13 czerwca 2019

DLACZEGO JUŻ NIE PIJĘ KAWY...




Na początku napiszę- uwielbiam kawę! Kocham jej zapach (w szafie mam nawet woreczki z ziarnami:D), bardzo lubię smak- ale już jej nie piję. 
Jestem ciekawa jak z kawą jest u Was- jeśli właśnie rozkoszujecie się swoim ulubionym cappucino to   oczywiście smacznego:D Troszkę zazdroszczę;)
Właściwie dlaczego przestałam pić kawę? Wszystko w poście!

Moja znajomość z kawą była dość burzliwa. Na początku jej nie lubiłam. Przez cały okres studiów właściwie ani razu po nią nie sięgnęłam (to były czasy mojej miłości do kakao z automatu haha:)) i nawet przez rok czy dwa po studiach temat kawy zostawał dla mnie zupełnie obojętny. 

Kawa w żadnej formie specjalnie mi nie smakowała-na widok zwykłej czarnej wręcz mnie mdliło, wtedy nawet zapach szczególnie mnie nie urzekał. To były też czasy, kiedy miejsca z speciality coffee nie były tak popularne i za bardzo ich nie znałam. 

Na początku, kiedy zaczęłam okazyjnie kawę podpijać, zupełnie na nie mnie działała. Nie mówię tu tylko o smaku ale głównie efekcie pobudzenia. Mogłam wypić 3 espresso na raz i totalnie nic nie czułam. W śród znajomych byłam tą osobą, która kawy nie pije bo kawa nie działa:D
Moje znajome od razu po kawie biegły do wc a u mnie klapa- tego akurat trochę żałowałam;).  Nie wiem dlaczego tak było, bo teoretycznie taki efekt powinien przyjść z czasem i jeśli ktoś nie reaguje na kawę, zwykle są to osoby które piły jej bardzo dużo i długo. Myślę że po prostu w tamtym czasie mój organizm radził sobie lepiej z adrenaliną:)

Pamiętam jednak moment, w którym pierwszy raz spróbowałam naprawdę dobrego cappucino. Wtedy już troszkę trenowałam, kawę wypijałam przed siłownią raczej po to by spróbować czegoś słodkiego. Między moim domem a siłownią znajdowała się cukiernia z cudownymi tortami i najpyszniejszym cappucino. Trenowałam codziennie i codziennie przed treningiem chodziłam tam po  wzmocnioną kawę z pralinką zawierającą uwaga- smażoną cebulkę (wiem jak to brzmi, ale uwierzcie mi, to najlepsze połączenie świata:D).
Wtedy kawa dopiero zaczynała lekko na mnie działać, ale zwykle wypijałam ją o 19 lub nawet 20 a i tak nie miałam problemów ze snem. To był mój mały rytuał i naprawdę to uwielbiałam.

Lata mijały ale moja miłość do kawy nie.  Miałam momenty kiedy ją odstawiałam i wracałam do niej, zależnie od mojej diety. Przestałam jeść nabiał i mleko poszło w odstawkę. Doszłam jednak do momentu w którym kawa mnie pobudzała i wreszcie poczułam ten charakterystyczny niepokój i rozedrganie. Na treningach to było nawet ok, wtedy jeszcze nie miałam z tym większego problemu.




Nadszedł jednak moment ( to było jakieś 1,5-2 lata temu) kiedy zmierzyłam się z największym w moim życiu stresem. W wielkim skrócie- bałam się o życie i zdrowie mojej najbliższej osoby a wszystko ciągnęło się przez ponad rok. I rok takiego przewlekłego stresu, wręcz strachu, sprawił że czułam się jak potrącona przez tira. Okazało się, że moje nadnercza dosłownie oszalały. Mój kortyzol  sięgał nieba, potem znów był strasznie niski, wpadłam w ciąg najróżniejszych dziwnych chorób i dolegliwości w ciągu pół roku byłam w szpitalu 3 razy, raz mało nie umarłam i życie zawdzięczam dobrze przeszkolonemu w reanimacji znajomemu. Słowem- masakra. 

