Dziś obiecany post o zapuszczaniu
włosów i o tym jak możemy przyśpieszyć cały proces. Wiem że
wiele z Was jest obecnie na etapie zapuszczania, mi również zależy
na tym aby włosy rosły troszkę szybciej...
Pamiętacie może swoje włosy z
dzieciństwa? Moje były grubsze, bardziej błyszczące, generalnie
wyglądały milion razy lepiej choć znajdowały się daleko poza
kręgiem moich zainteresowań:) Jakiś czas temu postanowiłam wrócić
do włosów z dzieciństwa, czyli nieruszonych farbowaniem,
prostowaniem itp... Czekam więc na mój odrastający kolor i co
jakiś czas przycinam pozostałe włosy które wiele przeszły:)
Temat zapuszczania i przyśpieszenia
wzrostu interesował mnie już od jakiegoś czasu więc mogę się z
Wam podzielić moimi sposobami jakie stosuję lub stosowałam. Jeśli
Wy macie jakiś patent na szybszy wzrost piszcie koniecznie!
Zacznę od Seboradinu, który
zmotywował mnie do eksperymentów z sokiem z czarnej rzepy. Moje
podejścia do Seboradinów zawsze kończyły się bardzo szybko ze
względu na zapach którego nie mogłam znieść. Wiem że Seboradin
Niger pomógł wielu dziewczynom i potrafi troszkę wpłynąć na
tempo wzrostu, więc warto spróbować jeśli zapach Wam nie
przeszkadza. Ja nie dałam rady.
Spróbowałam za to bardziej naturalnej
alternatywy, która strasznie przypadała mi do gustu i jest to sok
z czarnej rzepy. Zaczynam od niego bo jest to moja ulubiona metoda
wzmacniania cebulek i przyśpieszania wzrostu.
Jak wykonać taki sok? Jedna średniej
wielości rzepa starczy na dwie wcierki. Mój sok przygotowuję w
sokowirówce ale możecie również zmiksować lub zetrzeć rzepę,
połączyć z odrobiną wody i przecedzić sok. Sokowirówka
oczywiście jest najwygodniejsza.
Sok stosujemy jako wcierkę i wcieramy
w skórę głowy np. dwa razy w tygodniu. Ja stosuję ją co drugi
dzień, czasem robię przerwę, nie jestem super regularna ale i tak
widzę ogromną poprawę.
Rzepę możemy zostawić na noc, zmyć
po godzinie lub całkiem ją zostawić.
Zapach nie jest tak intensywny jak w
przypadku np. soku z cebuli ale jest lekko wyczuwalny. Dla mnie to i
tak milion razy lepsze niż Seboradin.
Po nałożeniu sok piecze ale to
normalna reakcja, dowód że działa i rzepa była ok:)
Sok z cebuli stosowany tak samo również
dawał świetne rezultaty ale zrezygnowałam z niego bo zapach
powracał kiedy tylko skóra głowy troszkę się spociła lub kiedy
padał deszcz. Może warto połączyć oba soki, poeksperymentować,
dodać olejku rozmarynowego:) Cebula świetnie wpływa na cebulki
naszych włosów, jednak generalnie jej zapach nie należy do moich
ulubionych.
Teraz czas na coś do picia. Sok z
natki pietruszki i jabłka to moje największe odkrycie i
zdecydowanie ma najlepszy wpływ na moje włosy, powoduje wysyp babi
hair i przyśpiesza wzrost.
Więcej o soku już pisałam TUTAJ , ja
wkładam na zmianę do sokowirówki kawałki jabłka i natkę
pietruszki. Dwa lub jedno duże jabłko w zupełności wystarczają.
U mnie pietruszka pobiła picie drożdży, które również polecam.
Obecnie piję również sok z pokrzywy o którym więcej pisałam
TUTAJ.
Masaż głowy to równie
ważny element o którym często zapominamy. To właśnie on potrafi
pobudzić ukrwienie skóry głowy i wpłynąć na tempo wzrostu
włosów. Najlepiej wykonywać go codziennie, nie pocierając lecz
przyciskając opuszki do skóry głowy i wprowadzając mięśnie rąk
w drgania. W ten sposób uciskamy i masujemy miejsce przy miejscu. Sama masuję skórę głowy przed spaniem i myślę że bez masażu przy zapuszczaniu ani rusz!
Olejek rozmarynowy to
kolejny sprzymierzeniec w walce o szybszy przyrost. Możemy dodawać
go do robionych wcierek, maseczek czy innych kosmetyków które
nakładamy na skórę głowy.
Innym produktem który
pomógł mi kiedy zapuszczałam włosy 2 lata temu była kuracja z
ampułkami Radical. Polecam i myślę że jeszcze kiedyś do niej
wrócę, jeśli również jej używałyście dajcie znać!
Odpowiednia suplementacja również
potrafi pomóc. U mnie najfajniejsze efekty dawał Gelacet i stary
Merz Specjal. Również Klorane Qiunoral świetnie się sprawdził
więc mogę je polecić choć wiadomo że na każdego działa troszkę
coś innego.
Obecnie wspomagam się również
Calcium Pantothenicum z którego jestem bardzo zadowolona. Preparat
zawiera pantotenian wapnia czyli witaminę B5, sprzyja regeneracji
skóry, przyśpiesza wzrost włosów i paznokci. Tabletki kosztują
naprawdę niewiele, ale jak w przypadku innych suplementów trzeba
poczekać na rezultaty.
Jeśli chodzi o klasyczne wcierki do
włosów to najbardziej pomógł mi Capitavit, woda brzozowa oraz
Jantar. Tutaj niestety nie ma reguły i o ich skuteczności w danych
przypadku trzeba dowiedzieć się metodą prób i błędów.
Do wcierek które wykonujemy w domu
warto dodawać kwas hialuronowy bo on również jest w stanie troszkę
'popędzić' nasze włosy:)
Warto również zaopatrzyć się w
biostyminę w ampułkach i wcierać ją we włosy. Ten sposób
poleciła mi znajoma i sama mam zamiar go wypróbować- jeśli macie
własne doświadczenia z biostyminą piszcie!
Korzystając z okazji i spotkania z dermatologiem, Małgorzatą Maj, postanowiłam zapytać o sposoby na szybszy wzrost włosów. Pani Małgorzata poleciła mi mezoterapię skóry głowy oraz bardzo ciekawy zabieg, Regeneris wykorzystujący niezwykłą
regenerującą siłę komórek macierzystych. Poleciła również produkty zawierające minoksydyl, które najlepiej stosować po konsultacji z lekarzem aby przypadkiem sobie nie zaszkodzić:)
Trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny liczące przybywające centymetry pod koniec miesiąca!
Buziaki!!
Alina












