22 października 2012

Zapuszczanie włosów, przyśpieszenie wzrostu, ulubione sposoby i produkty.





Dziś obiecany post o zapuszczaniu włosów i o tym jak możemy przyśpieszyć cały proces. Wiem że wiele z Was jest obecnie na etapie zapuszczania, mi również zależy na tym aby włosy rosły troszkę szybciej...

Pamiętacie może swoje włosy z dzieciństwa? Moje były grubsze, bardziej błyszczące, generalnie wyglądały milion razy lepiej choć znajdowały się daleko poza kręgiem moich zainteresowań:) Jakiś czas temu postanowiłam wrócić do włosów z dzieciństwa, czyli nieruszonych farbowaniem, prostowaniem itp... Czekam więc na mój odrastający kolor i co jakiś czas przycinam pozostałe włosy które wiele przeszły:)


Temat zapuszczania i przyśpieszenia wzrostu interesował mnie już od jakiegoś czasu więc mogę się z Wam podzielić moimi sposobami jakie stosuję lub stosowałam. Jeśli Wy macie jakiś patent na szybszy wzrost piszcie koniecznie!



Zacznę od Seboradinu, który zmotywował mnie do eksperymentów z sokiem z czarnej rzepy. Moje podejścia do Seboradinów zawsze kończyły się bardzo szybko ze względu na zapach którego nie mogłam znieść. Wiem że Seboradin Niger pomógł wielu dziewczynom i potrafi troszkę wpłynąć na tempo wzrostu, więc warto spróbować jeśli zapach Wam nie przeszkadza. Ja nie dałam rady.

Spróbowałam za to bardziej naturalnej alternatywy, która strasznie przypadała mi do gustu i jest to sok z czarnej rzepy. Zaczynam od niego bo jest to moja ulubiona metoda wzmacniania cebulek i przyśpieszania wzrostu.
Jak wykonać taki sok? Jedna średniej wielości rzepa starczy na dwie wcierki. Mój sok przygotowuję w sokowirówce ale możecie również zmiksować lub zetrzeć rzepę, połączyć z odrobiną wody i przecedzić sok. Sokowirówka oczywiście jest najwygodniejsza.




 



Sok stosujemy jako wcierkę i wcieramy w skórę głowy np. dwa razy w tygodniu. Ja stosuję ją co drugi dzień, czasem robię przerwę, nie jestem super regularna ale i tak widzę ogromną poprawę.
Rzepę możemy zostawić na noc, zmyć po godzinie lub całkiem ją zostawić.
Zapach nie jest tak intensywny jak w przypadku np. soku z cebuli ale jest lekko wyczuwalny. Dla mnie to i tak milion razy lepsze niż Seboradin.

Po nałożeniu sok piecze ale to normalna reakcja, dowód że działa i rzepa była ok:)



 






Sok z cebuli stosowany tak samo również dawał świetne rezultaty ale zrezygnowałam z niego bo zapach powracał kiedy tylko skóra głowy troszkę się spociła lub kiedy padał deszcz. Może warto połączyć oba soki, poeksperymentować, dodać olejku rozmarynowego:) Cebula świetnie wpływa na cebulki naszych włosów, jednak generalnie jej zapach nie należy do moich ulubionych.









Teraz czas na coś do picia. Sok z natki pietruszki i jabłka to moje największe odkrycie i zdecydowanie ma najlepszy wpływ na moje włosy, powoduje wysyp babi hair i przyśpiesza wzrost.
Więcej o soku już pisałam TUTAJ , ja wkładam na zmianę do sokowirówki kawałki jabłka i natkę pietruszki. Dwa lub jedno duże jabłko w zupełności wystarczają. U mnie pietruszka pobiła picie drożdży, które również polecam. Obecnie piję również sok z pokrzywy o którym więcej pisałam TUTAJ.



  
  




Masaż głowy to równie ważny element o którym często zapominamy. To właśnie on potrafi pobudzić ukrwienie skóry głowy i wpłynąć na tempo wzrostu włosów. Najlepiej wykonywać go codziennie, nie pocierając lecz przyciskając opuszki do skóry głowy i wprowadzając mięśnie rąk w drgania. W ten sposób uciskamy i masujemy miejsce przy miejscu. Sama masuję skórę głowy przed spaniem i myślę że bez masażu przy zapuszczaniu ani rusz!