I wtedy skończyła się moja tolerancja kawy, która trwa do dzisiaj. Nawet jedno małe cappucino sprawia, że zaczynam się trząść, odczuwam wielki niepokój i strach, który towarzyszy mi cały dzień a w nocy nie mogę spać.  Jedyna opcja dla mnie to kawa bez kofeiny i taką czasem piję, bo bardzo tęsknię za jej smakiem:)

Dlaczego tak się stało? Ponieważ moje nadnercza dostały po tyłku (tyłkach?:D) to wszystko co jest stresorem i powoduje większą produkcję adrenaliny i kortyzolu działa na mnie bardzo źle. Kofeina to neurotoksyna, która pobudza układ nerwowy- ogólnie stymulowanie się kawą to troszkę jak życie na debecie i jeśli czujemy, że mamy mało energii to na pewno jedna z gorszych rzeczy jakie można zrobić. Moje ciało bardzo słabo radzi sobie z nadmiarem adrenaliny i niestety przez to muszę uważać też na treningach.

Kiedy napiję się kawy, po chwili dostaję nawet cieni pod oczami, w dłuższej perspektywie moja skóra wygląda coraz gorzej (to akurat obserwowałam od zawsze).

Picie kawy było w sumie jednym z nielicznych niezdrowych zwyczajów i pewnie lepiej że zostałam zmuszona do porzucenia go, ale trochę mi się za nim tęskni:D



Dajcie znać jak to z kawą jest u Was! Lubicie ją czy nie? A może stosujecie jakieś fajne alternatywy jak matcha?

Piszcie!

Buziaki

Ala









83 komentarze:

  1. Pije kawe z przyjemnoscia. Natomiast ograniczylam ja do 2 filizanek dziennie. Kawa nie powodowala u mnie takich objawow jak u ciebie (u mnie takie objawy powoduje zbyt duza ilosc herbaty). Zbyt duza ilosc kawy obciazala moj zoladek. Teraz jest ok. Since pod oczami - to ciekawa teoria - moze sprobuje przyjrzec sie sobie :) Gratuluje odrzucenia kawy. Dzieki za post! Dobrego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, ja klasycznej herbaty nie piję już bardzo długo więc zapomniałam ale chyba miałam z nią podobnie!

      Usuń
    2. Mam dokładnie to samo, po wypiciu kawy od razu odczuwam niepokój i trzęsą mi się ręce. Na studiach to był mój gwóźdź do trumny- stres spowodowany sesją, nieprzespane noce i do tego kawa, no i masz Ci babo placek. Odstawiłam kawę, zaczęłam pić inkę, ale po ince boli mnie głowa. Przerzuciłam się na gorzkie, klasyczne kakao, bez cukru i to mój ulubiony napój ;) Z kolei mój mąż również miał podobne objawy po kawie, dużo pracuje więc potrzebuje jakiegoś kopa, ale bez skutków późniejszego kołatania serca :P Tak odkrył yerba mate i to jest jego antidotum na wszystko. Twierdzi, że czuje pobudzenie, ale przyjemne, bez żadnych skutków ubocznych i może się skupić na pracy. Także każdy ma swoje małe uzależnienia, naszym na pewno nie jest kawa, choć również kochamy jej smak i zapach.

      Usuń
  2. A jakie miałaś objawy odstąpienia kawy? Ja chciałabym kawę odstawić raz nawet się udało i nie piłam prawie miesiąc. Pamiętam że pierwsze 3 dni nie picia były najgorsze okropnie bolała mnie głowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm w sumie chyba ich nie miałam- ale to co opisujesz jak najbardziej ma sens:)

      Usuń
    2. Witam ja odstawilam kawe z dnia na dzien.Pije tylko Inke.W moim przypadku jedna kawa powodowała drzenie rąk,dziwne mysli i wiele innych.Wiec rzucilam ją.

      Usuń
  3. Od dawna mam ten problem. Piję bardzo słabą kawę, dosłownie o kolorze herbaty i jeszcze zwykle rozcieńczam mlekiem sojowym, nie chce tego efektu pobudzenia, a po prostu kocham ten smak i aromat. Jedna mocniejsza kawa i od razu źle się czuję. Chyba też się przerzucę na bezkofeinową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezkofeinowa robi różnicę:) Czasem czuje że trochę tam jeszcze tej kofeiny jest ale generalnie niebo a ziemia:D ja ostatnio miałam taką: https://www.bee.pl/mount-hagen-kawa-rozpuszczalna-bezkofeinowa-fair-trade-100-g-bio_p15327.html?gclid=Cj0KCQjw6IfoBRCiARIsAF6q06vLWJP6-LKhQ-NQVLvDZzWWEvv8WVbgAo3HyDAH4B2WLrOhOT04pEcaAlUhEALw_wcB

      Usuń
    2. Dzięki za polecenie, chyba sobie też kupię :). Bo też mam taką hate-love relację z kawą.

