Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty

22 grudnia 2012

Najlepsze balsamy ujędrniające... Ujędrniamy ciało:)






 
Dzisiaj troszkę o kremach ujędrniających dla tych z Was, które akurat za takimi kosmetykami się rozglądają. Choć u mnie największą różnicę w jędrności skóry przyniosła zmiana diety (o której pisałam przy okazji Planu Pięknej Skóry, tutaj i tutaj) to często sięgam po ujędrniające kremy bo po prostu lubię ich używać. Do tego znalazłam swoich ulubieńców którzy na mojej skórze dają naprawdę odczuwalne efekty.



Testowałam wiele balsamów i tym razem pokaże Wam te których używam obecnie i te które bardzo miło wspominam. Warto zaopatrzyć się w trochę cierpliwości i poczekać parę tygodni na efekty oraz włączyć małe zmiany w naszej diecie i masaże aby wszystko ładnie się zgrało. Jeśli macie problemy z utratą jędrności skóry w okolicach pośladków i ud oraz męczycie się z cellulitem zerknijcie na post tutaj.



Niżej znajdziecie parę balsamów ujędrniających, również tych o działaniu antycellulitowym (bardzo dobrze napinają skórę) oraz parę do ujędrniania biustu.



Jeśli chodzi o całe ciało mam dwa ulubione kosmetyki po które najczęściej sięgam. Jest to balsam Tołpy (Tołpa u mnie sprawdzała się świetnie więc oprócz niego polecam jeszcze inne kosmetyki) oraz Palmers....





  

 
Palmer`s, Cocoa Butter Formula Firming Butter Q10



To mój obecny numer jeden w dziedzinie ujędrniania. Tak jak pisze producent na efekty trzeba poczekać około 6 tygodni, ale zauważyłam je już wcześniej. Z czasem skóra robiła się coraz bardziej napięta, nabrała 'gęstości' zmienił się również kolor. Balsam nie klei się ale nawilża na bardzo długo, szybko się wchłania no i przede wszystkim pięknie pachnie. Zapach przypomina mi balsamy Neutrogeny pomieszane z masłem kakaowym. Skład jest bardzo fajny a kosmetyk naprawdę działa. To zabawne bo w trakcie używania go pierwszy raz dostałam komplement dotyczący wyglądu skóry, więc co św tym musi być:) Opakowanie jest bardzo wygodne, balsam starcza na długo, kosztuje 30zł i można kupić go w aptekach.







   


 
Tołpa Body Pro, Anti Cellulite, Kreator gładkiej skóry


Drugi ulubieniec, tym razem troszkę bardziej tłusty i nawilżający niż Palmers, jeśli więc macie bardzo suchą skórę warto go przetestować. Lubię go najbardziej z całej serii bo dawał najlepsze rezultaty razem z silnym nawilżeniem i wygładzeniem skóry. Na ciele nie lepi się i nie brudzi urbań. Pięknie pachnie, łatwo się rozsmarowuje, nadaje się nawet do masażu. Powiedziałabym że przede wszystkim świetnie wygładza skórę. Po paru dniach wygląda o wiele lepiej, troszkę jak po użyciu miodowego peelingu z cukrem i oliwą.







Lush, Lovely Jubblies Breast Cream



Najlepszy krem ujędrniający do biustu jakiego miałam okazję używać:) Odstałam połowę opakowania od koleżanki i zupełnie się zakochałam. Jego konsystencja jest bardziej żelowa niż kremowa, genialnie ujędrnia, nawilża, skóra biustu robi się bardziej napięta, gładka, elastyczna. Zauważyłam również lekkie uniesienie, stosowałam go również na pośladki i byłam zachwycona... Niestety nie mogłam go później nigdzie dostać ani znaleźć na allegro. Ale jeśli macie do niego dostęp to naprawdę polecam!


Więcej recenzji na makeupalley bo u nas z tym słabo:)









Elancyl, Offensive Cellulite 14 Jours + Cellu Slim



Oba preparaty Elancylu świetnie napinają skórę i pomagają w poskromieniu cellulitu. Używałam ich już spory czas temu i byłam bardzo zadowolona ale nie wróciłam do nich ze względu na cenę. Tutaj również trzeba poczekać na rezultaty, które są najlepiej widoczne po zużyciu ponad jednego opakowania. Ale zdecydowanie warto, jeśli tylko cena nie stanowi dla Was problemu i potrzebujecie mocnego rozwiązania warto wybrać się do apteki po Elancyl.














