5 listopada 2014

Izotek, antybiotyki. Co zanim się zdecydujemy?










Dzisiaj trochę o czymś, o co często pytacie: Izoteku, antybiotykach i Waszych wątpliwościach dotyczących rozpoczęcia kuracji. Trochę skłonił mnie do tego jeden z ostatnich 'trądzikowych' postów....To, że pytacie i wykazujecie więcej zainteresowania tematem, niż niejeden dermatolog to oczywiście bardzo dobra sprawa. Zawsze warto być pewnym, że przed sięgnięciem po ostateczne środki (jakim na pewno są Izotek czy długie kuracje antybiotykami), zrobiłyśmy wszystko co w naszej mocy by poznać przyczyny trądziku, dokładnie poznałyśmy swoje ciało i to, jak reaguje na różna zmiany, oraz spróbowałyśmy wszystkich 'delikatniejszych' sposobów. O badaniach pisałam już tutaj (klik), ale myślę że warto wrócić do tego tematu. Właśnie ustalenie przyczyn jest podstawą leczenia zakończonego sukcesem, lub przynajmniej mającego na ten sukces szansę. Jest to również niestety, najtrudniejszy moment.


Niestety, ciężko spotkać lekarza, który w przypadku trądziku chce spojrzeć na nas bardziej kompleksowo i dokonać podstawowych badań. Moje doświadczenia w tej kwestii niestety nie są najlepsze. Parę lat temu zaliczyłam wizyty w ciągu których od razu przepisano mi antybiotyk, izotek oraz taką, podczas której stwierdzono że lekiem na moje problemy będzie terapia hormonalna (która okazała się gwoździem do trumny, oczywiście po jakimś czasie;). Jeszcze parę lat później pytając o konieczność wykonania badań słyszałam, że spokojnie mogę sobie odpuścić bo są... drogie i nic nie wykażą. Nie dziwię się, że tak wiele z nas decyduje się na konkretne terapie bez wykonania badań, odwiedzając niektórych dermatologów naprawdę można uwierzyć w to, że nie są potrzebne. A jednak są i to bardzo. Oczywiście nie gwarantują udanej terapii, ale dzięki nim możemy sensownie od czegoś zacząć.


Dlaczego jest to tak ważne? Zarówno Izotek jak i terapie antybiotykami mogą oczywiście być bardzo pomocne, jednak fakt jest taki, że wiele osób po ich zakończeniu doświadcza nawrotu problemu. Tak samo antykoncepcja po odstawieniu może nam zapewnić koszmarny nawrót, choć wcale nie musi tak być. Sama nie mam doświadczenia z Izotekiem, ale mam dużo znajomych które jakiś czas po zakończeniu kuracji w mniejszym lub większym stopniu znów borykają się z trądzikiem. Dlaczego?
Izotek 'zmienił' ich skórę, ale przyczyna problemu nie została rozwiązana. Kiedy są nią właśnie problemy hormonalne badania to must have. Musimy liczyć się z tym, że będziemy wykonywać je na własna rękę, bo znalezienie lekarza który przepisuje je w pierwszej kolejności jest niestety bardzo trudne.... Ale o tym jeszcze za chwilę:).


Jeśli podejrzewacie u siebie problemy hormonalne, warto poszukać dobrego endokrynologa, który będzie potrafił właściwie zdiagnozować Wasze wyniki. Łączenie wizyty u dobrego dermatologa i endokrynologa na pewno jest mądrą strategią.


Często lekarze zapisują terapię Izotekiem w połączeniu z terapią hormonalną. Jeśli Wasz lekarz ma takie plany, bez chęci przyjrzenia się Waszym hormonom i zdiagnozowania przyczyny, musicie liczyć się z tym, że po odstawieniu takiego 'zestawu' możecie napotkać nowe problemy.