      Usuń
  4. Lubię kawę, ale też mam na nią słabą tolerancję. Mam nadzieję, że ten stres już za Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  5. O zwiazku pomiedzy piciem kawy, a wiekszymi zasinieniami pod oczami nigdy nie slyszalam. Ciekawa jestem czy w moim przyadku picie kawy (pije 3 dziennie) rowniez rzutuje na duze cienie pod oczami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też nie słyszałam ale u siebie bardzo widzę taką zależność, szczególnie jeśli chodzi o te miejsca bliżej wew. kącików:)

      Usuń
  6. Reaguję na kawę dokładnie tak samo jak Ty! :) Mam 26 lat i pamiętam, że jeszcze w liceum tolerancja była dość spora. Poszłam na studia, zaczęłam dość nerwowo żyć plus niestety ograniczyłam sen (nie umywa się to do Twoich doświadczeń) i reakcja po nawet zwykłym latte taka sama. Kocham smak kawy dlatego jeśli już sięgam, to tak jak Ty- bezkofeinowa :) Dodam, że moja mama reaguje na kawę tak samo, jest kobietą która wszystkim się przejmuje i wiem też że ciągle brakuje jej magnezu.
    Ściskam i pozdrawiam- uwielbiam twojego bloga od wielu lat :):)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo Kasiu dziękuję, ale fajnie że napisałaś;D Ze snem mam to samo-zawsze lubiłam dużo spać i naprawdę super się wtedy regenerowałam ale potem ze stresu to wiadomo sen mi się rozlegulował- teraz jak nie pośpię to od razu czuje różnice, cały dzień chodzę jak struta:D

      Usuń
  7. U mnie kawa powoduje niepokój, problem z cerą i jeszcze większa senność. Najgorsze jest to, że jak wypiję kawę to następnego dnia budzę się strasznie zmęczona! Smak uwielbiam ale staram się pic nie więcej niż jedna w tygodniu. Przerzuciłam się na yerbe i to bardzo polecam - w smaku nieciekawa, ale idzie się z czasem przyzwyczaić, a samo picie staje się z każdym kolejnym razem coraz większa przyjemnością. No i oczywiście skóra się poprawiła a ja mniej się stresuje i lepiej śpię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O do yerby miałam podejście i może jeszcze spróbuję<3

      Usuń
    2. Polecam Cruz de Malta, smak pomarańczowy. No i uważać, aby woda nie była za gorąca. Gorzki smak to zbyt gorąca woda :)

      Usuń
  8. Gdzie w Krakowie można dostać te pralinki z cebulą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Galeria tortów artystycznych na Kazimierzu :)

      Usuń
    2. tak! nie zawsze są ale warto pytać:D

      Usuń
  9. Ja też nie piję kawy w ogóle, po niej jestem niespokojna i mną trzęsie, za to bardzo lubię inkę, zwłaszcza te smakowe z mlekiem migdałowym :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Alinko, a co pijesz zamiast kawy? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie kawa jest obecna raz albo dwa na miesiąc, bardziej dla smaku do ciastka w kawiarni z przyjaciółmi niż z potrzeby. Smak lubie, ale nie przyciąga mnie na tyle, żeby pić częściej. No i nie oszukujmy się, prawie zawsze jest to napój kawopodobny czyli z jednej płaskiej łyżeczki, a połowa kubka to mleko. �� Jej magiczne, pobudzające właściwości nie są mi znane, za to wręcz przeciwnie, czasem powoduje, że robi mi się niedobrze (prawdopodobnie gdy jest za mocna, a takiej siekiery kiedyś napiłam się od taty jako dziecko, gdy nie patrzył, a serducho po niej waliło mi jak młotem i długo ��). Rok temu codziennie wypijałam małego shota z matchy, super pobudzała i nie powodowała wzmożonej pracy układu moczowego ani żadnego innego co też ceniłam. Warto spróbować. ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie matcha mnie najbardziej przekonuje i mi smakuje:D

