23 października 2013

Rozdwajające się końcówki czyli jak dzielimy włos na czworo + wyniki konkursu z kremem.






Rozdwajające się końcówki do wciąż problem wielu dziewczyn. Często pomimo świadomej pielęgnacji i podcinania problem nawraca. Miesiąc po wizycie u fryzjera nasze końce znów się rozchodzą, plączą, same nie wiemy co robić. Warto przyjrzeć się podstawowym błędom, tym pielęgnacyjnym i tym, jakie popełniamy w trakcie stylizacji czy na co dzień... Jak „dzielimy włos na czworo”;)


Prostowanie.

Niestety jest to jedna z rzeczy mająca największy wpływ na stan naszych końców. Jeśli mamy włosy suche, rozjaśniane czy farbowane, regularne prostowanie będzie ich gwoździem do trumny. Oczywiście, możemy bawić się w zabezpieczanie końców, nie liczmy jednak na to że jakiś kosmetyk ocali nasze końce przed temperaturą. Często efekt bywa odwrotny od oczekiwanego, prostujemy bowiem włosy 'skąpane' w kosmetyku, który przecież też reaguje na wysoką temperaturę.
Jeśli mamy poważny problem z końcówkami, prostownicę lepiej schować, zrobić dwumiesięczną przerwę z podcięciem na początku i zobaczyć czy pomoże to włosom.




Błędy w pielęgnacji.

Często bardzo pochłania nas pielęgnacja włosów, ale jeśli mimo tego nie widzimy poprawy w ich stanie. Chodzimy do fryzjera i regularnie podcinamy, jednak problem powraca. Często winne jest tu przeproteinowanie. Warto przyjrzeć się składom kosmetyków jakich używamy. Powinnyśmy unikać alkoholu, wybierać nawilżacze bez protein (mlecznych, sojowych), keratyny, za to wybierać takie, które mają w sobie aloes, glicerynę, pantenol.
Dobrym przykładem takiego nawilżacza jest aloesowa maska Naur Vital czy granat z Alterry. Nawet jeśli wybieracie coś do zabezpieczania końcówek warto zwracać uwagę, czy sera nie posiadają protein (choć warto uważać też na jedwabie:). Takim przykładem jest serum z Biovaxu i złoty eliksir z Gliss Kura.


Suszenie.

Potrafi dać w kość włosom rozjaśnianym i suchym... Dzieje się tak, kiedy włosy pod wpływem gorącego powietrza nagle oddają wilgoć i to właśnie takie skoki najbardziej je wykańczają. Jeśli wiecie, że Wasze włosy są szczególnie suche i wrażliwe najlepiej będzie jeśli zaczniecie suszyć je letnim powietrzem lub dacie im wyschnąć samoistnie. Możecie też wypróbować spowalniacz wysuszania, jakim jest żel z siemienia lnianego. U mnie żel sprawia, że włosy schną o wiele wolniej, są nawilżone, błyszczące i gładkie, nawet jeśli suszę je na szczotce. Możecie nanieść go tylko na końce włosów:)


Rozjaśnianie.

Największy klasyk i wróg zdrowych końcówek. Jedne włosy znoszą rozjaśnianie lepiej, inne gorzej ale generalnie lepiej go unikać. Jeśli macie suche, wysokoporowate włosy najlepiej odpuścić sobie wszelkie rozjaśnianie.






Uszkodzenia mechaniczne.

Obecnie zaczyna się ciężki okres dla naszych końcówek. Niedługo zaczną nagminnie ocierać się o nasze szaliki, kołnierze płaszczy, marznąć na mrozie, suszyć się w powietrzu o niskiej wilgotności.
W tym okresie szczególnie ważne jest podcinanie, aby włosy w zetknięciu z materiałami nie 'zadzierały ' się dalej. Dobrym sposobem jest chowanie ich pod czapkę, oczywiście jeśli jesteśmy w stanie to zrobić. Warto też przyciąć trochę więcej aby uszkodzenia nie przechodziły wyżej, ale uwaga: wbrew pozorom nie każdy fryzjer dysponuje odpowiednio ostrymi nożyczkami. Narzędzia są niesamowicie ważne i sama znam wiele przypadków dziewczyn, które pomimo regularnych wizyt u fryzjera nie były zadowolone a ich końcówki nie były ścięte lecz zmiażdżone. Same często też fundujemy sobie takie ścięcie, szczególnie jeśli używamy zwykłych nożyczek;)
Często za uszkodzenia końcówek mogą odpowiedzialne być również... szczotki:) Takie z ostrymi, zaczepiającymi końcami, źle wyprofilowane grzebienie z łączeniami, czasem drewniane grzebienie złej jakości.


Zła dieta.