Olejek rozmarynowy to kolejny sprzymierzeniec w walce o szybszy przyrost. Możemy dodawać go do robionych wcierek, maseczek czy innych kosmetyków które nakładamy na skórę głowy.


Innym produktem który pomógł mi kiedy zapuszczałam włosy 2 lata temu była kuracja z ampułkami Radical. Polecam i myślę że jeszcze kiedyś do niej wrócę, jeśli również jej używałyście dajcie znać!



Odpowiednia suplementacja również potrafi pomóc. U mnie najfajniejsze efekty dawał Gelacet i stary Merz Specjal. Również Klorane Qiunoral świetnie się sprawdził więc mogę je polecić choć wiadomo że na każdego działa troszkę coś innego.



Obecnie wspomagam się również Calcium Pantothenicum z którego jestem bardzo zadowolona. Preparat zawiera pantotenian wapnia czyli witaminę B5, sprzyja regeneracji skóry, przyśpiesza wzrost włosów i paznokci. Tabletki kosztują naprawdę niewiele, ale jak w przypadku innych suplementów trzeba poczekać na rezultaty.










Jeśli chodzi o klasyczne wcierki do włosów to najbardziej pomógł mi Capitavit, woda brzozowa oraz Jantar. Tutaj niestety nie ma reguły i o ich skuteczności w danych przypadku trzeba dowiedzieć się metodą prób i błędów.
Do wcierek które wykonujemy w domu warto dodawać kwas hialuronowy bo on również jest w stanie troszkę 'popędzić' nasze włosy:)


Warto również zaopatrzyć się w biostyminę w ampułkach i wcierać ją we włosy. Ten sposób poleciła mi znajoma i sama mam zamiar go wypróbować- jeśli macie własne doświadczenia z biostyminą piszcie!




Korzystając z okazji i spotkania z dermatologiem, Małgorzatą Maj, postanowiłam zapytać o sposoby na szybszy wzrost włosów. Pani Małgorzata poleciła mi mezoterapię skóry głowy oraz bardzo ciekawy zabieg, Regeneris wykorzystujący niezwykłą regenerującą siłę komórek macierzystych. Poleciła również produkty zawierające minoksydyl, które najlepiej stosować po konsultacji z lekarzem aby przypadkiem sobie nie zaszkodzić:)







Jestem bardzo ciekawa czy Wy też zapuszczacie włosy, czy same macie jakieś sposoby na to aby przyśpieszyć cały proces... Będzie super jeśli podzielicie się nimi ze mną i innymi dziewczynami bo możliwości jest tak dużo że trudno napisać o wszytskim:)


Trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny liczące przybywające centymetry pod koniec miesiąca! 


Buziaki!!

Alina




21 października 2012

Wyniki konkursów, Blog Forum Gdańsk, boks tajski, piękna Anwen:)






Dziś wieczorem wróciłam do domu z Warszawy. Jak może wiecie, pojechałam tam razem z Anwen, aby wziąć udział w akcji Philipsa:) Wreszcie miałam chwilę aby odpocząć i mogę wrzucić wyniki ostatnich rozdań, których na blogu ostatnio było sporo....


Zaczniemy od staników z ćwiekami, pojadą do:
j.olcia91291@
KatarzynaBe90@
mela010598@

Kosmetyki Pukka pojadą do: 
krespix@
kibicfcp@
jacqueline_f_f@

Suszarko lokówka pojedzie do:
fassolka@


Gratuluję Kochane, dostaniecie ode mnie maile:)  Wszystkim dziewczynom dziękuję za zgłoszenia:)



W dzisiejszym poście pokażę Wam chyba rekordową ilość rzeczy. Oczywiście najlepsze zostawiam na koniec:> Zacznę od Blog Forum Gdańsk, w którym miałam okazję brać udział w zeszły weekend...