      Usuń
  12. Co to za model zegarka? ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja miałam taki okres w życiu , dokładnie w liceum w pierwszej klasie: duża presja żeby mieć dobre oceny w liceum, dużo musiałam się uczyć więc piłam kawę za kawą, praktycznie wody nie piłam. Jadłam słabo, mało warzyw i owoców dużo zaś słodyczy. I pewnego dnia na lekcji zasłabłam, zabrano mnie do szpitala, okazało się że mam bardzo niskie elektrolity, potas bardzo słaby. Tydzień byłam w szpitalu na kroplówkach. Teraz mam już 30ke, piję kawę nałogowo i poza tym mam wrażenie że bez niej nie pójdę do łazienki i mam "zastój" w jelitach. Wiem że to zły nałóg- 3 -4 szklanki dziennie, bo i żelazo mam niskie a kawa pogarsza przyswajanie żelaza i cynku. Chciałabym odstawić kawę i trochę odżyć, cienie pod oczami też mam... Macie może jakiś pomysł jak wyjść z tego nałogu. A dodam że często mam drżenie rąk i to chyba przez kawę, jest bardzo nasilone w sytuacjach stresowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana żelazo super ma solgar, cynk też- ogólnie cynk jest super ważny, fakt... ale ja polecam jeszcze banany, daktyle i seler naciowy razem w formie przegryzki kiedy masz stres- to jest super połączenie potasu, naturalnego sodu z selera i glukozy czyli tego czego organizm wtedy potrzebuje:)

      Usuń
  14. Kochana a jak uspokoiłas nadnercza co ci pomogło wrócić do równowagi mój rok też mi dał w kość ehhh buziaczki mnie trzyma wiara paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to super bo to jest bardzo ważne:* kurcze no mi pomogła najbardziej terapia, zioła ale poza tym to jakiegoś szału nie ma, zależy od tego jaka jest sytuacja:)

      Usuń
  15. Dużo badań wskazuje na to, ze kawa jest zdrowa .owszem pobudza, ale to sprawa bardzo indywidualna w jakim stopniu to robi natomiast przypisuje się jej działanie antyoksydacyjne oraz hepatoprotekcyjne..... poleć proszę Alinko tę kawiarnie z pralinkami.

    OdpowiedzUsuń
  16. O kawie mogłabym napisać podobną historię. Kiedyś wypijałam jedną filiżankę codziennie, gdyż moje ciśnienie sięgało poziomem podłogi i kofeina działała na mnie bardzo dobrze. Wszystko skończyło się kilka miesięcy po przeprowadzce do innego kraju, gdzie doszły spore stresy i gdzie dosyć długą ilość czasu zajęło mi zorientowanie się, że mój organizm kofeiny już nie toleruje, prawdopodobnie z tego samego powodu jak Twój. Przerzuciłam się na herbatę i powróciłam do zapomnianej Yerba Mate w chwilach kryzysowych. Kawę, bardzo słabą, piję czasami w weekend, jak jestem zrelaksowana i mam dosyć aktywny dzień. W pracy kompletnie jej nie toleruję - drgawki,strasznie się pocę i plącze mi się język - straszne uczucie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja piję kawy okazyjnie, choć z raz w tygodniu w pracy się napiję trochę zazwyczaj. Wydaje mi się, że kiedy piłam kawę częściej to chodziłam bardziej zmęczona. Czasem też wypiję, jak nie mogę zrobić kupy, albo boli mnie głowa, gdyż zdarza się, że pomaga.
    Za to herbaty kocham i czuję się po nich znacznie lepiej. Szczególnie w przypadku zielonych i białych to widzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, biała była dla mnie ciut lepsza, po zielonej jeszcze mnie ciut trzepało:D

      Usuń
  18. Alinko, czy widzisz zależność między przestaniem picia kawy a Twoim Hashimoto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm nie, na hashi najbardziej pomogła mi dieta, rzeczy wzmacniające odporność, zioła:) kawę piłam w różnych momentach i nie widziałam zmian jeśli chodzi o przeciwciała ale- wydaje mi się że przez to że nadnercza też wpływają na pracę tarczycy to mogła ciut pogarszać mi niedoczynność- jak każdy stres:(

      Usuń
  19. U mnie było bardzo podobnie - nigdy nie piłam kawy, chyba że okazyjnie. Potem wypróbowałam co nieco i polubiłam ale to już było na diecie wegańskiej, więc zawsze były to kawy na mleku sojowym itp.
    Również przeżyłam bardzo ciężki stres, kilkuletni no ale w tym czasie akurat kawy nie piłam bo zauważałam że czuję ten niepokój, nawet po herbatach było źle. W tym czasie wypróbowałam tylko kawę gotowaną Stefani Korżawskiej bo było to coś co miało pomóc jelitom i faktycznie efekty były dobre, jednak nie ciągnęło mnie do smaku i przestałam kawę pić. Potem przyszedł taki czas kiedy ten szalony stres odszedł, kawa nadal powodowała u mnie nieprzyjemne efekty, ale za to polubiłam smak (jakoś bez stresu jedzenie i napoje znowu zaczęły mieć smak) i zauważyłam że sam smak i aromat mnie baaaardzo odpręża, był to taki 'comfort drink".
    Przypomniałam sobie wtedy o kawie gotowanej i o tym jak korzystnie podziałała wtedy na jelita (do dziś mam z nimi problemy) i tak zaczęłam na nowo pić kawę po której nie czułam się już źle. Już mi mija prawie rok i codziennie na czczo tą kawę wypijam i uwielbiam to jak działa (pomaga na jalita i polepsza samopoczucie). Muszę jednak uważać - przy stresie nadal mogę tą kawę pić, ale słabszą no i nie mogę wtedy pić takiej typowej parzonej kawy bo czuję się kiepsko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo jeju super że napisałaś, strasznie lubiłam panią stefanię, mam chyba wszystkie jej książki:D kurcze tej kawy nie próbowałam, miałam tylko herbaty ale na pewno dam jej szansę!

