Kocham mleczne perfumy. Nuta skondensowanego mleka to jedna z moich ulubionych! Na Instagramie w tym poście, pokazywałam wszystkie zapachy z laktonowym elementem które testowałam i… najczęściej nie przypadły mi do gustu- albo słodkie nuty były zbyt ostre i sztuczne, brakowało w nich organicznej miękkości, albo działo się w nich zbyt dużo oprócz tego mleka (czyt. piękne, ale zbyt kwiatowe Blanche Bette albo za mało klasycznie mleczny Milk +).
Co naprawdę lubię?
ZEROMOLECOLE: LALAO.
To najlepsze skondensowane mleko jakie znalazłam. W przeciwieństwie do większości jest wyjątkowo realistyczne, miękkie, ciepłe i organiczne. Lalao to w kategorii gourmandów prawdziwa perełka, która nie męczy, nie jest sztuczna i chce cały czas czuć ją na sobie. To były jedyne perfumy jakie kupiłam od razu po powąchaniu i bez chodzenia w okół nich przez tydzień;)
Niestety są drogie i obecnie dostępne tylko w internecie. Teraz opakowanie wygląda już trochę inaczej a ja obecnie kończę moje ostatnie!
To obecnie mój drugi faworyt i powiedziałabym że najlepszy mleczny gourmand w kategorii przystępnych cenowo! uwielbiam go za niemal całkowity brak tych sztucznych i ostrych nut, które charakteryzuje wiele gourmandów, jakie możemy powąchać w drogerii. Tutaj nie dostaniemy ostrej sztucznej wanilii, czekolady czy karmelu- wszystko jest miękkie, harmonijnie skomponowane i dość realistyczne! Dla mnie Soppo pobiło wszystkie arabskie perfumy z tej kategorii a spędziłam mnóstwo czasu na próbie znalezienia w śród nich czegoś co mi się naprawdę podobało (myślę że to efekt Lalao, bo gdybym go nie znała, pewnie była bym mniej wybredna;). Finalnie zostałam przy mgiełkach Lush, ale Soppo najbardziej przypomina mi właśnie jakość Lalao i mogę używać go tak często jak chce bez strat dla portfela!

BORNTOSTANDOUT: DIRTY MILK.
Na początku myślałam że skuszę się na Commodity Milk + albo Blanche Bette, jednak gdy pierwszy okazał się odrobinę zbyt migdałowy a drugi zbyt kwiatowy, Dirty Milk całkowicie skradł moje serce. Zdecydowanie powinien nazywać się Sophisticated Milk bowiem przy tym na ile jest skomplikowany, nadal pozostaje dość realistyczny. Mleczno- waniliowo pieprzny, odrobinę drzewny ale nadal lekki. Myślę że między nim a Milk + czy Blanche Bette różnice są generalnie dość niewielkie i warto sprawdzić wszystkie trzy żeby wybrać swojego ulubieńca. Dirty Milk jest chyba najmniej popularny, co może być zaletą- niestety tak samo jak Lalao, jest drogi.
buziaki
A




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
❤️
Hej hej! Fajnie że jesteś!
Napisz co najbardziej Cie zaciekawiło- jeśli masz pytania pisz koniecznie.
Jeśli nie dostałaś odpowiedzi przypomnij mi od najnowszym postem, czasem coś przeoczę :) ❤️❤️
Jeśli wiesz, że możesz pomóc innej czytelniczce, będziemy wszystkie bardzo wdzięczne! ❤️❤️