Ziaja, Rebuild Odbudowa Skóry, Masło do ciała 'Ukierunkowane ujędrnianie'



Kolejny fajny balsam/ masło polskiej firmy:) Po dłuższym czasie poprawił sprężystość skóry, stała się gładsza, bardziej jędrna. Zużyłam jedno opakowanie i nie wróciłam do niego ze względu na zapach który jakoś mnie nie zachwycił (anyż:)). Jednak działaniu nie mam absolutnie nic do zarzucenia:) Używa się go również bardzo przyjemnie, nie trzeba długo czekać aż się wchłonie. Cena również jest zachęcająca bo kosztuje około 14zł;)





  


 
Eveline, Slim Extreme 3D Spa!, Superskoncentrowane serum do biustu 


To chyba najczęściej testowany przez dziewczyny krem ujędrniający do biustu, więc i ja kiedyś się skusiłam. Bardzo ładnie napina skórę, sprawia że jest gładsza, lekko unosi biust, ale... potrzebuje miesiąca sumiennego stosowania abyśmy mogły zobaczyć efekty jego pracy:) Wsmarowywanie i masowanie też pewnie robią swoje, tak czy siak jeśli szukacie czegoś do okolic dekoltu warto zacząć od Eveline, również ze względu na przystępną cenę.









Tołpa Body Pro, Anti Cellulite, Globalny reduktor cellulitu



Kosmetyk przeznaczony bardziej do walki z cellulitem niż samego ujędrniania ale przez wspomaganie drenażu również ładnie wpływa na jędrność i sprężystość skóry. Stosowałam go głównie na noc bo konsystencja jest lejąca i kosmetyk lepi się na skórze. Ja zauważyłam głównie ujędrnienie skóry, bo w kwestii cellulitu zbytnio nie pomógł. Pewnie okaże się bardziej pomocny dla dziewczyn z niewielkim cellulitem lub tych które chcą ujędrnić skórę.





 



 
Farmona, Nivelazione Perfect Body, Liftingujące serum modelujące biust



Na mocne modelowanie czy spektakularne powiększenie nie mamy oczywiście co liczyć ale jeśli chcecie bardziej zając się biustem ten krem może Wam pomóc. Nawilża skórę, przyjemnie ją wygładza, lekko napina i ujędrnia biust. Przyjemnie pachnie, nie lepi się, szybko się wchłania. Jak w przypadku innych kosmetyków tego typu trzeba dać mu trochę czasu (po pierwszych dniach zauważyła m lekkie napięcie skóry, stosowałam go 2 razy dziennie:) i niestety efekty są dość tymczasowe.

Zdecydowanie warto spróbować bo po jakimś czasie piersi robią się delikatnie ładniejsze i jakby bardziej 'stabilne':)









Tołpa, Eco Spa, Witalność, Rewitalizujące mleczko - olejek przywracające jędrność ciała



Mleczko o ciekawej, lekkiej konsystencji i przyjemnym cytrusowym zapachu. Bardzo przyjemnie się nakłada, skóra jest nawilżona, miękka, gładsza, wręcz jedwabista:) Uczucie napięcia skóry zawdzięczamy głównie nawilżeniu i wydaje mi się że działa najdelikatniej z wszystkich pokazanych kosmetyków Tołpy ale zapach (szczególny, nie każdy go polubi), konsystencja i wydajność zdecydowanie działają na jego korzyść. Idealny co całego ciała.










To już wszystkie kosmetyki których używałam i które mogę polecić. Jeśli możecie coś dopisać zgłaszajcie swoich ulubieńców w komentarzach!


Przymierzacie się do zakupu takiego kosmetyku czy raczej odkładacie takie zakupy na okres przedwakacyjny?:)  A może któryś ujędrniający kosmetyk szczególnie Was ostatnio rozczarował? 