W trakcie wizyty musicie zwracać szczególną uwagę na to jak traktuje Was lekarz. Wywiad dotyczący historii choroby, nawyków żywieniowych i 'życiowych' to podstawa. Dalej należy zwrócić uwagę na to, czy lekarz informuje nas o wszystkich możliwych skutkach ubocznych proponowanej terapii, czy mówi o możliwych interakcjach z lekami jakie przyjmujemy i o tym, jak powinnyśmy zabezpieczać się od środka i od zewnątrz (probiotyki, filtry).
Jeśli Wasza terapia Izotekiem już przyniosła efekty, mądry lekarz będzie chciał podtrzymać ten stan i jeśli wcześniej nie dotarł do źródła, najwyższy czas by to zrobił:).


Strategie proponowane przez lekarzy są bardzo różne, generalnie należy wystrzegać się tych, od razu sięgających po środki 'ciężkiego kalibru'. Kiedy odbierzemy już nasze wyniki, oprócz leczenia farmakologicznego powinnyśmy otrzymać też rady dotyczące tego, jak zoptymalizować naszą dietę, by nie nasilała problemu trądzikowego. Niestety, eksperymenty z dietą wymagają większej świadomości i długich, często żmudnych obserwacji tego, na co reaguje nasz organizm oraz tego, co pomaga a co nie. To, co zjadamy ma bowiem bardzo duży wpływ na całe nasze ciało i odpowiednie poprawki potrafią być bardzo, bardzo pomocne. Warto jednak uzbroić się w cierpliwość. Czasem aby zobaczyć pozytywne zmiany wystarczy 3 miesiące, czasem musimy czekać o wiele dłużej. Jak wiemy, konieczność oczekiwania potrafi być bardzo demotywująca;).


Jakie badania może zalecić nam lekarz chcący przyjrzeć się naszym hormonom pod kątem leczenia trądziku?

Na pewno testosteron, prolaktyna, DHEA, androstendion, SHBG (oznaczenie białka wiążącego hormony płciowe) 17-Hydroksyprogesteron (hormon kory nadnerczy), LH (hormon luteinizujący), FSH (hormon folikulotropowy), Ft3 i Ft4  . Warto też przyjrzeć się insulinie. Jej poziom badamy na czczo oraz po dostarczeniu gluzoky:). (17-Hydroksyprogesteron oraz LH i FSH badamy w czasie menstruacji lub zaraz po niej:)).


To taki pełny zestaw da lekarzowi sensowny obraz tego, co się u nas dzieje. I znów, wiele pisałam o tym, jak powinien postąpić lekarz godny polecenia i taki, w którego ręce możemy bez obaw się oddać, sama jednak na takiego jeszcze nie trafiłam. Wiem jednak, że się zdarzają i jeśli możecie polecić kogoś w Waszej okolicy koniecznie piszcie.

I Kochane, szukajcie dobrego lekarza do skutku. Sprawdzajcie opinie w internecie, na forach, pytajcie innych użytkowniczek kto był pomocny, udajcie się do kogoś z polecenia. Znalezienie dobrego lekarza to połowa sukcesu.


Jestem ciekawa jak wygląda Wasza historia leczenia jeśli macie problem z trądzikiem. Na jakich lekarzy trafiałyście? Niestety muszę powiedzieć, że niektóre wizyty potrafią być przykre czy szczególnie 'dobijające'. Do pożądanych cech idealnego lekarza powinnyśmy na pewno dopisać empatię:).

O innych badaniach jakie warto wykonać poczytajcie jeszcze tutaj (klik).

Jeśli macie pytania piszcie:), ja zaraz zerknę do poprzedniego posta,

Buziaki

Ala









104 komentarze:

  1. Dzięki za ten wpis! Od dawna myślałam o tym by wybrać się do specjalisty a dzięki Tobie nie jestem już zielona w temacie!
    Dziewczyny polecacie jakiegoś dermatologa w Warszawie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Cieszę się, ja akurat nie pomogę wiele ale może: http://www.znanylekarz.pl/andrzej-szmurlo/dermatolog/warszawa :)

      Usuń
    2. Pani na Nowogordzkiej (przychodnia przy Politechnice)- niezastąpiona!

      Usuń
    3. Mi bardzo pomogła ta lekarka: http://www.znanylekarz.pl/magdalena-brajczewska/dermatolog/warszawa

      Usuń
    4. Polecam Wam dziewczyny doktora Pawła Rujnę. Nie pomógł mi ale mojej siostrze, jest świetnym profesjonalistą!