Spotkanie oczywiście było niezapomniane. Praktycznie nigdy nie udało mi się spotkać tak wielu znajomych w jednym miejscu. Załapałam się na wiele ciekawych wykładów, choć drugiego dnia musiałam już wyjeżdżać:)




  





Bardzo żałuję że nie udało mi się dotrzeć na warsztaty fotografii kulinarnej i zobaczyć porannego meczu. Wszystkie ominięte wykłady mam zamiar obejrzeć online więc już nie wyrzucam sobie że coś opuściłam:) Możliwość poznania wszystkich wspaniałych ludzi również jest ogromnym plusem tego typu spotkań... Mi udało się wreszcie poznać Segrittę, Fashionelkę (dziewczyny, pozdrawiam!!), Artura Kurasińskiego i oczywiście odnowić stare znajomości.

Ze względu na ogromną ilość bardzo interesujących wykładów, wszystkim którzy interesują się blogowaniem bardzo polecam wzięcie udziału w przyszłym roku. A tym którzy w tym się nie załapali polecam wykłady online:) http://www.slideshare.net/bfgdansk








Wiele z Was pytało też jak idą moje treningi... O co dokładnie chodzi? Jakiś czas temu zaczęłam trenować Muay Thai czyli bosk tajski:) Od zawsze chciałam zdecydować się na jakąś sztukę walki, wcześniej miało być to Taekwondo, do którego mam zamiar jeszcze wrócić, stanęło na tajskim boksie...

Minęły 3 miesiące i jestem treningami zachwycona. Oczywiście jeszcze nic dobrze mi nie wychodzi ale muszę przyznać że obecnie treningi dają mi najwięcej szczęścia i satysfakcji:)







Dorobiłam się już całego zestawu boksera. Mało tego, mam nawet rzeczy nie moje, ale przyjaciółki której  ochraniacze noszę na treningi:)  Okazało się że trenowanie bosku to powód do poznania wielu świetnych dziewczyn, bo wiele z nich zjawia się na ćwiczeniach. Jeśli wiec wahacie się bo zawsze myślałyście że boks tajski to zajęcie dla facetów i będziecie jednymi dziewczynami na treningach możecie spokojnie sie na jeden wybrać.

Oczywiście dobrze mierzyć siły na zamiary i zacząć od grupy początkującej. W Krakowie polecam wszystkie treningi prowadzone przez Pawła Flaszę, więcej znajdziecie na kombat.pl :)




  




Po jakimś czasie zaopatrzyłam sie w ochraniacze na nogi (skończyły sie siniaki:)), ściągacze, taśmy na ręce, własną skakankę....
Skakanka to moje odkrycie roku, teraz jestem od niej uzależniona i skacze nawet w domu. Bardzo szybko zauważyłam poprawę kondycji więc serdecznie Wam polecam!


W końcu kupiłam również rękawice i teraz mój ekwipunek jest kompletny:) Mam chyba najmniejszy rozmiar rękawic jakie można dostać:> Niżej możecie zobaczyć też taśmy i....







Zdecydowanie najfajniejsza, a przynajmniej powodująca najwięcej uśmiechu u wszystkich część ekwipunku.  Ochraniacz na zęby:) Kupiony w imię zasady, iż lepiej wydać na zęby 25zł niż tysiąc.
Włożony do wrzątku potrafi dopasować się do naszych zębów i możemy być o nie spokojne. Mój jest
 czarny więc wyglądam w nim komicznie, zupełnie jakbym była już bez zębów...Kiedyś wrzucę Wam zdjęcie.


Naprawdę polecam boks tajski, wszytskim dziewczynom które czują że to trochę ich bajka! Warto spróbować, może Wy też zakochacie sie w treningach:)







Chciałam pokazać Wam jeszcze jedną rzecz... Kosmetyki które testuję i zabrałam ze sobą w podróż. Wszystkie pochodzą z NoaLab, o którym jeszcze w przyszłym tygodniu Wam napiszę. Póki co zdradzę że szykują się super nowości i oczywiście rozdanie dla Was... A ja jestem tymi kosmetykami absolutnie zachwycona!








