Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty

20 grudnia 2012

Jak bezboleśnie pić oleje + przepis na oczyszczającą miksturę.








 


Zawsze przy okazji postów o piciu olejów wiele z Was pyta mnie jak jestem w stanie je przełknąć bo czasem ich smak skutecznie Wam to uniemożliwia. Dziś specjalnie coś dla tych dziewczyn które chcą zadbać o swoją skórę i włosy od środka ale mają problem z piciem olejków solo:)


Picie olejów nie stanowiło nigdy dla mnie dużego problemu, mogę powiedzieć że bardzo polubiłam ich smak. Ten który smakuje mi najmniej to zdecydowanie oliwa z oliwek i właśnie za nią przepadam najmniej. Odczułam to teraz kiedy wróciłam do domu na święta i nie zabrawszy ojeju z ostropestu byłam zmuszona zamienić go na oliwę z oliwek:)

Każdy olej ma inny smak i warto przetestować parę aby znaleźć ten który będzie nam najbardziej służył ale też najbardziej smakował. Olej lniany o którym pisałam wcześniej (klik) jest jednym z moich ulubionych, ale wiem że wielu z Was nie smakuje. Jak w takim razie możemy ułatwić sobie picie olejków?








Zaczniemy od tego jakie płyną z tego korzyści. Odpowiednia motywacja jest w tym przypadku niezbędna:) 

Dzięki olejom dostarczymy swojemu organizmowi wiele cennych witamin (D, A, E) oraz możemy spowolnić proces starzenia się skóry. Oleje mogą zawierać nienasycone kwasy tłuszczowe które genialnie wpływają na stan całego organizmu. Pite regularnie stanowią  podstawę pięknej skóry i lśniących włosów, mogą również znacznie poprawić stan naszych paznokci. 
Jeśli zależy Wam na tym aby poprawić wygląd Waszej cery i włosów a także wzmocnić organizm nie ma się nad czym zastanawiać:)

Najbardziej polecam olej lniany, ale sama testuję różne oleje, obecnie popijam olej łopianowy oraz olej z wiesiołka. 

Jeśli nie chcemy pić olejków i jesteśmy pewne że trzymanie ich w ustach przekracza nasze możliwości możemy zdecydować się na tabletki typu Oeparol czy Biogal. Są jednak droższe więc picie oleju bardziej się opłaca.








Jak pić olej kiedy nam nie smakuje?

Najlepiej go z czymś wymieszać. Moja ulubiona metoda to mieszanie oleju z ciepłą wodą i sokiem z malin. 
Do szklanki ciepłej wody wlewamy sok z malin, mieszamy i dolewamy wybrany olej.  Taka mieszanka 'wchodzi' o wiele lepiej i szybciej, oczywiście będzie świetnie jeśli posiadamy domowy sok z malin. Możemy również zastąpić go innym sokiem, wszystko to kwestia gustu:)

Możemy również mieszać olej z sokiem z aloesu, dodatkiem miodu i cytryny.



Taka mieszanka jest fajnym wstępem do mikstury oczyszczającej, w której pijemy oliwę z oliwek, następnie olej z kukurydzy a później z pestek winogron. Możemy jednak lekko ją zmodyfikować jeśli ma nam przede wszystkim ułatwiać picie olejków.


Mikstura oczyszczająca oprócz zmniejszenia dolegliwości żołądkowych świetnie wpływa na skórę, sama zauważyłam dużą różnicę już po 2 tygodniach jej spożywania:) Mikstura autorstwa Jóżefa Słoneckiego ma za zadanie wzmocnić, odżywić, oczyścić nasz organizm oraz poprawić jego odporność.


Składniki:

Roztwór soku z aloesu oraz wody w stosunku 1:1. 
Sok z aloesu ma działanie łagodzące i gojące nadżerki w układzie pokarmowym, zapobiega powstawaniu nowych. Aloes wpływa dobrze również na skórę czy włosy.

Oliwa z oliwek (docelowo olej z pestek winogron)
Oliwa z oliwek słynie z działania oczyszczającego przewód pokarmowy oraz ze swojego pozytywnego wpływu na kondycję włosów i suchej skóry.

