18 stycznia 2015

Lekcje makijażu: Kreska z podwójnym końcem, ćwiczenia, eyelinery: Eveline, The Balm,.






Filmik i post miał być wczoraj ale składanie zajęło mi zdecydowanie za dużo czasu:). Dzisiaj więc mam coś dla początkujących dziewczyn, które mają problemy z malowaniem kresek.
Powiemy sobie parę słów o eyelinerach, pokażę Wam parę ćwiczeń i na koniec, namalujemy kreskę z podwójnym końcem.
Na pozór może więc być trochę trudniej, ale taka mała komplikacja, może pomóc nam w lepszym opanowaniu kresek:).






Jeśli chcecie zobaczyć więcej, zapraszam do oglądania;). 





Jeśli chodzi o eyelinery jakie polecam, od dawna rządzi Eveline z pędzelkiem, ale świetny eyeliner ma też Lumene (obecnie też super miękki i cienki pisak z naturalnej serii).

Nowością u mnie jest eyeliner The Balm. Ma niesamowicie cienką końcówkę i pozwala na stworzenie naprawdę cienkich kresek. Jeśli lubicie precyzję, ten na pewno Was nie zawiedzie. 
Koniec jest twardszy niż pędzelek Eveline, ale nie tak twardy jak większość pisaków i szybko można przyzwyczaić się do pracy z nim.






Niżej widzicie linie narysowane z pomocą The Balm Schwing oraz Eveline z pędzelkiem.
Schwing zostawia zdecydowanie cieńsze kreski, choć Eveline ustępuje mu tylko nieznacznie.
Oba to naprawdę dobre produkty, Eveline kupuję od lat i chwalę sobie nie tylko ze względu na jakość ale też cenę. Podobny koniec miał Virtual, ale tak zdarzały mi się dłuższe włoski, które były niesamowicie irytujące.


Dajcie znać jakich eyelinerów Wy używacie i które z nich wspominacie najgorzej:).
Jeśli macie pytania, piszcie!

Buziaki

Ala





16 stycznia 2015

Zmarszczki na szyi, pielęgnacja, co może pomóc.










Wiele z Was prosiło o post dotyczący pielęgnacji szyi i zapobieganiu zmarszczek powstających w tych okolicach, już w bardzo młodym wieku. Na samym początku przyjrzymy się problemowi i mam nadzieję, że rozebranie go na części pomoże zrozumieć co ewentualnie może pomóc:).


I   SKĄD BIORĄ SIĘ ZMARSZCZKI NA SZYI?   I


Zastanówmy się na chwilę... W jakiej pozycji znajduje się nasza głowa przez większość czasu?
Zwykle spuszczamy spojrzenie, czytamy z książkami na kolanach, patrzymy pod nogi, być może nawet teraz Wasz monitor wymusza spoglądanie w dół. Kiedy przygotowujemy posiłek, sprzątamy, malujemy paznokcie, piszemy, oczywiście cały czas zginamy szyję.

Gdybyśmy większość czasu beztrosko spoglądały w niebo, nikt nie pytał by na blogu o zmarszczki mimiczne szyi. Pewnie pojawiały by się kiedy skóra, mocno 'poluzowana' zaczęłaby opadać.

Niestety przez większość życia skóra na naszej szyi jest mocno zagięta. Kiedy już sobie to uświadomimy, zrozumiemy, że właściwie niemożliwe jest obycie się bez tych zmarszczek. Trudno też osiągnąć pielęgnacją taki stan skóry, która z powodzeniem opierała by się ciągłemu zginaniu.

Zmarszczki więc pojawiają się szybciej lub później i jak wiele z Was wie, nie do końca zdradzają wiek a raczej typ skóry.

Mają z nimi problem nawet bardzo młode osoby. Jeśli skóra na Waszej szyi jest cienka, delikatna a warstwa tłuszczowa pod nią niewielka, ryzyko ich pojawienia się jest większe. Dodatkowo, jeśli skóra na całym ciele jest odwodniona, szyja choć nie zdradza objawów suchości również może ucierpieć.



