6 września 2011

Jak układam moje włosy- fryzura krok po kroku + prezenty:)




Hej Kochane:))

Taaak dziś wreszcie coś co obiecałam Wam tak dawno temu że lepiej pominąć to milczeniem- tutorial do mojej fryzury z filmików:) Nagrywałam ten film chyba ze 100 razy stąd opóźnienia- ale wreszcie mi sie udało z czego sie bardzo cieszę!

Jeśli jesteście ciekawe jak otrzymuję moją filmikową fryzurkę i jak wyglądają moje naturalne włosy zerknijcie na filmik:







Mam nadzieję że jakoś to rozjaśniło sprawę moich włosów i że mój sposób zadziała na jak największą ilość z Was- bo wiem że dziewczyny o prostych włosach mogą mieć problemy...








No a właśnie z racji tego przygotowałam dla Was dwa małe prezenty- etui na telefon:)
Kupiłam je niedawno ale zaraz zorientowałam się że wolę je oddać Wam- są absolutnie śliczne i jeśli macie na nie chrapkę....



Bo moja to np. bob który nosiłam w podstawówce.. szybko przerodził sie w fryzurę piasta kołodzieja i całosć wyglądała komicznie... Już nigdy więcej sobie takiej długości nie zafundowałam:D


Wybierzcie kolor który Wam bardziej pasuje- etiu jest w wersji kremowej...




 ... i fioletowej:)







Jestem ciekawa jakie są Wasze śmieszne przeżycia z nieudanymi fryzurami i który kolor podoba Wam sie bardziej:)

To wszytsko z mojej strony- zabieram sie za obrabianie makijażu Seleny Gomez:)

Całuski Kochane!!


Brunetka






 







 



174 komentarze:

  1. Moja najbardziej nietrafiona przygoda z fryzurą także przytrafiła mi się w podstawówce. Przy okrągłej buzi ,strzeliłam sobie włosy o długości do ucha,fryzura okalającą buzię. Nigdy więcej takich "mądrych" pomysłów!

    Wybieram wersję w moim ulubionym kolorze,czyli -fiolet:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja najśmieszniejsza fryzura to hm...jakby to opisać... długość do ramion, wycieniowane od samej góry i skośna grzywka. No wyglądało to przekomicznie;P
    kremowe jest śliczne;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe, moja najśmieszniejsza fryzura wynikła z pewnego zabawnego wydarzenia, gdy jako 5-letnia posiadaczka długich, kręconych kudełków, ale też wielka miłośniczka słodkości wsadziłam swojej mamie głowę w miskę, w której robione było ciasto, w efekcie czego część moich włosów zostało wkręcone w mikser, i trzeba było je obciąć, więc przez jakiś czas chodziłam z łysym plackiem na głowie, a później włosy obcięli mi na pazia, i oj ta fryzura zupełnie mi się nie podobała i do tej pory śmieję się z siebie jak oglądam ją na zdjęciach.
    A futerał ładniejszy kremowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o matko :D ! the best!
      Kasia

      Usuń
    2. hahah najlepsze wygrac !!!!!

      Usuń
  4. Najgorsza fryzura jaką w życiu miałam to kiedy włosy odrastały mi po obcięciu na jeża. Miałam wtedy coś pomiędzy żarówką a Edwardem Nożycorękim.

    Najbardziej marzy mi się etui w kolorze ecru.

    OdpowiedzUsuń
  5. ivonizzle ja też miałam kiedyś ścięte na jeża- wszyscy myśleli że jestem chłopakiem:D zdecydowanie nie najlepszy moment życia:D

    OdpowiedzUsuń
  6. hejo :) ja sie nie zglaszam po etui :D bo mam podobnie do Ciebie :D nie chcialoby mi się go wyjmowac tak dlugo :D:D

    Moja najśmieszniejsza fryzura to GRZYB:D zaraz po pierwszej komunii :D mama obciela moje piękne dluuugasne włosy które teraz nie chcą juz rosnąc dłuższe niestety :( dorastają do jednego momentu i kaplica... moze znasz jakies przyspieszacze rosniecia tak btw.. :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie obcinałam włosów zawsze nosiłam długie proste włosy :-) ścięłam je dopiero po komunii, tradycyjnie ;) Pomyślałam- poeksperymentuję,czemu nie ?
    A że moja stara ,,fryzura,, mi się znudziła, poprosiłam panią fryzjerkę o wycieniowanie mi moich idealnie prostych, grubych pasm. Zrobiła to niechętnie mówiąc , że będę żałować, jednak ja byłam zbyt podniecona żeby jej słuchać :) (w końcu pierwszy raz byłam u fryzjera!!) skróciła mi włoski i zrobiła prostą ,grubą! grzywkę.( tak jak ją prosiłam). A że mam okrągłą buzię, możecie sobie wyobrazić jak wyglądałam. Cienkie, lichutkie włoski ,gruba, gęsta grzywka i moja pyzata buzia.. Oj masakra, już nigdy nie poszłam do fryzjera :D

    Co do etui jak już tak prosisz to powiem Ci że ładniejsze jest kremowe ,,opakowanie,, :)


    milenka16160

    OdpowiedzUsuń
  8. w wieku 6 lat miałam irokeza z krótką chłopięca grzywką, a jak to się stało?
    pewnego dnia jak bawiłam się plasteliną zrobiłam sobie koczki na wysokościu uszu, wgniatając plastelinę we włosy i formując kule, czubek głowy i część tyłu nie zdążyłam na szczęście wystylizować.
    Oczywiście urocze koczki zostały zgolone.
    Inne dzieci sięze mnie tak nabijały że bałam siędo przedszkola chodzić, jednak po latach razem sięz tego śmiejemy :))) a kolor fioletowy- bo takie miałam koczki :D

    Pozdrawiam Arfitexa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  9. Mam kilka takich historii :)

    Zawsze marzyłam o lokach. W podstawówce miałam włosy do łopatek i stwierdziłam, że jeśli zakręcę pasmo na takiej okrągłej szczotce (o małej średnicy), to bedę mieć śliczne loczki. Efekt był taki, że moja mama przez ponad godzinę wyplątywała mi szczotkę z włosów. Ten numer powtórzyłam parę lat później.

    po paru latach moja babcia nakręciła mi włosy na wałki. Nie wyspałam się w ogóle, a rano wyglądałam jak pudel. Miałam siano zamiast głowy i jak mama mnie ujrzała, to jedynie załamała ręce. Nigdy więcej wałków! :D

    Podoba mi się fioletowe etui :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez zakrecilam na szczotce o bozee ale to bylo 10 min

      Usuń
  10. Brunetko, moja najgorsza fryzura...nie muszę długo myśleć - zeszłoroczna grzywka 'garnek' w stylu Pomysłowego Dobromira :DD
    Obydwa kolory są piękne, ale wybieram krem :)
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  11. Moją najmniej trafioną fryzurą, było pofarbowanie włosów zaraz po wyjściu z gimnazjum. W mojej mieścinie była taka "tradycja", że dziewczyny po szkole robiły sobie pasemka. Padłam ofiarą tej mody.
    Miałam piękne włoski, które fajnie wykręcały się przy końcówkach. W sumie tak jak tobie po modelowaniu.
    Po wizycie u fryzjera miałam puch, a nie kręcioły =p Pozatym fryzura ani trochę nie pasowała do mnie. Jasne pasemka były nie dla mnie. Jak tylko włosy odetchnęły przefarbowałam na dziki kasztan. Kolor? Trafiony w 100%. Mimo niskiej samooceny twierdzę, że wyglądałam super. Ale coś mi padło na mózg i po pół roku ścięłam długie włosy. Ale żebym jeszcze to zrobiła normalnie to by było dobrze... Zrobiłam jeden bok krótki, drugi o wiele dłuższy. Ponadto fryzura wygladała jak hełm. Ble... nigdy więcej. =p


    teraz włoski po różnych przygodach ( a jeśli chodzi o cięcia to na głowie chyba miałam wszystko oprócz kompletnej zapałki) rosną sobie. Choć bardzo osłabione ( ale po farbach raczej nie, bo może 4 razy miałam tylko zmieniany kolor i to w dużych odstępach czasu). I mam teraz chętkę na pasemka na grzywce. Kiedyś miałam i wygladało to fajnie, o niebo lepiej niż opisana wcześniej "tradycja"... =)

    wybieram kolor kremowy =)

    OdpowiedzUsuń
  12. najciekawszą fryzurę zafundowała mi siostra w gimnazjum. odkąd pamiętam to zawsze mama obcinała mi grzywkę bo bałam się fryzjera - niestety zaraz przed rozpoczęciem roku szkolnego okazało się, że musi mi ją obciąć siostra, bo mama jeszcze ciągle była w sanatorium. broniłam się rękami i nogami bo grzywka mojej siostry nigdy mi się nie podobała - na wprost, zbyt krótka, rzadka i zawsze posklejana, tfu! no ale musiałam ściąć włosy na szkolny apel, no bo jak to tak w zapuszczonych iść. nie wiem co mnie podkusiło ale się zgodziłam i do dzisiaj żałuję tej decyzji, to było STRASZNE!

    etui podoba mi się kremowe :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak byłam w podstawówce to z ciekawości 'zakręciłam' sobie grzebień na grzywce i byłam bardzo zdziwiona, że nie da sie ich wyciągnąć. No i nie zaczekałam na mamę ani fryzjera tylko wzięłam nożyczki i ucięłam je 2 cm od nasady :/ pal licho, gdyby ta grzywka układała się i 'leżała' na włosach ale ona stała! i wyglądałam jak sierota. Ach warto powspominać stare czasy :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Wybieram etui kremowe :D

    a oto moja zabawna historia...

    Gdy byłam w podstawówce moja mama miała jakąś dziwną obsesję na punkcie kupowania frotek. Co chwila dostawałam od niej co i rusz nowy nabytek, aż w koncu straciłam rachubę w posiadanej "kolekcji". Jako że byłam jeszcze mała, rano przed wyjściem do szkoły mama czesała mnie w konski ogon, który ozdabiała oczywiście ukochanymi frotkami ^^. Wyobrazcie sobie jednak moje zdziwienie i zakłopotanie gdy pewnego razu w szkole przechodząc koło starszaków za każdym razem słyszałam : KACZKA KACZKA PAAATRZ KACZKA!!! Przerażona i ośmieszona zarazem uciekałam w bezpieczne grono rówieśników gdzie nikt nie wytykał mnie palcami. Opowiadając okropną historię w domu, mama skomentowała ją jednym ruchem- ściągając z mojej głowy ( a jakże) żółtą frotkę z doczepioną główką kaczki...
    Na szczęście potem mama zaniechała mi kupowania frotek przypominające zwierzęta, za to przerzuciła się na te koralikowe :D

    mój email: ela92@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Fiolet ładny. Ja mam tak ze czasami mimo tego że mam ładne włosy i długi po pas odbija mi i mam ochotę je ściąć. Raz to doszło do skutku. Miałam 15 lat i dałam się ściąć na krótko koleżance nożyczkami do papieru xD zrobiła mi "pazurki" na całej długości włosów. Dodatkowo zrobiła mi grzywkę, tak na boku bo wtedy to było modne :) a do mojej twarzy zdecydowanie grzywka nie pasuje. Wyglądałam jak stary wysłużony mop, po myciu i wysuszeniu włosów suszarką wyglądałam jak naelektryzowany mop xD Tego dnia płakałam jak bóbr :P od tego czasu boję się zaufać nawet fryzjerką choć wiadomo fryzjera czasami trzeba odwiedzić.
    zouza
    pozdrawiam :) ps. nen hehe byłaś małym hardkorem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Moja najśmieszniejsza fryzura? Hmmm... Będąc małą dziewczynką mama obcinała mnie na tzw. grzybka z grzywką. Niestety grzywka nie przypadła mi do gustu więc pewnego dnia wzięłam nożyczki i ją wycięłam prawie do samej skóry. Można sobie tylko wyobrazic jak wtedy wyglądałam :))
    Jeśli chodzi o etui podoba mi się to w kolorze kremowym. Pozdrawiam serdecznie

    P.S Mój nick na youtube 161meg

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja natomiast kilka lat temu usilnie chciałam znów stać się blondynką :D z racji, że mam jasną karnację marzył mi się jasny, chłodny blond, taki jaki mają gwiazdy hollywoodzkiego kina ;) na ciemnobrązowe włosy nałożyłam rozjaśniacz (nie pamiętam już ilu procentowa była woda, ale sądząc po efekcie musiała mieć wysokie stężenie :D). Włosy nie dość, że były w opłakanym stanie (spalone!) to jeszcze kolor był strasznie niejednolity - u nasady były prawie białe, natomiast im bliżej końców kolor był coraz bardziej żółto-pomarańczowy :D jednym słowem cieniowana marchewka :P więc musiałam te moje włosy ratować i ujednolicić kolor. Kupiłam farbę do włosów w kolorze ciemnego blondu, żeby tę marchewkę zlikwidować. Nie czytając dokładnie instrukcji okazało się, że ta farba nie tylko farbuje ale i rozjaśnia włosy! Efekt? Blond z dodatkiem odcieni zielono-niebieskich! Po prostu płakać się chciało :P ale na szczęście fryzjerka odratowała mi włosy, oczywiście musiałam je również mocno skrócić :P od tej pory nie eksperymentuje ze swoimi włosami, tylko oddaję się w profesjonalne ręce w salonie fryzjerskim :)

    ps. A jeszcze taka mała historia z dzieciństwa ;P moja sąsiadka mając dość obcinania włosów lalkom chciała spróbować jak to jest naprawdę :) pech chciał, że wybór padł na mnie i nie mogąc znaleźć nożyczek obcięła mi grzywkę NOŻEM! :P Nie chcę myśleć jak ta 'niewinna' zabawa w fryzjera mogła się skończyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. aaa zapomniałam dodać, które etui ;P kremowe jest ładniejsze ;) buziaki! :*:*

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj ja nieudanych fryzur miałam w swoim życiu kilka:
    1. Oczywiście gustowny "jeż": w podstawówce ( również mylono mnie z chłopakiem) - gdy szłam gdzieś z kuzynem to starsza pani zaczepiła nas mówiąc " Przepraszam chłopcy..." albo nawet zdarzały się komentarze " dlaczego ten chłopiec nosi lakierki" :P chyba musiałam mieć na prawdę chłopięcą urodę:)
    2. Drugą nieudaną fryzurę zafundowałam sobie jakiś czas temu, gdy wpadłam na pomysł obcięcia grzywki.Nie przewidziałam, iż pomimo prostowania , utrwalania i odprawiania czarów będzie się wywijała na zewnątrz...długo się z nią męczyłam.

