12 sierpnia 2021

DIETA W HASHIMOTO I NIEDOCZYNNOŚCI TARCZYCY. JAK ZNALEŹĆ MOTYWACJE DO ZMIAN?











Dzisiaj o diecie w hashimoto lub niedoczynności tarczycy od troszkę innej strony. Czy dieta jakiej się trzymam jest trudna? Cóż, trudniejsze było bycie chorą:)

Rozmawiając z różnymi dziewczynami czasem słyszę- Ojej nie jesz tego i tamtego? Ja bym tak nie mogła!

Parę lat temu myślałam w dokładnie taki sam sposób i świetnie to rozumiem. Dlatego cieszę się, że dość szybko się rozchorowałam. O tyle szybciej mogłam zmienić mój styl życia na taki, który bardziej mi służy. Gdybym nie zaczęła czuć się tragicznie, nie miałabym do tego żadnej motywacji...






Nic nie smakuje tak dobrze jak zdrowie:D Ale dopiero wtedy, kiedy wiesz jak to jest czuć się tak naprawdę naprawdę źle.



Dlatego kiedy ktoś mówi mi- nie mogłabym odmówić sobie pizzy oddycham z ulgą bo wiem, że z tą osobą nie jest wcale tak źle.
Choć nie zawsze bywa to takie proste. Wiele osób czuje się tragicznie, ale po prostu nie wierzy, że coś tak podstawowego jak dieta, mogłoby realnie wpłynąć na ich samopoczucie.

Często dotyczy to starszego pokolenia, którego odpowiedzią na wszystko jest; dziadek palił papierosy i żył 90 lat. Czasem dotyczy to nas, choć tutaj świadomość wpływu diety jest większa.

Jednak bardzo rzadko zdarza się, żebyśmy usłyszały o tym od ludzi których uznajemy za autorytety w dziedzinie zdrowia, a dietetycy do niedawna zajmowali się głównie umiarkowanie skutecznym odchudzaniem pacjentów.

Wielu z nas, internetowych poszukiwaczek, trafia jednak na informacje, że dieta xy pomogła komuś na przypadłość yz:D
Mamy nawet nasz polski rodzaj uzdrawiającego detoksu czyli dietę Dąbrowskiej! Niestety przez dość mocną restrykcję węglowodanów oraz deficyt kaloryczny, nie są się stosować tej diety dłużej. Dlatego często żywimy przekonanie, że ‚takie rzeczy to tylko na chwile’.




Zdarza się też tak, że o braku skuteczności diet przekonują nas nasze własne negatywne doświadczenia.

Może kiedyś odstawiłyśmy nabiał czy gluten ale nie widziałyśmy żadnej różnicy. I powiem Wam dziewczyny bardzo szczerze, nie to co chcecie usłyszeć ale to co usłyszeć musicie. Jeśli dana dieta, zmiana nie przyniosła efektów, znaczy to tylko tyle, że nie zostało zrobione wystarczająco dużo. Może samo odstawienie glutenu nie wystarczyło i trzeba było odstawić też nabiał. Może trzeba by na jakiś czas odstawić produkty zwierzęce, ale zostawić tą owsiankę na śniadanie. A może postawić na owoce, warzywa na parze i bataty, zielone soki i smoothie.

Każdemu dieta może pomóc. Trzeba tylko umieć dopiąć wszystko na ostatni guzik.


Niestety jeśli chorujemy, na początku drogi nawet małe odstępstwa potrafią popsuć efekt. Obserwuje wiele osób z zagranicy, które zajmują się leczeniem dietą i okazuje się, że bardzo skrupulatnie dobierają swoich klientów. Chcą mieć pewność, że dana osoba będzie trzymać się jadłospisu i będzie ich słuchać. W innym wypadku wiele osób nie będzie widzieć efektów a potem, wszystkiemu winna będzie nieskuteczna dieta.


Ale mam też dobrą wiadomość! Jeśli dieta którą stosujecie działa, możecie poczuć i zobaczyć różnicę w ciągu DWÓCH TYGODNI!

