25 stycznia 2024

CO NAJBARDZIEJ SZKODZIŁO MOJEJ TARCZYCY?



 







Być może trenujecie spędzając dużo czasu na bieżni, ponieważ macie niedoczynność tarczycy lub hashimoto i utrata każdego kilograma jest dla Was ogromnym wyzwaniem- wierzcie mi, ja też tam byłam, lata temu została zdiagnozowane u mnie hashimoto i mocna niedoczynność tarczycy, miałam sporo przeciwciał, moje TSH było bardzo wysokie a ja dosłownie nie mogłam zwlec się z łóżka. 

Jednak wtedy zdecydowałam, że zrobię wszystko aby poradzić sobie z tym problemem w jak najbardziej naturalny sposób i po jakimś czasie eksperymentów z dietą oraz suplementami, udało mi się u siebie ten problem całkowicie zniwelować. 

 Dzisiaj już od lat moje przeciwciała wynoszą zero, nie mam najmniejszych problemów z tarczycą a o tym co dokładnie robiłam, jak na początku wyglądała moja dieta, możecie przeczytać tutaj: 




Dzisiaj chciałam opowiedzieć Wam o tym, co najbardziej szkodziło mojej tarczycy. Tarczyca jest organem, który bardzo mocno reaguje na stres. I tak naprawdę, często próbując sobie pomóc i poradzić sobie z nadmierną wagą, szkodzimy naszej tarczycy i sabotujemy własne postępy.



Ja przez lata eksperymentów z dietami i różnymi sposobami trenowania, śledziłam też moje wyniki krwi, stąd wiedziałam, co dokładnie wpływa na pracę mojej tarczycy i jedną z rzeczy, która była bardzo szkodliwa, okazały się długie i intensywne sesje cardio.

I tutaj zdecydowanie lepiej wypadał krótszy, mniej intensywny i mniej stresujący dla organizmu trening siłowy, który pomagał mi budować więcej mięśni przez co również nabywałam więcej tkanki metabolicznie aktywnej i łatwiej było mi zrzucać kilogramy ale kluczowe okazało się właśnie unikanie stresu w trakcie treningu.

Jeśli mamy niedoczynność lepsze będą bardzo spokojne, dłuższe spacery i robienie więcej kroków w ciągu dnia niż takie mordercze sesje cardio kiedy jest nam naprawdę bardzo ciężko i potrzebujemy więcej czasu na regenerację.



Kolejną rzeczą, która jest mocnym stresorem dla organizmu jest kofeina a więc duże ilości wypijanej kawy czy czarnej herbaty. Wiem, że kiedy jesteśmy w niedoczynności naprawdę chciałybyśmy cały czas spać, bardzo trudno jest nam się do czegoś zmotywować, ale warto jest z tej kawy i kofeiny trochę zrezygnować aby nie kreować jeszcze większego deficytu energetycznego.

Bardzo dobrze jest posłuchać swojego organizmu i spać więcej, jeśli wiemy, że tego potrzebujemy. Kawa będzie dla nas na dłuższą metę szkodliwa, szczególnie jeśli mamy do tego problemy z nadnerczami, a w trakcie momentów mocniejszej niedoczynności naprawdę warto skupić się na odpoczynku i sztucznie się nie pobudzać. 

Jeśli już musimy to zrobić, to o wiele bardziej polecam matche, która działa trochę inaczej i łagodniej. 

A kawy zdecydowanie lepiej unikać, mi też udało się z niej wtedy zrezygnować. Jeśli pijemy kawę dla smaku albo jest to nasz rytuał, to polecam po prostu wybierać wersje bezkofeinową.






Inną rzeczą, która negatywnie wpływała na pracę mojej tarczycy, była mała ilość węglowodanów w diecie, lub całkowite ich unikanie- a więc diety typu keto, low carb, carnivore, które testowałam na początku. To właśnie one najbardziej pogarszały moje wyniki i to w bardzo, bardzo szybkim tempie.

Przez unikanie węglowodanów mam na myśli głównie unikanie owoców.