Sok z cytryny
Zawiera witaminę C, która pomaga naszemu organizmowi zachować silną odporność oraz działa odżywczo na skórę. Cytryna ma  właściwości odmładzające, zmniejsza także przetłuszczanie się włosów, dodając im naturalnego połysku. W naszej mieszance ma za zadanie oczyszczać to co zalega w przewodzie pokarmowym.


Przygotowanie:

Z podanych składników można otrzymać 30 ml mikstury:

    10 ml oliwy z oliwek/oleju
    10 ml rozcieńczonego soku z aloesu
    10 ml soku z cytryny

Składniki wymieszać i odstawić na noc. Rano Wypić na minimum pół godziny przed śniadaniem:) Miksturkę powinnyśmy pić minimum 3 miesiące.




 




Jeśli nie czujecie potrzeby wykonywania oczyszczającej mieszanki samo mieszanie olejów z sokiem z aloesu może być dobrym pomysłem:)


Dajcie znać czy również popijacie oleje, jeśli tak to jakie, od kiedy, jakie macie na to sposoby:)


Ja znów przeżyłam przygody z komputerem ale już wszystko ok i posty znów będą pojawiać się codziennie;) Jutro pewnie must have pielęgnacji włosów:>

Do zobaczenia i buziaki

Alina





16 grudnia 2012

Paletka cieni dla niebieskookiej blondynki, cień do brwi, zestaw podstawowych kosmetyków.






Wczoraj pomagałam znajomej wybrać podstawowy zestaw kosmetyków do makijażu. Dominika wcześniej praktycznie w ogóle się nie malowała, musiałyśmy więc wybrać wszystko od zera. Zależało nam przede wszystkim na paletce cieni do makijażu, w której znajdował by się również cień do brwi.

Dziś pokażę Wa co udało nam się skompletować i mam nadzieję, że e z Was które właśnie kompletują kosmetyki lub cienie skorzystają z tych propozycji:)



  




Zestaw cieni miał posłużyć do stworzenia lekkiego, rozświetlającego makijażu odpowiedniego do pracy.
Dominika jest posiadaczką niebieskich oczu z zielonymi plamkami, zależało mi więc na wyborze kolorów które podbiją odcień tęczówki. Udałyśmy sie do Inglota aby wybrać numerki:)


Nasza paletka miała zawierać rozświetlacz, średni połyskujący brąz i ciemniejszy brąz oraz jeden cień nadający odrobinę koloru. Do tego doszedł jeszcze cień do brwi i uzyskałyśmy paletkę idealną do makijażu dziennego.





 




 Nasze cienie od lewej:

395- rozświetlająca perła, jeden z moich ulubionych cieni do wew. kącików.

361- delikatny matowy łosoś. Jeśli Dominika w trakcie wyjazdu czy wyjścia będzie zmuszona ograniczyć 'bagaż' może używać go również jako różu. Nałożony ponad załamaniem pięknie podkreśla kolor oczu, odmładza twarz i dodaje jej koloru:)

112- jasne, opalizujące zgaszone złoto wpadające w brąz. Idealne jako cień bazowy nakładany na całą powiekę, oraz na cień do blendowania.

457- ciemniejszy brązowy mat z drobinkami. Dominika może podkreślać nim załamanie, dolną powiekę, malować powiekę ruchomą czy linię rzęs.










Cień do brwi 564-  Dominika ma jasne włoski i ciężko było jej znaleźć odpowiednio jasny cień do podkreślania brwi. Wcześniej używała bardzo ciemnego brązu wpadającego w bordo.

Niżej możecie zobaczyć efekt po tym jak wyrwałam parę włosków i podrysowałam brwi.








Oprócz  paletki cieni nabyłyśmy jeszcze brązową kredkę Revlon, łososiowy błyszczyk Misslyn oraz róż Yves Rocher (średnia morela). 