Serio:) W ciągu dwóch tygodni Wasze przeciwciała mogą się znacznie zmniejszyć. Wasze Tsh może się obniżyć a konwersja poprawić. To są rzeczy, które naprawdę nie wymagają miesięcy, ale dieta musi być dla Was perfekcyjna.

Dlatego na początku mojej przygody z hashi i niedoczynnością tak bardzo pomogła mi surowa dieta. Dzięki niej wykluczyłam wszystko, co mogło mi szkodzić a surowe owoce i warzywa pozwoliły mojemu ciału na powrót do homeostazy. Nasze ciała potrafią same się uleczyć, wystarczy im po prostu nie przeszkadzać.






I jeśli myślisz sobie, że nie dasz rady ok- może tak być, ale pamiętaj, że wszystko jest kwestią decyzji. Jeśli decydujesz, że nie odniesiesz sukcesu to tak będzie. Jeśli w każdym momencie dnia, będziesz wybierać dla siebie dobrze, zobaczysz efekty.

Niektórych przekonują ograniczenia czasowe. Możemy mówić się ze sobą, że przez dwa tygodnie będziemy jeść inaczej.

To tylko dwa tygodnie:) Wszystkie nasze smakołyki poczekają i będziemy mogły cieszyć się nimi do końca życia, jeśli uznamy, że to nam się opłaca:)


Poza tym- każdemu zdarzają się odstępstwa i to normalne momenty, którymi też możemy się cieszyć. Ja jednak zawsze wracam do mojej diety bo wiem, że częściej wybierając dla siebie jak najlepiej, zyskuje więcej w dłuższej perspektywie.

Czasem wydaje nam się, że inni ludzie mają w jakiś szczególny sposób ‚łatwiej’. Dzieje się tak dlatego, że nigdy nie możemy naprawdę odczuć jakiego rodzaju wysiłek podejmują. Ponieważ nasz wysiłek jest jedynym jaki czujemy, staje się tak naprawdę największym wysiłkiem na ziemi:D

Mi z dietą nie jest w żadnym, nawet najmniejszym stopniu łatwiej. Wierzcie dziewczyny, tak samo jak wiele z Was, chciałabym cały dzień jeść ciasta z cukierni obok, na zmianę z frytkami i najlepszą w Krakowie pizzą czy jakimś fajnym, foodtruckowym fastfoodem:D

Chciałabym też jeść chipsy zagryzając Milką i być zdrowa. Ale niestety, tak się nie da.

Zmiana percepcji potrafi dać bardzo dużo. Zamiast skupiać się na tym czego nie mogę, skupiam się na wszystkim tym co zyskuje i z czego mogę korzystać. Oczywiście jestem ograniczona w wyborach i rezygnuje z wielu rzeczy. Ale czy muszę czuć, że coś mnie omija, kiedy rezygnuję z jedzenia, które mi szkodzi?

Czy nie lepiej było by móc utrzymywać swoje ciało w jak najlepszym zdrowiu? Czy nie fajnie było by poradzić sobie z tym, o czym wszyscy mówią nam, że będzie nas męczyć do końca życia?
Swoim przykładem pokazać innym, że się da i stać się motywacją dla choćby jednej osoby?:)
I przede wszystkim czuć się tak dobrze jak kiedyś, nie być wiecznie zmęczoną, śpiącą, smutną, niechętną zapominającą wszystkiego reprezentacją niedoczynności tarczycy?:)

Każda z nas musi znaleźć swoje 'dlaczego'- kiedy nam się to uda, reszta jest już bardzo prosta. 



Dajcie znać jak jest u Was a ja trzymam kciuki:*



Buziaki


Ala




10 komentarzy:

  1. Alinko to co piszesz to wszystko prawda ❤️ kiedyś myślałem że nie dam rady być bez mięsa..a tak naprawdę ono bez problemu odeszło. Surowa dieta nie jest wcale taka straszna, oczywiście że na początku nie jest łatwo i wydaje nam się, że to restrykcje. Z czasem to sama przyjemność i smak owoców jest wręcz bardzo słodki��☺️ pozdrawiam Cię serdecznie ����

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej super post może jakieś przykładowe posiłki dla inspiracji?skąd sukienka sliczna pauli

