28 grudnia 2020

5 RZECZY, KTÓRE NAJBARDZIEJ SZKODZIŁY MOJEJ SKÓRZE.








Pochłaniasz ulubione lody, chipsy, czekoladki i wiesz, że następnego dnia Twoja cera będzie nie do poznania?:D Skąd ja to znam! Mnóstwo rzeczy miało najróżniejszy wpływ na moją cerę i przez lata nauczyłam się rozpoznawać właściwie wszystkie, oraz dobrze ich unikać.

Nie były to ani tylko kosmetyki, ani tylko rzeczy związane z dietą, ale też parę innych czynników- dzisiaj w poście złowroga szóstka:D 

Jestem ciekawa, jaka jest Wasza!


1.NABIAŁ.

Białe sery, mleko, śmietanki, masło, żółte sery- wszystko momentalnie, właściwie do dziś, potrafi obrócić stan mojej skóry o 180 stopni. I niestety, mówimy tu o zmianie na niekorzyść. Zwykła czarna czekolada, nawet dość słodka potrafi być dla mojej cery zupełnie obojętna, kiedy czekolada mleczna gwarantuje pojawienie się następnego dnia nieprzyjaciela na brodzie lub policzku:D

Nie dla mnie torty, serniki, czekoladki, batoniki:D Najgorzej jednak reaguje na białe serki i sery żółte, a kiedy jadłam ich dość sporo, moja cera zawsze była problematyczna. Dodatkowo po zjedzeniu białego sera potrafiłam dostać tak zwanej skazy białkowej, najczęściej na przedramionach.

Póki w mojej diecie królował nabiał, przez właściwie cały miesiąc z cerą było coś nie tak, choć oczywiście wszystko pogarszało się przed miesiączką. Zmiana nadeszła dopiero kiedy doprowadziłam do porządku i zaczęłam naprawdę zwracać na to uwagę. Niestety samo zmniejszenie ilości nabiału w moim wypadku nie działało- musiałam zrezygnować z niego całkowicie, ale bardzo cieszę się, że to zrobiłam:)



2. ZA DUŻO BIAŁKA I TŁUSZCZÓW W DIECIE.

W momencie kiedy trenowałam i spożywałam dużo mięsa, oraz kiedy byłam na diecie keto, moja skóra wyglądała najgorzej. Więcej o tym pisałam w poście tutaj (klik). 

Duża ilość białka w diecie- niezależnie czy pochodzenia zwierzęcego czy roślinnego, zawsze pogarszała stan mojej cery. Białko potrafi obciążać nerki a o skórze mówi się, że jest naszą trzecią nerką. Faktycznie nasze ciało w pewnym sensie również przez skórę się oczyszcza i jeśli np nie trawimy białka najlepiej, a jemy go sporo, kłopot gotowy.

Kiedy na śniadanie jadłam omlety z białym serem a przez resztę dnia niewielkie ilości mięsa, moja skóra zawsze była zanieczyszczona a na policzkach zwykle wyskakiwało coś małego. Do tego tak samo jak w przypadku nabiału, w czasie cyklu na mojej brodzie gościły ogromne niedoskonałości typu 'wulkan', najczęściej zostające ze mną na co najmniej tydzień:D

Zioła, herbatki, suplementy pomagały tylko odrobinkę- dopiero zmiana diety dała mi upragnione rezultaty:)



3.BRAK SNU I KOFEINA.

Jestem strasznym śpiochem i kiedy większość ludzi całkowicie zadowala się 8 godzinami snu, ja najchętniej dodałabym do nich dwie:D Moja skóra nigdy nie wygląda tak dobrze, jak po przespanej w spokoju nocy i nawet malutka drzemka w ciągu dnia potrafi poprawić jej stan.

Zawsze, kiedy z powodu stresu spałam mało, wszystko momentalnie odbijało się na mojej twarzy.

Cera wolniej się regenerowała, była bardziej odwodniona, cienie pod oczami momentalnie dawały o sobie znać. 

Jeśli do tego dodałam kofeinę (post o tym, czemu już nie piję kawy tutaj), dosłownie po godzinie wyglądałam jak 'z krzyża zdjęta'- wszystkie zaczerwienienia, niedoskonałości na mojej twarzy były bardziej zaognione, cienie pod oczami jeszcze ciemniejsze a skóra wysuszona na wiór. 


4. WYŻSZE POZIOMY TESTOSTERONU.

Miałam taki moment, kiedy po odstawieniu antykoncepcji moje estrogeny troszkę spadły i testosteron na ich tle trochę się wybijał. Do teraz np po ziołach, których ubocznym efektem jest podniesiony testosteron, moja cera od razu się psuje. Dlatego muszę uważać np na macę, którą wiele kobiet lubi i chwali:) Zawsze bardzo pomagała mi mięta i wierzbownica, które polecam jeśli macie problemy tego typu!