Być może suchość i kruchość naszych włosów nie wynika tylko z błędów pielęgnacji ale również diety. Niestety, zanim zobaczymy efekty takich zmian może minąć bardzo wiele czasu, ale i tak warto je wprowadzić nie tylko ze względu na włosy.
Często brakuje w naszej diecie wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, szczególnie Omega 3, białka, minerałów i witamin. Tutaj niestety nie ma drogi na skróty i trzeba porządnie zabrać się za swoją dietę i zadbać o siebie. Jest to jednak coś, co przynosi najlepsze rezultaty na dłuższą mętę i jedyny sposób w który warto inwestować.


Dajcie znać jeśli macie sprawdzone pateny na rozdwojone końce. Czy też borykacie się z tym problemem?


buziaki

Alina


P.S Na koniec mam jeszcze wyniki konkursu z kremem na przebarwienia, zgłoszeń było mnóstwo a niestety mam tylko 5 kremów. Mam jednak nadzieję że pomogą dziewczynom. Zdobywają je:

ilona.cyprian
Ursie13
princesssa3
bruneteczka
diffuser28

 Gratulacje:) Skontaktuje się z Wami mailowo, proszę jeszcze Ursie13 o podanie adresu:)




22 października 2013

Tydzień w zdjęciach.







Niby to tydzień w zdjęciach, ale właściwie dwa tygodnie a nawet ciut więcej. W ostatnim czasie dzieje się u mnie tak wiele, że ciężko było mi zebrać się i podsumować tygodnie w miarę regularnie.
Wszystko zaczęło się od warsztatów prowadzonych przez Kominka, na których byłam razem z Anwen i Pauliną z Być Idealną. 

Tomka znam już długo,byłam świadkiem już paru jego rewelacyjnych wykładów, tym razem też nie nie zawiódł, choć całość przygotowana była z myślą o firmach współpracujących z posiadaczami blogów. Już czekam na jego nową książkę i jestem jej strasznie ciekawa.
Świetnie było też poznać organizatorów z Click Apps, Rahima i Michała, oraz blogerki prowadzące blogi rozwojowe: Krufkę, Nadine i Happier at Life:) Dotychczas nie miałam pojęcia o istnieniu tak fajnych blogów rozwojowych, obecnie już mocno się w nie wciągnęłam. Dziewczyny często piszą naprawdę piękne rzeczy:)





Tydzień później obył się następny świetny wykład, tym razem prowadzony przez Gosię Boy. To piękna i bardzo inspirująca kobieta, tym bardziej cieszyłam się, że mogłam zamienić z nią parę zdań. Zerknijcie na dziewczynyniepłacza.pl, bloga którego prowadzi razem z przyjaciółkami.


 



Moje ostatnie tygodnie wypełniły też spotkania z dziewczynami i to tymi najbliższymi... Z jedną wybrałam się do fryzjera, z drugą zrobiłyśmy sobie babski wieczór, a z Anwen i Pauliną pochodziłyśmy po sklepach. Niby nic specjalnego, ale wszystkie moje przyjaciółki zajmują bardzo ważne miejsce w moim sercu. Kiedyś lepiej dogadywałam się z facetami, teraz dziewczyny to dla mnie druga rodzina:) Cieszę się bo od następnego miesiąca jedna z nich dołączy do mnie na siłowni:)


  



Dzięki całej akcji z Biodermą miałam okazję spędzić jeszcze cudowny dzień w towarzystwie Maxineczki.
Już nie mogę doczekać się zwieńczenia konkursu, kiedy w Krakowie odwiedzi nas Katosu i wybrane czytelniczki:) Na obiedzie z Maxi miałam okazję zjeść genialny stek, którego żadną miarą nie udało mi się odtworzyć w kuchni:)






Wracając do fryzjera:) Po prawej widzicie anioła z Neo Hair Cut gdzie zabrałam moją przyjaciółkę. Efekty tej wizyty (a raczej paru:) jeszcze Wam pokaże, póki co sama zastanawiam się czy nie zafundować sobie takiej pseudo grzywki jak na czerwonym zdjęciu:)




 
Jakiś czas temu odwiedziłam Wawel i czakram, ale nic nie czułam;) Mój plan "doenergetyzowania" się legł w gruzach:D Ponieważ jeszcze parę dni temu było zimniej, całkowicie przerzuciłam się na buty jesienne. Muszę odwiedzić szewca by uratował dwie inne pary, ale zrobiłam też zakupy i w Reserved wybrałam buty, które widzicie niżej. Całkiem na dole widać zapomniany zakup z przed dwóch lat. Nie chodziłam w nich bo wydawały mi sie za wysokie. Teraz chyba się przyzwyczaiłam:)







W chłodniejsze dni sięgam też po owocowe herbaty, które uwielbiam:) Do tego, odnalazłam moje ukochane gwiazdki Milky Way. Pamiętam ich smak z dzieciństwa, później jeszcze wielokrotnie przewijały się przez moje ręce, by całkowicie zniknąć ze sklepów. Strasznie się ucieszyłam że je odnalazłam:)

Obok bransoletka z Mango, już druga w mojej kolekcji zapinana na klamerkę. Takie zawsze strasznie mi się podobały:)



 


Dalej 'mieszkam' na siłowni. Teraz nie tylko w Paltinium ale też w Extreme i postanowiłam mocniej przycisnąć brzuch bo go zaniedbałam. Zobaczymy czy uda mi się ruszyć i zmienić stan ze zdjęcia. W treningach zeszłam na mniejsze ciężary i próbuję robić wszystko bardziej poprawnie, ale nadal mam wrażenie że idzie mi komicznie:D

Od jakiegoś czasu testuję też samoopalacz w sprayu i muszę powiedzieć, że jest niesamowicie wygodny i bardzo ciężko o smugi:) Pewnie niedługo pojawi się pełna recenzja.