I   NA CO MOŻEMY LICZYĆ?   I


Warto zdać sobie sprawę z tego, że kiedy walczymy ze zmarszczkami utrwalanymi przez nasz w ciągu większości dnia, aby osiągnąć spektakularne rezultaty będziemy musiały sięgnąć po coś mocniejszego niż wcieranie kremu.
Oczywiście wszystkie chcemy znać łatwe i domowe sposoby na pozbycie się zmarszczek i każda z nas chciałaby przeczytać, że wybrany krem na pewno pomoże. Bardzo chciałabym to napisać, ale może być ciężko.
Oczywiście, nie znaczy to że nie warto próbować. Dużo zależy od głębokości zmarszczek i typu naszego problemu.







I   PROSTE RZECZY KTÓRE MOGĄ POMÓC   I


  • Oczywiście stosowanie filtru, szczególnie jeśli nasza skóra jest wiotka i mamy skłonności do przebarwień. Opalanie i solarium tutaj nie pomogą.


  • Rzucenie palenia, praca nad dietą, nawadnianie organizmu. Podstawy zawsze działają.


  • Trzymanie szyi wyprostowanej a podbródka uniesionego. To najlepiej praktykować jak najczęściej i starać się wyłapywać momenty kiedy niepotrzebnie zaginamy szyję.  Takie zmiany najpewniej zadziałają na korzyść całej postawy.


  • W chłodne dni warto pamiętać o noszeniu apaszek i szali. 


  • Masaże i ćwiczenia. Masaż szyi należy chyba do jednych z najprzyjemniejszych i w momencie kiedy nakładamy na nią olejek czy krem warto go wykonać. O ćwiczeniach ciekawy wątek (klik). Oraz o tym czego można oczekiwać (klik). Niżej też dwa filmiki.


  • Nakładanie kremów, które stosujemy na twarz. To totalna podstawa. Jeśli działają na 'górze' spiszą się też na dole, choć tak jak pisałam, będzie im trudniej. To samo dotyczy maseczek.



  • Retinoidy czyli cięższy kaliber. Jeśli stosujecie je na twarzy a macie problem ze zmarszczkami na szyi spokojnie możecie rozszerzyć pole działań o ten obszar. Jednak często szyja reaguje mocniej i być może będziecie musiały sięgnąć po coś delikatniejszego. Może dobrze będzie zacząć od czegoś lekkiego, jak Avene, Ystheal+ albo Eluage, Gel Concentré. Do tego można wypróbować jeszcze:

  • RoC, Wrinkle Correxion, Creme Anti-Rides Hydratante 
  • Cell Fusion C, Nano Particles, Peptide Cream
  • SkinCeuticals, Retinol 1.0
  • SeSDerma, Retises 0,50%
  • SkinCeuticals, Retinol 0,3 High Potency Refining Night Treatment


  • Całkiem fajnie działają też ciepłe kompresy z olejkami, które możemy nakładać co jakiś czas będąc w wannie.Później możemy nałożyć wybrane serum czy krem.

  • Każdy drogeryjny krem możemy stosować jako maseczkę na szyję, zapewniając im dłuższe działanie.









I   KIEDY DELIKATNE SPOSOBY NIE POMAGAJĄ   I

Już wiemy że kiedy problem jest głęboki, a my już stosujemy odpowiednią pielęgnację, wcale nie musimy widzieć efektów. Pewnie parę z Was od jakiegoś czasu stosuje bardziej konkretne kremy, więc koniecznie dajcie znać jak sobie radzą.
Kiedy zadowalających efektów brak a nam niesamowicie zależy na gładkiej szyi możemy wybrać się do gabinetu i zapytać o:
termolifting np: Titan, Ulthera, Alma Accent lub tańszą Pelleve.
podanie np trzech ampułek Relastylane Vital, mam znajomą, której mama była zadowolona już po dwóch.

Jeśli jesteście doświadczone i posiadacie dermoroller, którego z powodzeniem używacie np na twarzy, możecie zacząć rolować też szyję. Tutaj znaczenie będzie miał też użyty preparat (np Stretch Care), które możemy kupić w internecie.




I   CO WAM POMAGA?  I


Wiem, że jest tutaj parę dziewczyn, które próbują sobie ze zmarszczkami na szyi jakoś poradzić. Dajcie znać co Wam pomaga i piszcie nawet jeśli nie pomaga nic.
Może znacie kogoś kto uporał się z problemem? Dajcie znać...