      Usuń
  20. Napisałabyś może co Ci pomogło w poradzeniu sobie se stresem, i dojściem do siebie po tym trudnym czasie (taki post na bloga)? Miałam podobny problem, z tym że chodziło o moje zdrowie, została mi postawiona diagnoza ciężkiej choroby, która później okazała się błędna, jednak ten czas oczekiwania na wyniki mnie tak wykończył, że do dziś mam problemy z lękami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeju Kochana bardzo mi przykro i naprawdę to rozumiem. Ja tak samo radzę sobie raz lepiej raz gorzej, bardzo pomaga terapia, ja akurat chodzę na takie coś bardziej w stylu somatic expirience, nie wiem jak to nazwać po polsku- ogólnie praca z ciałem i mniej rozmowy a więcej czucia ale jeśli jeszcze nigdzie nie byłaś to rozmowa też bardzo pomaga.

      Usuń
    2. Chodzę na terapię, staram się medytować i brać suplementy (ashwagandha, tulsi), też raz jest lepiej, raz gorzej. Dzięki za informacje, poczytam o pracy z ciałem :). Pozdrawiam

      Usuń
  21. No ja niestety również kilka razu w życiu musiałam się rozstać z kawą choć uwielbiam. Podobnie jak u ciebie przestawala na mnie działać I zaczekam pić po kilka filiżanek dziennie myśląc głupio że nic mi nie będzie. Kończyło się wielkim problemem z migrena, potężne bóle głowy scinajace (dosłownie) na kilka dni z nóg. Aktualnie jestem na etapie bezkofeinowej bo również tęsknię za smakiem

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja z kolei nie piję kawy od 10ciu lat. Za czasów licealnych popijałam dużo kawy, za czasów studenckich jeszcze więcej (po 3-4 kubki dziennie). W końcu przyszedł taki moment (bardzo duży stres w pracy), że organizm się zbuntował i po wypiciu jakiejkolwiek kawy dopadały mnie mdłości, biegunka i bardzo silny ból żołądka. Tak jest do dzisiaj. Sam zapach kawy wywołuje mdłości. Mąż jest kawoszem i rozpoczyna dzień od filiżanki espresso, nie wyobraża sobie inaczej. Ja muszę zamykać drzwi, bo ten zapach doprowadza mnie do szaleństwa. Od razu myje filiżanki po jego kawie, żeby nic mi nie śmierdziało. Będąc na wakacjach w Grecji kilka lat temu, spróbowałam zrobić podejście do kawy. Żar lał się z nieba, a wszyscy naokoło w cukierni popijali frappe z gałką lodów waniliowych. Nie chciałam być gorsza. Niestety skończyło się jak zawsze. 1,5 dnia wyjęte z życiorysu. Niewyobrażalny ból żołądka, mdłości, biegunka. Wydaje mi się, że to może być alergia na kofeinę. Moją miłością jest zielona herbata i woda niegazowana. Nic innego nie piję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak,ponoć tak może być ludziom wychodzi nietolerancja w testach często... ale może stało się tak, że organizm jakoś powiązał stres w pracy z tą kawą i tak się uwarunkował jakby:) tak często też się zdarza:*