Na sam koniec perełki czyli zdjęcia pięknej Anwen, które pewnie parę z Was widziało na fb:) Razem zostałyśmy uczesane i wystylizowane w salonie Jagi Hupało. W czasie sesji udało mi się zrobić zdjęcie Anwen i teraz możecie zobaczyć je niżej:)





Ja jestem zupełnie oczarowana!
 





Teraz razem czekamy na efekty pracy z fotografem:) Więcej pokaże Wam niebawem, póki co życzę Wam wszytskim miłej nocy:*

Na pytania pod poprzednim postem odpowiem Wam jutro, widziałam że parez z Was miało konkretne sprawy więc proszę o cierpliwość:))

Buziaki

Alina 






20 października 2012

KWC pielęgnacji włosów, najlepsza odżywka John Masters Organics, Citrus & Neroli Detangler.







Wreszcie udało mi się znaleźć mój kwc pielęgnacji włosów:) Wczoraj pokazywałam go Anwen, dziś pokaże go Wam, choć jakiś czas już o nim pisałam i pokazywałam w ulubieńcach. 
Ponieważ rzadko zdarza się coś co tak by mnie urzekło, postanowiłam że czas na osobą recenzję odzywki. Nie zamierzam zamieniać jej na nic innego choć Anwen już kusi mnie paroma kosmetykami:))


John Masters Organics Citrus & Neroli Detangler zdobywa same pozytywne oceny na KWC i ja również podpisuję się pod wszystkimi przychylnymi opiniami. Testuję go już od dłuższego czasu dzięki estyl.pl i ciągle miło mnie zaskakuje....To zdecydowanie najlepsza odzywka jaką miałam okazję stosować od kiedy zaczęłam dbać o włosy!








Odżywka została moją odżywką bez spłukiwania kiedy potrzebowałam takiej do reaktywacji moich loków. Niesamowicie ułatwia rozczesywanie, nie obciążając włosów! Z jej pomocą rozczesanie włosów na mokro przed suszeniem jest niesamowicie proste i bezbolesne.


Włosy po odzywce wyglądają świetnie, są lśniące, miękkie, przyjemne w dotyku a blask jest zdrowym blaskiem zadbanych i silnych włosów:) Są świetnie nawilżone więc bardzo polecam odzywkę dziewczynom potrzebującym ekstra nawilżenia! Odżywkę nakładamy na mokre włosy i trzymamy około 3 minuty. Możemy również zostawić ją bez spłukiwania. Ja trzymałam ją nawet jako maskę i w każdej wersji sprawdzała się świetnie.



 Główne składniki:

• grejpfrut (łagodnie i kojąco działa na skórę głowy)
• gorzka pomarańcza (pielęgnuje suchą skórę)
• proteiny sojowe (wzmacniają włosy powodując, że stają się one pogrubione, pełniejsze oraz bardziej lśniące)
• proteiny pszeniczne (ułatwiają rozczesywanie oraz nadają im blasku)
• olejek kokosowy (nawilża skórę i nadaje włosom blasku)
 








Wieczorem razem z Anwen zachwycałyśmy się składem:) Jak widać jest naparwdę świetny więc cena produktu (80zł) jest jak najbardziej uzasadniona.Odżywka jest również o wiele bardziej wydajna niż myślałam. Nadaje sie do wszystkich rodzajów włosów, więcej opinii możecie poczytać tutaj: http://wizaz.pl/kosmetyki /produkt.php?produkt=40728 
I na blogu estyl.pl  http://estyl.pl/blog/2011/04/jmo-odzywka-cytrus-i-gorzka-pomarancza/


Odżywkę można kupić tutaj KLIK.