Ja tym razem postanowiłam wcześniej wziąć sie do roboty i ujędrnianie zaczynam w zimie:)

Buziaki

Alina



P.S jeśli czekałyście na Must Have Pielęgnacji Włosów zerkniecie TUTAJ bo post już jest:)


21 grudnia 2012

Top 10: Must have pielęgnacji włosów...




 
 
Ostatnio na blogu pojawiło się wiele postów z serii 'Must Have', czyli prezentującej najlepsze produkty z danych kategorii. Było coś do ciała, pielęgnacji twarzy, a tym razem przygotowałam Wam must have do włosów:)


Produkty pielęgnacyjne chciałam wymieszać z tymi do stylizacji i akcesoriami, ale postanowiłam przełożyć je na później, stąd brak tak świetnych rzeczy jak np. Tangle Teezer- szczotkować będziemy następnym razem:)

Mam wrażenie że to zdecydowanie najlepszy czas na publikowanie ulubieńców do włosów, bo moich ulubieńców znalazłam. Wcześniej częściej wymieniałam kosmetyki, obecnie zużywam kolejne opakowania z mojej listy must have. Mogę śmiało powiedzieć że pokazywane kosmetyki zmieniły 'życie moich włosów':)


Moje włosy to typowe grube druty, kręcone, raczej suche, o wysokiej porowatości. Produkty które pokazuję na właśnie takich włosach na pewno się sprawdzą ale większość jest dość uniwersalna:)





   

 
Mycie:

Provida Organics, Oliven Cognac Shampoo. Szampon oliwkowo koniakowy.

Najlepszy szampon jakiego miałam okazję używać i jedyny eko którego nie zamienię na żaden inny:) Jest bardzo delikatny, nadaje się do częstego mycia, nie wysusza włosów, nie obciąża, świetnie radzi sobie z olejami. Utrzymuje włosy w idealnej równowadze, nie drażni, nawilża, ma piękny ziołowy zapach. Faktycznie zawiera koniak, kosztuje 30zł i kupuje go w Krakowskiej aptece na ul. Studenckiej.
O szamponie pisałam jeszcze tutaj.







Batiste, Suchy Szampon.

Suchy szampon warto mieć w swojej kolekcji bo przydaje się w sytuacjach awaryjnych, lub kiedy nie chcemy znów myć włosów ale widocznie potrzebują odświeżenia. Nie sięgam po niego często, ale zawsze mam go w łazience na wszelki wypadek:)





Odżywka:

Odżywka z proteinami pszenicy, Logona.

Genialna, lekka odżywka ekologiczna o cudownym składzie. Zawiera olej z nasion łopianu, orzechów ziemnych, betainę naturalną, wyciąg z kiełków pszenicy i ekstrakt z liści brzozy.
Używam jej po każdym myciu, nie obciąża włosów, pięknie pachnie, włosy ewidentnie ją wypijają:) Stopień nawilżenia jest idealny, włosy błyszczą, są miękkie, 'zdrowsze'... Idealna jako leciutka odżywka po każdym myciu jeśli akurat nie stosujemy czegoś bardziej wygładzającego. Zakochałam się w niej praktycznie od pierwszego użycia:)




 
John Masters Organics Citrus & Neroli Detangler

Moja druga ukochana odżywka, po którą sięgam kiedy potrzebuje mocniejszego nawilżenia i wręcz silikonowego wygładzenia...bez użycia silikonów:) To również ekologiczna odżywka, z sokiem z aloesu na pierwszym miejscu... Zawiera również:
• grejpfrut (łagodnie i kojąco działa na skórę głowy)
• gorzka pomarańcza (pielęgnuje suchą skórę)
• proteiny sojowe (wzmacniają włosy powodując, że stają się one pogrubione, pełniejsze oraz bardziej lśniące)
• proteiny pszeniczne (ułatwiają rozczesywanie oraz nadają im blasku)
• olejek kokosowy (nawilża skórę i nadaje włosom blasku)
Jest dość droga ale absolutnie warta swojej ceny. Inne odzywki a nawet profesjonalne maski nie mają z nią szans. Nie sądziłam że włosy po eko odżywce mogą wyglądać lepiej niż po wyjściu od fryzjera z toną produktów wygładzających. A jednak mogą! Możecie zobaczyć wcześniejszą recenzję na blogu:)









  


Maski:

Przepisy Babci Agafii, Maska do włosów drożdżowa na pobudzenie wzrostu.