...no i najważniejsze: czy Wy też macie te zmarszczki?:) Ja mam:)



Buziaki

Ala


15 stycznia 2015

Lekcje makijażu: dolna powieka, jak daleko rozcierać?









Złe lub niewystarczające roztarcie dolnej powieki w makijażach, w których ją podkreślamy, może mocno pomniejszyć oczy. Ważne jest również to, na którym odcinku bardziej rozblendujemy cienie, jak bardzo zbliżamy się do kącików, jak nisko schodzimy i właściwie dokąd powinnyśmy dojść z naszym rozcieraniem.

O źle roztartej dolnej powiece pisałam tutaj (klik), ale na pewno warto pokazać Wszystko w filmie i jeszcze raz dokładniej wytłumaczyć. Zapraszam do oglądania!





Mam nadzieję, że jak najbardziej Wam się przyda. Jeśli macie propozycje następnych, dajcie znać!


Buziaki

Ala

14 stycznia 2015

Hity i Kity Tygodnia, rozwiązanie konkursu.










Dzisiaj mam dla Was Hity i Kity Tygodnia, ale tym razem oczywiście nazbierało się trochę więcej produktów i ciekawostek, ponieważ serii dawno na blogu nie było. Tutaj (klik) ostatnia. Ten post będzie długi:)).

Myślę że na początek, zajmiemy się kitem czyli maską Keratin z Kallosa. Niestety, pomimo tego, że maska jest ideałem wielu dziewczyn, u mnie nie sprawdziła się kompletnie. Włosy są umiarkowanie wygładzone, nawilżone i następnego dnia stają się lekko sztywne, końce są suche i trudno je rozczesać. Szkoda, ale widzę, że wybitnie moim włosom nie pasuje. Niestety nie sprawdziła się też do mycia a trochę liczyłam że wykorzystam ją w takiej wersji.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Propylene Glycol, Hydrolized Milk Protein, Hydrolized Keratin, Cyclopentasilioxane, Dimenthiconol, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone





Innym kitem, który w ogóle mnie nie zaskoczył były szminki Claire's. Znajdowały się w zakupionej przeze mnie kosmetyczce i potwierdziły regułę, że w tym sklepie lepiej kosmetyków nie wybierać. Za to pędzelki jakie Wam pokazywałam (klik) są super:). 

Po lewej stronie hit, micel Bingo Spa. Skład jest świetny, mamy tutaj bowiem mnóstwo ekstraktów z ziół i skład jest tak długi właśnie dzięki nim. Dziwne że producent się tym składem na stronie nie chwali (ale np Mirabelka zrobiła zdjęcie (klik):).
Micel oczyszcza bardzo fajnie, jest delikatny, nie drażni. Kosztuje 15zł. Muszę wybrać się po niego na Długą ale z braku czasu ostatnio znów kupiłam Mixę. To już moje drugie opakowania toniku łagodzącego i płynu micelarnego przeciw przesuszaniu. Lubię oba bo ostatnio wystarczyły mi na bardzo długo a tonik faktycznie koi skórę. Jeśli chodzi o składy to cudów nie ma, ale same produkty działają dobrze. 





Wyjątkowo miłym wydarzeniem była wizyta w sylwestrowym wydaniu ddtvn, gdzie pomalowałam parę świetnych i wyjątkowo sympatycznych dziewczyn. Czasu było mało, mało dało się powiedzieć ale i tak znów było bardzo fajnie.





W Krakowie hitem okazał się kurczak z grzybkami z Wok Open Kitchen koło Krakowskiej:). Smak jest bardzo ciekawy, subtelny, to samo dotyczyło sałatki i sosu. Jeśli lubicie orientalną kuchnię warto tam wpaść, porcje są tak duże, że jeśli jecie niewiele spokojnie możecie podzielić się nimi z towarzyszem. Obsługa jest wyjątkowo miła i pomocna, na pewno tam jeszcze czegoś spróbuję.