      Usuń
  23. A może kolejny post właśnie o stresie? Też mam kłopot z kortyzolem i wg endokrynologa moja oponka na brzuchu to właśnie źle metabolizowany stres, który nie opuszcza mojego ciała ☹️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach żebym to ja miała jakiś sposób na to:( sama tak średnio sobie radzę- wiesz wiele zależy od sytuacji. ale masz bardzo mądrego endo, ma racje oponka to taki bardzo charakterystyczny typ tycia dla wysokiego kortyzolu. ashwaganda pomaga, kortyzol obniża też coś takiego jak Phosphatidyl Serine https://pl.iherb.com/pr/Jarrow-Formulas-PS-100-Phosphatidylserine-100-mg-120-Softgels/78110?refid=270a7534-71ec-4046-bed3-2d6fd79c7e5c&reftype=rec&rec=iherb-pdp-related możesz z nim o tym pogadać, ludzie chwalą... pewnie zależy jaka sytuacja ja go miałam i działał raz tak, raz śmak i zazdroszę osobom z tak fajnymi efekatmi:D

      Usuń
  24. Ja kocham kawę ale mi ona nie służy. Po jej wypiciu czuje się jakbym była (nie wiem jak to opisać) brudna od środka... Przymierzam się więc do przestania picia kawy.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja pije min 3-4 dziennie i nie potrafię przestać :( mam duzy problem z cieniami i bardzo cienka skóra pod oczami oraz z wydolnością zyl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj to dlatego- cienka skóra to wszystko bardziej widać, też to znam:(

      Usuń
  26. Ja niestety uwielbiam smak i zapach kawy, piję ją od liceum (wtedy dość nieregularnie, po ukończeniu liceum poranna kawa z ekspresu stała się rytuałem). Na studiach potrafiłam wypić 4 kawy dziennie (podczas sesji, gdy jeszcze pracowałam i sypiałam po 3h). Teraz wstaję bardzo wcześnie do pracy i filiżanka kawy z rana to mój "obowiązek", bez tego mój mózg nie chce ruszyć :D ale zainteresowała mnie teoria z cieniami pod oczami, ja mam naprawdę ogromne cienie i nigdy nie powiązałam tego z kawą. Zawsze sądziłam, że to taka uroda lub niewyspanie. Może czas zrobić sobie detox od tego napoju. Co byś poleciła jako zamiennik na poranne rozbudzenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jeśli masz niskie ciśnienie to lukrecję, czytelniczka polecała yerbę, matcha jest super;) cienie to może być też wątorba.

      Usuń
  27. Kochana, mam nadzieję,że wszystko się poukładało. Z autopsji wiem, że po sporym, długotrwałym stresie ciężko wraca się na „dobre tory”. Ja również kocham smak kawy, ale moje ciało zdecydowanie mniej :) wypróbuje bezkofeinową, bo przyznam, że perspektywa mniejszych cieni pod oczami kusi bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę tak, ale finalnie zobaczymy;) oj tak, ja rok się zbierałam do względnej normalności:D

      Usuń
  28. Bardzo mi przykro z powodu wydarzeń, które Cię spotkały. Dużo zdrowia Tobie i najbliższym!

    OdpowiedzUsuń
  29. Alinko wiem coś o takim stresie ;( Jeśli chodzi o kawę to też bym chciała odstawić ale jestem niskociśnieniowcem i po kawie zwyczajnie czuje się lepiej ale pije jak czuje i max 2 filiżanki dziennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana to polecam jeszcze lukrecję, w herbatkach yogi tea jest jej dużo, nawet mają taką solo:) lukrecja w płynie z iherba też jest super;)

      Usuń
  30. Ja też mam niskie ciśnienie, ciągle jest mi zimno i jestem senna. Nigdy nie piłam kawy dopóki ktoś nie powiedział mi że na niskie ciśnienie pomaga. Zaczęłam pić i nic :D jedynie czułam jakby mną "telepało" i trzęsło, żadnych pozytywnych zmian jednak nie było. Lubię za to wypić czasem cappucino z ogromną ilością mleka, ale raczej tego piciem kawy bym nie nazwała, to raczej jako deser "mleko o smaku capuccino"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahah tak z deserem mam to samo:D a badałaś może tarczyce?

      Usuń
  31. Chyba nigdy nie pisałaś o swoich traumatycznych przeżyciach, zawsze widzę uśmiechniętą, szczęśliwą dziewczynę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, bo wiesz, są takie rzeczy którymi trudno się dzielić z innymi a w internecie też nie każdy jest super przychylny:)

      Usuń
  32. Kocham kawę i yerbe. Po zielonej mam takie same przypadłości jak Ty po kawie. Co to za przepiękna pomadka!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  33. A ja nie lubię kawy ani trochę:D Zapach jeszcze ujdzie, całkiem przyjemny, ale smak? Dla mnie okropność:D
    W sumie cieszę, bo wolę się trzymać od niej z daleka, po prostu wolę się wyspać np:D