5. SUCHE POWIETRZE W OKRESIE ZIMOWYM.

Kiedy mieszkałam w blokach z ogrzewaniem centralnym, suchość skóry w zimie była moją największą zmorą. Bloki były dla mnie zawsze jak pudełka wypełnione suchym i gorącym powietrzem. Za każdym razem, kiedy budziłam się rano, moja skóra po całej nocy wyglądała jak papier. Zaczęłam nawilżać powietrze i w końcu stosować nawilżacz, co diametralnie zmieniło jej wygląd!

Troszkę bardziej wilgotne powietrze koło łóżka w nocy sprawiło, że nie tylko skóra wyglądała lepiej, przestała się łuszczyć a zmarszczki się zmniejszyły, ale też nie zasychało mi w ustach i nie czułam rano z tego powodu tak dużego dyskomfortu:)


6. DETERGENTY W PRODUKTACH DO MYCIA.

Jeśli chodzi o pielęgnację, to była moja największa bolączka. Zanim odkryłam delikatne emulsje oraz och, jak wiele z nas, byłam przekonana, że im bardziej oczyszczający produkt do mycia twarzy (szczególnie trądzikowej) tym lepiej:)

Wybierałam mocne żele z gamy dla cery tłustej czy mieszanej (właśnie ze względu na niedoskonałości), nie będąc świadomą składów i tego, że mianownikiem wspólnym dla mojego żelu do twarzy i ludwika do naczyń jest SLS:D

Do dzisiaj uważam, że wiele przypadków odwodnienia i przesuszenia cery wynika z nieodpowiedniego doboru kosmetyków oczyszczających i błędy w tym zakresie mogą powodować cały szereg pielęgnacyjnych problemów. Wszystko uspokoiło się, gdy odkryłam oleje, naturalne mydła, emulsje apteczne i alternatywne sposoby mycia- skóra naprawdę odetchnęła z ulgą:D


Widzicie jakieś punkty wspólne z tym co szkodzi Waszej skórze?

Dajcie znać co na Was działa najgorzej!


Buziaki


Ala 

18 komentarzy:

  1. Serniczek bym sobie zjadła ;) Niestety, również unikam nabiału :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie zdecydowanie przesuszanie skóry (połączenie trochę punktu 5 i 6) robiło największe szkody. Te silnie wysuszające kosmetyki "dedykowane" skórze tłustej i mieszanej to było zamknięte koło szkód, a wypryski pojawiały się nawet z przesuszenia. Teraz już wiem jak czytać składy, żeby to działało jak należy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to gratulacje:D super, że udało Ci się tak dobrze rozpoznać przyczynę:D

      Usuń
    2. :D:D Brzmi w sumie prosto i szybko, ale jak pewnie się domyślasz - wcale takie nie było.... Zajęło mi to dobrych parę lat!

      Usuń
  3. Kiedy urodziłam syna musiałam odstawić nabiał, żeby móc go karmić (nigdy nie miałam tak pięknej skóry: dieta+spore nawodnienie). Ostatnio z powodu świąt zupełnie nie zwracałam uwagi na elimincję i niestety skończyło się to problemami brzuszkowymi malucha i moją straszną cerą.

    Także, wracam do vege 🙂
    Sonia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie to co napisałas - zwłaszcza nabiał. Pamiętam Twój post o wpływie nabiału na cerę, ja zawsze się borykałam z cerą, aż w końcu zrezygnowałam z nabiału i większość problemów (nie tylko z cerą) odeszła. Dlatego naprawdę bardzo polecam dostosowanie diety do potrzeb organizmu i obserwowanie siebie. Jeśli skóra jest zanieczyszczona, zapalna, problematyczna - to jest wielki sygnał alarmowy, że źle dbamy o siebie. Zazwyczaj kosmetyki pomogą na chwilkę, doraźnie, ale bez zmiany od wewnątrz, bez zmiany diety, ruchu, więcej snu, redukcji stresów - bez dbania o siebie całościowo - nie zobaczymy prawdziwej zmiany na zewnątrz. Dlatego wielkie dzięki za Twoje porady i szczerość, bo kosmetyki kosmetykami, ale właśnie tryb życia i uważne obserwacje swojego ciała to coś, na co swoimi postami zwróciłaś moją uwagę i co zrozumiałam, że jest ważne w pielęgnacji. Dziękuję i pozdrawiam tuż przed nowym rokiem! Oby był lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Alinko ja zupełnie nie w temacie . Biorę teraz globulki dopochwowe na infekcje. Po zakończeniu chciałam odbudować florę bakteryna. Polecasz coś dopochwowego i doustnego z dobrym składem ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Alinko jaki krem do twarzy na naczynka polecasz ? Najlepiej gdybym mogła go dostać stacjonarnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak najbardziej zgadzam się ze wszystkimi punktami. U mnie jeszcze widzę znaczne pogorszenie jak wypije wieczór przed więcej wina,rano cera jest okropna. Sos sojowy, ciągle nie jestem pewna ketchupu :) i ogólnie jak jem więcej słodyczy lub cukru aaaaaa i wydaje mi się że miód też :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie zdecydowanie: nabiał, mała ilość snu, duża ilość treningów obciążających organizm (tabaty, interwały) i rewelacje na twarzy gwarantowane. Niestety ciężko mi zrezygnować z serów (roślinne zupełnie mi nie smakują)i jak tylko zjem cała zabawa zaczyna się od nowa ale i tak jest o wiele lepiej niż było. A swoją drogą Alinko jakiego nawilżacza powietrza używasz? Lub jaki polecasz? Zastanawiam się nad nim od dłuższego czasu bo mam strasznie suche powietrze w mieszkaniu :(