Tą maskę stosuje głównie z myślą o skórze głowy i pobudzeniu wzrostu, ale uzależniłam się również od jej zapachu (coś jak waniliowe ciasteczka:). Nie zauważyłam spektakularnego wpływu na stan włosów, ale na skórze głowy sprawdza się idealnie i jej ciekawy skład dobrze wpływa na cebulki:)

Maska zawiera:

„Drożdże piwne (Yeast Extract) – poprawiają strukturę włosa, wzmacniają, przyśpieszają wzrost.
- Sok brzozowy (Betula Alba Juice) – wzmacnia cebulki włosowe, nadaje włosom blask, zapobiega wypadaniu.
- Oman wielki (Inula Helenium Extract) – działa antyseptycznie i przeciwbakteryjnie
- Mącznica lekarska ( Arctostaphylos Uva Ursi Extract) - znakomity naturalny antyseptyk
- Ostropest plamisty (Silybum Marianum Extract) - łagodzi stany zapalne i hamuje zmiany skórne.
oraz oleje z zimnego tłoczenia:
- Olej z kiełków pszenicy (Triticum Vulgare Germ Oil) - regeneruje wnętrze włosów, odtwarza naturalną osłonkę i wygładza ich powierzchnie. Chroni przed nadmierną utratą wody oraz promieniowaniem UV.
- Olej z nasion białej porzeczki (Ribes Aureum Seed Oil) – wykazuje działanie przeciwzapalne, intensywnie odżywia włosy.
- Olej z orzeszków cedrowych (Pinus Siberica Cone Oil) – ogranicza łojotok, zwalcza łupież, stymuluje krążenie podskórne i przeciwdziała wypadaniu włosów
- Olej z owoców dzikiej róży ( Rosa canina Fruit Oil) - odżywia, nawilża i uelastycznia włosy”

Maska nie przetłuszcza moich włosów i muszę powiedzieć że razem z olejkiem z łopianu faktycznie przyśpieszyła wzrost włosów oraz spowodowała zagęszczenie czupryny:)










Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów ciemnych

Moja ulubiona maska Biovaxu, sprawdziła się o wiele lepiej niż reszta tej serii. Stosuję ją raz w tygodniu lub rzadziej, głównie wtedy kiedy zależy mi na mocnym nawilżeniu i wygładzeniu. Swego czasu niesamowicie poprawiła stan moich włosów i do dziś uwielbiam po nią sięgać:)




 







Wcierki, oleje....

Nami, Olej z korzenia łopianu z ziołami
To mój olejek numer 1. Dzięki niemu mogłam odstawić wszystkie inne i uprościć moją olejową pielęgnację. Żaden inny olej nie dawał na moich włosach tak świetnych rezultatów a przede wszystkim nie wpłynął na tempo wzrostu i pojawienie się nowych baby hair!
Olej łopianowy pod tym względem jest genialny,wzmacnia cebulki, stymuluje porost włosów i hamuje ich wypadanie. Włosy są niesamowicie gładkie, błyszczące, nawilżone. Gdybym miała polecić Wam tylko jeden kosmetyk z tej listy wybrałabym olejek łopianowy, tutaj możecie poczytać inne pozytywne recenzje. Absolutny hit który warto zakupić. Za jakiś czas pokaże Wam jak możecie zrobić go same:)





Sok z aloesu.

Od zawsze bardzo dobrze wpływał na moje włosy. Często stosuje go jako dodatek lub bazę różnych spray'ów, wcierek. Przepłukuję nim włosy po umyciu jeśli potrzebują ekstra dawki nawilżenia. Warto mieć go w swoich zbiorach:)




 



Sok z rzepy.

Naturalna wcierka stymulująca wzrost włosów. Jeśli jesteście fankami naturalnych rozwiązań zdecydowanie warto spróbować soku z rzepy zamiast wybierać szampony z jej dodatkiem:) więcej o wcierce z rzepy pisałam TUTAJ, przy okazji postu o zapuszczaniu włosów.