Naszą postawą został podkład 10 godzin snu Bourjois oraz korektor Revlon Photoready (light pale).
Dominice zależało na lekkim podkładzie, choć wypatrzyła u mnie również kryjący krem BB i strasznie jej się spodobał:)








Niżej możecie zobaczyć jeszcze efekty naszej pracy nad makijażem wieczorowym czyli śliwkowe smoky eyes:)






Sama zorientowałam się że muszę od nowa skompletować moją paletkę z Inglota. Niestety większość cieni z czasem mi się pokruszyła a nietknięte zostały kolory których nie używam:)

Myślę że paletka to też świetny prezent na święta dla przyjaciółki czy mamy:)

Dajcie znać czy też kompletowałyście Inglotowe paletki, a jeśli tak co zawierają. Czy macie wersje z pudrem i różem?:>

Pamiętam że wiele z Was miało problemy z piciem olejów, więc napisze Wam o mojej metodzie którą obecnie stosuje...

Buziaki!


Alina 





P.S. Zobaczcie koniecznie przepis na własnoręcznie robiony peeling cynamon+mak:)







14 grudnia 2012

DIY: peeling do skórek, dłoni, stóp i ciała. Cudowny cynamon z makiem:)







Dziś coś dla tych z Was, które lubią same przygotowywać kosmetyki:)  Mój najnowszy ukochany peeling w cudownej zimowej wersji, czyli z dodatkiem cynamonu. 

Jest niezwykle prosty w wykonaniu i super skuteczny a do tego pięknie pachnie. Świetnie nadaje się do wygładzenia skórek paznokci, rąk czy stóp ale również całego ciała.

Moją małą inspiracją był peeling do skórek YR kupiony jakiś czas temu. Choć lubię go używać, był troszkę kłopotliwy i postanowiłam stworzyć coś bardziej skutecznego. Poeksperymentowałam z kremami i masłami w domu oraz odnalazłam idealne złuszczające drobinki prosto z kuchni! Okazało się że peeling jest nie tylko idealny do skórek ale również do skóry dłoni, stóp czy całego ciała:)







Czego potrzebujemy?

Baza- bazą naszego peelingu może być  dowolne masło (shea, jojoba, mango...) lub krem do ciała, stóp czy dłoni. Ja przygotowałam peeling z kremową bazą (im gęstszy krem tym lepiej) oraz z bazą z masła mango i oba spisywały się super. Jeśli macie ulubiony krem do rąk możecie liczyć na jego nawilżające właściwości oraz na dodatkowe złuszczanie:)

Mak- tym razem to właśnie mak będzie naszymi ścierającymi drobinkami:) Nad cukrem ma tą przewagę że nie rozpuści się w wodzie czy kremie. Drobinki nie są za ostre, ale może ich być wiele (zależnie od tego ile maku dodamy) i mogą ścierać oraz masować naprawdę skutecznie.

Cynamon- doda zapachu naszemu peelingowi. Jeśli dodatkowo planujemy użyć go na stopy, przydadzą się jego właściwości grzybobójcze:)

Dodatkowo możemy oczywiście dodać masę rzeczy, olejki, masła, miód. Jednak u mnie podstawowa wersja sprawdzała się najlepiej. 


Przygotowanie:

Odpowiednią ilość kremu wciskamy do małego pojemniczka, dodajemy mak i odrobinę cynamonu (ja dodaje wszystko na oko:) mieszając. Wszystkie składniki ładnie nam się połączą tworząc gotowy peeling.











Możemy używać go do masażu skórek paznokci. Ładnie je wygładzi a jeśli mamy problemy z zadziorkami, dłuższe stosowanie pomoże nam się z nimi uporać.

Możemy złuszczać nim wilgotne dłonie i po wszystkim spłukać peeling z rąk. Dzięki zawartości kremu czy masła skóra będzie gładka i nawilżona.
To samo dotyczy stóp i reszty ciała. Jeśli macie problemy z naczynkami i Wasza skóra źle reaguje na cynamon możecie go pominąć.


Muszę stwierdzić że chyba najbardziej przyjemny jest masaż ud i pośladków z użyciem tej mieszanki:) Jeśli zależy nam na tych miejscach możemy stworzyć ją w oparciu o krem antycellulitowy i uzyskamy fajne 2w1:)







Mam nadzieję że ten przepis Wam się przyda i będziecie mogły wypróbować mak z cynamonem:) Wszak oba składniki pojawią się w naszych kuchniach ze względu na świąteczne przygotowania, więc czemu nie użyć ich również w pielęgnacji?:))



Dajcie znać czy już stosowałyście takie połączenie, czy macie zamiar i Wam się przyda:)

A co myślicie o przygotowaniu must have akcesoriów do włosów?:)

Buziaki


Alina 




P.S. Jeśli jeszcze nie czytałyście zapraszam na must have pielęgnacji ciała:) KLIK

 

8 grudnia 2012

Jak ściągnąć farbę / czerń / z włosów po farbowaniu.