    Najbardziej podoba mi się kremowe etui:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Oh, pamiętam jak zafundowałam sobie irokeza. Tak, w swojej młodości, w sumie, wcale nie tak dawno...;d to była istna tragedia.

    bardziej podoba mi się kremowy...;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam taką jedną historię dwa lata temu. Teraz się z niej śmieję, ale wtedy przeżywałam tragedię ;) Właściwie nie była ona związana z konkretną fryzurą, ale bardziej kolorem włosów. Postanowiłam po raz pierwszy zrobić sobie pasemka, wcześniej nie farbowałam włosów więc poszłam do fryzjera. Mam czarne włosy i chciałam nieco rozświetlić twarz jaśniejszymi pasmami. Myślałam o jakichś ciemnych brązach, ewentualnie rudych. Pani fryzjerka chyba nie zrozumiała mojej intencji i nałożyłam mi zbyt jasny kolor. Do tego okazało się,że moje włosy są bardzo podatne na farbowanie i wyszłam z blond pasemkami. Chyba nie muszę mówić, że na czarnych włosach wyglądało to tragicznie. Wyglądałam jak skunks :D Najgorsze było to,że musiałam czekaż aż dwa tygodnie żeby przywrócić moim włosom normalny kolor. Od tamtej pory za każdym razem jak patrzę w lustro mam wrażenie, że te blond pasemka różnią się od pozostałych włosów i są w tych miejscach bardziej rudawe. Na szczęście nikt oprócz mnie tego nie widzi :)
    Oba futerały są piękne i nie wiem sama,który jest ładniejszy.
    Masz piękne włosy i jak tak patrzę, to aż chce się zapuszczać :)

    OdpowiedzUsuń
  22. O kurcze dziewczyny ja siedzę przy herbatce i czytam z bananem na buzi wasze historie:D jesteście super- tak sobie pomyślałam że cała moja młodość do pasmo fryzurowych pomyłek i chyba każda z nas to przechodziła:D

    OdpowiedzUsuń
  23. Jakiś czas przed studniówką poszłam do fryzjerki aby ściąć włosy na "boba". Dałam jej dokładne instrukcje jak to ma wyglądać, ona wzięła nożyczki i moje związane włosy ucięła prawie przy samej skórze głowy . Wyglądałam okropnie ,a mam odstające uszyska i efekt był tragiczny. Pierwszego dnia gdy pojawiłam się w szkole z tymi włosami kolega niby w ramach żartu powiedział do mnie "Ej stary , która godzina ?" Dlatego przez miesiąc nie chodziłam do szkoły , symulowałam chorobę , zbyt dużo mi to nie dało i narobiłam sobie tylko zaległości. Teraz to mnie bawi , ale wtedy to była katastrofa , na studniówce musiałam mieć doczepiane kosmyki włosów.

    Moje włosy s a ciężkie do ułożenia i same układają się dziwnie w nijakie , falowane kosmyki , które nałogowo prostuje . Muszę spróbować Twojego sposobu bo fryzura wiele nie wymaga , ale bardzo efektowna jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Historia wypadków życia z włosami w roli głównej jest bardzo długa - przez długi czas byłam obcięta na garnuszek - a tato mnie straszył, że będzie ciął na jankesa - czyli na męsko, potem włosy podrosły.. tak pod koniec klasy 8 kiedy to włosy osiągnęły długość mniej więcej pasa, postanowiłam się ściąć u siostry-fryzjerki mojej przyjaciółki a la Victoria Beckham - ta słynna fryzura a la Spice Girls- wyszedł zwykły bob z dobrze wycieniowaną grzywką. Po tygodniu czy dwóch zapragnęłam krótkich nastroszonych włosów - tak też się ścięłam. Przefarbowałam włosy w odcieniach czerwieni, potem na soczystą czerwień. Ale wpadki które najbardziej pamiętam:
    1. Liceum, fajni koledzy ;)- postanowiłam coś ze swoją fryzurą zrobić. Poszłam do najlepszego fryzjera w mieście. Że był to czas wywiadówki, pojechałam razem z tatą. Tatę panie obcięły raz dwa trzy, poszedł do szkoły na 'kazanie' a mnie misternie pani strzygła specjalistycznymi nożyczkami. Wyszło mniej więcej tak - krótko, a włosy wymodelowane na lądowisko dla helikopterów - kojarzycie Wanilla Ice z Ice Ice Baby?? - to było moja wersja tyle że krótsza. Modliłam się żeby nikogo znajomego nie spotkać. Wychodzę od fryzjera - a że ubierałam się na męsko, to jeszcze ciekawiej wyglądałam. a tu idzie moich dwóch kolegów - jeden mi się nawet podobał - myślę sobie 'możne nie poznają' - a oni chórem ' część marta!" i uśmiech :) spiekłam raka.. ale istnieje szansa że nie zauważyli. Tato był zadowolony bo miałam dwie 6 z fizyki z projektów nieobowiązkowych - tak dla równowagi dla 2 z kartkówek :)

    2. przygoda z kolorem, kiedy to bardzo ciemno brązowe włosy chciałam rozjaśnić o dwa tony, Kupiłam farbę Feria z L'oreal lekko rozjaśniającą włosy i wszystko ładnie wyszło - wyjechałam do Chorwacji - i po dwóch tygodniach na słońcu wróciłam jako krótkowłosa blondyna z kręconych włosach :) znajomi na uczelni obstawiali czy to zabieg specjalny ;P

    OdpowiedzUsuń
  25. mam mega wysokie czoło (niektórzy głupcy wmawiają mi, że niby nie, ale ja wiem swoje), pewnego razu fryzjera jak zwykle skróciła mi grzywkę. Wróciwszy do domu stwierdziłam, że jest krzywa i chciałam ją sobie zgrabnie 'wyrównać' oczywiście wyrównałam o kilka razy dużo i z mojej grzywki zostało ze dwa cm włosów. wodogłowie 1000! masakra! ryczałąm kilka godzin :(

    OdpowiedzUsuń
  26. Oj, ja swoją może nie tyle "najgorszą" co najbardziej "oryginalną" fryzurę mam obecnie na głowie. Zaczeło się od letniego szaleństwa i pomysłu na przefarbowanie się na rudo. Jestem blondynką i bałam się, że mi nie zjedzie, w końcu szampon szamponowi nie równy. Nigdzie nie było mojego wymarzonego rudego, więc z desepracji rzuciło mi się na oczy i wzięłam kolor raczej czerwonawy. Moje długie włosy w kolorze perfidnej czerwieni dorobiły mi przydomku "Rihanna". Mamy wrzesień, na głowie mam spłowiały rudy, z poblaksiem moich natruralnych blond pasemek i szarawe odrosty. Gdyby dorzucić do tego moją zeszłoroczną unigrzywkę (-tak, niech pani pocieniuje jeszcze trochę; -tak? -jeszcze trochę...)to uciekłabym co sił do nabliższego fryzjera.
    Obecnie czekam, na mój szaraczkowo pasemkowaty blond ;D,a wszytskie ofiary nożyczek i szamponów koloryzujących pozdrawiam ;D
    --> etui są prześliczne

    OdpowiedzUsuń
  27. Hej, w swoim życiu miałam kilka nieudanych fryzur ale nic nie przebije jednej z nich.
    Gdy miałam około 6 lat tato poszedł ze mną do fryzjera. Moje piękne blond włosy zostały ścięte do ucha i do tego z grzywka. Wygladałam jak w hełmie heheh. Mama jak zobaczyła moją fryzurę to tak ochrzaniła tate... Teraz zostało zdjęcie po tamtej okropnej fryzurze. Obydwa etui śliczne ale jednak fiolet jest piękniejszy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Moja najgorsza fryzura - byłam dość mała i manię na punkcie strzyżenia włosów. Pewnego dnia mama miała podciąć mi końce ( miałam piękne falowane włosy do ramion ), zażyczyłam sobie ścięcie włosów maszynką na 3 mm. Mama okropnie protestowała, ale uparłam się i przez długi czas musiałam męczyć się z takimi krótkimi włosami. Wspomnę przy tym, że po ścięciu baaardzo tego żałowałam.

    Podoba mi się to jasne etui :)

    OdpowiedzUsuń
  29. jakieś dwa lata temu miałam włoski ścięte na chłopczyka co przy mojej kwadratowej buzi wyglądało żałośnie grrr. A etui fioletowe zdecydowanie bardziej mnie do siebie przekonuje:))

    OdpowiedzUsuń
  30. Ha ha ha :) Do tej pory jak myślę o tym to kwiczę:) Moja pomysłowa mama postanowiła pewnego wrześniowego dnia, tuż po moich 10 urodzinach zafundować mi super grzywkę:) Jako, że gdzieś tam wyczytała, że włosy trzeba przed skróceniem zamoczyć wodą, tak też zrobiła i u mnie. Dzielnie mi włosy obcieła na mokro i zadowolona czeka na rezultaty:D Po trzech minutach na mojej uroczej i jakże zadowolonej buzi ukazała się grzywka rozmiarów powalających ( UWAGA teraz mam atak śmiechu:D)Biedna mamusia nie przewidziała, że włosy po wysuszeniu się podniosą:D Wyglądałam nieziemsko, wszystkie koleżanki mi zazdrościły, bo nagadałam( mama mi kazała), że byłam u fryzjera i to najnowszy krzyk mody :D Wszystkie chciały taką grzywę:D Sylwia:)nick yt- sylwiaka91 A etui - kremowe:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Hej!

    Co do moich fryzur to może nie będzie to nic szałowego, ale zawsze chciałam pofarbować włosy, a rodzice nigdy mi na to nie pozwalali jak byłam mała, więc ciągle kombinowałam, jak bez zmiany koloru zrobić coś z fryzurą. Zawsze miałam długie do pupy :) włosy bez grzywki. Rodzice gofrowali mi je i wyglądałam jak pudel. Kiedyś zrobiłam sobie pasemka tuszem do rzęs i całe włosy posypałam brokatem... skutek można sobie wyobrazić hehe, najbardziej nie lubiłam, jak mama czesła mnie w kucyk zalizując mi całe włosy do tyłu, ta fryzura do dziś mnie przeraża, dlatego mam teraz grzywkę : ) i nie chodzę w kucyku. Jak już porządnie się zbuntowałam pewnego razu to tato zaprowadził mnie do fryzjera i dopiero w trzecim salonie fryzjer powiedział że zetnie mi włosy. Wszystkim było szkoda moich długich naturalnych włosów. Kawałek tego warkocza mam do dziś i straszy mnie jak zaglądam do pudełka w którym go trzymam, ale kto wie może kiedyś mi się przyda hehe...
    Żeby było śmieszniej do dziś nie pofarbowałam włosów i cieszę się, że mam swój kolor!!!

    Śliczne jest etui kremowe : )

    karina2111

    OdpowiedzUsuń
  32. Tak jak już pisałam na YT, nie mogę przestać zachwycac sie Twoimi włosami! Jak dla mnie sa one niedoścignionym ideałem :). Moja najbardziej nietrafiona fryzura? Generalnie każda jeśli nie ułożę włosów, bo wtedy wiszą smętnie i płasko wokół twarzy i nadają mi wygląd zbuntowanej kloszardki ;). Ale pamiętam że największą traumą było dla mnie kiedy w wieku około 16 lat obcięto mi włosy powyżej linii brody i powstalo z tego coś a la bob z grzywką. To dopiero była tragedia! Wyglądałam jak 13letnia dziewczynka i byłam tym załamana. Teraz zawsze ilekroć przychodzi pora by ścinac włosy zaczyna się dramat ;)
    Obie wersje etui są śliczne, jednak bardziej podoba mi się fioletowe.

    OdpowiedzUsuń
  33. W pierwszej klasie liceum zrobiłam sobie na noc warkoczyki i miałam efekt pudla na drugi dzień :D
    oczywiście nie miałam czasu rano umyć włosów i musiałam jakoś je upiąć ;p
    Takich włosów nie da się upiąć :D haha :DD

    Kremowe etui jest piękne :D

    emilka.kopanska@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  34. Było to bardzo bardzo dawno temu kiedy poprosiłam koleżankę fryzjerkę aby rozjaśniła mi włosy.Ponieważ wyszło "żółtko" to postanowiłyśmy zrobić płukankę z "kopiowego" ołówka (po zmoczeniu jego rysik robił się fioletowy - więc "logika nakazywała")Płukanka była fioletowa ale włosy po niej brudno brązowe i żadne mycie nie pomagało.Genialna moja koleżanka stwierdziła - "myjemy w ixi" (to proszek do prania -hit tamtych czasów)Płukanka owszem zmyła się ,ale włosy miały odcień młodej wiosennej trawki ( kolor Wiśniewskiego to pikuś ) Nic ich nie ruszało i całe lato chodziłam w zamotanej chustce Kiedy włosy odrosły ciut musiałam je obciąć ku wesołości rodziny bo wyglądałam tak jakbym uciekła z " poprawczaka " Jaki stąd wniosek ? Uwielbiam fiolety. Pozdrawiam - ela blondynka :)

    OdpowiedzUsuń
  35. gdy byłam mała miałam strasznie kręcone włosy które zawsze gdzieś mi odstawały i strasznie mnie to denerwowało..
    Pewnego dnia postanowiłam z tym walczyć i sporo włosów wyciełam przy nasadzie z góry :D
    śmiesznie to wyglądało gdy włosy odrastały :D
    Całość była długa a środek to mini jeżyk :D

    interesuje mnie kremowe etui :D

    daria19919@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
  36. Pomyślalam że napisze, bo tak mi sie spodobało to etui kremowe ze ohhh! a przy okazji może troszkę sie pośmiejesz :)

    Zacznę od tego że zawsze miałam długie gęste i proste włosy, porostu ściete na równo lub ewentuanie półokrągło :) aż pewnego dnia wpadlam na genialny pomysł żeby pozbyć się ich troche w objętości i że wycieniuje je i walne sobie pazurki czy jak to się tam nazywa, do fryzjera nie chodzilam za często wiec niebardzo sie na tym znalam, ale wiadomo jak to bywa - mamy wizje a jaką wizje ma fryzjerka tego nikt nie wie :D Skończylło się to tak że miałalm maxymalnie wycieniowane i wystrzepione wlosy ktorych nie chcialam podcinać ale nagle siegały do ramion a że bylo ich nadal duuuuzo wygladaalm niczym król Lew z wielką lwią grzywą dookoła głowy heheh :D naszczęście szybko odrosły :)

    gWiazZdkAa :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Jestem posiadaczką kędziorków ,średnicy ołówka takich jak chyba mialaś Ty.; ) Moją najgorszą fryzurę miałam, gdy w gimnazjum chialam obciąć włosy. Poszłam do pierwszego lepszego fryzjera a pani fryzjerka obcięła mi włosy tak krótko, że wyglądałam jak pudel. :) Do dzisiaj mówią na mnie AFRO. Komicznie wyglądałam róznież, gdy przy moich kędziorach miałam ścięta na prosto, 'prostą' grzywkę , króra w rzeczywistości była takim siankiem, wcale nie przypominającym grzywki. Ale ja byłam z niej bardzo dumna. Po latach dostrzega się takie błędy.
    A kolor bardziej podoba mi się kremowy ; )

    OdpowiedzUsuń
  38. Moja trauma fryzurowa.. jedna i największa! W podstawówce chciałam mieć prościutkie włosy do ramion, fryzjerka nie umiała ściąć równo obu stron, dlatego ciągle podcinała w celu 'wyrównania'. Wyszłam z włosami zjechanymi na prosto do ucha. Efekt? garnek na głowie! :)

    Interesuje mnie kremowe etui :)

    OdpowiedzUsuń
  39. moja najśmieszniejsza a zarazem najbardziej upokarzająca fryzura jaką miałam to bob z grzywką. Miałam piękne długie włosy do ramion i zapragnęłam zmiany - grzywki. Poszłam do fryzjera, który namówił mnie jeszcze na boba i (NIC MI NIE MÓWIĄC) grzywkę ściął mi do połowy czoła! Nie wiem kto dał pracę temu Panu, bo po zejściu z fotela wyglądałam okropnie. Mama mnie pocieszała kilka dni, całe opakowanie chusteczek poszło i przez ironiczne wypowiedzi znajomych na początku nie chciałam iść do szkoły.. jednak poszłam i zostałam okrzyknięta KOPERNIKIEM! Mikołaj Kopernik miał taką samą fryzurę jak ja! No i przecież podobno był dziewczyną:) Potem zapuściłam grzywkę i było okay, włosy od tamtego czasu urosły (4 lata) i obecnie mam prawie 60 cm długości więc jestem b.zadowolona.