  

Jeśli kolor to....


Herbatint, Permanent Herbal Hair Color Gel, ziołowa farba.

(Jednak napiszę o produkcie nie służącym do pielęgnacji ale mającym poniekąd taki skutek:))

O farbach do włosów z trochę lepszym składem pisałam TUTAJ, pomijając wtedy Herbatint. Obecnie stwierdzam że to zdecydowanie najlepsza farba która nie dość że najlepiej sprawdziła się na moich włosach to jeszcze sprawiła że były w lepszej kondycji. Długo lśniły, były miękkie, nawilżone, gładkie. Można by powiedzieć: zupełnie jak nowe a nie jak farbowane:) Tutaj możecie poczytać inne pozytywne recenzje.








 To już zdecydowanie wszystko:) Koniecznie dajcie znać jak wygląda Wasze must have i jakie są Wasze włosy! Czy są suche, zniszczone, może łatwo się przetłuszczają i nie tolerują wielu kosmetyków?

Jestem bardzo ciekawa czego używacie i co możecie polecić:)

Buziaki

Alina

28 listopada 2012

Ile warta jest moja twarz, TAG+ kosmetyki kolorowe których aktualnie używam.






 

Jakiś czas temu wiele dziewczyn w TAG'u 'ile warta jest moja twarz' liczyło ile kosztują ich kosmetyki do makijażu. Ja też obiecałam sobie że policzę ile w sumie kosztowała moja kosmetyczka, ale jakoś ciągle umykało mi to z głowy. Może również ze względu na dużą rotację kosmetyków których używam... W końcu zebrałam się i odłożyłam produkty któryce faktycznie często sięgam i które stanowią swego rodzaju podstawę w kosmetyczce:)

Jak wiele blogerek posiadam dużo kosmetyków, szczególnie kolorówki. Ciągle sięgam po coś innego, ale to co szczególnie uwielbiam to dobieranie podróżnych zestawów składających się z tych najpotrzebniejszych rzeczy. Kiedy gdzieś wyjeżdżam i muszę się spakować, wybieranie tego najfajniejszego minimum sprawia mi ogromną frajdę. Tym razem również zrobiłam taki mały przegląd i wybrałam te najpotrzebniejsze.



Przejrzałam kosmetyki po które sięgam na szybko, spiesząc się, kiedy muszę gdzieś wyjść, ale nie jest to żadna wyjątkowa okazja. Przygotowałam dwa zestawy czyli prosty i rozszerzony, zawierający kosmetyki po które sięgam jeśli mam więcej czasu i ochoty:)












Wersja podstawowa:

Podkład Alva, light, 60zł lub podkład Alverde 03, 30zł (allegro).

Lub w wersji mineralnej:

Podkład mineralny Annabelle Minerals, golden light, 30zł
Tusz do rzęs Max factor 2000 Calorie, 20zł
Cień Inglot 134, 10zł
Róż w płynie Lioele Pop Cherry Tint 39zł, lub róż z buraczka- 0zł:)
Błyszczyk Whisper Lily Lolo, 39zł

Razem: 267zł


Podkłady Alva i Alverde to moje dwa ukochane eko podkłady. Alva ma idealny kolor i świetnie nawilża, Alverde używam czasem jako korektora jeśli zależy mi na bardziej 'naturalnym' w składzie makijażu. Kiedy było cieplej częściej sięgałam po podkłady mineralne, szczególnie Anabelle o którym już dużo Wam opowiadałam.

Korektor Gosha to nowy ulubieniec o którym pisałam wczoraj, do tego najczęściej sięgam po róż w płynie Lioele lub róż z buraczka:) Moim ulubionym tuszem ostatnio jest 2000 Calorie.
Jeśli chodzi o cienie to panuje u mnie zupełnie minimum i ograniczam się do brązu Inglota którym często robię na mokro kreski.