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejka, dzięki za ten post, zmotywowałaś mnie do zmiany sposobu odżywiania (tylko link do Twojej diety chyba nie działa?). Na razie jest tak jak piszesz: zmęczenie, stany obniżonego nastroju, brak chęci do czegokolwiek ale może uda się w końcu coś zmienić. Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę wyświetlić diety, jest napis na niebiesko lecz nie można w niego kliknąć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, już działa:)) wrzucam też tutaj: https://www.alinarose.pl/2019/01/jak-wprowadziam-hashimoto-w-remisje.html

      Usuń
  5. Znam to,bo też jestem na diecie także przez osłabioną przez wirus wątrobę. Też ciągle słyszę pytania, co Ty w ogóle jesz. Ale jakoś nie umarłam od tego. Cera i włosy dobrze się mają :) Życzę dużo zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam celiakię, co oznacza, że do końca życia nie będę mogła jeść glutenu (chyba że ktoś wymyśli jakiś przełomowy lek, póki co się nie zanosi).
    Naprawdę często słyszę reakcję, kiedy wymieniam czego nie mogę jeść: "ojej, ja bym tak nie mogła" albo "chyba odrobina ci nie zaszkodzi?". Od 8 lat jakoś mi się to udaje, a na restrykcyjną dietę przeszłam właściwie z dnia na dzień.
    Oczywiście są ciężkie chwile, zwłaszcza kiedy idzie się do knajpy ze znajomymi i z całego menu mogę pić tylko napoje lub zjeść frytki;) ale kiedy wyobrażę sobie jak będę się czuła kiedy sobie pofolguję, wątpliwości znikają:)

    Wszystkim borykającym się z motywacją do diety życzę dużo wytrwałości i asertywności :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rewelacyjny wpis! Wiele osób bagatelizuje dietę i liczy na to, że leki przyniosą efekty, tymczasem to nieprawda! Dopiero kiedy zmieniłam nawyki, tarczyca zaczęła się stabilizować, a ja czuje się rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Po odstawieniu nabiału moja trądzikowa cera bardzo się uspokoiła i odeszły migreny. Czasem mnie boli głowa gdy nie wypiję wystarczającej ilości wody/płynów i trochę się odwodnię w ciągu dwóch dni. Staram się o tym pamiętać a kiedy zaczyna mnie pobolewać głowa od razu biegnę po szklankę wody.
    Dieta absolutnie zmieniła moje życie. Na lepsze. Żałuję, że wcześniej nie odkryłam, co mi szkodzi i latami się męczyłam z trądzikiem i migrenami.
    Na początku zmiany były trudne - tęskniłam (i wciąż tęsknię) za serami. Ale lepiej troszkę potęsknić za serem niż użerać się trądzikiem i migreną. Poza tym teraz są wegańskie zamienniki nabiału.

    Brawo za ten wpis, Alino. Warto uświadamiać ludzi, żeby szukali rozwiązań w jedzeniu, zamiast łykali kolejne przeciwbólowe, przeciwzapalne, antybiotyki itd.

    OdpowiedzUsuń
  9. A może mogłabyś więcej opowiedzieć o samym procesie poszukiwania odpowiedniej diety? Oczywiście, z Twojego punktu. Mi trochę ciężko to poukładać, a dietetycy, którym wierzę są zajęci do końca roku...
    mam na myśli np. 1. wykonanie badań 2. dieta owoce+ warzywa + trochę węglowodanów przez 2 tyg 3. porównanie wyników badań 4. gorsze wyniki badań- dodanie glutenu i nabiału... chodzi mi to taki proces, byłoby to dla mnie niezwykle inspirujące :) będę wdzięczna za pomoc :*

    OdpowiedzUsuń

❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️

Hej hej! Fajnie że jesteś!

Napisz co najbardziej Cie zaciekawiło- jeśli masz pytania pisz koniecznie.
Jeśli nie dostałaś odpowiedzi przypomnij mi od najnowszym postem, czasem coś przeoczę :) ❤️❤️

Jeśli wiesz, że możesz pomóc innej czytelniczce, będziemy wszystkie bardzo wdzięczne! ❤️❤️

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.