Hit od lat czyli L'Oreal Chrome Shine w kolorze Golden Rose. To cienie, które w tym tygodniu przyszły do mnie z Anglii, bo tylko na ebay'u znalazłam ten kolor.  U nas już dawno ich nie ma, na allegro zdarzają się inne odcienie. 
Golden Rose musiałam mieć, bo to jeden z dwóch cieni dla których nie znalazłam godnego zastępcy i uważam, że ten odcień jest fenomenalny.
Właściwie nie chodzi tylko o kolor ale o drobinki. Chrome Shine posiada maleńkie, a kiedy nakładamy cień na mokro lśni jak żaden inny. Już nie raz zdarzało mi się odpowiadać na pytania o cienie kiedy miałam je na oczach. Jeśli gdzieś na nie traficie, bierzcie:D




Kolejnymi hitami, tym razem jeszcze grudniowymi są dwa olejki Evree. Tak wiele osób je chwaliło, że postanowiłam spróbować i obecnie posiadam Magic Rose oraz Essentials Oils. Sprawdzałam je chyba we wszystkich możliwych konfiguracjach i opcjach; jako dodatki do maseczek, na cało, włosy, jako składnik toników czy dwufazowych zmywaczy:) Na początku moim ulubieńcem był pierwszy w kolekcji Magic Rose, później dołączył do niego ten
 z olejkami eterycznymi.
Pamiętacie serum Kiehl's o którym pisałam jakiś czas temu (klik)? Otóż okazało się, że Esentials Oils bardzo mi go przypomina a cena jest na szczęście o wiele niższa (około 30zł). Działanie u mnie właściwie takie samo, oba olejki łączy wiele elementów składu (olej lawendowy, z rozmarynu, wiesiołka, jojoba) ale mamy tu jeszcze parę innych rzeczy:


Skład: Caprylic/Capric Triglyceride, Persea Gratissima (Avocado), Vitis Vinifera Seed Oil (Grape), Simmondisia Chinesis Seed Oil (jojoba), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (Sweet Almond), Decyl Oleate, Helianthus Anuus Seed Oil (Sunflower), Oryza Sativa Bran Oil (Rice), Calendula Officianalis Oil (Pot Marigold), Olus Oil (Vegetable), Tocopheryl Acetate, Oenothera Biennic Oil (Evening Primrose), Oil Lavandula Angustifolia Oil (Lavender), Coumarin, Pelargonium Graveolens Flower oil ( Geranium), Geraniol Rosmarinus Officianalis Leaf Oil ( Rosemary), Citral, Citronellol, Linalool, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil (Orange), Melissa Officinails Leaf Oil (Balm Mint), Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, BHA, Eucalyptus Globulus Oil, Citrus Grandis Peel Oil ( Grapefruit), Limonene.




Róża jest lżejsza, wchłania się szybciej, olejki eteryczne bardziej nadawały się u mnie do masażu. Oba pachną wyjątkowo przyjemnie. Różany oczywiście zupełnie inaczej, możemy wyczuć tutaj wyjątkowo urzekający choć oczywiście w dużym stopniu jest to zasługa kompozycji zapachowej. Jeśli chodzi o sam skład, olejki eteryczne bardziej przypadły mi do gustu, bo jest tam po prostu więcej ciekawych i cennych rzeczy. Różę lubię używać jako dodatek do maseczek czy nawet do demakijażu i oczyszczania, często łączę go wtedy z olejkiem rycynowym. Żaden z nich mnie nie podrażnił i nie zapchał, ale za każdym razem używam ich oszczędnie, bo wystarczy dosłownie odrobina a po masażu wykonuję jeszcze ocm.


Skład: Rosa Canina (Rosehip) fruit oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Prunus Amygdalus (Sweet almond) oil , Vitis Vinifera (Grape) seed oil , Helianthus Annuus (Sunflower) seed oil, Oryza Sativa (Rice) Bran oil, Tocopheryl Acetate , Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, BHA , Benzyl Salicylate , Citronellol (zapach róży), Eugenol , Hydroxycitronellal , Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde , Parfum, Linalool.


Oba olejki bardzo fajnie działają na moją skórę ale co ciekawe, oba całkiem dobrze sprawdziły się też na włosach. Zdarza mi się dodawać je do mieszanki do olejowania czy też nakładać w niewielkiej ilości na same końce. Olejki nie nadają się za bardzo pod makijaż, więc używałam kiedy nie musiałam się ruszać z domu lub wieczorem:).