      Usuń
    5. dr Magdalena Łopuszyńska, jedna z lepszych w Warszawie

      Usuń
    6. byłąm w tym gabiecie:) owszem wszystko jest tam na najwyższym poziomie, ale 10mg izoteku i powiedzenie, że to jest najlepsze usłyszę w każdym porzędnym gabicie :)

      Usuń
  2. Alu świetny wpis! Czekamy na obiecaną notkę o kręgach na szyi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie będzie, ale ja sama nie mam zbyt pozytywnych wieści:D

      Usuń
    2. też na to czekam

      Usuń
    3. Z mojego doświadczenia, uparciucha który z liniami na szyi walczy od dawna, mogę Wam powiedzieć że mało co przynosi upragnione efekty:( Stosowałam chyba wszystko a linie jak były tak są:(

      Usuń
  3. Interesujący wpis, dobrze jest szukać lekarza (dermatologa), który ma tytuł profesora, przeważnie taki lekarz jest bardziej obeznany w temacie i zainteresowany dermatologią. Często ktoś zostaje dermatologiem tylko dlatego, że nie dostał się na inną specjalizację...i obchodzi się z pacjentami niestosownie, testując na nich przeróżne leki, antybiotyki..
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee, strasznie "celna" skoro od wielu lat na specjalizację z dermatologii są po 1-2 miejsca na województwo... więc ta teoria to nie bardzo. Na dermatologię idą najczęściej bardzo zdolni i obkuci studenci medycyny, którzy mają ochotę "mało robić i dużo zarobić", niestety, ale taka jest prawda - jestem na 6 roku lekarskiego i wiem mniej więcej kto kim chce zostać :)

      a jeśli chodzi o lekarzy wszystkich specjalizacji to ja polecam niekoniecznie profesorów, ale ogólnie lekarzy ze szpitali klinicznych, takich którzy uczą studentów - zupełnie inne podejście do pacjenta (nie-pan i władca z pipidowa górnego :) ), wiedza aktualizowana na bieżąco, wg najnowszych wytycznych i badań klinicznych - żeby uczyć studentów TRZEBA być na bieżąco :) i osobiście wolę młodych, fajnych lekarzy niż profesorów, którym się wydaje Bóg-wie-co :)

      Usuń
    2. Dokładnie, aż ciężko zdecydować która z tych uwag jest bardziej chybiona ;) Dermatologia to jedna z absolutnie najbardziej pożądanych specjalizacji, są województwa gdzie otwierają równe ZERO miejsc, więc by dostać się na wymarzoną speckę trzeba genialnie napisać egzamin i pokonać naprawdę ostrą konkurencję.

      I również uważam, że akurat jeśli o trądzik chodzi, to fajniejszych rzeczy można się spodziewać po młodych lekarzach, którym się jeszcze "chce", którzy są na bieżąco z nowymi odkryciami medycyny i którzy mogą jeszcze pamiętać jakim koszmarem dla młodego człowieka jest trądzik. Starsze pokolenia mają tendencję do bagatelizowania tematu, o powiązaniach endokrynologicznych nie mówiąc...

      Usuń
  4. Hej , co sądzisz o stosowaniu olejków dla cery dojrzałej przez 20 latke ?