Do łask powrócił odgrzebany pisak do brwi Misslyn, który kupiłam już spory czas temu ale jakoś odłożyłam na bok. Obecnie to najszybszy sposób na wypełnianie moich brwi i bardzo go polubiłam.
Błyszczyk to Whisper z Lily Lolo:)

Wersja podstawowa to 267zł czyli całkiem ok:)








 
Wersja rozszerzona:

Konturówka Bobbi Brown, Pink Ballet, 80zł
Cień Golden Rose, Terracotta Glitter 229, 22zł
Cień do rozświetlania Loreal Chrome Shine, 165 około 20zł (allegro)

Razem 302zł

Tutaj jest już więcej drogich kosmetyków bo mamy bronzer i konturówkę Bobbi Brown:) Konturówka to naprawdę genialna sprawa, tym bardziej że udało mi się znaleźć mój idealny kolor. Niestety jej cena była dość wysoka i skutecznie podbija nasze podsumowanie;)
Cień Golden Rose to moja ukochana czerń z dodatkiem brokatu a Loreal Chrome Shine to piękne jasne złoto, ślicznie rozświetlające makijaż.

Bardzo rzadko zdarza się abym używała kosmetyków z obu zestawów naraz, często coś tam pomijam. Jestem ciekawa jak jest z tym u Was... Ile jest warta Wasza twarz, ilu kosmetyków używacie do dziennego makijażu?


Dajcie znać czy też robiłyście takie podsumowania z okazji pojawienia się tego tag'a na innych blogach i jakie sumy Wam wychodziły:)










Ostatnio po powrocie do domu czekała na mnie miła niespodzianka. Opakowanie, czystego, naturalnego soku jabłkowego od Royal Apple. Uwielbiam sok jabłkowy, a ten był oczywiście pyszny i posłużył mi do rozpuszczania nowego suplementu który testuję:) Royal Apple, dziękuję!








To już tyle na dziś:) Właśnie wróciłam z treningu z mocno pokopanymi nogami i marzę tylko o ciepłej kąpieli:>


Buziaki Kochane i miłego wieczoru:*

Alina



16 listopada 2012

Pielęgnacja włosów: update, grzywka, kolor + makijaż.







Mała przerwa w blogowaniu została spowodowana przez uszkodzony dysk w moim laptopie... Dziś rano przeszłam przez odzyskiwanie danych i czeka mnie stawianie całego systemu od zera:)
 .
Wcześniej przygotowałam dla Was wpis o zaktualizowanej pielęgnacji włosów, ale pech chciał że właśnie w ten dzień mój komputer zaniemógł. No i teraz jestem troszkę na 'blogowych' walizkach:)
 .
Jest jeszcze jedna nowość. Ścięłam grzywkę i właśnie na niej chcę obserwować czy tempo wzrostu włosów się zmienia:) Taką grzywkę miałam już 4 late temu, później jakoś ją zapuściłam. Zawsze szybko mi odrasta więc kiedy już mi się znudzi nie będę musiała czekać długo by wrócić do dłuższej wersji.








Tym razem będzie też troszkę o kolorze włosów. Wcześniej w poście o zapuszczaniu, pisałam że chcę wrócić do mojego naturalnego koloru i nie będę już ich farbować. Zależało mi głównie na niefarbowaniu odrostów ale jasny kolor reszty włosów troszkę mi przeszkadzał. Postanowiłam więc wypróbować farbę Herbatint polecaną mi przez jedną z dziewczyn (więcej o zdrowszych farbach znajdziecie tutaj). Nabyłam kolon N4 i przyjaciółka nałożyła mi go na jaśniejsze włosy, nie ruszając odrostów. Kolor idealnie do nich pasuje i tym sposobem całość wygląda prawie jak mój normalny kolor.





 
Póki co farba dobrze się trzyma choć kolor delikatnie się rozjaśnił. Nie trzymałam farby na włosach tak długo jak trzeba ale efekt i tak ładnie się utrzymuje.