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja kawę uwielbiam, za smak, zapach i mnóstwo możliwości. Też na mnie nie działa, kompletnie nie czuję kopa. Mogę też jej nie pić kilka dni, gdy na przykład dokucza mi żołądek w sezonie i nie mam zespołu podstawieniowego. Przez niemal 10 lat kawy nie piłam i bardzo mi jej brakowało. Natomiast mój mąż kawy nie cierpi, drażni go nawet zapach i to, że ja ją piję, ale wie, że uwielbiam, więc się przyzwyczaił.
    Alino, a zakładałaś taką ewentualność, że kawa zadziałała u Ciebie jak bodziec negatywny, kojarzony przez Twój mózg z przykrym okresem w Twoim życiu, stąd taka reakcja?

    OdpowiedzUsuń
  35. Ciekawe... Ja teraz! Tak samo lubię smak i zapach kawy ale jej nie pije bo kawa na mnie zupełnie nie działa i nigdy nie działała więc po co ;) Ciekawa teoria z tym stresem, ja też przeżyłam kilka lat potwornego stresu i wtedy ... Sam zapach kawy powodował że zasypiałam, natomiast wypicie kawy prowadziło do tego że kładłam się spać. Uciekałam wtedy od wszechobecnego zapachu kawy bo nie mogłam akurat spać miałam zbyt dużo na głowie ;) Mnie w czasach najgorszego stresu kawa w 5-10 min usypiała , obecnie nie działa nijak i czasem ją posmakuje wb tego jako przyjemność. Ale musiało minąć 3 lata od lat stresu i walki o przetrwanie żebym przestała tak reagować na kawę

    OdpowiedzUsuń
  36. Alinko, mogłabyś polecić jakiś suplement przeciw żylakom? Mam rodzinne skłonności i już coś tam mi się pojawia, więc wolę przeciwdziałać niż leczyć.
    P.S. Chciałam przy okazji napisać, że bardzo Cię podziwiam za to jaką jesteś ciepłą i pozytywną osobą. Widać, że prowadzisz ten blog z sercem i zawsze masz dla każdej z nas poradę i dobre słowo. Bardzo mi przykro, że spotkały Cię takie nieszczęścia i mam nadzieję, że wszystko się ułoży! Buziaki, Marta

    OdpowiedzUsuń
  37. O matyldeo, pracuję w branży medycznej, a nigdy nawet nie przyszło mi do głowy że to moje g***niane samopoczucie po kawie to reakcja obronna organizmu na toksyczny związek kofeiny i stresu. Niby zawsze wiedziałam, że nie powinnam jej pić, ale nie szukałam przyczyny. Mam podobne objawy do Twoich i podobnie jak Ty uwielbiam kawę, dlatego czasem zdarza mi się grzeszyć (zwłaszcza w pracy!), a potem bardzo tego żałuje :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Kawy nigdy nie piłam i nie zamierzam zaczynać. O ile jeszcze zapach samego ziarna nie jest zły to już nawet zmielone nie kojarzy mi się dobrze. To jest ten moment gdy lubiłabym tiramisu gdyby do niego kawy nie dodawali. Dlatego dobrą opcją jest dla mnie "matchamisu" z matchą zamiast kawy. Mówili mi, że na studiach nauczę ale nie wyszło. Jestem za to fanką herbat różnych: od zwykłej czarnej poprzez zielone białe, ziołowe aż po owocowe. Mogę je pić nawet latem.

    OdpowiedzUsuń
  39. Alinko,ja miałam taki problem po wypiciu nawet małej ilości alkoholu. Również byłam w sytuacji stresowej, a później stresowałam się tym, że znów dopadną mnie negatywne objawy i wpadłam w błędne-lękowe koło. Po kilku przygodach z lądowaniem na Sorze z dziwnymi objawami w końcu udałam się do psychiatry, który przepisał mi odpowiednie leki. Sama świadomość, że możesz zażyć coś,co Ci pomoże już redukuje stres. Może to nie kawa Ci szkodzi, tylko lęk przed jej spożyciem. Wrażliwość na piękno, empatia, delikatność, mimo, że są wspaniałe, odbijają się niestety na psychice.. stąd różne problemy artystów.. Pozdrowienia od wrażliwca dla wrażliwca 🙂 P.S. dzięki lekom, nie trafiam do szpitala po jednym piwie😝 i przestałam się bać pająków😂

    OdpowiedzUsuń
  40. Kurczę też miewam złe samopoczucie. Piję co prawda mleko z kawą :D Parzonej nawet nie mogę, bo ciśnienie mi skacze jak szalone. Ale rozpuszczalną z mlekiem wypije jedną na dzień