    Twoja fryzura wygląda bardzo naturalnie i jestem ciekawa jakbyś wygląda w zupełnie prostych włosach - czy przy takich wyprostowanych włosach można mieć objętość? bo ja mam z tym problem.. chyba są za ciężkie.

    a tak w ogóle jakbym już została krzyknięta dziewczyną z najśmieszniejszą fryzurą to wybieram kremowe etui, jest cudne!

    pozdrawiaaaaaaam! :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Moja nieudana fryzura też miała być "bobem" i też przydarzyła się w podstawówce :) Obcinała mnie starsza pani, która trochę inaczej pojęła mój zamysł.
    Efekt był taki, że następnego dnia w szkole zostałam ochrzczona powstańcem warszawskim, z racji posiadanego przeze mnie hełmu na głowie :)
    Wróciłam z płaczem do domu, jak można się domyślić:)

    pikupik

    OdpowiedzUsuń
  41. Świetny filmik :) Szkoda, że moich włosów nie dam rady niczym utrwalić na dłużej niż dwie godziny :(

    Śliczne etui do wygrania :) Szkoda, że ja nie dam rady wziąć udziału w "rozdaniu" :( nie mam konta na blogspocie :(

    Ale napiszę tutaj :D Mooja najgorsza fryzura... i Największy życiowy błąd... Moje śliczne włosy prawie do pasa ścięłam hmmm... na coś pomiędzy bobem a włosami obciętymi "od garnka"... A co najgorsze? Do tego pani fryzjerka zrobiła mi prostą, gęstą grzywkę.... Masakra :/:P

    judith0506

    OdpowiedzUsuń
  42. Hmmm ogólnie nie miałam jakiejś "super" wpadki z moimi włosami, ale na myśl przychodzi mi kilka drobnych epizodów. Moją najgorszą i znienawidzoną fryzurą była w sumie "prosta" grzywka w wykonaniu mojej siostry;( Można sobie tylko wyobrazić, że prosta grzywka wcale nie była prosta, ale wręcz powykrzywiana i krótkawa;/ Na myśl przychodzi mi jeszcze jedna fryzura z dzieciństwa. Otóż jak byłam małą dziewczynka byłam ścinana na chłopaka, ale wspominam tą fryzurkę z uśmiechem na twarzy;)
    Teraz na pewno nie odważyłabym się na taka krótką fryzurę w stylu typowo męskim;)
    Również jestem brunetką i odpowiada mi fioletowa wersja etui;)
    Pozdrawiam:)

    kacha958@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  43. Moja najgorsza fryzura to był typowy garnek... W podstawówce stwierdziłam że mam dosyć długich włosów do pasa i poprosiłam babcię krawcową o ścięcie włosów na krótko... Efekt był tragiczny, wszyscy się smiali, maskara! Niestety popełniłam ten błąd na studiach. Po serii masakrycznych ścięć wycieniowań pozostało mi tylko obcięcie sie na boba... Efekt był podobny jak w podstawówce... Na szczęście włosy odrostają i tera mam do pasa;))

    OdpowiedzUsuń
  44. Moja przygoda sięga czasów wczesnego dzieciństwa. W wieku przedszkolnym mama obcinała mi włosy, delikatnie, bo miałam ich wtedy mało. Nagle odwróciłam głowę, bo kogoś usłyszałam za sobą, a moja mama akurat miała wysoko nozyczki i obcięła mi włosy na długość ok 5cm na czubku głowy - czyli niemal większość. Potem obcięła mi już na taką długość wszystkie i jak wyjechaliśmy nad może to wszyscy myśleli, że jestem chłopcem. To definitywnie nie było miłe.

    A co do koloru - zdecydowanie fiolet, bo jestem brunetką, tak, jak Ty.
    Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  45. ja pamiętam dwie najgorsze fryzury, obie 'dzięki' moim kochanym rodzicom :P 1. szłam na bal gimnazjalny i wymyśliłam sobie loki. nie miałam pod ręką lokówki, więc mama wymyśliła, że nakręci mi mokre włosy na małą, okrągłą szczotkę i wysuszy suszarką. niestety włożyła w to tyle serca, że szczotka utknęła we włosach i nie dało się jej wyciągnąć. efekt: wielkie, ucięte pasmo przy samym czubku głowy ;) 2. jak byłam mała wybrałam się z tatą do fryzjera, chciałam podciąć końcówki, lecz tato uważał, że nie będzie widać różnicy i cały czas doradzał skrócenie. Po wyjściu miałam fryzurę 'na chłopaka' i przez jakieś 2 tyg. chodziłam w kapturze na głowie ;P etui fioletowe jest śliczne. mój login na youtube: patrzaleniedotykaaaj

    OdpowiedzUsuń
  46. Moja najgorsza fryzura: w trzeciej klasie gimnazjum naoglądałam się teledysku a perfect circle- 3 libras i tam była taka urocza pani z krótką natapirowaną fryzurką i sobie wymyśliłam że chcę wyglądać tak samo. cudem zrobiłam zdjęcie, wydrukowałam i poszłam do fryzjera, oczywiście fryzjerka obcięła mnie zupełnie inaczej i wyglądałam tragicznie,włosy nawet z toną lakieru się nie układały ;/ w końcu zrobiłam sobie dredy i to mnie uratowało ha! poza tym pofarbowałam się wtedy na czarno i przez 8 lat nie mogłam się tego koloru pozbyć :D

    chciałabym etui fioletowe
    Pozdrawiam
    Kung Fu Candy

    OdpowiedzUsuń
  47. Kung Fu uwielbiam perfect circle wiem o którą babeczkę Ci chodziło:)))

    OdpowiedzUsuń
  48. Moja najgorsza wpadka fryzurowa miała miejsce w szkole podstawowej, kiedy to zapragnęłam mieć fantastyczną nową fryzurę (sama do końca nie wiedziałam jaką) i po przyjściu do domu z mamą od fryzjera nie mogłam uwierzyć: fryz na tzw. grzybka przy kręconych włosach, każdy włos w inną stronę, grzywka podwijała się w stronę brwi i na dodatek jedna strona włosów podwijała się do wewnątrz, a druga na zewnątrz byłam podłamana z tydzień wychodziłam z deprechy:)
    Pozdrawiam serdecznie:)))
    A jeżeli chodzi o etui to fiolet zawładnął mym sercem:)))

    OdpowiedzUsuń
  49. Przydatny filmik:) Fryzurkę wypróbuję oczywiście. Sama niby włosów mam mało i nie są gęste ani długie... a schnąć potrafią nawet 5-6h. Spanie w mokrych włosach zawsze oznaczało dla mnie prostownicę rano a w tej chwili moje włosy aż krzyczą, że nie chcą mieć z nią do czynienia.Jeżeli Twoją metoda zadziała, chyba umrę ze szczęścia:D

    OdpowiedzUsuń
  50. Moja najgorsza fryzura miała miejsce ponad rok temu i próby jej pozbycia się trwały trochę czasu. To była istna kompilacja niepowodzeń. Raz, miałam włosy obcięte tak, ze bez codziennego prostowania moje włosy wyglądały jak jakiś nieudany zart, były obcięte na prosto, do ramion i każdy kosmyk wywijał się w inna stronę. Dwa, grzywka, obcięta na prosto przy moim niskim czole i ogromnej ilości włosów na głowie wyglądała tragicznie i do tej pory mam z nią problem, pomimo tego ze odrasta za nic nie chce się układać w jakikolwiek sposób. Trzy, z prawie czarnych włosów zapragnęłam mieć brązowe. Gdy zobaczyłam się w lustrze po zmyciu farby okazały się marchewkowi rude. I żadna farba nie chciała przykryć tej marchewy. Koszmar. Do tej pory mam jaśniejsze włosy od połowy głowy, ale godzę się z tym, bo nie chce już obciążać włosów farbami.
    A fioletowy futerał jest prześliczny <3

    OdpowiedzUsuń
  51. Moją najśmieszniejszą fryzurę nosiłam we wczesnych latach mojej młodości. Czyli jakoś tak w przedszkolu i klasach 1 - 3. Miałam krótkie i cienkie włosy, nie sięgały do ramion. A moja kochana mamusia codziennie z uporem maniaka robiła mi kiteczkę na czubku głowy, tzw, palemkę. No wyglądało to przekomicznie, bo ta palemka składała się dosłownie z trzech włosów na krzyż i więcej miejsca zajmowała gumka niż moje sterczące do góry włosy, które wyłaziły z tej kitki na wszystkie strony, więc zapobiegliwa mamusia spinała co się dało słodziutkimi spineczkami. Oczywiście ze szkoły i z przedszkola wracałam już bez palemki. Hehe, do tej pory się śmieję jak patrzę na zdjęcia :)Etiu kremowe :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Bardzo ciekawy filmik, świetnie zrobiony! Ja swoje włosy układam dokładnie tak samo jak Ty, niedługo będzie pół roku jak odstawiłam prostownicę i przekonałam się do moich falowanych włosów, zyskały na zdrowym wyglądzie, a ja na czasie który traciłam na prostowanie :)
    Pozdrawiam i obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
  53. najbardziej idiotyczna fryzura z jaką musiałam sie męczyć była asymetryczna emo grzywka, która powstała w wyniku nieporozumienia z fryzjerem. Mieszkałam wtedy w Hiszpanii i sądziłam, że moja znajomość języka pozwoli mi się swobodnie dogadać ze stylista fryzur. A jednak... Poprosiłam tylko o podcięcie końcówek i odświeżenie grzywki. Facet źle mnie zrozumiał i pasma wokół twarzy dosłownie jednym ruchem obciął tak, ze najkrótsze miało 2cm, a najdłuższe kończyło się na wysokości brody. Zanim zdążyłam zaprotestować było już za późno

    Brunetko, aż mi sie nie chce wierzyć, że kiedykolwiek miałaś inne włosy niż teraz :) Może pokażesz jakieś starsze zdjęcia? :)

    P.S. Fioletowe etui jest prześliczne :)

    justyna_blecka@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
  54. Moje włosy kiedyś były kręcone i przez jakiś czas podatne na ten sposób, bo taki look mi się podoba, ale już od dawna mają mnie gdzieś i maja swoje widzimiesie...

    Hmm... najgorsza fryzura? To ta sama przez którą rozprostowały mi się loczki, największa krzywda jaką mogła mi zrobić mama w wieku 5 lat :( Krótki fryz na chłopaka, z tyłu ogonek i grzywka od garnka! Masakra!

    Etui kremowe :)

    ♥ Mój blog.

    OdpowiedzUsuń
  55. Moja najgorsza i najśmieszniejsza fryzura? Po komunii ścięłam moje długie do pasa włosy.. moje 'nowe' włosy sięgały jedynie do końca ucha.. a z grzywki zostały nierówne 'schody'. Nie poznała mnie wychowawczyni w szkole, ani koledzy i koleżanki. Do dziś nie mogę nawet patrzeć na zdjęcia z tamtego okresu. A to było ponad 10 lat temu.. teraz mam włosy sięgające do połowy pleców, falowane i w dość dobrej kondycji. Nigdy więcej radykalnych cięć! :)
    Śliczne etui :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Moją najśmieszniejszą fryzurę zafundowałam mi oczywiści moja kochana Mamusia- w dzieciństwie...Otóż ZAWSZE,ale to zawsze ścinała moją grzywke ,,od garnka",z resztą jak się zapędziła to i do okoła leciała z koksem, także na głowie w pare chwil powstawał przecudnej urody chełm ktory był swego czasu moim znakiem rozpoznawczym i do dzisiaj jak spotykam się ze znajomymi z przedszkola śmiejemy się razem z tej fryzury...nie da sie tego opisasć to trzeba zobaczyć:)))
    Potem raz tak się zapędziła, że obcięła mnie na chłopaka, a że akurat mieliśmu jechać na występy tańczyć krakowiaka a nie było pary dla jednej dziewczynki to musiałam wystąpić w roli chłopaka...i tak oto skończyła się moja historia krótkich włosów, i teraz odkąd pamiętam mam włosy długie do pasa- i teraz to jest też mój znak firmowy;)
    Pozdrawiam
    Fiolecik jest super:)

    OdpowiedzUsuń
  57. Moja najgorsza frzura... tak, pamiętam.

    Miałam iść na "randewu" w podstawówce, więc razem z siostrą chciałyśmy zrobić ze mnie laskę nie z tej ziemii. Ukradłyśmy więc mamie hennę do włosów i nożyczki. Efekt? Zielone włosy i fryzura ala Wodecki po przejściach, z tymże w wersji z grzywką Jima Carreya w filmie "Głupii i głupszy".

    Nie polecam... :)

    Kremowe jest niezwykle eleganckie!

    OdpowiedzUsuń
  58. co do zielonych włosów powyżej, mój meil w razie czego to konwalia405@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  59. Kochana jaki błyszczyk masz na ustach w tym filmiku??

    OdpowiedzUsuń
  60. Beżowe etui jest przepiękne! *_*
    A ja postanowiłam zapuścić włosy bo kiedy byłam mała zawsze miałam właśnie takie do ucha. Zapuszczałam i zapuszczałam aż zrobiły się wystarczajaco długie, gdzieś do łopatek. Razem z długimi włosami przyszło to, że przestały się kręcić. Nosiłam takie długie, proste włosy które zazwyczaj spinałam w jeden i ten sam kucyk - koszmar. Chyba z pięć lat tak chodziłam.
    A potem zdecydowałam się na radykalne cięcie, gdzieś w połowie gimanzjum, uznająć że w krotkich było mi lepiej. O mały włos byłabym ścięta na boba, gdyby nie to, że w połowie ścinania, moje włosy - skrócone, nabrały lekkości i zaczęły kręcić się w spężyny! Byłam wtedy w ogromnym szoku bo jakby zapomniałam że posiadam loczki... Kiedy mama weszła odebrać mnie z salonu i zobaczyła włosy nieco krótsze niż do ramion, zapytała fryzjerki co ona mi zrobiła... :D Miałam na głowie dosłownie burze loków! :D Szokszokszok. Autentycznie, wszyscy byli w ciężkim sozku i cześć rodzinki w ogole mnie nie poznała :D Od tamtej pory na szczęście moje włosy pozostają loczkami i nawet zapuszczanie ich przed maturą nie zabiło tego naturalnego skrętu :D I dobrze, bo w prostych, długich, ciężkich włosach wyglądałam jak w hełmie. Masakra. Ale chciałam byc "duża" i nie dać sobie pozwolić decydować. Wyniknęły z tego i śmieszna i pouczająca sytuacja. Nigdy wiecej długich i wielki kombek loczków. Ale tamtego cięcia nie zapomne chyba do końca życia :D

    OdpowiedzUsuń
  61. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  62. Śliczną masz tą fryzurkę! Chciałabym mieć takie długie włosy :( Moje są okropne, puszą się, są sianowate... Błe.