  




Jak wygląda obecnie moja pielęgnacja włosów?
Raz w tygodniu stosuję maskę Biowax do włosów ciemnych lub zniszczonych. Nakładam ją przed myciem, na mokre włosy, trzymam pod turbanem około 40z minut:)
Na noc przed myciem lub godzinę przed myciem nakładam na skórę głowy i włosy olejek Łopianowy.
U mnie sprawdza sie znakomicie i długo sie z nim nie rozstanę. Włosy faktycznie wyglądają lepiej, ale mam nadzieję że spowoduje wzrost baby hair.
 .
 .
Skład: Arktium lappa oil extrakt, Inulia oil extrakt, Urtica dioica oil extrakt, Tussilago oil extrakt, Biolens oil extrakt, Equistum oil extrakt.

 .
"Składniki aktywne:
- Ekstrakt olejowy z korzenia łopianu: zawiera naturalną inulinę, proteiny, oleje eteryczne i tłuste, substancje garbnikowe, sole mineralne, witaminy. Odżywia i wzmacnia cebulki włosowe, wstrzymuje wypadanie włosów, przyspiesza ich wzrost, regeneruje uszkodzona strukturę włosów, działa korzystnie przy łupieżu, suchości, podrażnieniach i swędzeniu skóry głowy.
- Ekstrakt olejowy z korzenia omanu wielkiego: zawiera inulinę, glikozydy, kwasy organiczne, alkaloidy, olejki eteryczne, witaminę E. Ma działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne. Działa korzystnie przy swędzeniu i podrażnieniach skóry głowy, przyspiesza wzrost włosów.
- Ekstrakt olejowy z pokrzywy: zawiera bogaty zestaw biologicznie aktywnych substancji, który stymuluje węglowodanową i białkową przemianę, zwiększa napięcie ścianek naczyń krwionośnych, wzmaga likwidacje podrażnień i swędzenia skóry głowy, zapewnia profilaktykę łupieżu, wypadania włosów i przedwczesnego siwienia.
- Ekstrakt olejowy z podbiału: zawiera glikozydy, śluzy, kwasy organiczne, substancje garbnikowe, inulinę, olejki eteryczne. Stosuje się przy świądzie, wypadaniu włosów i podrażnieniach skóry głowy. Reguluje funkcje gruczołów tłuszczowych, stymuluje wzrost włosów.
- Ekstrakt olejowy z uczepu trójlistkowego: zawiera substancje śluzowe i garbnikowe, alkaloidy, karotynę, kwas askorbinowy. Stosuje się przy łojotoku, świądzie i zapaleniu skóry. Sprzyja szybkiej regeneracji nabłonka skóry.
- Ekstrakt olejowy ze skrzypu polnego: zawiera alkaloidy, kwasy organiczne, kwas krzemowy, karoten, kwas askorbinowy. Przyspiesza przemianę materii, korzystnie działa przy łupieżu, podrażnieniach i swędzeniu skóry głowy"



  





Włosy myje obecnie ekologicznym szamponem z Provida Organics w którym zupełnie się zakochałam. To oliwkowo koniakowy szampon, kupiony w aptece na ul. Studenckiej w Krakowie. Więcej pisałam o nim tutaj.
 .
 .
Po myciu często nakładam odżywkę z Logony lub John Masters Organics. Obie uwielbiam, Logona jest lżejsza i świetna do częstego używania, JMO używam jako odżywki bez spłukiwania jeśli akurat wracam do loczków.

..
Moją obecną wcierką jest Biostymina (klik),którą testuję właśnie na linii czoła i grzywce. Na razie wydaje mi się, że służy włosom, pomyślę nad wcierką obejmującą cały skalp:)
Strasznie ciesze się bo moje włosy zrobiły się ładniejsze i milsze... Widzę że działa na nie połączenie dobrego szamponu, oleju, lekkiej odżywki i maski raz w tygodniu. Zestaw jest prosty i sama zdziwiłam się że działa tak świetnie. Gdybym miała wybierać, powiedziałabym że największą różnicę zrobił... szampon, który jest dla mnie wręcz idealny!! Oprócz tego czasem testuję też inne produkty ale te przedstawione wyżej to moi najwięksi ulubieńcy!




Mam dla Was jeszcze makijaż wykonywany ostatnio tylko przy użyciu złotych pyłków Vipery i złotego eyelinera Essence:)









Dziewczyny, dajcie znać co u Was słychać, jak wygląda Wasza obecna pielęgnacja:*

buziaki

Alina


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.