Dziś chciałam pokazać Wam ulubiony zestaw kosmetyków pod znakiem nude, a może raczej pudrowego różu. Jest ulubiona szminka nude, czyli Misslyn w kolorze Chai Latte, nowy lakier i na koniec makijaż zdecydowanie nie nude:)
Nowym ulubionym lakierem jest MaxFactor, Max Effect w kolorze nr 28. Trzeba nałożyć chyba z 5 warstw, ale ze względu na śliczny kolor- jasnego, pastelowego łososia, wybaczam:) Kosztował niecałe 20zł.
Lubię małe lakiery bo nie zalegają u mnie w nieskończoność i wiem że mogę je skończyć zanim nie będą nadawały sie do nałożenia na pazurki.
Jeśli miałabym najlepszej przyjaciółce polecić jedną szminkę nude w normalnej cenie, była by to właśnie Misslyn Chai Latte. Żadna szminka nude, póki co jej nie przebiła- ma świetny ciepły odcień dzięki któremu nie wyglądamy blado, kremistą konsystencję, ładny zapach, nie wysusza i rozkłada sie bardzo równo. Nabłyszcza usta ale mocno kryje. Tutaj wyszła trochę za różowo, bo jest może bardziej beżowo- karmelowa, ale tak czy siak polecam, kosztowała niecałe 30zł.
Niżej z błyszczykiem i bez...
Na zdjęciu możecie zobaczyć równiez Hush, Lily Lolo i perełki Mollon Cosmetics- oba kosmetyki bardzo lubię. Szczególnie cień pięknie wygląda na powiekach.
No a na sam koniec został nam makijaż... Coś co zmalowałam parę dni temu, używając paletki Think Pink z Coastal Scents i Au Naturell. Makijaż raczej subtelny, dla fanek opalizujących róży:) Zdecydowanie nie nude ale i tak delikates...
Chyba zakochałam sie na dobre w cielistych i jasnych lakierach do paznokci... Teraz do zestawu brakuje mi tylko pudrowej sukienki:)
Jutro przygotuję dla Was tutorial makijażowy do makijażu z wczorajszego filmiku:)
Buziaki
Ala


