8 stycznia 2015

Lekcje makijażu dla początkujących: jak zagęścić i rozmyć linię rzęs, tworząc mocno cieniowaną 'kreskę'.









Wiele z Was pisze mi często, że macie problemy z wykonaniem poszczególnych elementów makijażu czy aplikacją. Pomyślałam wiec, że możemy stworzyć mini serię filmików, obejmujących lekcje podstaw makijażu. Będziemy skupiać się w nich na pojedynczych elementach i dokładniejszej, szczegółowej pracy, aby jak najwięcej się nauczyć. Więc tym razem nie znajdziecie patentu na makijaż w paru ruchach, ale w momencie nauki, precyzja jest ważna:).
Właśnie ona pozwala nam na późniejsze wykonywanie makijażu szybciej.

Będzie to seria dla zupełnie początkujących dziewczyn i mam nadzieję, że okażę się dla nich pomocna. Jednorazowo będziemy skupiać się tylko na jednym elemencie, bo nad każdym ciężko aż tak rozwodzić się w tutorialach:).






I  CO NA POCZĄTEK ?  I


Tym razem jeden z podstawowych elementów makijażu, który przyda nam się przy 'dzienniaczkach' i tych bardziej wymagających wersjach.
Mowa o zagęszczonej i rozmytej linii rzęs, przechodzącej od czerni do jasnego brązu a w zewnętrznym kąciku układającej się w kształt mocno rozmytej kreski.

O samym zagęszczeniu linii rzęs będziemy jeszcze mówić, tym razem pokażę Wam jak wykonać takie cieniowanie z pomocą 3 kolorów i dwóch pędzli.
Oczywiście, możemy wykonać to z pomocą kredki i jednego pędzla lub patyczka, efekt nie będzie jednak tak ładny, dopracowany, nie uzyskamy takiego przejścia, a przecież chodzi o to abyśmy jak najwięcej się nauczyły i w tych lekcjach będziemy celowo trochę utrudniać sobie życie.
Nie idziemy na skróty:).

Tak naprawdę wybrałam cieniowanie w obrębie linii rzęs, ponieważ będzie małym wstępem do paru innych rzeczy. Choćby ze smoky eyes łączy go kolejność cieniowania:


  • ponieważ zależy nam na uzyskaniu przejścia (ciemny  ==> jasny cień) musimy być ostrożne i uniknąć nakładania zbyt mocnych cieni na początku. Jeśli nie czujemy się pewnie, lepiej jest zaczynać od jaśniejszych odcieni i stopniowo dodawać te ciemne, aby na samym końcu widzieć ile jeszcze brakuje do upragnionego efektu. Jeśli od początku zagalopujemy się z ciemnym brązem czy czernią, trudniej będzie nam coś złagodzić.


Cieniowanie linii rzęs w rozmytą kreskę przyda nam się w bardzo wielu makijażach i jest to absolutna podstawa. To też element który zawsze robi dobre wrażenie, jeśli jest starannie wykonany:). Możemy połączyć go z cieniowaniem załamania i uzyskamy całkiem zaawansowany makijaż. Możemy dodać kreskę rysowaną eyelinerem aby uzyskać bardziej dramatyczny efekt.

Posiadaczki opadających kącików też będą mogły wyciągnąć z tego coś dla siebie. W ich wypadku ważny jest kąt pod jakim przebiega koniec naszego cieniowania/ kreski w zew. kąciku. Nie schodzimy zbyt nisko i z pomocą odpowiedniego układania pędzelka odcinamy wszystko od dolnej powieki.

Jeśli macie szeroko rozstawione oczy, pamiętajcie, że najprawdopodobniej korzystne będzie dla Was mocniejsze podkreślenie linii rzęs już przy samym wew. kąciku i być może nie będziecie chciały wyciągać całości tak daleko w zewnętrznym.

Jeśli Wasze oczy są blisko osadzone, analogicznie lepiej jest skupić się na zew. kąciku, oddalając je. Tutaj nie musicie dochodzić tak blisko kącików wewnętrznych, może nawet zechcecie zacząć od połowy powieki.






I  CZEGO UŻYWAMY?  I


Powiedziałabym, że naprawdę przydaje się tutaj pędzelek skośny. Im cieńszy i bardziej precyzyjny tym lepiej, szczególnie jeśli macie małe oczy.
Mi pomaga jeszcze pędzel kulkowy, który służy mi do dokładnego rozmywania. Nie chcemy rozcierać wszystkiego za bardzo i nie chcemy aby cieniowanie pochłonęło nam całą powiekę ruchomą. Tutaj musimy zachować odstęp, więc małe pędzelki są mile widziane.