Dziś problem z którym pewnie nie raz zetknęły się dziewczyny farbujące włosy. Czasem kolor jaki uzyskujemy na tyle różni się od wymarzonego, że spędza nam sen z powiek i ciężko się z nim pogodzić... Najczęściej takie kolorystyczne wpadki zdarzają się przy farbowaniu włosów na ciemny brąz, kiedy łatwo uzyskać odcień o wiele ciemniejszy od prognozowanego.
Na pewno wiele z Was skończyło z niemal czarnymi włosami, choć miało ochotę na piękny brąz.

Choć zdejmowanie koloru to najbardziej radykalny sposób uporania się z nieoczekiwaną zmianą, czasem trudno przeboleć nietrafiony odcień. Najlepiej jest oczywiście poczekać  aż farba sama się wypłucze, jest to jednak proces długotrwały a czasem nie mamy ochoty na czekanie.
Podobny problem dotyczy również dziewczyn chcących wrócić do jaśniejszego koloru po długotrwałym farbowaniu czernią lub ciemnymi kolorami, oraz tych chcących przejść w blond... Jeśli obawiamy się eksperymentów w domu, warto wybrać się do fryzjera na profesjonalną dekoloryzację:)


Jest parę sposobów i preparatów które mogą nam pomóc wykonać ją w domowym zaciszu:)  Zacznę od najbardziej naturalnych i delikatnych aby później opisać te bardziej skuteczne.










Jeśli zależy nam na delikatnym i naturalnym rozjaśnieniu włosów powinnyśmy zainteresować się miodem. Zmieszany z wodą i używany jako maska przed każdym myciem jest w stanie rozjaśnić nasze włosy. Jest to najbardziej naturalna i delikatna metoda, która faktycznie działa, jednak potrzebuje czasu.
Dopiero po miesiącu stosowania miodowych masek zauważymy różnicę. Efekt bardziej przypomina naturalne rozjaśnienie od słońca.

Jeśli chcemy troszkę podkręcić tą metodę zamiast mieszać miód z wodą zmieszajmy go z wodą utlenioną. Miód świetnie nawilża włosy więc nie musimy obawiać się
przesuszenia. Maskę trzymamy na włosach 4-5 godzin, nie musimy nakładać jej przed każdym myciem.





  




Jeśli chcemy delikatnie wypłukać farbę bezpośrednio po farbowaniu, możemy dodać do szamponu trochę sody oczyszczonej.
Po umyciu musimy przepłukać włosy wodą z dodatkiem octu jabłkowego lub soku z cytryny. Soda bardziej pomaga na świeżo farbowane włosy. Nie będzie to jednak zmiana mocna i może okazać się niewystarczająca... Zawsze jednak warto spróbować:)










Dekoloryzator może nam pomóc jeśli chcemy ściągnąć kolor po farbowaniu. 

Dekoloryzatory są lepsze od zwykłych rozjaśniaczy bo najczęściej okazują się być delikatniejsze.Oczywiście nie wszystko co nazywamy dekoloryzatorem działa w ten sam sposób- niektóre mają w składzie utleniacze, takie jak te używane w przypadku rozjaśniaczy. Po rozjaśniaczu możemy spodziewać się sianka, alej jest sposób na to aby uczynić rozjaśniacz bardziej delikatnym i mniej szkodliwym dla włosów...ale to tym później:)

W mojej historii nieudanego farbowania miałam okazję stosować dwa dekoloryzatory: Chantal, ProSalon, Color Peel i L`Oreal, Efassor. Najczęściej ściągałam z włosów odcienie zbyt ciemne i to właśnie efekty uzyskane po dekoloryzatorach wspominam najlepiej. Oczywiście produkty tego typu lepiej i szybciej działają na włosach o wysokiej porowatości, często farbowanych czy suchych.
Na zdrowych włosach efekty bywają delikatniejsze i czasem dekoloryzacja jest niemal niezauważalna. Jeśli chodzi o ściąganie koloru, czasem ciężko przewiedzieć efekty. Bardzo często zdarza się również że włosy po jakimś czasie ciemnieją i efekt okazuje się być o wiele delikatniejszy niż na początku.