    OdpowiedzUsuń
  5. mysle, ze moge pomoc wielu dziewczynom, wiec opisze moj przypadek:) jako dziecko cierpialam na bardzo silne atopowe zapalenie skory, dosyc wczesnie zaczelam miesiaczkowac i wtedy BUM niesmaowity atak tradziku. Wiele lat się z nim meczylam mialam doslownie kroste na kroscie, mialam zajeta twarz, dekolt, plecy, nawet przedramiona. Kilkunastu jak nie kilkudziesieciu(!) dermatologow, setki, a nawet tysiace zlotcych na rozne masci, leki, badania. w koncu trafilam na pania doktor ktora zaproponowala mi aknenormin( z tego co wiem maja podobne dzialanie z izotekiem) i pomoglo:) tradziku nie mam, czasami jakies zmiany oczywiscie to normalne. ale....leki wywolaly u mnie inny problem , mianowicie nawrot azs, takiego jakiego nie jestescie sobie w stanie wyobrazic, moje cialo w niektorych miejsach pokryte jest doslownie ranami:( latem chodze w ciemnych rajstopach bo zalamania kolan mam tak poranione. szczerze? nigdy bym tego swinstwa juz nie wziela, wolalabym miec chyba tradzik niz od kilku lat nie byc na wakacjach bo wstydze sie rozebrac, wygladam jakbym przeszla jakis ciezki wypadek:( takze dziewczyny pamietajcie, wszystko ma swoje wady;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana to wykorzystam że napisałaś i troszkę Cię podpytam- czy jest coś co Ci względnie pomaga, co możesz polecić? Eksperymentowałaś z dietą? Moja znajoma miała ten sam problem co Ty, po cesarskim cięciu została podpięta do kroplówki, parę dni spędziła w szpitalu i zaliczyła 'oczyszczanie';). Po tym problem całkowicie minął u mniej na niecały rok i ostatnio wrócił- to bardzo ciekawe i zastanawiałyśmy się jakie czynniki się na to złożyły.

      Usuń
    2. anonimku czy badałaś bardzo szczegółowo tarczycę (tsh, ft3, ft4, antyTPO, antyTG, oraz usg tarczycy)? Wszystkie wyniki masz mieć idealnie w normie dla Twojej grupy wiekowej (nie w normie labolatoryjnej obejmującej 100 letnie babcie, a usg ma pokazać dokładny wymiar, również za mała tarczyca wskazuje problemy).

      Dziewczyny oba problemy o których piszecie wskazują na jakąś chorobę hormonalną, zarówno okres dojrzewania jak i poród to duża huśtawka hormonolana. Niektórym osob uaktywnia się np. hashimoto, poporodowe zapalenie tarczycy. Ja po CC miałam to samo i po około roku problem wrócił. Kolejny rok leki, a suchą skóre którą koiły już tylko balsamy na AZS zrzcuałam właśnie na leki.... 2,5 roku od porodu diagnoza - Hashimoto. Oba problemy unormowane po kolejnych kilku miesiącach do stanu drobnych defektów kosmetycznych, na które wystarczy balsam do ciała co drugi dzień, i co wieczór krem do twarzy np. effaclar lrp.

      Usuń
    3. Właśnie to też rozważałyśmy- u znajomej w trakcie ciąży nastąpiło mocne nasilenie, pewnie nie tylko z przyczyn hormonalnych:) Dam jej znać, dzięki wielkie:))

      Usuń
  6. Alinko, dziękuję za mądre uwagi. Faktycznie, wpływ na wygląd naszej skóry ma bardzo wiele czynników, ważne jest holistyczne podejście do trądziku- jest to choroba ogólnoustrojowa, nie zaś problem kosmetyczny.
    Sprawa z badaniami hormonalnymi nie jest jednak tak prosta jak się wydaje. Pakiet badań jest bardzo drogi- owszem, lekarz może zlecić wykonanie testów hormonalnych, ALE: nie ma prawa zlecić ich z refundacją. Może tego dokonać tylko specjalista endokrynologii i to wyłącznie podczas wizyty na NFZ. A na tą często trzeba czekać latami. Dermatolog czy endokrynolog przyjmujący prywatnie może jedynie skierować na badanie pełnopłatne. Często zniechęca to pacjentów do podjęcia terapii. Ostatnio moja mama (dermatolog) musiała zapłacić 5000 PLN kary do NFZ za skierowanie pacjentki przyjętej poza kasą chorych na oznaczenie prób wątrobowych i cholesterolu (leczenie Acnenorminem).
    Bycie lekarzem w Polsce jest ciężkie, właściwie to ma się związane ręce przez NFZ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dzięki Kochana za profesjonalne uzupełnienie informacji:)! Dobrze wiedzieć jak to wygląda z drugiej strony!