    Ja opowiem anegdotkę o tym, jak to przed komunią zabawiłam się we fryzjerkę. Miałam wątpliwą przyjemność przejść w młodości ospę wietrzną. Na całym ciele i niestety na głowie też, miałam strupki po krostkach. No i dzień przed moją komunią ( tak....DZIEŃ!) jeden z tych strupków tak mi się zaplątał we włosy, tuż przy skórze głowy, że za nic nie mogłam go wykruszyć, czy wydłubać....no a wiadomo, podlotkiem będąc, nie pomyślałam żeby pójść do mamy albo spróbować odmoczyć ten strupek, tylko wzięłam dziecięce nożyczki i sobie go obcięłam. Niestety razem z wielkim placem włosów z bocznej części czerepu... (a warto zaznaczyć, że włosy miałam wtedy długie do pasa i gęste, czyli takie o jakich marzę teraz) Moja mama wpadła w panikę bo jutro Komunia no i co tu teraz zrobić? Niestety żadne wymyślne fryzury nie były w stanie ukryć tej wyciętej przestrzeni, także rodzicielka moja obcięła mnie na pazia. A warto zaznaczyć, że nie był to do końca udolny paź, bo mama z zawodu fryzjerką nie jest. Także na komunii zamiast wyglądać jak księżniczka wyglądałam jak kmiotek. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Po tym zasadniczym i tragicznym zabiegu moje, dotąd proste jak druty włosy, zaczęły się naturalnie kręcić a o tym zawsze marzyłam :)!

    Mnie tam się oba etui podobają ;)!

    OdpowiedzUsuń
  63. Strasznie wspominam czasy gimnazjum ;D miałam wtedy cholernego bzika na punkcie szerokich ciuchów ( kilka roizmiarów za dużych )włosy kręcone naturalnie w które ładowalam ogromne ilości pianki :i czesałam na dwa wysokie kuce i ubierałam modne w tamtych czasach czapkopodobne 'daszki' dodam jeszcze że byłam pulpetem więc całosc wyglądała TRAGICZNIE!!! :D wszystkie zdjęcia z tamtego okresu potargałam z czystym sumieniem haha

    Etui jest przesliczne zwłaszcza to kremowe :) i to jest własnie mój typ. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  64. a ja kiedyś(w podstawówce) chciałam mieć taką fryzure jak moja siostra, była tak super krótko ścięta, fajnie jej to kształtowało twarz i włosy sie jej fajnie układały... fryzjerka obcięła mnie po prostu na GRZYBKA ;/;/ przez pierwszy rok, bo włosy wolno mi rosły, wyglądałam jak chłopak ;/ fryzura mnie pogrubiała i w ogole - poraaaaażka :P

    etui fioletowe ;) mail: matleena.wizaz@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  65. A ja miałam dłuższy czas obcięte włosy bardzo krótko,a teraz zdecydowałam się i juz kilka lat zapuszczam włosy.

    OdpowiedzUsuń
  66. Pamiętam moją kompromitująca fryzurę na bierzmowanie miałam loki od czubka głowy wyglądałam jak jakieś blond afro;) masakra i to wszystko jest jeszcze nagrane ;/mi się podoba etui w kolorze fioletowym ;)

    OdpowiedzUsuń
  67. Hey Kochana Co masz na ustach? Sliczny kolorek:)
    Zazdroszcze, ze trzymaja Ci sie te slimaczki cala noc. Ja sie chyba za bardzo krece i po 10min znowu mam rozprostowane wlosy :( No ale sproboje sie przytrzymac wsuwkami, moze nie wbija mi sie do mózgu:D

    OdpowiedzUsuń
  68. moja najbardziej nietrafiona to fryzura na jennifer aniston z wczesnych lat. mialam przy tej fryzurze twarz strasznie okragla. a najbardziej podoba mi sie wersja kremowa:)

    OdpowiedzUsuń
  69. Ojej, moja przygoda z fryzurą, narodziła się z własnej głupoty. Otóż w wieku 9 lat postanowiłam SAMA sobie obciąć grzywkę, żeby mieć "fryzurę" jak jedna z "Pań", której zdjęcie zobaczyłam w gazecie. Jak można się domyśleć, mała dziewczynka nie ma o tym pojęcia, więc efekt był opłakany. Na szczęście fryzjerka co nieco odratowała i mogłam wychodzić z domu. Teraz już nie eksperymentuję xD

    Zakochałam się w fioletowym etui!

    OdpowiedzUsuń
  70. Mi się podoba kremowe.

    Jakoś 2 lata temu miałam czarne włosy średniej długości. Postanowiłam, że SAMA (haha) zrobię się na blondynkę. Kupiłam dekoloryzator i farbę w zwykłej drogerii. W domu wszystko nałożyłam i jak zmyłam dekoloryzator to się troszkę przestraszyłam ale zaraz nałożyłam farbę BLOND bo myślałam, że coś to zmieni ale hmm.. nic nie zmieniło;P Więc ja co - nie płakałam tylko ryczałam wykrzykując, że jestem najbrzydszym człowiekiem na świecie ! :) Miałam włosy tak od góry stopniowo ciemniał - platynowy blond - żółty - pomarańczowy rudy i brązowy. Więc natychmiast zadzwoniłam po chłopaka, żeby leciał do sklepu kupić mi z powrotem czarną farbę no i kupił granatowy - czarny. Tak więc tam gdzie miałam blond na czubku głowy był granatowy. No i chodziłam tak tydzień żeby moje włosy troszkę odpoczęły po całej historii ale później już kupiłam czarny - kruczy. Od tamtej pory używam farb tylko z hurtowni fryzjerskich i nie rozjaśniam sama ;)

    OdpowiedzUsuń
  71. Fioletowe etui jest piękne...

    Moja najbardziej nieudana fryzura powstała z nudów i nadpobudliwości kobiet w mojej rodzinie. Otóż mama z ciotką stwierdziły zgodnie, ze przydałaby mi się odmiana. A że była sobota wieczór, a metamorfozy potrzebowałam "na wczoraj" te dwie zaradne kobiety same złapały się za nożyczki. Zdecydowały się zrobić mi grzywkę, taką od garnka. Wyglądała ona całkiem fajnie, dopóki nie wyschły mi wlosy. Matko boska... Moje włosy układają się samoczynnie i niezidentyfikowane fale (każdy kosmyk w inną stronę)... I tak też powywijała mi się grzywka. Część włosów była podwinięta, reszta się "wywinęła". Koszmar. Nie podziałała prostownica i rozmaite płyny prostujące. Koniec końców kupiłam armię wsuwek i co rano spinałam grzywkę. Przecież tak ludziom pokazać się nie mogłam. Dobrze, że moje włosy szybko rosną...

    OdpowiedzUsuń
  72. Moje przeżycia z włosami... hm trochę ich było, ale do śmiesznych niestety nie należały :P
    Kiedy byłam mała ciągle bawiłam się z koleżankami pod sosnami, któregoś dnia wróciłam z toną żywicy na włosach. Co zrobiła moja mama? Ścielą mnie na chłopaka. Kiedy włosy odrosły ja wymyśliłam, że chce grzywkę na prosto. Mama obiecała, że pójdziemy do fryzjera. Ale Kamila nie chciała być cierpliwa. I co zrobiła? Nożyczki i cięcie. Pierwsza próba- nie udana. Poprawiam. Druga próba- znów krzywo. Trzecia, czwarta... i grzywka długości pół milimetra. Chyba nie muszę wspominać jak wyglądałam? Kolejna przygoda zdarzyła się już w gimnazjum. Chciałam na chwilkę być czarnulą, więc kupiłam szamponetkę granatowa czerń. Do dziś dnia nie rozumiem dlaczego wyszedł fiolet :( Pech chciał, że drugiego dnia miałam iść "na randkę" :P i nie poszłam z powodu komicznych włosów.
    Z włosami to ja akurat miałam mnóstwo przygód.. ah szkoda gadać. Najgorsze jest, że teraz mam ochotę na samodzielne cieniowanie. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

    Kolor który mi się podoba.. Fiolet :)

    Pozdrawiam i zabieram się do oglądania filmiku :)

    OdpowiedzUsuń
  73. kochana, a czy mogłabyś napisać albo pokazać jak w trakcie dnia "odświeżasz" te włosy gdy np. wiatr zniszczy Ci fryzurkę? chyba że trzymają się cały dzień ;)) ja tez mam włosy z tendencją do kręcenia ale prostuję je, żeby w ciągu dnia móc je szybciutko przeczesać.

    OdpowiedzUsuń
  74. Pierwsza wpadka fryzurowa to obcięcie moich loczków przez Tatusia dzięki czemu zrobiła mi sie prosta kacapa i pusie... wyglądałam jak dziecko żywione na odżywkach;/ Później ściełam włosy na krótko i wyglądałam jak chłopak kolejna wpadka ... Później było już gorzej hehehe:) irokez... skoda gadać... Ostatnio obciełam moje długie włosy ( pierwszy raz w życiu miałam włosy do połowy ppleców - sukces!!! :D ) i mam boba:) włosy się troche wzmocniły więc moge je wreszcie zapuścić:) i już nigdy ale to przenigdy nie skróce sobie włosów do długości kilku centymetrów:) podoba mi się fioletowe etui:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  75. a i w między czasie miałam jeszcze fryzure na styl hełmu essesmańskiego... prosta grzywka... :D jak patrze na zdjęcia z tamtych czasów to istny pajac ze mnie:P

    OdpowiedzUsuń
  76. Nieudanych fryzur miałam dwie;)
    Jedną zafundował mi fryzjer drugą ja sama;)
    Pierwsza;) Zaraz po Komunii;) Mama obiecała, że po Białym Tygodniu zetnę moje grube, gęste i mega długie włosy. Niestety jako, że ostatni raz w Sukience Komunijnej i Koku szłam do kościoła w sobotę to do fryzjera mogłam się wybrać dopiero w poniedziałek. No i tu mnie bolało;p Razem z moją przyjaciółką (którą jest do dzisiaj) wpadłyśmy na pomysł, że same sobie poradzimy;)Wzięłyśmy stare nożyczki Julki z piórnika, linijkę. Usiadłyśmy w u niej w łazience;) Pamiętam , że wtedy modne były fryzury a'la Bob. Krótsze z tyłu, dłuższe z przodu. Taką więc fryzurkę zamierzałyśmy otrzymać. Jak trudno sie nie domyśleć;) nożyczki zamiast ciąć to strzępiły włosy, linijka wcale nie pomogła w prostym cięciu włosów. Pamiętam ,że włosy po lewej stronie miałam dłuższe niż po prawej, a te z tyłu pociachane jak szlaczki w zerówce. Matko i córko. Moja mama przeżyła chyba zawał po tym jak wróciłam do domu;)Jeszcze tego samego dnia po 21 jechałyśmy do jej koleżanki - fryzjerki. Nie mogła wyjść z podziwu naszemu profesjonalizmowi :D Do tej pory to jedna ze smieszniejszych anegdot przy spotkaniach ze znajomymi z dzieciństwa;)
    Co do tej drugiej "porażki". Zamarzyła mi się fryzura Małgorzaty ostrowskiej z jakby "schodami" na głowie. Byłam wtedy w pierwszej gimnazjum, włosy do pasa ( tak jak w czasie Komunii). Wybrałam się do stylisty fryzur w moim mieście. Pan, który certyfikaty posiadał nawet z USA. Pokazałam mu zdjęcie. Ale on chyba nie zrozumiał tematu. Zamiast schodów miałam garnek na czubku głowy i maksymalnie skrócone włosy do końca szyi. Po wszystkim powiedział, że taka geometryczna fryzura lepiej pasuje i jest o wiele modniejsza dzisiaj. Nie dośc, że za usługę mycia, strzyżenia i modelowania zapłaciłam 130 zł to po powrocie do domu rzuciłam się na łóżko z takim płaczem :D Nigdy więcej!
    Podoba mi się ten fioletowy;)Śliczny jest!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  77. Moja najśmieszniejsza fryzura przypada na okres podstawówki. Byłam ścięta od tzw. "gara" czy "miski". Grzywkę miałam w tzw. stylu Marka Mostowiaka z M jak Miłość. Coś a'la niemiecki nastolatek z bravo w latach 90. Wszystkie zdjęcia skrzętnie pochowałam, gdyby zachciało się mojej mamie upubliczniać ten wizerunek ;) Do tej pory jest to temat, który wywołuje sporo kontrowersji w mojej rodzinie. Mam żal do rodziców, że dopuścili mnie do takiego stanu, no ale co się stało, to się nie odstanie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  78. moja nieudana fryzura oczywiście zrobiona w podstawówce! gdy byłam malutka, moja mama czesała mi tzw koński ogon, ale nie tak jak zwykle się to robi, tylko np z prawej lub lewej strony nad uchem:D będąc już starsza, pomyślałam, że jest to fajna fryzura i postanowiłam sama sobie taką zrobić. Związałam mocno włosy z prawej strony nad uchem.... i tak stałam się pośmiewiskiem dla całej klasy, wszyscy patrzyli i dziwili się co też ja mam na tej głowie! Być może to ten mój indywidualizm ze mnie przemawiał już wtedy, kto wie... ;) Po ponownym przejrzeniu się w lusterku stwierdziłam, że fakt ta fryzura nie pasuje ani do mnie, ani do mojego wieku :D mimo to, przygodę z eksperymentem wspominam bardzo ciepło:)

    co do etui, to i fioletowy i kremowy są świetne! trudno się zdecydować na jeden:P Ale wybieram kremowy:)
    Magda.

    OdpowiedzUsuń
  79. Hej Brunetko

    Przepiękne masz te włosy. Od czasu pierwszego filmiku kręcę je tak prawie codziennie. Kiedyś nie było efektu bo miałam krótsze włosy, ale teraz jak podrosły bardzo się sobie podobam :)

    Jeśli chodzi o moją historię włosową, to miałam kiedyś bardzo nieudaną fryzurę i zajęło mi dużo czasu, żeby powrócić do normalnego wyglądu. W liceum zachciało mi się zrobić fryzurę asymetryczną, z jednej strony byłam chłopakiem a z drugiej dziewczyną :D Miało to wyglądać zupełnie inaczej, ale ówczesna fryzjerka nie zrozumiała o co chodzi i mnie okaleczyła :( Na szczęście już jest dobrze, włosy są równej długości, mają z 43 cm i grzecznie rosną :)

    A etui kremowe jest przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  80. Grzybek.. chyba każda z nas nosiła to brzemię..(chyba,że tylko mnie tak upokorzono) błędy młodości

    (wolałabym fioletowy dla młodszej siorki)
    Marzena

    OdpowiedzUsuń
  81. Najgorsza fryzura jaką miałam to wysiepane, krótkie włosy. Coś w tym stylu:

    http://www.beauty-cosmetic-guide.com/image/short2.jpg

    Masakra XD A wszystko przsez fryzjerkę, której powiedziałam ze może zrobić co chce z moim włosami. Teraz mam nauczkę! Nigdy nie mówić fryzowi, że ma wolną rękę!