Dekoloryzatorów nie nakładamy na odrosty, nie powinny bowiem dotykać skóry.


To, ile powinnyśmy trzymać je na włosach jest kwestią bardzo indywidualną i zależy od kondycji włosów. Na jednych preparaty będą działać szybciej, na innych wolniej. Najlepiej po po prostu obserwować włosy w trakcie dekoloryzacji i zmyć  całość kiedy zaobserwujemy odpowiadający nam efekt.







Color Peel z Chantal wspominam bardzo dobrze, jedynym mankamentem był pozostający na włosach nieprzyjemny zapach (siarka:((). Ściągałam czerń po paru dniach od farbowania i udało mi się wrócić do ciemnego brązu.Produkt nie zawiera amoniaku ani wody utlenionej. U mnie kolor nie ściemniał, ale wiem że czasem tak się zdarza. Trzeba się też liczyć również z tym, że nowy kolor będzie miał miedziany lub marchewkowy połysk- zależnie od tego o ile jaśniejsze włosy chcemy uzyskać. Mój dekoloryzator kupiłam na allegro, ale bywają też w sklepach fryzjerskich.







L`Oreal, Efassor działa bardziej jak rozjaśniacz i jest mocniejszy. Jest świetnym rozwiązaniem jeśli boicie się sięgnąć po drogeryjne rozjaśniacze, L`Oreal może być lepszym rozwiązaniem. Jest o wiele delikatniejszy i lepszy. Działa szybciej, bo na moich włosach po 10 minutach zeszłam z czerni do ciemnego brązu bez strat w ich kondycji:) . W tym przypadku również trzeba uważać na odrosty. Wszelkie brązy również ściąga przez miedź do marchewki:)

Niżej możecie zobaczyć utrwalone kiedyś ściąganie ciemnego koloru Efassorem. 










Rozjaśniacze.

Jeśli chodzi o samo zdejmowanie koloru o wiele lepiej zdecydować się na dekoloryzator, jeśli jednak nie mamy do niego dostępu lub nie skutkuje możemy sięgnąć po rozjaśniacz.

Jak sprawić aby rozjaśniacz nie był tak agresywny dla włosów?
Jakieś dwa lata temu rozjaśniałam końce do ombre i wtedy, aby rozjaśniacz całkiem ich nie spalił dodałam do niego maskę (2-3 duże łyżki) oraz łyżkę miodu. Możemy również wymieszać nasz rozjaśniacz z odżywką.
Taki sposób sprawia że jest o wiele bardziej delikatny i nie ma mowy o zbyt mocnym przepaleniu.





  









 



Pielęgnacja po...


Włosy z których zdejmowałyśmy farbę staną się bardziej porowate, a co za tym idzie, będą bardziej podatne na uszkodzenia, mogą być wysuszone, kruche i matowe.
Odpowiednia pielęgnacja po zdjęciu koloru może bardzo pomóc. Zdradzę Wam sposób pielęgnacji który świetnie sprawdzał się w takich sytuacjach:)


Maska po...

Aby nawilżyć włosy użyłam maski Tołpy  (zobacz recenzję) zawierającej emolienty. Do tego dodałam maskę Biowax do włosów ciemnych (moja ulubiona) oraz troszkę olejku łopianowego i soku z aloesu. 

Wszystko zmieszałam i  nałożyłam na mokre włosy i trzymałam około 30z minut. Taka mieszanka świetnie nawilża włosy, dzięki czemu lepiej poradzą sobie z rozjaśnianiem.

Aby dodatkowo nie przesuszać włosów powinnyśmy również zastosować delikatniejszy szampon bez sls, lub bezpośrednio przed myciem nakładać odżywkę czy maskę.