      Usuń
    2. a z czystej ciekawości, płaciła ona czy placówka w której pracuje? i nie ma szans na wyjaśnienie?
      Pytam, bo ostatnio pediatra córki przepisała bez dyskusji badania hormonalne córce, zastrzegła tylko, żeby z nimi na 100% przyjść, bo musi zrobić wpis odnośnie przyczyny wykonania badań. U nas to jest obciążenie genetyczne (na hashimoto choruje ja i moja mama) i wg. niej to jest wystarczające.

      Usuń
    3. Anonimie - córko dermatologa - dzięki za ten komentarz :D to jest ciekawe, że blogerki, które nie mają o niczym pojęcia tak bardzo na wszystkim się "znają" i mają tyle "cudownych" porad co też lekarz powinien a nawet MUSI uczynić. Szkoda tylko, że nie mają pojęcia jak to wszystko funkcjonuje. Pełnego pakietu, który przedstawiła Alina to prawdopodobnie nawet endokrynolog nie da rady zrobić :D

      Usuń
    4. A ja właśnie robiłam cały ten zestaw oprócz insuliny, zalecił mi go mój endokrynolog po tym jak trafiłam do niego przez wypadanie włosów, które leciały dosłownie garściami. Nie było żadnego problemu, dzięki nim udało mu się pomóc, wiec nie masz racji.

      Usuń
    5. Anonimku z 23:37, tyle w Tobie złośliwości, a sama się nie znasz. Lekarz endokrynolog przyjmujący na NFZ oczywiście może dać skierowanie na wymienione przez Alinę badania. Najpierw doczytaj, później dopiero sil się na złośliwości. Swoją drogą, te badania (przy czym na początku zbadałabym samo TSH, a fT3 i fT4 zostawiła na później) można wykonać prywatnie, szukając w miarę taniego laboratorium.

      Usuń
  7. Ja się mogę podzielić swoimi spostrzeżeniami bo od zakończenia terapii Acknenorminem (podobny do Izoteku) minęło już 5 LAT!!! (juhu!). Może się komuś przyda parę uwag, aczkolwiek trzeba pamiętać, że każdy "ma inaczej" ;). Leczyłam się od 14 r.ż - od masci aptecznych po tetracyklinę (koszmar, odradzam!). W końcu trafiłam do lekarki, która jak ułyszała dokładną historię choroby zaroponowała leczenie ALE po badaniach - krew, mocz, próby wątrobowe. Badania krwii i wątroby przez pół roku powtarzałam co miesiąc! Bez badań nie wypisywała leków. Brałam łącznie 6 miesięcy, razem z antykoncepcją (dlatego, że nie można pod żadnym pozorem zajść wtedy w ciążę). Skutki uboczne - cóż, są. U mnie było nieźle - sucha skóra, suche oczy, trochę ból pleców... Po pół roku byłam IDEALNA. Piękna skóra, po prostu cudo. Bardzo poprawiły mi się włosy. Mniej więcej po roku pojawiły się pierwsze zmiany i oczywiście się przeraziłam, że wszystko wraca. Postanowiłam, że nie wrócę do leków (czytałam, że to spirala), ale zaczęłam uważniej patrzeć na to, co jem, lepiej dobierać kosmetyki (bardziej naturalne +mydło washi). Miałam nową skórę i na nowo nauczyłam się o nią dbać.
    Jestem bardzo bardzo zadowolona. Mam co jakiś czas jakąś zmianę, ale kto nie ma? Nie ma porównania z tym, co było wcześniej. Włosy też są cudowne, przestały się przetłuszczać (wcześniej pół dnia i wyglądały źle). Osobiście polecam terapię, ale nie polecam "doleczania się". Trzeba się pogodzić, że tak jak pisze Alina - wiele rzeczy ma na skórę wpływ. Nikt (prawie) nie jest 24/24 idealny. Dodam, że moja lekarka przyjmowała na NFZ (w Łodzi). Wszystko robiłam za darmo, niestety leki bardzo drogie. Moim zdaniem najważniejsze są dwie rzeczy: raz - znalezienie dobrego lekarza (ja np. miałam numer prywatnej komórki "jakby coś się działo") i dwa - zmiana myślenia o sobie i trądziku - zmiana stylu życia, baczna obserwacja, która pozwala zachować efekt.
    Pozdrawiam wszystkie dziewczyny borykające się z tym okropnym problemem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MissUnderstood gratuluję:)) Oby wszystkie historie kończyły się tak fajnie jak Twoja! Taki telefon kontaktowy zawsze się przydaje, ja miałam kiedyś do ginekologa i bardzo pomógł:D

