusz jaki miałam był to o dziwo tusz z firmy SEPHORA mascara renversant. Chociaż pani w drogerii zapewniała mnie, że tusz pogrubi i wydłuży moje rzęsy, tak się nie stało. Po nałożeniu dwóch warstw tuszu rzęsy wyglądały jakbym ich w ogóle nie pomalowała.
    Pozdrawiam :)
    a_ngelika@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  198. Najgorszy jak do tej pory był tusz Rimmel Sexy Curves, to jakieś nieporozumienie. Rzęsy miały być podkręcone, wydłużone a tu...jedynie miałam "upaćkane" tuszem. Bardzo, bardzo dużo tuszu nabierało się na szczoteczkę i nie było żadnego sposobu na jego eliminację.No cóż, z racji tego że nie lubię wyrzucać do kosza nowo zakupionych kosmetyków męczyłam się z tą maskarą, ale tak naprawdę było mi wstyd wyjść do ludzi z tak umalowanymi rzęsami, więc spoczywa ona sobie na dnie szuflady, być może nadejdą dla niej czasy świetności.
    A najlepszy o dziwo to był, a nawet jest z wibo w różowym opakowaniu. Daje efekt delikatny, ale rzęsy wyglądają naturalnie, jak wachlarzyk:) Pozdrawiam
    Marciulka100 z YT

    OdpowiedzUsuń
  199. Hej !

    Jak czytam wszystkie recenzje Dziewczyn to mogę faktycznie potwierdzić, że większość Ich ulubionych to dobre tusze. Wersja wibrująca może być całkiem ciekawą propozycją do wytestowania :)
    ______________________________________________
    Jednak moim NAJ NAJ NAJBARDZIEJ ULUBIONYM był "Tusz Pani Walewska". Dawał taaaki efekt... Jak teraz o tym pomyślę jak malował rzęsy, to z uśmiechem na twarzy wspominam tamte czasy gdy był jeszcze produkowany... Zawsze niezmiernie ciężko było go dostać, jednak jak go zdobyłam i malowałam nim włoski to naprawdę żadna marka nie dawała takiego efektu- mega długie, gęste, grube i perfekcyjnie rozdzielone rzęski. Dwie warstwy dawały naprawdę efekt sztucznych rzęs -nie to co dzisiejsze- średnio 4 ... Już od daaawna niestety nie produkują go, a dzisiaj z sentymentem i zadowoleniem wspominam komunistyczny i jakże rewelacyjny polski wytwór!!
    _______________________________________________

    Natomiast najgorszym tuszem jaki miałam "zaszczyt" używać był tusz w kamieniu.
    Była to Celia. Zanim dawał jakikolwiek efekt trzeba było maziać się w wodzie, rozcierać twarde, czarne i zaschnięte mazidło zanim już udało się cokolwiek nabrać na szczoteczkę!
    Efekt był tragiczny. O czerni nie było mowy (rzęsy były szare) a raczej był to efekt wyschniętych. wypłowiałych "pajęczych nóżek". Żadnego pogrubienia, wydłużenia.
    Czas jaki trzeba było przeznaczyć na pomalowanie rzęs + "komfort użytkowania" spowodowały we mnie straszną awersję do tego typu tuszy do rzęs!

    OdpowiedzUsuń
  200. Hej motylku, zgłaszam się :)
    Jeśli chodzi o ulubiony tusz to zdecydowanie numerem jeden jest max factor lash extension effect! Kosztował 60 zł ale powiem szczerze było warto. Szczoteczka jest niesamowicie miękka i elastyczna, ładnie rozdziela rzęsy, wydłuża i pogrubia. Nie rozmazuje się i mam wrażenie że 'dba' o moje rzęsy, dzięki czemu wyglądają pięknie :)
    Natomiast najgorszym tuszem jest Maybeline (Colllosal Volume Express) Kompletnie nie podpasowała mi szczoteczka, którą cały czas dźgałam się w oko, poza tym tusz ten sklejał mi rzesy, co wyglądało strasznie. Nie nadaje się na wilgotne dni, odbija się na powiece oraz szybko gęstnieje :(

    Mimo tego że jestem wierna mojemu max factorowi, to z chęcią sprawdzę coś nowego, tymbardziej że pierwszy raz słyszę o takiej szczoteczce obrotowe. Czego to ludzie nie wymyslą, byle bysmy były jeszcze piękniejsze! Miłego dnia + powodzenia sobie i innym dziewczynom :)
    paucia0@o2.pl

    OdpowiedzUsuń

❤️

Hej hej! Fajnie że jesteś!

Napisz co najbardziej Cie zaciekawiło- jeśli masz pytania pisz koniecznie.
Jeśli nie dostałaś odpowiedzi przypomnij mi od najnowszym postem, czasem coś przeoczę :) ❤️❤️

Jeśli wiesz, że możesz pomóc innej czytelniczce, będziemy wszystkie bardzo wdzięczne! ❤️❤️

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.