KONKURS ZAMKNIETY
Dziś coś dla fanek kosmetyków mineralnych a w szczególności róży:) Dzięki firmie Costasy mam również dwa róże dla Was- jeśli wiec macie ochotę je wypróbować zerknijcie na koniec posta i odpowiedzcie na pytanie:)
Róże to moje ukochane kosmetyki- bez muśnięciem policzków różem rzadko wychodzę z domu...Róż potrafi pięknie odmłodzić cerę i nadać jej zdrowszy wygląd.
Zawsze podobały mi sie róże mineralne, kiedy jeszcze nie zajmowałam sie kosmetykami w takim stopniu jak teraz i byłam laikiem, często byłam zdziwiona ich szeroką gamą kolorystyczną i różnorodnością struktury- wiele moich znajomych używało róży mineralnych a ich piękne kolory i wersje z drobinkami ciągle mnie kusiły.
Pewnie większość z Was kojarzy róże i kosmetyki Lily Lolo- dziś parę słów o nich...
Wszystkie róże Lily Lolo są pokazane na żywo w filmiku, więc zobaczcie go koniecznie:)
Róże Lily Lolo sa mniejsze niż podkłady i bronzery (podkład zawiera 10g. produktu a róż 3g.). Opakowanie posiada praktyczne zamknięcie które możemy przekręcić i zapobiec wydostawaniu sie różu kiedy z niego nie korzystamy- dzięki temu opakowanie pozostaje czyste i róż nie rozprzestrzenia sie po nim jeśli np pudełeczko upadnie;)
Róże kosztuję 39 zł i można je zamówić między innymi na stronie Costasy.
Róże można podzielić na satynowe (które dla mnie są praktycznie matowe) i błyszczące (które dla mnie są satynowe:). Jest wśród nich również ciekawostka która bardziej zasługuje na miano rozświetlacza- Doll Face.
Posiadam dwa odcienie 'matowe' i dwa satynowe. Satynami sa Candy Girl i Cherry Blossom, matami zaś Oh La La i Flushed.
Choć zwykłe wybieram maty, tym razem to satyny zostały moimi ulubieńcami- Candy Girl i Cherry Blossom tworzą razem piękny duet! Satyny nie błyszczą na policzkach w sposób nie do wytrzymania, efekt jest raczej subtelny i na pewno nie tandetny:)
Trwałość...
Róże satynowe (błyszczące) sa bardziej suche i odrobinę mniej trwałe. Szybciej znikają z policzków niż maty i to ich jedyna wada. Maty są bardzo trwałe i ciężko zetrzeć je z policzków nawet ręką. Satyny lepiej nakładać bezpośrednio na podkład, maty możemy położyć na transparentny puder. Jeśli używamy jasnych satyn dobrze jest czymś zafixować buzię aby róż trzymał sie dłużej- i niestety trzeba sie wystrzegać przecierania buzi ręką;/
Jakość...
Tutaj nie mam zastrzeżeń. Jakość róży jest bardzo dobra, opakowanie jest ładne, zakrętka ułatwia korzystanie z produktu. Róże są świetnie zmielone, rozprowadzają sie na policzkach bardzo gładko.
Wydajność...
Maty zużywają sie bardzo powoli- wystarczy odrobina produktu aby podkreślić policzki. Używając satynek musimy nałożyć ciut więcej produktu więc zużywają sie odrobinkę szybciej ale jest to mała różnica:) Pomimo mniejszego opakowania róże zostają z nami na długo.
Aplikacja...
Kolory matów są intensywne i jeśli nie wytrzemy pędzelka o rękę łatwo narobić sobie plamek. Lepiej używać miękkich pędzelków i dokładać transparentne warstwy produktu.
Satyny są delikatniejsze, choć i wśród nich bywają ciemne kolory z którymi łatwo 'przedobrzyć'. Jeśli jednak używamy jaśniejszych odcieni możemy nabierać na pędzelek trochę więcej produktu i używać twardszych pędzelków- wcierając róż w policzki:)
Candy Girl jest pastelowym, satynowym różem idącym raczej w stronę chłodnych, idealnym dla dziewczyn o oliwkowej karnacji. Daje lekki efekt rozświetlenia ale drobinki nie są widoczne w nachalny sposób. Myślę że będzie idealny na lato:>
Cherry Blossom to również satyna, ale bardzo ciepła. To śliczna mieszanka łososia i jasnej moreli, idealna dla dziewczyn o bardzo ziemistej, bladej cerze lub dla dziewczyn które chciałby lekko ocieplić karnacje.
Flushed to chłodny mat, podobny do mojego różu z Bobbi Brown w kolorze Desert Pink. Dobry dla dziewczyn lubiących efekt naturalnych rumieńców i posiadaczek ciepłej cery.
Oh La La to ciepły mat, jeden z bardziej uniwersalnych kolorów. Będzie idealny dla chłodnych szatynek i brunetek, ale też dla blondynek i rudych dziewczyn:) Jeśli nie wiecie na co sie zdecydować i lubicie maty właśnie Oh La La jest bezpiecznym wyborem:>
Niżej możecie zobaczyć jak róże wyglądają na skórze- widać delikatną różnicę w konsystencji która przyczynia sie do różnicy w trwałości:)
I próbki wszystkich róży w woreczkach:)
Swatche na skórze w różnym świetle:
Jeśli macie ochotę przetestować róż mineralny Lily Lolo odpowiedzcie w komentarzach na pytanie zadane niżej:)
W komentarzu wpisz:
Jaki kolor różu wybierasz (wszytskie kolory są równiez tutaj :http://www.costasy.pl/menu,17,mineralny_roz_do_policzkow_lily_lolo
+ swój nick:)
Jaki jest Twój ulubiony róż- mineralny lub zwykły:)
Po tygodniu wylosuje zwyciężczynie i ogłoszę wyniki:)
Powodzenia Kochane, mam nadzieję że recenzja i zdjęcia sie przydadzą!
Buziaki,
Alina