Potrzebujemy też trzech cieni; jasnego brązu, średniego brązu i czerni.
Właściwie mogłybyśmy ograniczyć się do dwóch (średniego brązu i ciemnego brązu), ale tego typu przejścia najlepiej wyglądają z odrobiną czerni. Czasem, świetnie działa dodanie jeszcze mocno ciemnego eyelinera przy samych rzęsach. Wtedy ta linia staje się jeszcze bardziej gęsta, wszystko zyskuje na głębi.
Tutaj dobrze spisuje się eyeliner w pisaku. To mój ulubiony sposób na wykończenie cieniowanie przy linii rzęs.

Taki makijaż jest też idealną bazą do doczepiania sztucznych rzęs. Doczepiamy pasek a na sam koniec, linię rzęs podkreślamy jeszcze eyelinerem. Takie połączenie wygląda cudownie:).


I  A MOŻE JEDNAK PROŚCIEJ?  I

Oczywiście, można to wszystko uprościć. Możemy użyć tylko brązowej kredki i czarnego eyelinera, lub jasnego, brązowego cienia i czarnej kredki. Tutaj też pamiętamy, że lepiej jest zaczynać od jaśniejszego odcienia.

Używając kredek ciężej jest uzyskać przejście, ale jest to możliwe. W każdym razie lepiej jest mieć przynajmniej jeden cień z którego możemy skorzystać:)



Dajcie znać z czym macie problemy i o czym powinien być następny filmik:)

Buziaki

Ala




7 stycznia 2015

Rzęsy dla początkujących. Eylure i jak się zmieniły.










Rzęsy Eylure to jedne z lepszych, jakie można u nas dostać. Na szczęście ostatnio robią się coraz lepiej dostępne i widziałam je już w paru miejscach. Posiadają wiele świetnych modeli i są dobrą konkurencją dla Ardell i Inglota.

Od Ardell są wykonane trochę staranniej, mają cienki pasek z którym łatwiej współpracować. Jeśli nie chcemy inwestować w droższe rzęsy, Eylure może być dobrym wyborem. Ostatnio opakowania przeszły małą zmianę jeśli chodzi o projekt, ale same rzęsy też się trochę zmieniły.


Obecnie w ofercie mamy np zestaw startowy, służący nam do nauki, w którym znajdziemy jeden dodatkowy pasek rzęs i 'pęsetę' którą widzicie na zdjęciu niżej. To całkiem fajny pomysł, bo na dodatkowym pasku faktycznie możemy ćwiczyć a później pociąć go na kawałki które dokleimy w kącikach.

Co jeszcze się zmieniło? Czy warto poszukać Eylure lub kupić je w internecie? Czy nadają się dla początkujących i czy nowe wersje są lepsze?






5 stycznia 2015

Makeup Revolution: Awesome Metal Eyeshadows.








Uwielbiam cienie w kremie, szczególnie te lśniące i zawsze jeśli pojawia się jakaś nowinka w przystępnej cenie, ląduje w moich zbiorach. Mało który kosmetyk potrafi tak pięknie rozświetlić oczy i uczynić nasz makijaż naprawdę szczególnym, jeśli tylko nadarza się odpowiednia okazja:).
O korzyściach z korzystania z cieni w kremie pisałam tutaj (klik) a dzisiaj chciałam pokazać Wam coś naprawdę godnego polecenia.

Jeśli lubicie lśniące smoky, dzisiejszy bohater na pewno przypadnie Wam do gustu. Pokazywałam go już w hitach i wtedy pytałyście, czy faktycznie tak ładnie wygląda na skórze. Pomyślałam, że pokażę go w wersji filmowej, abyście lepiej mogły zobaczyć jak wypada. Niżej filmik....







 I  MAKEUP REVOLUTION AWESOME METAL EYESHADOWS  I

Cienie w kremie Makeup Revolution przyciągają wzrok już w opakowaniu a nałożone na skórę nie tracą nic ze swojego uroku:). 
Są dobrze napigmentowane, nasycone drobinkami które pięknie mienią się na skórze. Kolorów mamy tutaj parę, mi najbardziej podobają się naturalne, trochę brakuje mi bardziej zgaszonych brązów czy fioletów.
Jeśli chodzi o sam efekt, niczym nie ustępują ciemnym cieniom z drobinkami z Bobbi Brown, co jest ogromnym plusem. Są nawet bardziej napigmentowane niż niektóre z nich, choć drobinki nie są tak ładne. Tutaj każda jest tej samej wielkości.

Talerzy o dziwo przydaje się do zupełnie innych rzeczy. Wysypuję na niego kohl, cienie mineralne.


Warto mieć w kolekcji przynajmniej jeden trwały, lśniący cień. Może przydać się nam na wyjścia, makijaże imprezowe, a jeśli wybierzemy jasny odcień, możemy spokojnie podkreślać nim wewnętrzne kąciki.