Owoce były tą rzeczą, która niesamowicie pomogła mi w poradzeniu sobie z niedoczynnością. W pierwszej fazie moja dieta składała się z ogromnej ilości owoców i to była najważniejsza rzecz, która pozwoliła mojej tarczycy osiągnąć homeostazę, a ja do dzisiaj jestem wielką fanką owoców.

Nie jest to podejście bardzo popularne, natomiast jeśli borykacie się z niedoczynnością to naprawdę radziłabym uważać na diety keto, na obcinanie węglowodanów, na dietę carnivore- te diety są teraz bardzo popularne natomiast u mnie i u wielu osób, które znam, zupełnie tarczycy nie służyły.



Kolejnymi rzeczami, które bardzo szkodziły mojej tarczycy było odwlekanie śniadań, posty i duży deficyt kaloryczny.

Kiedy jesteśmy w niedoczynności bardzo łatwo jest przytyć a bardzo trudno jest zrzucić kilogramy i naturalnym jest to, że kierujemy się w stronę uzyskania deficytu kalorycznego. Natomiast będzie to kolejny czynnik stresujący, który w dłuższej perspektywie osłabi pracę naszej tarczycy.

W ten sposób najczęściej wpadamy w błędne koło i w pewnym momencie jesteśmy zagłodzone, nie możemy już więcej ucinać kalorii, nie mamy sił trenować, więc warto podejść do tego problemu w trochę inny sposób.

Kiedy tarczyca się rozkręci, zobaczymy, że nie musimy się już katować na siłowni aby chudnąć, często wystarczą bowiem zwykłe aktywności jak spacer- wszystko bowiem zależy od tego jak efektywnie pracuje nasza tarczyca.


Unikanie i odwlekanie jedzenia, kreowanie deficytu, nie będą tutaj pomocne. Na początku najbardziej pomogła i najszybciej poprawiła moje wyniki, prosta dieta oparta na owocach i warzywach w jak najmniej przetworzonej formie, unikanie przetworzonych produktów, unikanie produktów smażonych, obfitych w tłuszcze trans, które działają pro zapalnie na nasz organizm.

Na początku unikałam też dużej ilości produktów zwierzęcych, bo widziałam, że wpływają na mnie negatywnie, całkowicie odstawiłam nabiał, co było dla mnie kluczowe i co polecam wszystkim dziewczynom mającym problemy z tarczycą. Wyeliminowałam też gluten- jeśli chodzi o dietę to wszystko co robiłam macie dokładnie opisane w tym poście.



Zbyt duże dawki jodu również bardzo pogarszały moje wyniki i efektywność pracy tarczycy. Wiele osób chwali sobie dodatek jodu, popularne są nawet protokoły jodowe, w których przyjmujemy duże dawki razem z innymi minerałami i witaminami. Mój organizm jednak woli niewielką ilość jodu i już od dawna używam soli niejodowanej oraz unikam jodu w suplementach.


Jeśli macie pytania piszcie! 


Buziaki


Alina



2 komentarze:

  1. Jak aktualnie wygląda Twoja dieta i treningi? 😘

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć, na początku chciałabym Ci podziękować za to, że dzielisz się swoim doświadczeniem w tej dziedzinie. Jest to niezwykle pomocne i daje nadzieję, że się da. Mam kilka pytań:
    1. Czy gdy próbowałaś diety carnivore, była to wersja tak zwana 'the lion diet', czyli same steki? Czy może spożywałaś też jajka i nabiał?
    2. Czy Twoja dieta zmienia się trochę w okresie zimy? Jesz wtedy więcej gotowanych warzyw?

    OdpowiedzUsuń

❤️

Hej hej! Fajnie że jesteś!

Napisz co najbardziej Cie zaciekawiło- jeśli masz pytania pisz koniecznie.
Jeśli nie dostałaś odpowiedzi przypomnij mi od najnowszym postem, czasem coś przeoczę :) ❤️❤️

Jeśli wiesz, że możesz pomóc innej czytelniczce, będziemy wszystkie bardzo wdzięczne! ❤️❤️

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.