 Skład: Aloe Barbadensis (Aloe Vera Leaf Juice) Gel,* Aqua (Water), Behentrimonium Methosulfate, Cetearyl Alcohol, Panthenol (Vitamin B5), Hydrolyzed Soy Protein, Wheat Amino Acids, Sorbitol, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil,* Cocos Nucifera (Coconut) Oil,* Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil,* Lecithin, Tocopherol, Glycerin, Citric Acid, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil,* Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil,* Citrus Aurantium Dulcis (Neroli) Flower Oil,* Canarium Luzonicum (Elemi) Gum Nonvolatiles,* Cymbopogon Shoenanthus (Lemongrass) Oil,* Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Arnica Montana (Arnica) Flower Extract,* Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract,* Chamomilla Recutica (Chamomile) Flower Extract,* Calendula Officinalis (Calendula) Flower Extract,* Equisetum Hiemale (Horsetail) Leaf/Stem Extract,* Foeniculum Vulgare (Fennel) Seed Extract,* Lonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract, Linum Usitatissimum (Flaxseed) Seed Oil,* Borago Officinalis (Borage) Seed Oil,* Sodium Hyaluronate (Hyaluronic Acid), Sulfur.








JMO jest świetnym dowodem na to że odżywki o naturalnym składzie są w stanie przebić wszelkie produkty drogeryjne nawet te najdroższe. Stosowałam masę profesjonalnych produktów fryzjerskich i dopiero Citrus & Neroli Detangler mnie zaskoczył.

Zapach jest cudowny, włosy pachną pomarańczami, opakowanie jest bardzo ładne i wygodne.




  



Pewnie parę z Was już widziało fotkę na fb:) Wczoraj wieczorem przyjechałam z Anwen do Warszawy i dziś miałyśmy przyjemność poznać Jagę Hupało... O wszytskim jeszcze raz napiszę a póki co przesyłam Wam wszytskim gorące buziaki od Anwen i dziękuję za wszystkie pozdrowienia dla mnie od jej znajomych:)


Do zobaczenia,

Alina







18 października 2012

Kosmetyki Pukka: recenzja olejku, peelingu, toniku....





Dziś mam dla Was recenzję, ale tym razem będziecie mogły testować kosmetyki razem ze mną... Zestawy które możecie otrzymać są jak zwykle na końcu posta:)


Tym razem będzie trochę o ajurwedyjskich kosmetykach firmy Pukka, które testowałam dzięki Organeo. Wszystkie Produkty PUKKA posiadają certyfikat Soil Association, zawierają w większości certifikowane składniki ekologiczne i są naprawdę wyjątkowo ciekawe. Nie zawierają parabenów, substancji petrochemicznych ani sztucznych zapachów.


Ja miałam okazję testować trzy produkty: 

Rozświetlająco-odżywczy Peeling do twarzy z migdałami i borówką
Odświeżający Tonik z różą i kwiatem pomarańczy
Ujędrniający Olejek do twarzy z arniką, dziką różą i ogórecznikiem

Oraz Wheat Grass Juice - trawę pszeniczną o której napiszę Wam na końcu:)



.




Zacznę od mojego ulubieńca który najbardziej mnie zaskoczył. Okazał się być nim peeling z migdałami i borówką, który na początku sprawiał mi pewne kłopoty i wydawał się być niewygodny w użyciu. Z czasem jednak doceniłam jego sypką formę i wielość możliwości jakie oferuje.

Oto co o peelingu pisze producent:

Rozświetlająco-odżywczy Peeling do twarzy z migdałami i borówką przeznaczony do skóry tłustej i normalnej. Świeżo zmielone migdały i borówki delikatnie oczyszczą Twoją skórę. Amla i Gotu Kola rozświetlą i nawilżą.

Sposób użycia: Jedną łyżeczkę peelingu zmieszaj z mleczkiem oczyszczającym Pukka lub wodą. Delikatnie masuj skórę twarzy, omijając okolice oczu a następnie zmyj wacikiem i spłucz wodą.
Opakowanie w 100% nadaje sie do recyklingu.

Skład: Prunus amygdalus dulcis (Almond) Seed Powder*, Vaccinum myrtillus(Bilberry) Fruit Extract*, Emblica officinalis (Amla) Fruit Powder*,Asparagusracemosus (Shatavari) Root Powder*, Glycyrrhiza glabra(Licorice) Root Powder*, Rubia cordifolia (Manjishtha) Root Powder*,Hydrocotyle asiatica (Gotu kola) LeafPowder*, Azadirachta indica(Neem) Leaf Powder*, Athrospira platensis (Spirulina)Powder*,Curcuma longa (Turmeric) Root Powder*.