    Wybieram fiolecik
    Iwetto@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  82. Hej:)
    Jest jedna i jedyna taka fryzura którą uwieczniła moja mama nazywając mnie żółte złotko.... ja i moja przyjaciółka kilka latek temu kupiłyśmy sobie rozjaśniacz gdyż zapragnęłyśmy być...blondynkami! ona szatynka a ja brunetka z ciemnymi rysami... jej kolor wyszedł przepiękny a mój był pomarańczowo-złoty- z jakimiś żółtymi pasmami... wyglądałam strasznie a moja mama przez to, że "A NIE MÓWIŁAM" postanowiła nie dać mi gotówki na nową farbę.... chodziłam tak tydzień... było mi tak wstyd, że nie dość, że kolor był tak wstrętny to posiadałam jedynie chustę na głowę w kolorowe lizaki... na zielonym tle. Moje wakacje się tak zaczęły ale do dziś siedząc i myśląc nad nową fryzurą.... myślę dłuuuugo :)
    pozdrawiam:):):)

    OdpowiedzUsuń
  83. a ja w liceum postanowiłam przejść z ciemnego brązu w blond, musiałam robić to etapami żeby mi włosy nie wypadły i nosiłam marchewkowe pasemka...
    wyglądałam gorzej niż Geri Halliwell na tym zdjęciu, szczyt tandety :D

    http://www.allposters.ie/-sp/Geri-Halliwell-Singer-with-the-All-Woman-Pop-Group-Spice-Girls-posters_i4077774_.htm

    mi podoba się kremowe etui

    OdpowiedzUsuń
  84. moja najgorsza przygoda z włosami była na początku liceum kiedy postanowiłam na moich włosach w kolorze ciemnego brązu zrobić blond pasemka. Po wyjściu od fryzjera włosy wyglądały pięknie, twarz była rozjaśniona i promienna, po pierwszym myciu pasemka nabrały koloru 'kurczakowego', zakupiłam wtedy specjalny szampon do mycia blond włosów i po następnym myciu pasemka zrobiły się niebieskie :D I tak po około tygodniu musiałam na nowy pofarbować włosy padło na kolor czarny któremu jestem wierna do tej pory! :)

    duży bardziej podoba mi się fioletowe etui :)

    OdpowiedzUsuń
  85. Zawsze miałam ładne, grube, gęste włosy, ale od momentu, kiedy sobie sama uciachałam jedną z kitek, mama strzygła mnie na krótko (też dlatego, że przy każdym myciu, do dziś nie wiem dlaczego, odprawiałam straszne cyrki i beczałam na pół miasta). Do Komunii też szłam z krótkimi i może trochę mi było żal nieposiadanych loków, ale bez tragedii.
    A jeśli chodzi o prawdziwe ówczesne tragedie włosowe, kiedyś się dałam mamie przehandlować za kawałek tiulu. Strasznie mi się podobał, a że mama akurat dostała weny twórczej (nie jest fryzjerką) i miała ochotę mnie obciąć, a ja się nie zgadzałam, skusiła mnie tym tiulem :) Włosy mi się z natury nie ukłądają i trzeba im dobrego cięcia, mama cięła, cięła, coraz krócej (bo jej nie wychodziło) i w końcu doszła do takiej długości, że jak popatrzyłam w lusterko, to się tak rozbeczałam, że aż się mamie przykro zrobiło. Miałam wtedy może z 5 lat. Dziś się z tego śmiejemy.
    Inne tragedie na głowie były już moją zasługą. W końcu podstawówki zachciało mi się kilkumilimetrowego jeżyka. Poszłam z koleżanką, która też planowała krótkie cięcie, ja byłam pierwsza i jak koleżanka zobaczyła efekt, uciekła w te pędy :) Wyglądałam tragicznie, mam okrągłą twarz i kształt głowy zupełnie się do takich fryzur nienadający. Poza tym to był listopad i strasznie mi było zimno w głowę :)
    Inna historia to zmiana koloru. Zawsze marzyłam o rudym. Kupiłam farbę w sklepie fryzjerskim i przystąpiłam do dzieła. Niestety, okazało się, że stare farbowanie, które się dawno wymyło, zostawiło ślad i środek mniej więcej głowy wyszedł płomienny, a kilka centymentrów poniżej włosy były ciemnowiśniowe :) Dawało to efekt rudego placka położonego na ciemną głowę. Musiałam ratować włosy kolejną i kolejną farbą. Po tym incydencie odkryłam hennę a farb chemicznych unikam jak ognia :)
    nadzia

    oba etui są fajne, ale fiolet chyba praktyczniejszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  86. Moja najśmieszniejsza fryzura ? To ta która doprowadziła mnie do rozpaczy z własnej głupoty :) Zabawna była ale dla dzieci w przedszkolu. Miałam chyba 4 albo 5 lat, grzywkę i dwa długie warkoczyki. Pamiętam, że mi się nudziło i postanowiłam "podciąć" sobie grzywkę. Niestety grzywka znikła całkowicie. Moje nieumiejętności doprowadziły mnie razem z mamą do fryzjerki, która zmuszona była obciąć mnie na chłopaka, centralnie kilka centymetrów włosów od skóry głowy. To było przed przyjściem Sw. Mikołaja w przedszkolu, więc można sobie wyobrazić jak się czułam :) Zdjęcie przypomina mi to do dzisiaj.
    Teraz mam długie ciemne włosy i nie są super grube ale już nigdy nie doprowadzę się do takiego stanu. Chociaż .. do tej pory sama obcinam grzywkę :P

    OdpowiedzUsuń
  87. Moja najśmieszniejsza historia z fryzura : To gdy miałam jakieś 7 lat mój brat wyjeżdzał za granice(wyprowadzał się) , wiedziałam ,że będzie przyjeżdżał do domu rzadko. Więc wpadłam na świetny pomysł aby zrobić mu pamiątkie. Złapałam włosy na czubku głowy i przy samej skórze ucięłam nożyczkami , dość dużą ilość włosów w efekcie mialam na samm czubku jeża . Nie chciałam obciąć włosów wiec do póki mi nie odrosły chodziłam w chustkach. Mimo to po jakimś czasie mama obcieła mnie na grzyba :( wyglądałam tragicznie. Do dziś mam traume po tej fryzurze . Kolor bardziej kremowy mi się osobiście podoba:)
    Pozdrawiam!
    Gosia45 :)

    OdpowiedzUsuń
  88. odnosnie koloru to ten piekny kremowy :)

    OdpowiedzUsuń
  89. A żeby było śmieszniej włosy włożyłam mu do pudełka po zapałkach :)
    Gosia45

    OdpowiedzUsuń
  90. Gdzie kupiłaś te etui? Bardzo mi się podobają. :) Niestety-stety, nie mam złych wspomnień jeśli chodzi o fryzury.

    OdpowiedzUsuń
  91. Moja najśmieszniejsza fryzura: nie wiem jak to opisać nawet. W podstawówce wpadłam na genialny pomysł ścięcia sobie samemu grzywki (była wtedy faza na krótkie takie 2 cm) nie zastanawiając się zamknęłam się w łazience i zaczęłam ciąć. Nie dość, że ścięłam ją z przypadkowo złapanych włosów to jeszcze po cięciu jej doszłam do wniosku, że mi w niej nieładnie i że rodzice na pewno będą na mnie krzyczeć, więc znów bez zastanowienia ścięłam ją praktycznie do zera - taki króciótki jeżyk. W efekcie moich skrytych rewolucji fryzjerskich - zostałam ze ściętym na samym przodzie jeżykiem , w dodatku o kształcie nieregularnego trójkąta. Nie muszę chyba mówić jakim byłam pośmiewiskiem, bo rodzice jako kara za to nie posłali mnie do fryzjera tylko kazali mi z tych chodzić. I tak po ok 2 miesiącach odrósł mi trojkącić krótkich włosów zaczesany do przodu na samym przodzie i środku czoła. Do dziś przypomina mi o tym zdjęcie do karty rowerowej, bo właśnie z tym czymś mam w niej zdjęcie. Gdy minęła kara trafiłam do fryzjera która trochę mnie podratowała, ale przy moich wówczas skręconych włosach na sprężynki była ona po wywijana w każdą stronę. Po całej przygodzie miałam dość grzywek i dopiero niedawno już na studiach ścięłam grzywkę, ale tym razem nożyczkami fryzjerki i nawet nie jest tak źle ;) Pozdrawiam - fioletowe etiu jest piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  92. Ja od zawsze miałam długie proste włosy. Zawsze jednak marzyłam o naturalnych, delikatnych falach. Jako mała dziewczynka, uwielbiałam oglądać telezakupy :) reklamowana była akurat cudowna szotka, ktora z każdych włosów potrafiła wyczarować fryzurę a'la Aniołki Charliego :P Ja oczywiście postanowiłam też mieć taką fryzurę. Niestety nie posiadałam "cudownej" szczotki wieć użyłam zwykłej, którą miałam w domu. zaczęłam nawijać na nia włosy, jednak kiedy chciałam je rozwinąć okazało się że utknęła ona zaraz przy nasadzie :D zrozpaczona i zapłakana czekałam, aż ktoś wróci do domu. Kiedy mój tata mnie zobaczył zaraz pospieszył mi z pomocą i ... odciął włosy. Po jakimś czasie miałam coś w rodzaju jeża nad lewą skronią. Można sobie tylko wyobrazić ile musialam czekać aż odrośnie on do takie długości żebym mogła go jakoś podpiąć... Od tamtej pory nie oglądam telezakupów :P
    Pamiętam, że tamta nieszczęsna szczotka była kremowa i źle mi się kojarzy, dlatego może fiolet byłby lepszy :P
    POZDRAWIAM :*

    OdpowiedzUsuń
  93. Moja ZDECYDOWANIE najgorsza fryzura przytrafiła mi się pod koniec podstawówki. Jak wiadomo to okres burzy hormonalnej. Miałam wtedy długie, proste włosy za łopatki i grzywkę, która pod wpływem własnie hormonów była... kręcona. Ale nie to, że fale, że lekki skręt. Baranek na maksa! I żeby bylo śmieszniej po skręceniu grzywka sięgała mi po połowy czoła, a drobniutkie i mocne sprężynki groteskowo kontrastowały z resztą gładziutkich włosów;p A żeby było ciekawiej to jak je rozczesałam, to na czole robił mi sie ogromny, napuszony pudel, wiec musialam albo codzien myć samą grzywke, albo jej nie czesać;p A ze to bylo juz pare lat wstecz, nikt jeszcze nie slyszał o prostownicach;p Brrr na samą myśl o tej fryzurze przechodzą mnie ciarki!:P

    Etui beżowe mi sie lepiej podoba, ale jeśli wyszłoby tak, ze wygram fioletowe, to też bede się cieszyc:) Pozdrawiam, Ania- anoosqa@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  94. Moją najgorszą fryzurę wykonałam sama kiedy miałam 12 lat. Zawsze zapuszczałam włosy, ale pewnego dnia miałam już tego dość, po prostu wzięłam nożyczki i moje włosy zmieniły długość z długości przed pupę do długości przed brodę. W dodatku oczywiście ścięłam je krzywo i okropnie się układały, wyglądałam jak rozczochrany chłopak. Wstydziłam się wyjść z domu. Na szczęście to już przeszłość ;)

    OdpowiedzUsuń
  95. Mój naturalny kolor włosów to ciemny blond, będąc w 4 klasie podstawówki, zapragnęłam mieć bardzo jasne pasemka. Kupiłam z mamą rozjaśniacz, mama oczywiście myślała, że doskonale da sobie rade z farbowaniem, niestety pasemka zrobiła mi jakieś 4 cm od skóry głowy, dodatkowo jedno pasemko przy drugim, dzięki temu powstał blond hełm z ciemną nasadą. Wstydziłam się wychodzić z domu. Żeby naprawić to co zepsuła moja mama udałam się do fryzjerki, która stwierdziła, że włosy pocieniuje i będzie super, niestety moje włosy są kręcone i strasznie się po wycieniowaniu napuszyły. Efekt przerażający. Od tego czasu nie podejmuję pochopnych decyzji dotyczących moich włosów :)

    pozdrawiam serdecznie, kremowe etui jest świetne :)

    agrafa99

    OdpowiedzUsuń
  96. ja w całej mojej historii fryzur , najgorszą uważam za fryzurę a'la paź !
    nie wiem jak mogłam sie na to zgodzić , no ale to były czasy podstawówki :) więc mama wiedziała co "lepsze" dla dziecka :D
    mi bardziej podoba się fioletowe :D
    z reszta i to i to jest piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  97. w moim przypadku takiej długotrwałej katastrofy z włosami nie było:P za to jakieś dziwne uczesania się trafiały:) lubiłam "zaszaleć" będąc w podstawówce:) kiedyś na szkolną dyskotekę zrobiłam sobie na głowie taką przeplatankę z malutkich kucyków ... hmm nie wiem jak to wytłumaczyć:) przypomniało trochę pajęczynę albo siatkę i wyglądało mniej więcej tak -> http://artefakty.org/sites/default/files/imagecache/800p/obrazki/galeria_drewniana_siatka_do_wspinania_2.jpg :D

    OdpowiedzUsuń
  98. Moja najgorsza fryzura to bardzo krótkie włosy, wyprostowane i bardzo ulizane. Pewnego razu dodatkowo postanowiłam nawinąć je na papiloty, po zdjęciu ich wyglądałam jak stara ciotka, brakowało mi tylko wałka w ręce :D

    Mi bardziej podoba sie etui w kolorze fioletowym

    OdpowiedzUsuń
  99. Jak patrze teraz na moja przeszłość to ewidentnie fascynacja emo wyszła mi na głowie i to paskudne i fe gdyż za płaskie włosy mam do czegoś takiego a parę lat temu nie chciało mi się układać no i wyglądałam jak głupek.
    I chętnie przygarnę kremowe etui:)

    OdpowiedzUsuń
  100. najbardziej podoba mi się kolor beżowy. najśmieszniejsza fryzura? każde moje obcięcie jest na swój sposób śmieszny, ale najgorsze było jak chciałam rozjaśnić swoje włosy (jasny brąz) które były wcześniej farbowane i pozostałam z żółcią na głowie, gorszą od niektórych żółtych refleksów na siłę starających się być blondynkami dziewczynach. to było straszneee, nigdy więcej :D
    asia

    OdpowiedzUsuń
  101. obydwa kolorki są śliczne :)
    hmmm.. moja najgorsza fryzura.. kiedyś zrobiłam sobie prostą grzywkę, a mam kręcone włoski, nie wspominając już o okrągłej twarzy ;P wyglądałam okropnie !