 



Jeśli chodzi o inne hity nie kosmetyczne. Okazała się nim sukienka- sweterek Villa, dorwana na bazarku w Mielcu (pozdrawiam wszystkie dziewczyny z Mielca:D). To jasny, pastelowy błękit w czarne kropeczki. Tego typu rzeczy są chyba idealne do ubierania w domu czy nawet kiedy wychodzimy a jest na tyle ciepło, że grubsze rajstopy i top pod spodem wystarczą.

Innym hitem są szale z Gyalmo czyli szale himalajskie, ręcznie zmiękczane. Ten który widzicie na zdjęciach to kolor pieprz & sól, idealnie pasujący do czerni. Dlatego, że jest najbardziej uniwersalny noszę go najczęściej, ale mam też fiolet i szal w paski, który jest w zupełnie innym klimacie. 
Szale grzeją mnie obecnie i grzały, kiedy pogoda była naprawdę fatalna. Wszystkie kolory, których jest mnóstwo możecie zobaczyć tutaj (klik), ciężko wybrać bo wiele jest świetnych.






Makijażowy hit czyli paletka Nude Tude z The Balm.  Na pewno dostanie osobną recenzję, porównamy ją też z Zoevą i na pewno będzie jakiś zoevowy konkurs. 

Póki co Nude Tude ze względu na rodzaje cieni jest moim ulubieńcem. Silly to piękny odcień z drobinkami, którego bardzo często używam na linii rzęs i to ten kolor całkowicie mnie do niej przekonał. 
Poza tym z całej gamy tylko jeden cień używany jest przeze mnie sporadycznie, co w wypadku paletki uważam za świetny wynik. To co ma być matowe jest matowe (brąz do rozcierania, ciemny, czerń i bordo), to co ma rozświetlać rozświetla.
Nude Tude to przykład paletki złożonej z głową a kolory są bardzo konkretne. Niczego mi tu nie brakuje.





Pytałyście o Silk Edition czyli puder który przewijał się na blogu parę razy. 
Muszę powiedzieć, że sprawdza się super i pozytywnie mnie zaskoczył. Jeśli więc szukacie pudru matującego który wygląda naturalnie i nie tworzy maski, możecie brać go pod uwagę.







Oprócz Kallosowego kitu mam też włosowy hit czyli maskę nawilżającą Anti Frizz z Insight. Jedna z Was ostatnio pytała o ten produkt i pomyślałam, że dzisiaj go pokażę. Miałam okazję wypróbować go dzięki Centrum Zdrowego Włosa, bo w Krakowie to oni mają u siebie serię Insight (klik). Maska kosztuje 25 zł, więc cena jest całkiem ok a działanie naprawdę dobre.
Faktycznie nawilża i wygładza, nie obciąża, włosy ładnie błyszczą i są odżywione. U mnie najlepiej sprawdzała się kiedy trzymałam ją na włosach 20-30 minut:).


Skład: Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Myristyl alcohol, Cannabis Sativa Seed Oil, Gossipyum Herbaceum (Cotton) Seed Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Linu Usitatisimum ( Linseed) Seed Extract, Parfum (Fragrance), Citric Acid, Magnesium Nitrate, Magnesium Chloride, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone







Przed ostatnia sprawa to krakowski hit, czyli miejsce które znajdźcie w okrąglaku na Placu Nowym.  Jeśli zjadacie tam zapiekanki to zaryzykujcie i dajcie szansę panu, który prowadzi małe okienko z szyldem Meat To Go, oferującego Porchetty i kanapki z peklowaną wołowiną. Naprawdę czuć, że w tym wypadku właściciel wkłada serce w jedzenie jakie przygotowuje a niestety ruch ma jeszcze bardzo mały. Kompletnie dystansuje zapiekanki, które obecnie zupełnie nie przypominają tych z przed paru lat.




Dajcie znać jakie są Wasze hity i co Was zainteresowało:)


Na sam koniec czeka nas jeszcze ogłoszenie konkursu z Bosch (ten z Anabelle na dniach:)).
Dziękuję Wam za wszystkie zgłoszenia tekstowe i zdjęciowe. Tym razem rozdzieliłam je pół na pół a dziewczyny które wygrywają to:


mmonika0
dorianna
basia kawka
olga_z
magdalena borucka
patrycja sokołowska
justynakonieczko89
ewa.zag
ania pociecha
zaplatane.siostry

Gratuluję, niedługo będę pisać do Was maile:)


Buziaki


Ala



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.