 
 

  



Peeling to znajdujący się w szklanym słoiczku pyłek który powinnyśmy zmieszać z wodą przed użyciem. Najlepiej nabierać go łyżeczką i szkoda że nie jest ona dołączona do opakowania. Połowa to idealna ilość, produkt nie zużywa się tak szybko jak się obawiałam.

Jego największą zaletą jest to że możemy mieszać go nie tylko z wodą ale również z ulubionym hydrolatem, olejkiem lub nawet eko mleczkiem. Możliwości jest wiele i możemy nasz peeling dostosować do potrzeb skóry.

Złuszcza idealnie, jest bardzo delikatny ale skuteczny, świetnie oczyszcza i myślę że spisze się na skórze każdego typu. Ja najbardziej lubię wersję z hydrolatem i odrobiną oleju, lepszą dla suchej skóry. Skład jest wyjątkowo ciekawy i korzystny, peeling zupełnie mnie nie podrażnił ale zostawił skórę jaśniejszą, wygładzoną i faktycznie bardziej promienną. Jedyną wadą może być cena (75zł) ale jeśli nie jest dla Was przeszkodą warto spróbować.









Testowałam również tonik odświeżający z różą i kwiatem pomarańczy, przypominający troszkę toniki Dr. Hauschki. Zapach jest bardzo charakterystyczny i mi osobiście przypadł do gustu, ale sam tonik oprócz odświeżenia nie zdziałał niczego szczególnego. Trudno mi ocenić działanie ujędrniające jakie również powinien wykazywać bo nie mam z tym problemów. Kosztuje 98zł.

Również w tym przypadku skład robi świetne wrażenie:

Skład: Rosa damascena (Rose) Flower Water*, Citrus aurantium amara(Orange) Flower Water*, Alchohol*, Aqua, Calendula officinalis(Calendula) Extract*, Chamomilla recutita (Chamomile) Flower Extract*,Althea officinalis (Marshmallow) Root Extract*, Hydrocotyle asiatica(Gotu Kola) Leaf Extract*.






  



Ujędrniający Olejek do twarzy zarniką, dziką różą i ogórecznikiem zdetronizował mój olejek arganowy i jestem nim zachwycona. Skład jest świetny i choć ciężko mi wypowiadać się o ujędrniających możliwościach olejku, muszę przyznać że to najlepszy tego typu produkt z dotychczas używanych.

Jest to produkt oryginalnie przeznaczony dla skóry dojrzałej ale myślę że swobodnie mogą po niego sięgać również młodsze dziewczyny. U mnie spisał się znakomicie! Olejki w pielęgnacji nie u każdego się sprawdzają ale jeśli je lubicie ten może zostać Waszym kwc:)
Świetnie nawilża, wygładza skórę i sprawia że wygląda o wiele ładniej i lepiej. Zauważyłam że skóra szybciej się regeneruje, olejek dobrze sprawdzał sie w chłodniejsze dni...Jedyną wadą jest znów cena, olejek kosztuje  214zł.


Ujędrniający Olejek do Twarzy  otrzymał  nawet nagrodę Natural& Organic Products 2012 w kategoriach: Najlepszy ekologiczny kosmetyk 2012 i  Najlepszy Nowy kosmetyk Beauty& Spa.

Skład: Oenothera biennis (Evening Primrose) Seed Oil*, Cannabis sativa (Hemp) Seed Oil*, Sesamum indicum (Sesame) Seed Oil*, Rosa canina (Rosehip) Fruit Oil*, Helianthus annuus (Sunflower) Seed Oil*, Borago officinalis (Starflower) Seed Oil*, Papaver somniferum (Poppy) Seed Oil*, Triticum vulgare (Wheatgerm) Oil*, Citrus aurantium amara (Neroli) Flower Oil*, Hypericum perforatum (St John's Wort) Extract*, Tocopherol‡, Citrus aurantium amara (Petitgrain) Leaf Oil*, Arnica montana (Arnica) Flower Extract*, Emblica officinalis (Amla) Fruit 100:1 Extract*, Hydrocotyle asiatica (Gotu Kola) Leaf 120:1 Extract*, Curcuma longa (Turmeric) Root 20:1 Extract*, Rubia cordifolia (Manjishtha) 70:1 Extract*, Azadirachta indica (Neem) 50:1 Extract*, Citral†, Geraniol†, Farnesol†, Limonene†, Linalool†. * Organic (Organic content: 99.9%)