    OdpowiedzUsuń
  102. Moja najgorsza fryzura.. Hmm.. To chyba była grzywka, którą sama sobie postanowiłam podciąć tuż przed Komunią :)) Hahaha do teraz nie mogę patrzeć na swoje zdjęcia pomimo tego, że mama wychodziła z siebie próbując sprawić żebym znowu wyglądała jak człowiek :)) Od tamtego momentu nigdy nie oddałam się w ręce mamy a tym bardziej swoje :))
    Oba kolory są bardzo ładne, ale wybieram wersję fioletową :)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  103. Bardzo rzadko zmieniam fryzurę, jednakże jedna spośród nich wszystkich była nie tyle co nieudana, a zwyczajnie niepasującą do mojego owalnego kształtu głowy. Mowa tu o długich, równych włosach z przedziałkiem na środku. Większych tragedii fryzurowych nie doświadczyłam. ;)

    Kremowe etui skradło moje serce ;)

    OdpowiedzUsuń
  104. NAJMNIEJ TRAFIONA FRYZURA?
    Mam 14 lat...
    Godzina 8 rano, 20 minut przed wyjściem na pociąg, na umówiona wizytę u lekarza...
    Czesze włosy szczotką, bo tak jak Twoje są lekko falowane, w zależności od ścięcia kręca sie mniej lub bardziej... szczotka klinuje mi sie na jakimś kołtunie i ani rusz! a tu trzeba wychodzić! no przecież nie wyjde z domu, do ludzi ze szczotką w grzywce a tu czas... mama nie zastanawiając się bierze nożyczki i ucina mi grzywke przy samej skórze :)... stercząca jak sierść najeżonego kota centymetrowa grzywka odrastała mi przez kolejne pół roku :)... ma wdzieczność w stosunku do mamy...bezcenna :)
    Fioletowy najładniejszy :)
    Martyna1988

    OdpowiedzUsuń
  105. Sabina (Magika119)7 września 2011 18:46

    Etui są cudowne :) Oba kolory śliczne :)
    Niestety jeśli chodzi o pytanie, to nie pochwalę się za bardzo, bo odkąd pamiętam, nie zmieniam za bardzo fryzury, jedynie podcinam...
    Tyle, że od pewnego czasu podcinam sama, bo fryzjerzy są straszni (dokładniej same praktykantki, a nie fryzjerki:/)
    Moje włosy są strasznie sianowate, niezależnie od tego, co z nimi zrobię, niby kręcone, ale żadnymi sposobami nie da się zrobić z nich takich cudownych błyszczących loków jak Twoje... W dodatku ostatni raz jak byłam u fryzjerki to tak mi podcięła końcówki, że wyglądałam dosłownie jak czarownica! Do domu mam jedynie jedną ulicę do przejścia, ale i to było za daleko... Pierwsze co zrobiłam, to myłam głowę i obcinałam się sama :/ :P
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  106. Dawno dawno temu kiedy byłam w 4 może 5 klasie podstawówki koleżanka mojej mamy (żadna fryzjerka) miała mi skrócić włosy...a obcięła mnie na chłopaka;//// a następnego dnia miałam w szkole robione zdjęcia grupowe. Nawet nie wiem czy to było śmieszne raczej tragiczne, nigdy nikt nie zrobił mi takiej krzywdy na włosach:)

    OdpowiedzUsuń
  107. Moja najgorsza fryzura nie jest związana z cięciem ale kolorem. Granatowa czerń. Moje włosy wyszły niebieskie :( stopniowo jak kolor się zmywał przechodził w zielone, żółte.Było to przynajmniej jakieś urozmaicenie moich strojów bo chodze przeważnie w czerni. Pozdrawiam serdecznie.
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  108. Najgorsza fryzura... Kiedy przy lokach do brody (w trakcie zapuszczania) postanowiłam obciąć sobie grzywkę i zarzekałam się, że będę ją prostować. Niestety, prostować mi się codziennie nie chciało (a moje włosy dłużej niż dzień proste się nie utrzymają). W efekcie chodziłam przez około rok z opancerzoną wsuwkami głową - każdy włos w inną stronę. Do tej pory borykam się z efektami, a przede mną jeszcze kilka lat zapuszczania, aby grzywka zrównała się z resztą :)

    + Oba etui śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  109. Ja miałam okropną fryzurę dzięki mojej mamie. Jako, że mam kręcone włosy i przy obcięciu ich do długości ucha wyglądałam jak jakaś małpka...
    Zdjęcia z tamtych czasów najchętniej bym spaliła.

    OdpowiedzUsuń
  110. Uwielbiałam telenowelę "Kaczorra to ja" i byłam zafascynowana fryzurą Natalia Oreiro - głównej bohaterki. Postanowiłam więc zafundować sobie coś podobnego. Najgorzej było z moją grzywką - była obcięta po skosie. Po lewej stronie była krótka na centymetr!!Jak wyszłam od fryzjera to nie wiedziałam jaką drogą mam uciekać do autobusu żeby nikt mnie nie zobaczył. Przez miesiąc naciągałam ją z nadzieją, że to jakoś pomoże.:)))))))Pola

    OdpowiedzUsuń
  111. a moja najgorsza fryzura była wykonana.. własnie przeze mnie. Jak byłam w pierwszej klasie podstawówki chciałam mieć grzywkę:) moja mama zapisała mnie do fryzjera ale..nie chciało mi się czekać (aż 5 dni;) ), wiec postanowiłam ściąć ją sama:D usiadłam po cichaczu przed lustrem,z nożyczkami i zaczęłam ścinać..i ścinałam, ścinałam...bo cały czas było jakoś krzywo:P az w końcu zostało kilka włosków przy samej głowie, nigdy nie zapomnę krzyku mojej mamy:P no i swojej rozpaczy,bo wyglądałam okropnie!!

    pozdrawiam:) Polinek007

    OdpowiedzUsuń
  112. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  113. jak byłam w liceum i miałam długie włosy i jak miałam związane włosy w warkocz, koledzy z klasy zaczęli wołać na mnie Renata, od Renaty Beger słynnej posłanki z samoobrony. Niedługo później obcięłam włosy i niemalże przez 2 lata byłam szczęśliwa. Teraz zapuszczam bo mam dość prostowania i stęskniłam się za moimi długimi falami.
    To fioletowe jest śliczne, i byłoby idealne na mojego smartfona. Bardzo boję się go uszkodzić.W końcu mam wszystko pod ręką nawet YouTube ;)

    OdpowiedzUsuń
  114. Moja najsmieszniejsza/najgorsza fryzura hmmmm.... jak mialam okolo 13 lat kolezanka mnie namowila na fryzure rodem z dworu ksiazecego. Bardzo krotki paz.Jak zobaczylam efekt prawie godzinnej pracy fryzjerki w postaci krotkiej, chlopiecej fryzurki myslalam ze umre... Tak zalowalam ze dalam sie namowic na sciecie moich dlugich wlosow ( mialam je juz odchodowane do lini stanika) ale coz bylam mloda, naiwna;) Bardziej podoba mi sie filoetowe etui:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  115. najbardziej nietrafioną fryzurą jaką sobie sprawiłam to było ogolenie głowy prawie na łyso!
    któregoś lata miałam już tak dość moich puszących się włosów więc postanowiłam zrobić z nimi porządek. było lato więc zimno nie przeszkadzało, a kapiele i pilęgnacja takich włosów, jak możesz sonbie wyobrazić, była banalnie prosta.
    dodatkowo jakby tego było mało, gdy włosy odrosły pofarbowałam je na blond - tak mi się tylko wydawało, bo w rzeczywistości wyszły żółte! jako, ze jestem naturalną brunetką.
    ale do czego zmierzam. tą fryzurę zafundowałam sobie na przełomie ósmej klasy szkoły podstawowej, a pierwsza klasą liceum. w szkole wcale nie zostałam uznana za indywidualistkę lubiącą wyzwania lecz za członkinie grupy nazistowskiej:( i taka łata przykleiła się do mnie na cale 4 lata liceum. muszę powiedzieć, ze łatwo nie było, ale dałam rade:)
    ps. moje włosy są lekko falowane więc myślę, że pokazana przez Ciebie fryzura z pewnością przyjmie się u mnie
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  116. Nie miałam jakiś spektakularnie strasznych fryzur. Zawsze nosiłam włosy długości za ucho i wyglądałam szczerze mówiąc jak przychlast. Wtedy przynajmniej miałam proste włosy. Po serii rozjaśniania i mocno jasnego blondu, w którym jako brunetka z brązowymi oczami i ciemnymi brwiami wyglądałam śmiesznie, moje włosy zaczęły się kręcić co przysparza mi tylko kłopotów. Największą wpadką było gdy zapragnęłam znów być brunetką. Nałożyłam farbę i jak zmyłam w całym domu było słychać mój krzyk. Moje włosy były czerwone jak M. Wiśniewskiego. To było po prostu straszne. Fryzjerka dała radę zrobić mi z tego tylko bardzo ciemny brąz. Tak sobie chodziłam rok, a teraz mam tęczę blond, bo po tylu przejściach i kolorach ciężko uzyskać to co się chce. Ze swoją historyjką zgłaszam się do rozdania. Mi się bardziej podoba wersja kremowa.

    OdpowiedzUsuń
  117. Hahaha, ależ przypomniałaś mi pewną historię tym pytaniem :) Jako 6-latka bawiłam się z moim kolegą we fryzjera, on oczywiście był fryzjerem, ja - klientką. Zabawa miała być "na niby" jednak on wziął prawdziwe nożyczki i ciachnął moje włosy z jednej strony na wysokość ucha, natomiast z drugiej totalnie na chłopaka... Oczywiście nie obyło się od wizyty od fryzjera, ahh tylko, że nie było czego ratować. Musiałam się przemęczyć w fryzurze na chłopaka, z grzywką ściętą na prosto, dodam tylko, że miałam bardzo pucołowatą buźkę i nosiłam wielkie okrągłe okulary, wyobraźcie to sobie... masakra :D :D :D



    Wersja kremowa prześliczna :) :)

    OdpowiedzUsuń
  118. Ja miałam podobnie jak Ty. Po komunii zachciało mi się ściąć włosy. oddałam się w ręce fryzjera i wyszłam z włosami na długość ucha, z tyłu z jakimś dłuższym kosmykiem od spodu. Masakra totalna :D Dziś na szczęście mam wspaniała fryzjerkę, która dobrze wie jak ujarzmić moje włosy :)

    A etui- fioletowe!

    OdpowiedzUsuń
  119. Hej Kochana!:) Ja nie po etui bo moja komórka preferuje swobodny tryb życia w mojej torebce:D
    Co do włosów to były dwie takie historię;)W dużym skrócie:D
    Akcja pierwszej rozegrała się za czasów gimnazjum. Była to pierwsza klasa z tego co pamiętam. Moje długie włosy były moim oczkiem w głowie. Kręcone loczki za łopatki:) A w domu wieczne wojny,że mam iść do fryzjera bo włosy mi lecą do oczu,że to nie estetyczne i etc etc;) No więc poszłam z myślą podetnę końcówki i dadzą mi święty spokój;) Wybrałam pierwszą lepszą fryzjerkę na naszej wiosce:D Nie zdając sobie sprawy,że zło jest blisko:D:D Babka była taka wygadana,papla na maksa. Gadała o wszytskim i o niczym, a napewno nie o włosach....;/ Podjarana faktem,że jej syn i ja jesteśmy rówieśnikami opowiadała jak to było jak mały Wojtuś bawił się w samych majteczkach w piaskownicy...I taka zafascynowana opowieścią uciachała mi połowę włosów...:/ Trzeba było jeszcze dorównywać i końcowa fryzurka "na grzybka"...:/ już syzkowałam sznur;D Bo ze wstydu bałam się wyjść gdziekolwiek:D Symulowałam chorobę:D Nawet tak dobrze udawanie mi wyszło,że lekarz się nabrał,ze faktycznie coś mi jest i łykałam jakieś lekarstwa na receptę:D Przez tydzień chodziłam w kapturze a jak trzeba było siedzieć w szkole to nosiłam chustkę na głowie twierdząc,że to mój nowy styl....masakra...mam te zdjęcia to normalnie ze łzami w oczach wspominam.
    Druga historia;)
    Tym razem akcja toczy się w liceum;) Druga klasa:) Ja groźna metalówo-gotka;) Do skzoły glany,rozciągane bluzy,czerń panowała w moim życiu,koronki i wogóle mhrocze wszystko;D Makijaż nieudolna czerń na oczach i lekko bordowe usta:D Stwierdziłam,że moje włosy nie pasują do mojego jakże mhrocznego stylu:D Były jasne blond i gryzły się totalnie;D Chwila namysłu i postanowiłam pójść na żywioł i po lekcjach udałam się do fryzjerki aby przeniosła moją wizję na włosy;) Wizja była banalna:) Kruczoczarna czerń z czerwonymi refleksami;) Miałam wtedy fioła na połączeniu czerni z czerwienią;) Fryzjera wydawała się słuchać to co mówię i długo majstrowała z kolorami aż w końcu przyszła ta wielka chwila i taraaaaaa:D Ujrzałam plastik w lustrze:D Włosy miałam ciemno brązowe z jakimiś refleksami złotymi a cały spód włosów był oczojebno różowy....;/ róż normalnie wściekła jak nie wiem ja tak an to patrzę a fryzjerka ,że chyba coś nie wyszło ale żebym się nie martwiła bo kolory nie będą aż tak bardzo intensywne po kilku dniach...;/ Teraz sobie wyobraź;D Mhroczna metalówa z różem na włosach i złotymi refleksami no dosłownie komedia;D A w domu jeszcze gorsze jazdy były z tego powodu. Mój Grześ to normalnie pękał ze śmiechu;D Teraz specjalnie na nasze rocznice ślubu wynajduje zdjęcia z tego fatalnego okresu i wręcza i przywołuje wspomnienia jak to było:D Także naprawiając ten błąd po tygodniu poszłam do kolejnej fryzjerki i całe włosy na czarno poprosiłam i tak już zostało:D Teraz studia i zastanawiam się czy aby na pewno nic mi nie przyjdzie do głowy i nie zrobię sobie np niebieskich dredów a może węże zamiast włosów?? Oryginalnie by było:D
    Nic szczególnego ale to były moje dwa największe dramaty:D
    Całuję Cię serdecznie Brunetko;)i ściskam:*
    Yennefer184;)

    OdpowiedzUsuń
  120. Ojj ja miałam dużo takich przygód :) zawsze chciałam troche poeksperymentować, a kończyło się to tragedią. Pierwsza moja przygoda zaczęła się w podstawówce, gdy zaczęły być modne doczepiane sztuczne, kolorowe pasemka :P ale, że ja z natury mam proste włosy, pasemka nie utrzymywały się na mojej głowie dość długo, więc stwierdziłam, ze pomaluje sobie włosy takimi pisakami fluorescencyjnymi, każdy kawałek na mojej głowie był w innym kolorze, a włosy wyglądały jak tłuste, w szkole plamiłam każdego kto do mnie się zbliżył :P a sama wyglądałam jak klaun. Kolejna sytuacja zdażyła mi się juz w gimnazjum, kiedy pod prysznicem włosy zaplątały mi sie w uszczelke od rączki, swoją drogą nie wiem jak to możliwe :P nikogo nie było w domu, siedziałam tak półtora godziny aż mama wróciła z pracy i odcięła mi włosy :( pozniej poszlam do fryzjerki ktora stwierdziła ze idealnym rozwiazaniem bedzie skrocenie włosów i prosta gęsta grzywka, którą zrobi od czubka włosów aż do przodu, żeby nie było widać tych poturbowanych krótszych :) wyglądałam jak strażak z wrodzonym hełmem, włosy krótsze unosiły się, a niesforna grzywka tworzyla z resztą włosów jedną wielką kulę, jak stałam przy tablicy to koledzy w ostatniej ławce widzieli tylko moją głowe :P mogłabym tak jeszcze pisac i pisac, bo byłam niesfornym dzieckiem, ale chyba nie starczyłoby mi miejsca w komentarzu :))
    Pozdrawiam Cie Brunetko :**
    a jeżeli chodzi o etui, to przypadło mi do gustu kremowe :)

    anulkaa02

    OdpowiedzUsuń
  121. Pewnego dnia kiedy chodziłam do szkoły podstawowej, tato zabrał mnie do fryzjera. A miałam długie włosy, prawie do pasa. Jednakże dbanie o nie zajmowało mojej mamie za dużo czasu, więc aby zaoszczedzić jej cenny czas padł pomysł fryzjera. Siedząc juz na fotelu pamietam tylko tyle, ze chciałam obciąć je do ramion. Tato tez nie powiedzial za wiele, bo jak to facet mało się na tym znał. Po chwili zaczęło się obcinanie po kawałeczku. Po kilka cenymetrów. Mniej wiecej kiedy włosy dosięgały brody kobieta zapytała czy wycieniować. A ja ze owszem bo słowo wydało mi się bardzo profesjonalne. Dalej już była istna masakra. CHyba kobiecina nie wiedziała jak to się robi albo sama nie wiem.. W kazdym razie doszło do tego ze w efekcie finalnym wygladałam jak nadwornu paź. Miałam grzywe która szła z samego czubka głowy do przodu. Jak spojrzalam w lustro i zobaczyłam ten czajnik to wybiegłam z krzykiem. Niestety a moze i ku przestrodze do dzis u rodzicow w albumie jest zdjęcie z tamtego okresu. To był czas bozego narodzenia wiec zalapalam sie z nowa fryzura na rodzinne zdjecie, ktore maja wszyscy czlonkowie mojej rodziny. Zeby bylo zabawniej wyszłam na nim jak mały chłopiec. Pamietam ze jak bylam z mamą w sklepie po jakies spozywcze zakupy i mama poszła to oglądać a ja stałam w kolejce to jakas pani podeszła do mnie i spytała " Czy ty jestes ostatni w kolejce?". Nie zapomne tego zdarzenia do konca zycia:) Pozdrawiam

    madziakowo z youtuba:)