      Usuń
    2. Bardzo mnie zainteresowala Twoja historoa! Czy mozesz napisac o ile to nie problem jak nazywala soe ta pani doktor? Ja zaliczylam juz wizyty u 4 dermatologow w lodzi i kazdy mowi i przepisuje co innego:/ po ostatnich specyfikach walcze z totalna masakra na buzi o d lipca:( pozdrawiam!

      Usuń
    3. Cos komentarze sie nie dodaja:( czy moge prosic o nazwsko tego lekarza z lodzi bylabym wdzieczna!

      Usuń
    4. Pani doktor Kołodziejczyk-Maniszewska. Ja byłam bardzo zadowolona, ona się specjalizuje w takich problemach (w innych niestety nie do końca umiała pomóc, co warto mieć na uwadze). Bardzo dbała o to, żebym nie przepłacała, zawsze kombinowała jak zapisać, zeby wyszło taniej. No i obowiązkowo badania, badania, badania. Lekarza polecam, bo myślę, że warto. Leczenia nie można polecić - każdy musi sam zadecydować. Ja nie załuję ani trochę, ale dużo jest głosów na nie. W każdym razie trzeba się liczyc z tym, że te pół roku jest trochę "wyjęte z życia". Pozdrawiam i powodzenia!
      p.s.ja poszłam pierwszy raz prywatnie (wtedy na Bazarową, ale nie wiem, czy ona tam jeszcze przyjmuje) a potem już chodziłam na NFZ do przychodni na Kolińskiego, ale ona wtedy na NFZ przyjmowała w co najmniej 2 miejscach w Łodzi.

      Usuń
    5. Dziekuje za odp! Wlasnie juz na NFZ nie przyjmuje nigdzie,pozostaja tylko prywatne wizyty

      Usuń
  8. Kochana, jak zwykle interesujący i przydatny post u Ciebie. Szkoda tylko, że tak się ma sprawa z prywatnymi cenami badań w Polsce i kolejkami do lekarzy na NFZ. To aż zniechęca do podejmowania jakiejkolwiek akcji i dlatego wiele dziewczyn woli walczyć preparatami kosmetycznymi zamiast pójść do specjalisty. Sama tak robiłam.
    Na szczęście trądzik mi się znacznie uspokoił, odkąd nie grzebię przy twarzy, nie dotykam cały czas, nie patrzę w lusterko za niedoskonałościami i nie stresuję się pierdołami - coś jak w Twoim ostatnim poście o trądziku neuropatycznym:)

    OdpowiedzUsuń
  9. napisałam i mi wcieło:-(
    " FSH (hormon folikulotropowy, (lub jeśli chcemy być dokładniejsze Ft3 i Ft4 ))" - to zdanie wprowadza w błąd. FSH robi się przy ocenie m.in. płodności. Natomiast TSH, aby sprawdzić jak pracuje tarczyca, choć pełny obraz daje FT3 i FT4.

    OdpowiedzUsuń
  10. Och Alinko nie dla lepszego efektu ale dla bezpieczeństwa lekarze przepisują do Izoteku czy innej postaci izotretynoiny antykoncepcje. Pochodne retinoidowe sa strasznie teratogenne mówiąc prościej bardzo źle wpływają na płód i istnieje prawie 100% szans że dziecko poczęte podczas kuracji retinoidami urodzi się z wadami. Dlatego każdy lekarz bezwzględnie zaleca stosowanie antykoncepcji podczas leczenia tą metodą trądziku. Anonim z 20.15 też był leczony Izotekiem tylko od innego producenta. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to akurat wiem, dlatego nie pisałam że chodzi o lepszy efekt:) Mam przyjaciółkę która mocno się nad nim zastanawia i najprawdopodobniej właśnie z tego względu będzie musiała zdecydować się też na antykoncepcję, masz rację:)