I CO ZNAJDZIEMY W ŚRODKU? I


Kupując cień dostajemy również bazę i metalowy talerzyk do ich łączenia. Baza ma zapewniać metaliczny efekt, ale w moim przypadku różnica nie była na tyle znaczna, by chciało mi się bawić w mieszanie. Zauważyłam też, że zmieszane z bazą cienie były troszkę mniej trwałe i odrobinę bardziej zbierały się w załamaniu. 
Jednak sama baza trochę przypominająca Duraline, przyda nam się do tworzenia kolorowych kresek z sypkich cieni czy nakładania cieni na mokro.
Opakowanie jest całkiem ładne, cień nie zasycha.



I  TRWAŁOŚĆ I


Jeśli tylko nie mamy wyjątkowo mocnych problemów z przetłuszczającą się powieką na pewno zdarzą egzamin. Jeśli tak, powinno pomóc zmatowienie powieki, ale i tak jeśli chodzi o ewentualne zbieranie się w załamaniu cienie spisują się właściwie najlepiej. Równie dobrze zasychały mi tylko Bobbi i trzymały się tak samo fajnie.




I  CENA/ DOSTĘPNOŚĆ  I


Cienie kosztują 20zł (w tym baza i talerzyk:). Możemy kupić je na allegro i w internetowych drogeriach.
U nas głównie Rose Gold oraz Black Diamond, ale zdarzają się też inne kolory.\




Mój kolor polecam dziewczynom lubiącym ciemniejsze kolory, jeśli jednak szukacie czegoś jasnego, Rose Gold lub Pure Platinum będą lepsze.


Na pewno warto się nimi zainteresować:). Dajcie znać czy Wam się podobają, a jeśli macie pytania piszcie!

Buziaki

Ala





2 stycznia 2015

Jak jeszcze lepiej myć włosy odżywką?







Dzisiaj filmik i mój sposób na bardziej efektywne oczyszczanie włosów odżywką:)
Wiem, że wiele z Was wypróbowało sposób z tego posta (klik) i uzyskało super rezultaty.
Jakiś czas potem jedna z Was napisała:

"Chciałam ci podziękować za też wpis o myciu włosów odżywka. W prawdzie nie myje włosów ta odżywką co ty tylko silnie regenerująca z kallosa ale efekty są poprosi niesamowite. Co najbardziej mnie cieszy to włosy przestały mi wychodzić garściami. O są gładkie i błyszczące co nie jest takie proste bo są wysokoporowate i suche. "






Tym razem patent dla tych z Was, które chciały by co jakiś czas skorzystać z mycia odżywką, ale skóra głowy potrzebuje lepszego oczyszczenia a włosy są cieńsze i mają tendencję do przetłuszczania. Dodatkowo czerpiemy z pielęgnacyjnych właściwości glinek, szczególnie jeśli nakładamy je w obrębie skóry głowy.

Z pomocą przychodzi nam biała glinka. Ta najdelikatniejsza nie przesuszy włosów ale delikatnie oczyści skórę głowy sprawiając, że będzie świeża trochę dłużej.

Glinkę mieszamy z wodą lub hydrolatem i dodajemy do naszej odżywki. Dzięki temu unikniemy powstawania grudek.

To, ile jej dodamy jest już kwestią indywidualną, niestety musicie eksperymentować same;) Mi zdarzało się wykonywać dwie mieszanki- ta w której było więcej glinki służyła do oczyszczania skóry głowy a ta z mniejszą ilością, do całych włosów. Zwykle dodawałam maksymalnie półtorej łyżki stołowej glinki, ale zużywam do mycia dość dużo odżywki i robię to dwa razy.

Po glinkę sięgałam kiedy w mojej odżywce było więcej olejków na górze składu, bo dzięki niej udawało mi się uniknąć obciążenia i... do mycia obecnie z powodzeniem stosuję maskę Planeta Organica a włosy mają się super. Maski też mogą posłużyć nam do mycia:)






Czego szukamy w składach odżywek do mycia?
Antystatyków i surfaktantów czyli np: Cetrimonium chloride, Behentrimonium chloride, Tricetyldimonium chloride, ale też Quaternium-15, Quaternium-18 Bentonite itp.

Surfaktanty mogą zmyć z naszych włosów oleje, sebum, kurz i brud, woski. Niestety mogą mieć problemy z ciężkimi silikonami i mocnymi produktami do stylizacji. Dlatego przy decyzji o myciu włosów odżywką trzeba wziąć pod uwagę całość prowadzonej pielęgnacji.

Raz na jakiś czas możemy oczyścić włosy z silikonów za pomocą szamponu. Mycie odżywką nie wyklucza natomiast olejowania. Zdarzało mi się nakładać niewielką ilość oleju i nie miałam najmniejszych problemów ze zmyciem go. Glinka tutaj potrafi być bardzo pomocna.

U mnie najlepiej działa biała, próbowałam też zielonej i marokańskiej. Biała jednak dobrze sprawdzała się na włosach, a skóra głowy odżyła;).



Dajcie znać czy wykorzystywałyście glinki do mycia włosów i czy mieszałyście je z odżywkami:)

Buziaki

Ala



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.