    OdpowiedzUsuń
  122. Moja najśmieszniejsza fryzura to była gdy chodziłam do przedszkola, miałam takie króciutkie włosy lekko za uszka i mama mi robiła przedziałek i z 2 stron przypinała spinkami. Wyglądałam masakrycznie

    z youtuba naatalkap :)

    mi się 2 kolory podobają

    OdpowiedzUsuń
  123. Będąc studentką, wyjechałam do większego miasta w pogoni za nauką. Z racji iż nastała moda na grzywki, ja również zapragnęłam takową mieć, postanowiłam więc wybrać się do fryzjera gdzie przeżyłam szok gdyż za ścięcie grzywki musiałabym zapłacić, bagatela 35 zł. Na pięcie się odwróciłam i tyle mnie tam widzieli. Postanowiłam działać sama. Pamiętałam, że fryzjerka przed ścięciem włosów zawsze je moczy tak i ja odebrawszy upragnone pasmo, które mialo być grzywką namoczyłam je porządnie i zabrałam się za ścinanie ku upragnionej długości ( powiedzmy, do brwi). Moje zdziwienie, gdy po wysuszeniu włosów grzywka okazała się ledwo zakrywać pół czoła. Przez dłuższy czas musiałam chodzić z takimi kikutkami na czole, bo nawet spineczki ich nie lapały ;p

    OdpowiedzUsuń
  124. Jako mala dziewczynka nosilam wloski a'la grzybek,wloski do brody. Moja okragla twarz wygladala w niej... zjawiskowo ;) Na szczescie mialam jakies 4-5 lat i nie bylo tak strasznie,wrecz slodko ;)

    Wole kremowe.
    Z youtube avrilka120

    OdpowiedzUsuń
  125. Mój niewypał to były niebieskie włosy w gimnazjum do tej pory mnie ciarki przechodzą :D Pamiętam że była wtedy ogromna zajawka na to i niestety poniosło mnie... Trudno było mi zakryć ten kolor ale poszłam do fryzjera i uratował mnie :D NIGDY WIĘCEJ TAKIEGO KOLORU :D
    Wolałabym kremowe
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  126. Moja najgorsza fryzura?
    Przedszkole. Miałam 6 lat. Rozmawiałam z obecną żoną mojego starszego brata, która miała piękne, blond włosy z przedziałkiem po środku, bez grzywki. Sama miałam wtedy grzywkę do brwi i włoski długości prawie do łopatek. Bardzo podobało mi się rozwiązanie z odkrytym czołem, tak więc postanowiłam sobie takie zrobić. Zamiast czekać aż grzywka mi urośnie, rozsądniejszym wydawało mi się obcięcie jej przy samej skórze. Przeszłam do czynów. Ciach, ciach i po sprawie.
    Wyglądałam absolutnie komicznie!
    Następnego dnia mama zaprowadziła mnie do fryzjera, który przez pół godziny zastanawiał się co ze mną zrobić ;D
    Skończyło się na obcięciu a'la grzybek do połowy ucha.
    Nigdy więcej nie miałam krótkich włosów.
    Co do etui - oba kolorki mi się podobają, chociaż chyba wolałabym kremowe. hmmm... a może fioletowe? no nie wiem ;)
    Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  127. Ja zacznę nietypowo, a więc tak. że odkąd pamiętam moja babcia uwielbiała mnie ubierać, czesać, dbać o mój wygląd zewnętrzny;-) oczywiście mama nie stawiała ku temu oporu, gdyż byłam niesforną dzidzią i wszystko mi przychodziło z wielkim trudem, nawet wizyta u fryzjera! Nie dla mnie były szpilki mamy, ani kosmetyki do zabawy. Wręcz przeciwnie byłam jak chłopczyk :P i było mnie wszędzie pełno, gdzie spędzali czas moi koledzy..
    Więc pewnego dnia mama, która chciała mieć problem z głowy podrzuciła mnie do babci, aby ta udała się ze mną do fryzjera. Miałam wtedy 5latek. Babcia więc z mega zadowoloną miną pomaszerowała tak jak obiecała i nakazała Pani fryzjerce obciąć moje śliczne włoski na krótko. /Zaznaczając że już miałam ładną kiteczkę, dłuższą jak na dziewczynkę przystało/ Nie zapomnę tego jak dziś kiedy weszłam do domu, a mojej mamie natychmiastowo mina zrzędła .. zamiast podziękować zaczęła robić wyrzuty babci: mamo Ola wygląda teraz jak istny urwis! czysty chłopak! Co Ty żeś najlepszego z nią zrobiła, miałaś powiedzieć, aby Pani fryzjerka podcięła jej końcówki ;-) . jak się okazało babcia poprosiła, aby Pani fryzjerka obcięła mnie na grzybka, aby nie było kłopoty.. czyli z moich dłuższych włosów, zostały włoski do uszu niczym u małego chłopczyka hah ;o do dziś się śmieje z tej historii.. wyglądałam niczym mały, słodki Kopernik! morał jest z tego taki, że moja mama już do dziś najchętniej chodziłaby ze mną na wizyty do fryzjera!

    widzę, że nie tylko moja babcia poszalała z grzybkiem czytając historie dziewczyn ;-)



    etui kremowe mi się podoba bardzo!:)

    OdpowiedzUsuń
  128. najbardziej nieudana fryzura? Gdy miałam 10 lat znalazłam stare wałki babci i nawinęłam je na mokre włosy, spryskałam lakierem i poszłam spać. Rano wszystko ładnie zdjęłam i rozczesałam szczotką, wyglądałam jak Afroamerykanin, wszyscy, pamiętam, że nie chciałam isć w tedy do kościoła... (kremowe etui)

    OdpowiedzUsuń
  129. Kremowy kolor jest śliczny!
    Ja przez 2/3 życia miałam nieudaną fryzurę. Kompletnie oklapniętą, która nie wyglądała dobrze. W dodatku długość do ramion i grzywka na bok wycieniowana... masakra. Czasem zakładałam do niej taką sztywną grubą opaske. To wyglądało tragicznie, ale za to najlepsze jest to, że nawet teraz kiedy moja fryzura jako tako wygląda podczas wielkich wyjść zawsze coś musi być nie tak. W domu próbuje fryzure kilka razy, a przed waznym wyjściem zawsze coś nie wyjdzie, nawet jeżeli mam bardzo dużo czasu i się nie spieszę. Później oglądam zdjęcia i stwierdzam, że wyglądałam okropnie. Włosy, albo się popsuły kompletnie, albo oklapneły, albo porobiły się z nich takie 'kluseczki'. To jest naprawde straszne... Głowa pełna makaronu.

    OdpowiedzUsuń
  130. Najśmieszniejsza fryzura pojawiła na mojej głowie w podstawówce. Zawsze obcinał mnie tata i zawsze w ten sam sposób. W końcu poprosiłam go aby coś wymyślił i obciął mnie inaczej niż zazwyczaj.. i... to był błąd :D Tata oczywiście z fryzjerstwem nie ma nic wspólnego i w efekcie miałam fryzurę - jak ja to mówię - na pazia :D Wyglądałam jak Fantaghiro (wrzuć w google - wyskoczy ). Moja była troszkę dłuższa, heh...

    A kolor etui fioletowy :)

    OdpowiedzUsuń
  131. Moja najgorsza fryzura to ta z czasów dzieciństwa. Wtedy jeszcze fryzjerka przyjeżdżała do mamy i najczęściej wtedy właśnie padałam ofiarą jej wizji.
    Otóż najczęściej obcinała mnie na grzyba,w sensie kapelusz grzyba lub jak kto woli miałam na głowie hełm. Dosłownie.
    Po każdej wizycie płakałam, że już nigdy nie dam się tej Pani i najczęściej jak przyjeżdżała to ja wychodziłam. :D Wyglądałam jak dziewynochłopiec.

    a kolor jaki mi się podoba to fioletowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  132. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  133. Zdecydowanie moją najgorszą fryzurę nosiłam w podstawówce. Podczytywałam wtedy różne czasopisma i stamtąd zaczerpnęłam pomysł na mocno wycieniowanego boba, krótkiego i podkreślającego moje pucołowate policzki i odstające uszy. Grzywkę ścinała mi mama na prosto co sprawiało, że moja głowa stała się jeszcze bardziej okrągła :P Pocieszam się jedynie myślą, że we wczesnych latach podstawówki prawie każda dziewczyna nosiła pieczarkę na głowie :P
    A kolor, który najbardziej mi się podoba to kremowy :)

    OdpowiedzUsuń
  134. Moją najśmieszniejszą fryzurę wymyślił mój tata;)Mama powiedziała żeby tato poszedł ze mną do fryzjera.Nie dość że był to fryzjer który obcinał tylko i wyłącznie męskie fryzurki to byłam chyba jako jedyna oczekująca w tym salonie gdzie czułam się jak taka osaczona:P Hmm a jaką fryzurke dostałam w zamian?No cóż prostą grzywkę która tylko podkreślała to jakie miałam wtedy pucki i włoski ścięte dosłownie jak od garnka.Czyli troszeczke dłuższe niż za uszy.Nie mówie w jaki mama wpadła szał gdy to zobaczyła hahah.No coś ty jej zrobił??:DNa szczęscie to było dawno temu i nikt tego nie pamięta.A kolor który bardziej mi sie podoba to biały:)

    OdpowiedzUsuń
  135. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  136. Raz chciałam mieć włosy w kolorze orzechów laskowych. Naturalnie mam włosy ciemne i postanowiłam je troche rozjaśnić przy pomocy farby. Efekt był ciekawy...,a mianowicie na głowie miałam jak to określili moi domownicy kolor "sraczki" :)

    Podoba mi się fioletowe etui :)

    OdpowiedzUsuń
  137. haha, najśmieszniejsza fryzura? to chyba ta z gimnazujum. mimo wielu opinii, że w rozpuszczonej grzywce jest mi najlepiej, ja uporczywie nosiłam ją spiętą. to była era kiedy nikt nie mógł dotykać mojej grzywki, a tym bardziej wsuwek, którymi była spięta. wspominam to bardziej z zażenowaniem, bo pamiętam, jak koleżanki chciały mi wtłuc do głowy, żebym wreszcie nosiła tą grzywkę niespiętą :D.

    a fioletowe etui jest piękne - w końcu mój ulubiony kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  138. Ja odkąd pamiętam zawsze lubiłam eksperymentować z włosami, miałam i krótkie,i długie, i rude, brązowe, mysie, a nawet RÓŻOWE! Jednak historia o której chcę dziś opowiedzieć jest nie na temat koloru włosów, a ich długości. Do komunii jak każda dziewczynka miałam zapuszczane włosy, urosły piękne do pasa, do tego miały śliczny słomkowy kolor, ale że tak jak mówię lubię eksperymentować zapragnęłam jakiejś zmiany. Męczyłam mamę żeby mi je obcięła, ale była nie ugięta, w końcu postanowiłam wybrać się do taty, żeby ten namówił mamę na obcięcie włosów, męczyłam, męczyłam aż zirytowany tata powiedział siostrze żeby przyniosła nożyczki, siostra oczywiście posłuszna pobiegła do kuchni po największe nożyce w domu. Co się dalej działo ? Tata złapał moją piękną, długą kitkę i obciął przy samej gumce! Ja zaskoczona i zestresowana całą tą sytuacją zaczęłam wyć wniebogłosy,bo co prawda włosy były krótkie, ale strasznie nierówne.
    Na drugi dzień trzeba jednak było iść do szkoły, a ja nadal miałam krzywo obciętą kitkę, kochana babcia której było żal "biednego dziecka" postanowiła te włosy wyrównać, a że zdolności manualne ma małe, włosy po jednej stronie były dużo krótsze niż po drugiej! Co było robić, zawiązałam kitkę i poszłam do szkoły. Po powrocie, gdy mama zobaczyła co mam na głowie, postanowiła zabrać mnie do fryzjera, bo przecież "z tym nic nie da się już zrobić" .
    Ku mojemu nieszczęściu fryzjerka była młoda, postanowiła zaszaleć i obcięła mnie na paskudnego grzyba! Coś w stylu Gracjan Roztocki, czy pomysłowy Dobromir! :( Jak twierdziła nic innego już nie dało się z tego zrobić....
    Na szczęście mama po jakimś czasie się nade mną zlitowała, a że regularnie obcinała brata, obcięła mnie "na chłopaka" ;)

    Mogłabym opowiadać dalej o mojej przygodzie z rudą płukanką, albo różową fryzurą ala Pink, ale chyba na dziś już wystarczy :)
    Buziaki :*

    P.S W razie ew wygranej wybieram kolor kremowy :)

    OdpowiedzUsuń
  139. ja gdy byłam jeszcze małą dziewczynką byłam obcięta na tak zwanego grzybka. Mama obcięła mnie tak ponieważ nie chciałam się czesać. pozostałość tej fryzury pozostała mi przed długie lata aż do teraz kiedy wyswobodziłam się z mojej grzywki ;)

    OdpowiedzUsuń
  140. Układam czasami włosy w podobny sposób. :) Jednak mam taki problem, że mi się one puszą.
    Kiedyś, jak jeszcze byłam w podstawówce, postanowiłyśmy z przyjaciółką, że nakręcimy moje włosy na wałki. Na początku zabawa była świetna, jednak jedno pasemko się splątało, nie umiałyśmy zdjąć wałka. Nie chciałyśmy, żeby moja mama zauważyła, że jest coś nie tak, więc obcięłyśmy ten dość gruby kosmyk na wysokości ucha, resztę włosów miałam do pasa. Mama zauważyła :P musiałam mieć wtedy cieniowane włosy.
    Bardziej podoba mi się fioletowy pokrowiec, to mój ulubiony kolor. :)

    OdpowiedzUsuń
  141. Moja najśmieszniejsza fryzura? Hmm.. Będąc małą dziewczynką (no w sumie nie aż taką małą, bo uczęszczałam już do szkoły podstawowej) i widząc jak moja mama często ścina włosy zapragnęłam sama poeksperymentować z moim wyglądem jak chyba każda mała dama. Dopadłam pewnego dnia nożyczki i.. obcięłam sobie grzywkę. Tak krótko, że prawie wcale jej nie miałam. Włosy miały długość pewnie z jednego centymetra i niestety musiałam tak chodzić do szkoły aż grzywka mi odrosła. Od tego czasu już nigdy więcej nie tknęłam nożyczek.