Dajcie znać jak minął Wasz tydzień i jeśli macie pytania piszcie:) Muszę jeszcze ogarnąć konkurs z kremem na przebarwienia bo mam duże opóźnienie:)

Buziaki

Alina

21 października 2013

Co stosuję pod oczy?





Często pytacie mnie czego właściwie używam pod oczy i co mogę polecić. Do niedawna nie sięgałam po nic konkretnego, czasem nakładałam krem Sylveco, czasem masło shea, zwykle wystarczył sam tonik. Ostatnio jednak odgrzebałam kosmetyk kupiony jakiś czas temu i na fali zachwytu działaniem żywokostu, zrobiłam do niego drugie podejście. Jak efekty? O co chodzi?


20 października 2013

Makijaż dzienny w wieczorowy: tutorial.






Często zdarza mi się zamieniać makijaż dzienny w wieczorowy i mam na to swój, sprawdzony sposób. Ponieważ moje dzienne makijaże najczęściej ograniczają się do kreski, na ich podstawie można łatwo stworzyć wieczorowy makijaż obejmujący cieniowanie całej powieki.
W takiej sytuacji kreska jest doskonałą bazą i wiele roboty mamy już z głowy:) Rzęsy są zagęszczone a kreska jest naszą prowadnicą i pokazuje jak mamy prowadzić cienie dalej.

Dziś chciałam pokazać Wam makijaż w kolorach, które widzicie niżej. Jestem ciekawa czy często zdarza Wam się zamieniać swój makijaż dzienny w wieczorowy, czy raczej zmywacie i zaczynacie od początku.
 


 


Zaczęłam od podkreślenia dolnej powieki, używając cienia wypiekanego z TBS w numerze 03.
Jasną perłą rozjaśniłam też kącik oka, a powieką ruchomą musnęłam matowym cielistym kolorem z paletki Ultra Matts Sleeka.





Mokrym pędzelkiem i cieniem Mystic Night z Everyday Minerals narysowałam kreskę. Dodatkowo lekko wycieniowałam załamanie z pomocą fioletu i cielistego cienia z paletki.
Kreski malowane mokrym pędzlem to mój zdecydowanie ulubiony sposób na minerały... Wtedy nie tylko pięknie się trzymają, ale te zyskują na intensywności.


 


Linię wodną zaznaczyłam na biało, pomalowałam rzęsy. Nasz makijaż jest już gotowy i teraz, możemy zmienić go w mocniejszy, bardziej odpowiedni na wieczór.




Niżej możecie zobaczyć użyte kosmetyki. Cień TBS nr 03, mineralny cień sypki Everyday Minerals w kolorze Mystic Night, fioletowy brokatowy pyłek z Vipery nr 121, paletka Sleek Ultra Matts oraz perła Inglota.






Aby przyciemnić makijaż sięgnęłam po śliwkowy mat z paletki. Nałożyłam go na kreskę i na powiekę, lekko wyciągając do góry. Czasem możecie zechcieć użyć bazy, ale ja akurat pominęłam ten krok.




Później zaczęłam dodawać czerń w zewnętrznym kąciku i rozcierać ją do środka. Jeśli już skończymy cieniowanie, możemy jeszcze raz wzmocnić kreskę i namalować ją cieniem lub eyelinerem.
Niżej widzicie już gotowy efekt, Na ostatnim zdjęciu dodałam jeszcze pyłek z Vipery.



 



Dajcie znać czy też w ten sposób zmieniacie swoje makijaże:)
Jeszcze jedna sprawa... Wczoraj pytałyście o szpagat i o to jak się rozciągam.Oprócz filmu który wczoraj linkowałam w komentarzach, bardzo polecam filmy tego faceta (klik).

Pytałyście też w jakim punkcie zaczynałam i muszę powiedzieć, że byłam zupełnie nie rozciągnięta, ale od kiedy zaczęłam chodzić na Muay Thai zrobiłam duże postępy, które tak naprawdę dokonały się w pół roku. Wtedy od zera doszłam do momentu w którym brakowało mi może z 15-20 cm do szpagatu. Potem miałam przerwę w rozciąganiu i wróciłam do niego dwa tygodnie temu, dochodząc do momentu kiedy już malutko mi brakuje. Rozciągam się po każdym treningu około pół godziny.

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania piszcie:)

Buziaki

Alina





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.