Warto dać odpocząć włosom od suszenia suszarką i prostowania, czyli w skrócie wszelkiego podgrzewania.










Dajcie znać jeśli w ostatnim czasie ściągałyście kolor lub rozjaśniałyście włosy i napiszcie jak sobie poradziłyście oraz czego użyłyście.

Jeśli macie jakiekolwiek pytania związane z omawianym problemem również śmiało piszcie a postaram się Wam pomóc:)

Mam nadzieję że post okaże się przydatny. Oczywiście, im mniej takich ingerencji w strukturę włosów tym lepiej, i czasem warto przeczekać sytuację ale wiadomo że bywa z tym różnie...
Jestem ciekawa czy Wy zaliczyłyście jakieś niefortunne farbowania... Ja w liceum farbowanie szamponetką skończyłam z czarno granatowymi włosami:)

Buziaki

Alina








4 grudnia 2012

Mój Fitness Plan, historia + wyniki konkursu:)



 




Obiecałam podzielić się z Wami moim małym fitness planem a przynajmniej czymś co roboczo tak sobie nazwałam. Najpierw jednak należy się małe wprowadzenie, bo nic nie zaczęło się ot tak. Będzie to raczej historia kogoś kto zupełnie unikał ruchu niż fitness maniaka:)

Zaczęło się od szkoły, kiedy z powodu alergii i braku sali gimnastycznej zostałam zwolniona z w-f'u:) Od podstawówki do gimnazjum wiodłam sobie spokojny żywot nie biorąc udziału w żadnych grach zespołowych ani nie wykonując fikołków na macie czy skoków przez kozła (czy to sie jeszcze w szkole robi?:)).

W piątej klasie miałam małą przygodę z Ju Jitsu, kiedy przeniosłam się do szkoły w Warszawie, ale po jakimś czasie znów zmieniłam szkołę a po Ju Jitsu został mi tylko żółty pas i sentyment do sztuk walki.

W liceum zostałam ekspertem od uciekania przed piłką w trakcie grania w siatkówkę. Jako że na w-f'ie robiliśmy tylko to, po pierwszej klasie byłam niczym Neo uchylający się przed pociskami.

Na studiach też jakoś przetrwałam w-f...Nie było go wiele, bo kończyłam grafikę, więc najczęściej symulowałam grę w ping ponga:> Efekt? Dwie lewe nogi, zero koordynacji, siły, forma wołająca o pomstę do nieba:)


Na studiach mieszkałam z przyjacielem trenującym Taekwondo, który później przeniósł się na Kung- Fu. Towarzyszył mi na wakacjach w Hiszpanii i zachęcił do wspólnych treningów. Wróciłam do domu z wielkim postanowieniem zapisania się wreszcie na jakąś sztukę walki, ale skończyło się tylko na 3 miesiącach pilatesu. Później poległam:)

Następne wakacje również spędziłam w towarzystwie facetów trenujących sztuki walki (tym razem boks tajski i capoeira) i tym razem nie dałam za wygraną tak szybko. Zaczęłam trenować, chodzić na siłownię, pracować nad kondycją i ciałem, tak aby było w jak najlepszej formie:)







O moim tajskim boksie pisałam Wam już wcześniej tutaj, ale jeszcze o nim napiszę bo właściwie to waśnie Muay Thai okazało się być na tyle odpowiednie dla mnie że zostałam na treningach dłużej. Zawsze uwielbiałam bijatyki na konsolach, filmy o sztukach walki i w końcu postanowiłam że zamiast ciągle podziwiać umiejętności innych trzeba zabrać się do roboty.

Jak dla kogoś kto całe życie się nie ruszał, boks był całkiem ciężką opcją treningową na początek.
2 miesiące chodziłam obolała ale teraz czuje się świetnie.









Do tego trafiła mi się wspaniała grupa. Teraz śmieje się że to trochę moja druga rodzina bo widujemy się 3 dni w tygodniu:) Przy okazji chciałam przesłać gorące pozdrowienia dla Madzi, Ewy, Kuby, Seby,Michała, Pawła, a szczególnie Kasi, która w szatni powitała mnie wielkim uśmiechem, kiedy na nogach z waty szłam na pierwsze zajęcia. Trafił mi się również świetny trener- Paweł Flasza, no i muszę powiedzieć że to najlepszy początek z muay thai jaki mógł mi się trafić.