    OdpowiedzUsuń
  142. Moja najgorsza fryzura? Nie muszę się długo zastanawiać! Miałam jakieś 13 lat. Zasnęłam po szkole z gumą w buzi. Guma się najwyraźniej rozpuściła i wyciekła z buzi żeby powklejać się we włosy. Kiedy się obudziłam i zobaczyłam, co jest grane, niewiele myśląc powycinałam gumę z włosów. Efekt był opłakany, a na domiar złego mam kręcone włosy i wyglądałam jak pudel wprost spod kosiarki :D

    Podoba mi się jasne etui.

    OdpowiedzUsuń
  143. Ja także miałam boba w podstawówce, ale porównując do fryzury z początków LO była znośna.
    Zamarzyły mi się pasemka (koleżanka miała) coś w stylu balejażu, poszłam z nią wybrać farbę, ale co najgorsze nie popatrzyłyśmy jak będą wyglądać na moim odcieniu włosów (ona miała jaśniejsze) no i niestety.. wyszły takie ni to rude.. byłam przerażona.. no ale cóż, wybrałam się do fryzjerki żeby się obciąć, ścieła mi tak grzywkę, że to już była totalna porażka, wyglądałam jak prosiaczek.. kiedy oglądam zdjęcie z ogniska integracyjnego dostaję drgawek na swój widok :/

    OdpowiedzUsuń
  144. PS: podoba mi się fioletowy kolor etui ;)

    OdpowiedzUsuń
  145. naturalnie mam włosy proste jak druty. kiedy w końcu udało mi się z nich zrobić prawie sprężynki wyszło na to, ze wyglądam powiedzmy.. jak pani spod latarni ;) nie da się ukryć, ze makijaż chyba też ciut za mocny zrobiłam, ale fryzura stanowiła 3/4 looku..

    kremowe etui ładniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  146. Moja historia:)
    moja mama ma koleżankę-fryzjerkę i już tydzień przed moją komunią były wielkie rozmyślenia jaką tu fryzurę wybrać, co mnie akurat najmniej obchodziło bo wolałam skakać po drzewach:)
    za małolata bylam strasznym łakomczuchem i zawsze szamałam coś słodkiego, tego pewnego razu byl to jakiś cukierek, a ze miałam długie włosy to zawsze te z przodu pakowały mi się do buzi no i mi się skleiły... a jako niedomyślne dziecko, zamiast umyć te sklejone, żeby mama sie nie zorientowala to prościej mi bylo je obciąć;] i to prawie przy samej skorze... mama w pisk, no to ja do lazienki zeby reszta wlosow sie nie odróżniala... no i tak oto przed sama komunia mialam fryzurkę - bardzo krótkiego Boba:D

    OdpowiedzUsuń
  147. Jeśli mam proste włosy, to znaczy, że ta fryzura nie wyjdzie na takich włosach ? Co miałabym wtedy zrobić, aby uzyskać podobny efekt do Twojego i aby utrzymała się ta fryzurka cały dzień ? Kiedyś użyłam czegoś takiego : http://www.google.pl/imgres?q=czym+krecic+wlosy+proste+%3F+waleczki&um=1&hl=pl&sa=N&biw=1366&bih=667&tbm=isch&tbnid=Z1q2ryId8ukAAM:&imgrefurl=http://lula.pl/lula/1,95647,8874967,Pomysl_na_fryzure_karnawalowa.html&docid=t4ZmYHNp1mB17M&imgurl=http://bi.gazeta.pl/im/0/8875/z8875260O.jpg&w=413&h=349&ei=8iKjTrqIDI7Oswau-LjfDw&zoom=1&iact=hc&vpx=528&vpy=216&dur=2476&hovh=206&hovw=244&tx=211&ty=132&sig=112269758100406053780&page=2&tbnh=142&tbnw=168&start=16&ndsp=21&ved=1t:429,r:9,s:16

    I moje włosy wyglądały straszne. :( Miałam dosłownie kilka pojedynczych loczków, a nie o taki efekt mi chodziło. :((

    OdpowiedzUsuń
  148. *przepraszam, niepotrzebnie dawałam link. Chodziło oczywiście o papiloty.

    OdpowiedzUsuń
  149. hej:) swietny blog :) wlasnie trafilam jak ukladac wlosy swietny pomysl :) a co zrobic jezeli moje wlosy sa oklapniete? stosowalam pianki lakiery i niestety nic nie pomaga :( mogla bys mi podsunac jakis pomysl?
    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  150. Hej, ja przebije wszytkie, gdy byłam mała ojciec, który wykonuje zawód budowlańca strzygł mnie na tzw. "chłopaka", miało to wzmocnić moje włosy:)oczywiście nie zawsze wychodziło równo. W szkole podstawowej nazywali mnie "szopa" włosy na grzybka, niektórzy myśleli że tapirowane są. Prostownica była, włosy rozjaśniane platynowe były. Nigdy nie lubiłam swoich włosów, marzyłam o prostych, ale, teraz gdy patrze,że mam takie same jak Ty, a Twoje są boskie to nie wiem, gdzie ja widze problem, nie prostuje od roku. Mój najgorszy problem to puszenie się włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  151. Cześć!

    Na mnie ten sposób nie zbyt działa, ale na noc, gdy mam jeszcze mokre włosy zaplatam je papilotami, na następny dzień są podobne do twoich :) Za jakiś czas mam napisać o tym na blogu, więc zapraszam na bloga:
    pretty-create.blogspot.com

    Pozdrawiam :* !

    OdpowiedzUsuń
  152. Ja na szczęście albo i nieszczęście włosy ma proste, ale jeśli chodzi o układanie to są delikatnie mówiąc bardzo problemowe. Kiedyś udało mi się uzyskać taką fryzurę, przy której rano nie musiałam z włosami robić nic, poza podstawową pielęgnacją.Niestety "szalona" wizyta u fryzjera popsuła ten idylliczny obraz poranków;p i teraz muszę się męczyć przynajmniej dopóki włosy nie odrosną. Ale sam pomysł na ujarzmianie loków - fajny i ciekawy ;) pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  153. No właśnie... Jestem posiadaczką prostych włosów i moją największą tragedią jest chyba uzyskanie takiego skrętu jak u Ciebie. :-( Niestety, wałki zostawiają brzydkie odwzorowania na teksturze włosów, papiloty podwijają tylko lekko końce, prostownicą prędzej spalę włosy, a karbownica... wyglądam jak pudel.

    Przez to, że nie mam puszystych włosów częściej się przetłuszczają, wyglądają na przesuszone i oklapłe. :-/ Ech. Zazdroszczę Ci tej bujnej czupryny!

    Swoją drogą masz prześliczny głos! Pierwszy raz obejrzałam Twoje wideo i tak mnie oczarowałaś, że przez pierwsze dwie minuty wsłuchiwałam się w barwę, a nie we właściwą treść. :-D Zostałam Twoją oficjalną wideo-fanką.

    Podoba mi się fioletowe etui, ale oba są tak śliczne, że nie ma to większego znaczenia. :-)

    OdpowiedzUsuń
  154. Jeśli mogłabym Ci coś doradzić w robieniu tej fryzury, a konkretnie prostowaniu/podkręcaniu grzywki to zrobiłabym to trochę inaczej. Moim sposobem myślę, że taki "lok " trzymałby się zdecydowanie dłużej i ładniej by wyglądał. Otóż po pierwsze proponowałabym użyć w tym celu prostownicy o węższej płytce. Dzięki temu lok wywinie się bardziej do zewnątrz i włosy nie będą Ci w ciągu dnia przeszkadzały nachodząc na oczy. Drugą wskazówką ode mnie jest to, żeby trochę zaczynać wcześniej niż od połowy - to też dodatkowo przedłuży trwałość takiego podkręcenia. No i oczywiście na koniec użyłabym jakiegoś lakieru do włosów. Piszę to, bo sama mam praktycznie identyczne włosy (nawet kolor mam podobny;)) i układam je też podobnie od lat ;D i tym sposobem jest mi najlepiej. Pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń
  155. Moja najbardziej śmieszna fryzura to grzywka tak jakby wycięta od miski- boki dłuższe a nad czołem włosy śmiesznie wycięte w półkole, załatwiła mnie tak fryzjerka, przecież wyraźnie jej mówiłam ,że chce grzywkę na lewy bok stopniowaną a nie na cale czoło wyciętą w półksiężyc, inna okropna fryzura to ścięcie się na prosto i na bardzo krotko czyli tak do uszu. po jednej stronie włosy mi się wywijały na zewnątrz a po drugiej podwijały do wewnątrz. i tak swoja drogą wypróbuje twój sposób na loki, bo moje są tez naturalnie kręcone, a ja zawsze używałam odzywki do loków i że tak powiem gniotłam włosy w dłoni zwijając je w kok i rozwijałam i tak do momentu aż ten skręt był wyraźny, żałuje też że ścięłam włosy, bo miałam do polowy pleców, teraz mam za ramiona lekko, ale zapuszczam cierpliwie. Ty natomiast masz bardzo piękne włosy i ten kolor:)

    OdpowiedzUsuń
  156. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  157. Moja historia z włosami zaczęła się tuż po ukończeniu szkoły podstawowej. Jako że szłam do gimnazjum, postanowiłam zmienić fryzurę, oczywiście bez domowych eksperymentów tylko u fryzjerki. Z opisu fryzura bardzo mi się podobała i po skończeniu skracania i cieniowania włosów powstał taki oto efekt: Włosy do połowy szyi, wycieniowane od samej góry i obowiązkowo modna wtedy grzywka na skos. Ogólnie byłam dosyć zadowolona ponieważ była to pierwsza taka "profesjonalna" zmiana fryzury. I tak przez 3 lata chodziłam sobie z taką moją fryzurką. Kiedy skończyłam już gimnazjum trzeba było zaszaleć i przefarbować włosy... Ale żeby to na jakiś normalny kolor... Jestem brunetką więc wszystkie jasne kolory odpadały, sięgnęłam więc po Paletkę w kolorze... fioletowa czerwień xD Początkowo byłam bardzo zadowolona, zwłaszcza że było to jeszcze w czasie wakacji. Kiedy już usłyszałam pierwszy licealny dzwonek, mój kolor stracił swój fioletowy odcień i została mi tylko czerwień na włosach... :P W dodatku moje cieniowane włosy zaczęłam układać na odżywkę bez spłukiwania xD Postanowiłam więc po jakimś czasie (jakoś w połowie liceum) przemalować moje włosy na kolor najbardziej zbliżony do mojego naturalnego i dałam moim włosom odpocząć i odrosnąć. Dzisiaj moje włosy sięgają już połowy pleców:) Podsumowując pierwszą część mojej historii - wyglądałam jak Maniek Mamut z "Epoki lodowcowej" z wystrzępioną i nastroszoną jak przerażony kot czupryną, w drugiej części jak Maniek z mokrą czupryną :P Do dzisiaj śmiejemy się z moimi znajomymi i chłopakiem z tego co miałam na głowie w sumie nie tak dawno :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  158. Kochana ;* Dziękuje Ci za pokazanie jak układasz swoje piękne włosy. Wczoraj wypróbowałam cudowna metodę. Moje kręcone włosy wkońcu wyglądały cudownie ! znajomi byli zachwyceni odmianą. Dzięki Tobie mój odwieczny problem zniknął i mogę znów poczuć się szczęśliwą posiadaczką kręconych włosów <3

    OdpowiedzUsuń
  159. Ślicznie wygladasz w naturalnych, nieprostowanych włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  160. kiedyś w 2 klasie (teraz mam 18 lat) zrobiłam sobie okropnie dużo warkoczyków i następnego dnia nie szłam do szkoły ponieważ się okropnie wstydziłam ale zobaczcie sobie teraz mnie na tym linku skopiujcie go sobie i zobaczcie mam to też na googolach w grupach

    http://wizaz.pl/var/wizaz/storage/images/wizaz.pl/fryzury/trendy-we-fryzurach/fryzury-slubne/foto-fryzury-slubne/fryzury-slubne-retro-valentino/551846-1-pol-PL/Fryzury-slubne-retro-Valentino_gallery_image.jpg

    OdpowiedzUsuń
  161. Najgorsza fryzura? Pamiętam.
    W 6 klasie podstawówki stwierdziłam, że chcę mieć grzywkę na bok. Fryzjerka, mama i wszystkie inne osoby odradzały mi ten pomysł ze względu na moje gęste loki, jednak ja byłam uparta.
    Pewnego dnia, gdy rodzice wyszli, wzięłam nożyczki i ciachnęłam sobie pasmo włosów. Wyglądałam okropnie. Grzywka była za krótka, szczególnie, że potem próbowała poprawić ją mi fryzjerka...
    Na szczęście to już minęło :D

    OdpowiedzUsuń
  162. Historii z włosami mialam wiele niestety jedną zapamiętam do końca życia miałam 11lat i grzywke tak za oczy także nie dało się jej nosić i postanowiłam ją podciąć oczywiście wyszło krzywo i wogóle mam dośc grzywki chce ją zapuścić całkiem mam obecnie do nosa dochodzi do konca nosa;(jeszcze długa droga

    OdpowiedzUsuń
  163. Historii z włosami mialam wiele niestety jedną zapamiętam do końca życia miałam 11lat i grzywke tak za oczy także nie dało się jej nosić i postanowiłam ją podciąć oczywiście wyszło krzywo i wogóle mam dośc grzywki chce ją zapuścić całkiem mam obecnie do nosa dochodzi do konca nosa;(jeszcze długa droga

    OdpowiedzUsuń
  164. Jejku... ten post mnie wybawił bo mam taki sam problem jak ty miałas kiedyś malutkie loczki, i próbowałam na wałek, ale kompletnie się nie wysypiałam, jejku uwielbiam ten blog, wreszcie dzięki temu filmikowi pokocham moje włosy :) Dziekuję Alino jestes wspaniała i do tego potrafisz znakomicie podkreślić swoją urodą

    OdpowiedzUsuń
  165. :) też mam kręcone włosy i również po farbowaniach i nałogowym prostowaniu włosów wreszcie zbuntowały się i już nie kręcą się tak jak kiedyś... ale w sumie to dobrze. Zrobiłam wszystko krok po kroku jak pokazałaś w filmiku i oniemiałam, że mogę mieć taką fryzurę. Dziękuję Ci bo wreszcie uwierzyłam w moje włosy :D !!!! A w ogóle to jesteś przepiękna !

    OdpowiedzUsuń
  166. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️

Hej hej! Fajnie że jesteś!

Napisz co najbardziej Cie zaciekawiło- jeśli masz pytania pisz koniecznie.
Jeśli nie dostałaś odpowiedzi przypomnij mi od najnowszym postem, czasem coś przeoczę :) ❤️❤️

Jeśli wiesz, że możesz pomóc innej czytelniczce, będziemy wszystkie bardzo wdzięczne! ❤️❤️

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.