Decyzję o kupnie nożyczek fryzjerskich podjęłam już dawno temu z myślą o podcinaniu końcówek. Chciałam wyłapywać rozdwajające się końce bez konieczności straty długości, bo wiadomo, że żaden fryzjer nie wykaże w tym względzie tyle cierpliwości co my, siedząc na kanapie i oglądając pasmo po paśmie;) Jeśli nasze włosy ucięte są równo, łatwiej za jednym razem pozbyć się większości końcówek. Jeśli jednak kończą się na różnych długościach same możemy znaleźć miejsca gdzie rozdwajają się bardziej i 'wykończyć' maruderów;) Muszę przyznać że raz na dwa miesiące zamieniam się w nałogowego wycinacza i szukam każdego rozdwojonego włoska:D
Jeśli chcecie poczytać więcej o sposobie jakiego używam zerknijcie do posta o ścinaniu: (KLIK).