      Usuń
  11. Ja już 2 lata od zakończenia, 9 miesięcznego leczenia izotekiem. Do dermatologa pierwszy raz poszłam późno, bo w wieku 23 lat, a trądzik miałam od okresu dojrzewania cały czas, ale to po 20-stce jeszcze się nasilił. Izotek przepisała dopiero 4 dermatolog i najlepsza w Bydgoszczy dr Kałużna. Dziś trądzik nie powraca, czasami małe zmiany przed miesiączką, gdybym miała jeszcze raz to przejść, to też bym to zrobiła. Leczenie wcale nie jest takie drogie i straszne :), polecam każdemu, bo zmienia nie tylko twarz, ale też życie. Tak jak Alina piszę najpierw warto zrobić badania, zmienić dietę i obserwować swoje ciało. Całą historię leczenia opisałam na pryszcz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy post, jak zawsze. Ja natomiast stoję z dala od jakichkolwiek mocno działających tabletek :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chciałam zapytać, jaki jest orientacyjny koszt takich badań. Z tego co słyszałam, nie są one refundowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana zobacz tutaj masz orientacyjne ceny każdego: http://www.zozmokotow.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=73:cennik-bada-laboratoryjnych&catid=59:cennik&Itemid=79

      Usuń
    2. Badania są refundowane, ale potrzeba skierowania od endokrynologa (nie lekarza ogólnego) na wizycie na NFZ, nie prywatnie. Mam niedoczynność tarczycy, więc regularnie robię TSH, Ft4 i FT3 :)

      Usuń
    3. Dziękuję :)
      Po przeliczeniu wychodzi sporo, ale jest to cena do zaakceptowania. Trzeba jeszcze wziąć poprawkę na to, że w różnych miejscach są różne ceny.
      Myślę, że najwyższa pora zabrać się za badania i profilaktykę, męczę się już ok. 6-7 lat (mam 21) i na razie od dermatologa dostawałam głównie maści.
      Stan mojej cery poprawił się odkąd zmieniłam pielęgnacje na bardziej naturalną. Przez wakacje miałam stały porządek dnia, jadłam o określonych porach, spożywałam mniej węglowodanów, dużo świezych warzyw i owoców z własnego ogródka i piłam bardzo dużo wody.Było widzać spora poprawę. Niestety od miesiąca, czyli od powrotu na studia, pogorszyło się okropnie, skóra wygląda koszmarnie, w dodatku jest sstrasznie sucha. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, jaki bardzo styl życia wpływa na samopoczucie i wygląd.
      Dziękuję bardzo za ten post :)

      Usuń
  14. poszłam ponad miesiąc temu do dermatologa. zdiagnozował trądzik pospolity. i już chciał przepisać izotek, ale nie zgodziłam się, mam bardzo wrażliwy układ pokarmowy i nie zamierzałam go wcale brać, dlatego dostałam witaminy i maści, na początek coś lekkiego, póki co smaruję, ale efektów brak, jednak poczekam te 3 miesiące i będe się stosować do jego rad, mam nadzieję się w styczniu będą już sensowne efekty i wreszcie napotkam na światełko nadziei że mogę wyglądać lepiej i to dziadostwo które noszę od 2 lat w końcu zniknie raz na zawsze