Przejdźmy do założeń planu:)

Najbardziej zależy mi na ogólnej sprawności i gibkości. Bardzo chciałabym poprawić koordynację ruchów i rozwinąć siłę mięśni.

W planach są:

  • szpagat w obu wersjach (już prawie:))
  • podciąganie się na drążku bez problemu:)
  • pompki klasyczne i chińskie:)
  • zwiększenie szybkości

Zawsze byłam bardzo szczupła a dzięki treningom udało mi się trochę zbudować mięśnie, co bardzo mnie cieszy. 

Choć udało mi się wcześniej skończyć a6w zauważyłam że mam poważne problemy z wykonaniem dwóch ćwiczeń z Ab Rippera (P90X). Mój brzuch obecnie prezentuje sie tak, więc jeśli chodzi o 'doznania wizualne' jest całkiem ok, ale bardziej zależy mi na tym aby bez problemu wykonywać większość ćwiczeń. 

Choć na treningach zawsze robimy brzuszki to widzę że jeszcze dużo będę musiała popracować:)






To czego brak najbardziej odczułam w trakcie treningów to oczywiście brak siły. Mój prawy i lewy prosty wyglądały raczej jak wielki żart:)  Dlatego bardzo zależy mi na wzmocnieniu rąk, ramion i barków... Biceps na zdjęciu wyszedł a większy niż w rzeczywistości (przecież aż tak nie wypakowałam:)), ale nad siłą rąk muszę jeszcze pracować.








Plan treningów w ciągu tygodnia:

Poniedziałek:  skakanka+ siłownia + brzuch z Ab Ripper P90X.
Wtorek: Muay Thai + rozciąganie
Środa: Muay Thai lub Salsa:)
Czwartek: Muay Thai+ rozciąganie
Piątek: Muay Thai lub siłownia + skakanka+ Ab Ripper
Sobota: Muay Thai
Niedziela: przerwa lub siłownia:)


Trochę tego jest, ale taki plan realizuję już od pewnego czasu. Trenigów mam pełno bo chodzę na bosk w dwa miejsca:) Zostałam szczęśliwą posiadaczką karty Multi Sport i mogę ćwiczyć w różnych klubach. Pewnie gdybym miała sama mobilizować się w domu nic by z tego nie wyszło... Teraz kiedy trochę ćwiczę w różnych miejscach, łatwiej mi zabrać się za trening we własnym pokoju.

Jeśli macie problemy z systematycznością inwestycja w karnet to dobry pomysł!


Myślałam o zrobieniu programu P90X, ale nie mam na niego czasu więc wybrałam tylko fragment obejmujący ćwiczenia brzucha. Chciałam znów zacząć a6w, ale zobaczyłam że trening z P90X jest o wiele bardziej skuteczny.


 Jeśli nie wiecie czym jest P90X koniecznie zobaczcie filmiki i efekty treningów w internecie:)




  
  




Muszę jeszcze zaopatrzyć się w nową matę:) Chciałam też polecić Wam świetne spodnie do ćwiczeń (szczególnie jeśli tańczycie). Pokazała mi je koleżanka na treningu (Ewa, dzięki wielkie!) i nabyłam je w sklepie z odzieżą do tańca Etiuda na Karmelickiej w Krakowie. To super wygodne spodnie firmy Feel Joy....







To już chyba wszystko. Dajcie znać jak to jest z Wami :) Ja mam nadzieję że uda mi się osiągnąć choć kawałek tego co sobie założyłam i że nie przestanę ćwiczyć:)


Czy Wy macie jakieś punkty które chcecie osiągnąć? Napiszcie co chciałybyście zmienić i co sprawia że chce Wam się ćwiczyć... A może to zupełnie nie Wasza rzecz?


buziaki

Alina





P.S. Zostały nam jeszcze wyniki konkursu z kosmetykami Naturaloe i aloe Grisi:) Zestawy pojadą do:

Sylwii Półkośnik
justynkaa007
madison22

Gratuluję dziewczyny, skontaktuje się z Wami mailowo:)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.