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie sytuacja bardzo pogarsza się, kiedy mało piję. Wiem, niby podstawa, ale potrafię mnie to zaskoczyć, ze moja cera to dosłowny wskaźnik spożycia płynów :D A poza tym klasycznie - słodycze i, dla odmiany, dużo soli, którą niestety bardzo lubię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam słodycze i sól, haha najlepiej na zmianę- no ale kurcze, jednak nie wszystko można w życiu mieć:D

      Usuń
  10. Hej.
    Podobnie jak Ty, choruję na Hashimoto.
    Leczę się głównie dietą, uważam, że sam letrox nie załatwi sprawy.
    Za pierwszym razem, gdy wzięłam się za chorobę na poważnie, po wyjściu ze szpitala, przeczytałam Twój post. https://www.alinarose.pl/2019/01/jak-wprowadziam-hashimoto-w-remisje.html
    wcieliłam w życie wszystko co napisałaś i byłam zdumiona rezultatem. Oprócz tego efektem ubocznym była utrata średnio 0.5-1kg na tydzień. Miałam mnóstwo energii i czułam się świetnie.
    Następnie doktor polecił mi Keto (z uwagi na PCOS). I niestety strasznie zaburzyło to pracę mojego organizmu. Czytałam na Twoim blogu, że Ty również masz nieprzyjemne doświadczenia związane z tym stylem żywienia. Czy mogłabyś mi coś o nich opowiedzieć? Bylabym wdzięczna za wskazówki jak teraz radzisz sobie z chorobą.
    Może mały update podlinkowanego przeze mnie posta? ;)
    pozdrawiam, Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana ja dzięki diecie i dodatkom nie mam już przeciwciał, więc na tym etapie de facto nie muszę sobie już z hashi radzić- dalej trzymam się dokładnie takiej diety jak z postu o hashi, do tego codziennie sok z selera, lizyna, lauricidin, hebratki ziołowe:) Nic lepiej na mnie nie działało- keto niestety tak samo jak u Ciebie bardzo pogorszyło mój stan zdrowia- właściwie od tego się wszystko zaczęło. Keto w wersji wege było ciut lepsze ale generalnie nie dla mnie. U mnie klucz to maksymalnie dużo surowych owoców i warzyw, mniej tłuszczów (lubię rokitnik, wiesiołka i lniany), jeśli masz problemy z pcos to wszytskie te rzeczy Ci pomogą + olej z czarnuszki i inozytol:D
      W razie czego pisz, trzymam kciuki za Twoje zdrówko!

      Usuń
  11. Ja właśnie też myślałam, że to kwestia nabiału, a okazuję się (wciąz jestem w trakcie badań i wizyt u ednokrynologa), że to chyba kwestia tarczycy i hormonów. Przez wiele lat probowałam różnych rzeczy i różnych antybiotyków od dermatologów. Ale zauważyłam też, że pozytywnie wpływają na moją cerę kremy i ogólna suplementacja witaminą C

    OdpowiedzUsuń

❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️

Hej hej! Fajnie że jesteś!

Napisz co najbardziej Cie zaciekawiło- jeśli masz pytania pisz koniecznie.
Jeśli nie dostałaś odpowiedzi przypomnij mi od najnowszym postem, czasem coś przeoczę :) ❤️❤️

Jeśli wiesz, że możesz pomóc innej czytelniczce, będziemy wszystkie bardzo wdzięczne! ❤️❤️

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.