To co bardzo spodobało mi się w filozofii firmy Pukka to fakt że stawiają wyłącznie na kosmetyki ale również na pielęgnację od środka która jest o wiele bliższa memu sercu.
W ofercie Pukki znajdziemy herbatki i wiele interesujących suplementów diety. Sama od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad trawą pszeniczną  i postanowiłam wypróbować właśnie sproszkowana trawę od Pukki zanim pokuszę się o własna uprawę:)



Oto co o trawie pisze producent:


Odżywcza, bogata w chlorofil trawa pszeniczna PUKKA naturalnie wspiera zdolności naszego ciała do oczyszczania dzięki wysokiej zawartości chlorofilu i składników odżywczych. Należy do grupy najbardziej odżywczych pokarmów na świecie zawierając szerokie spectrum łatwo przyswajalnych witamin, minerałów, aminokwasów, białek i antyoksydantów.  Jest suszona na zimno ze skoncentrowanego soku ze świeżej trawy pszenicznej co sprawia, że: 
 
  • jest 30 razy mocniejsza niż świeże soki, 
  • nie zostają zniszczone wrażliwe na wysoką temperaturę bioaktywne enzymy i chlorofil
  • rosnąca na polach, mająca dostęp do światła słonecznego trawa pszeniczna zawiera dużo wyższy poziom składników odżywczych w porównaniu do uprawianych przy użyciu sztucznego światła

Sposób użycia: rano lub wieczorem jedną czubatą łyżeczkę (4 g) wymieszać z wodą.
Stosowanie w trakcie ciąży: po konsultacji z lekarzem
Suplementy diety nie mogą być stosowane jako substytut zróżnicowanej diety. 
Uwaga! Nie należy przekraczać zalecanej porcji do spożycia w ciągu dnia. Preparat jest nieodpowiedni dla osób z problemami z tarczycą (niedoczynność, nadczynność).
Sposób przechowywania: Suplementy diety należy przechowywać w sposób niedostępny dla małych dzieci. Z dala od bezpośredniego promieniowania słonecznego w temperaturze poniżej 30 stopni C.
Skład: 100%  ekologiczna trawa pszeniczna suszone na zimno.


Trawa pszeniczna rozpuszczona w wodzie oczywiście smakuje jak trawa ale spokojnie da się to przełknąć;) Jestem w połowie opakowania i myślę że jeszcze napiszę o tym co zaobserwowałam kiedy już całkiem ją skończę.









Teraz czas na najmilszą część posta:) Mam dla Was 3 zestawy mini kosmetyków Pukka w których skład wchodzą:

Mleczko do mycia twarzy z wodą różaną i zieloną herbatą - 10 ml
Odświeżający Tonik z różą i kwiatem pomarańczy – 10 ml
Serum Rozświetlające z aloesem i miodem manuka – 10 ml
Głęboko Nawilżający Krem na Dzień z kwiatem neroli i masłem shea – 10 ml
Odżywczy Krem na Noc z olejkiem awokado – 10 ml

 + saszetka Ujędrniającego Olejku do twarzy z arniką, dziką różą ii ogórecznikiem – 2 ml




  




Wystarczy zgłosić się po nie podając maila:) Jeśli chcecie możecie również zrobić test i sprawdzić jaką jesteście dosha : http://organeo.pl/Test-Dosha-clinks-pol-35.html

Piszcie co Wam wyszło i zgłaszajcie sie po zestawy:)






 



Na dziś to zdecydowanie tyle:) Jeśli miałyście kontakt z tymi kosmetykami również piszcie o tym w komentarzach!

Buziaki*

Alina



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.