    OdpowiedzUsuń
  41. Mam tak jak Ty kiedyś - kawa ładnie pachnie ale zupełnie mi nie smakuje. Jedyna możliwość, żebym ją "wypiła" to albo lody caffe latte albo jakieś iced frappe z duuużą ilością mleka i cukru (chociaż na co dzień nie słodzę). Rezultat? Po kawie idę spać (w przeciągu 30 sekund od ostawienia filiżanki). Niepojęte jest dla mnie jak ludzie mogą wlewać to w siebie kilka razy dziennie i osobiście uważam, że to nie alkohol, narkotyki ani papierosy a właśnie kawa jest najgorszym uzależnieniem w skali świata. Nie wyobrażam sobie pokolenia naszych rodziców bez tych 3-4 kawek dziennie. Na szczęście moje pokolenie nie jest aż tak uzależnione od kofeiny w kawie (pewnie dlatego, że na rynku jest wiele innych pobudzaczy, ale to swoją drogą)....
    Słyszałam też, ze uzależnienie od kawy przychodzi po 30 albo przy pierwszym dziecku. Jeszcze tej teorii nie sprawdzałam :P

    OdpowiedzUsuń
  42. nie mogę pić kawy po godz 15 (!) bo zawsze mam wtedy problem z zaśnięciem. podejrzewam, że gen związany z jej metabolizmem nie robi roboty

    OdpowiedzUsuń
  43. Alinko czy zdradzilabys coś o tym że wpadłaś w ciągu dziwnych chorób? Tzn.jak sobie z tym poradziłaś ? U mnie sytuacja wygląda tak że od zeszłego roku kiedy stres związany z mobbingiem w pracy, przemocą w związku i śmiercią bliskiej mi osoby (wszystko na raz) doprowadził mnie do tak silnego ataku paniki, że byłam pewna że umieram. Sytuacja ta rozpoczęła szereg moich chorób. Z jedną sobie poradzę i zaczna się kolejna. Ręce mi opadają.

    OdpowiedzUsuń
  44. hej wszytskim ktorzy maja porblemy ze stresem radze poczytac o tezyczce, to choroba ktora dotyka teraz wiele osob i o niej nie wiedza

    OdpowiedzUsuń
  45. Alinko obserwuje Twojego bloga już od wielu wielu wielu lat i pamiętam już jak kiedyś pisałaś że przechodzisz przykry etap i stres, naprawdę bardzo mi przykro i z całego serca Ci życzę żeby się wszystko u Ciebie finalnie, pozytywnie ułożyło i minęły wszystkie zmartwienia, żeby Ty i Twoja rodzina, bliscy cieszyli się zdrowiem :* :* a co do kawy... Nie ukrywam, że jestem nią pojona od dziecka :D pamiętam jak dziadek odbierał mnie z podstawówki (od 1klasy) i babcia i dziadek robili sobie kawę i dla mnie też przyrządzali w takiej malutkiej filiżance ok 40 ml :D najpierw była taka mała i słaba a stopniowo coraz mocniejsza i większa, więc koło 3-4 klasy piłam prawie codziennie szklankę "zalewajki" :D i tak od 15 lat dziennie wypijam 2 kubki kawy, jeden do śniadania, jeden popołudniu. Zazwyczaj "zalewajka", czasem rozpuszczalna albo z ekspresu. Ciężko mi powiedzieć jakie są negatywne skutki u mnie, bo nie wiem jak to jest kawy nie pić ;) Generalnie czuje się ok, na szczęście nie mam wiele stresu w moim życiu a napewno żadnego poważnego :) Więc póki co z kawy nie rezygnuje, bo kocham ten poranny rytuał - kawka i jaglanka mmm albo popołudniowy kawka i coś słodkiego :D pozdrawiam Cie serdecznie i jeszcze raz z całego serca życzę żeby się wszystko ułożyło ostatecznie, żebyś poczuła ulgę i pełne szczęście! :*

    OdpowiedzUsuń

❤️

Hej hej! Fajnie że jesteś!

Napisz co najbardziej Cie zaciekawiło- jeśli masz pytania pisz koniecznie.
Jeśli nie dostałaś odpowiedzi przypomnij mi od najnowszym postem, czasem coś przeoczę :) ❤️❤️

Jeśli wiesz, że możesz pomóc innej czytelniczce, będziemy wszystkie bardzo wdzięczne! ❤️❤️

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.