Hej Kochane:)
Szybciutko chciałam napisać o odczuciach po użyciu maseczki aloesowej Alterry... Okazało się że u mnie wywołała podobne podrażnienie jak u wielu z Was. Po nałożeniu maseczki nie odczuwałam żadnego dyskomfortu, poczekałam pare minut i zmyłam ją z miejsca 'testowego' czyli kawałka policzka:D
Po dwóch minutach moja skóra zrobiła sie siekle czerowna w miejscu gdzie znajdowała sie maseczka- myślę że zeb problemu mogłabym uzyskać jakiś konkretny czerwony wzorek gdybym sie postarała- linia była niesamowicie równa:D
Wyglądało to komicznie... równie dobrze mogłabym sobie wymalować na buzi maseczką wyznanie miłości albo życzenia urodzinowe i potraktować sie jak chodzącą laurkę:D
Skóra nie piekła ale była niesamowicie rozgrzana- test robiłam wieczorem a rano po podrażnieniu nie było ani śladu. Na szczęście.
Myślę że to wina niefortunnego połączenia składników- aloesu z czymś co wywołuje taką reakcję- aloes faktycznie może być drażniący. Kiedyś przeżyłam coś podobnego po nałożeniu na buzię wyciągu z aloesu ze strony ZSK- kiedy używałam innych wyciągów nic sie nie działo.
Alkohol również nigdy mnie nie drażnił, więc zupełnie go nie winię. Do maseczki nie wrócę ale dziś udało mi sie upolować kapsułki z serii z Orchideą. Zobaczymy jak sie sprawdzą- bardzo lubiłam rossmanowe kapsułki w wersji niebieskiej wiec mam nadzieję że Alterrę też polubię.
Buziaki Kochane:)
Ala