    OdpowiedzUsuń
  15. Męczyłam się z trądzikiem dobre 11 lat. Milion maści, aptecznie robionych wcierek, zmiana diety - w tym bezglutenowa - i nic. Moja skóra cały czas wyglądała okropnie. W końcu udało mi się znaleźć bardzo fajną panią dermatolog (wiekową i doświadczoną), która trzymała mnie w gabinecie zwykle przez godzinę. Rozmawiałyśmy o pokarmie, olejach, dosłownie wszystkim. W końcu zdecydowałam się na kurację Izotekiem (po dosyć długich rozważaniach, nie lubię faszerować się lekarstwami). Z miesiąca na miesiąc moja skóra stawała się coraz ładniejsza. W końcu mogłam założyć wymarzoną sukienkę z odkrytymi plecami i uśmiechałam się do siebie w lustrze. Przez cały ten czas pozostawałam pod stałą obserwacją pani dermatolog i wykonywałam badania.Obecnie od czasu do czasu wyskakują mi niespodzianki, to jasne, ale nie takie jak kiedyś - znikają po dniu czy dwóch a nie po 2 tygodniach. Dla mnie była to ostatnia deska ratunku. Izotek to jednak poważna sprawa, naprawdę należy to bardzo dokładnie przemyśleć i zastanowić się czy nie można tego problemu rozwiązać w inny, mniej inwazyjny sposób.

    Z tego co wiem, niektóre dziewczyny "leczą się" tabletkami antykoncepcyjnymi, bo tak im doradzają lekarze. Niestety nikt nie wspomina już o tym, że po odstawieniu takich tabletek trądzik wraca ze wzmożoną siłą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabyś podać nazwisko Pani dermatolog?

      Usuń
    2. dr R. Niewiarowska - Paszko w Białymstoku :)

      Usuń
    3. godzina w gabinecie, a co z kolejnymi pacjentami w kolejce ? :P

      Usuń
    4. W przypadku wizyty na NFZ były obsuwy, prywatnie wszystko było ok. Mimo wszystko mogłabym tam siedzieć i czekać na wizytę cały dzień, bo żaden dermatolog nie poświęcił mi tyle uwagi ;)

      Usuń
  16. Ja aktualnie chadzam do dermatologa i jestem w trakcie kuracji, mam nadzieję, że gdy skończę, na długo utrzyma się dobry efekt.
    Niestety, kuracja lekami typu Izotek nie należy do najtańszych, co odczuwa zdecydowanie portfel. To chyba jedyny minus, z suchością skóry jakoś sobie radzę, podwyższony cholesterol też da się przeżyć, zwłaszcza że potem ma wrócić do normy - prócz tego nie mam na szczęście żadnych innych skutków ubocznych. Ale wiadomo - leki trzeba przyjmować regularnie, robić badania(u mnie co jakieś 2, czasami 3 miesiące i co tyle samo wizyty, do tego skuteczna antykoncepcja, w moim przypadku tabletki, gdyż nie mam z nimi problemu. Trochę pracy trzeba w to włożyć, mam tylko nadzieję, że na dłuższą metę się naprawdę opłaci.

    OdpowiedzUsuń
  17. Cześć Alinko! Naprawdę bardzo rzeczowy i przydatny wpis, dziękuję za niego!
    Ja w zeszłym roku na jesieni umówiłam się na wizytę u pani dermatolog (prywatnie) by przepisała mi Atrederm, którego wtedy chciałam używać. Chciałam się jeszcze dopytać o intensywniejsze nawilżanie w czasie kuracji i o faktor kremu z filtrem. Pani dermatolog była bardzo zdziwiona moim pytaniem i powiedziała, że zbliża się zima więc po co mi filtry (miała to być kuracja kwasami) skoro w zimie słońce nie świeci a nawilżać mam zwykłym kremem .... Ręce mi opadły :(
    Dlatego Dziewczyny, uważajcie na lekarzy i nie wierzcie w każde ich słowo tylko sprawdźcie i potwierdźcie te informacje !
    Pozdrawiam, Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  18. Takie beznadziejne doświadczenia z dermatologami, to niestety standard... Sama mam trądzik już paręnaście lat, praktycznie pół życia, raz jest lepiej, raz gorzej i oczywiście zaliczyłam i tetracyklinę (przepisywaną w ciemno, brana bite kilka miesięcy dała mi jedynie infekcję intymną) i tabletki antykoncepcyjne (przepisywane po zleceniu badań 3 hormonów, które, uwaga- były w normie ;) i nic mi nie dały) i usilne namawianie na izotek, mimo stwierdzonej u mnie i leczonej farmakologicznie depresji (to mnie do tamtej lekarki strasznie zraziło... jednym ze skutków ubocznych tego leku mogą być stany depresyjne, a nawet myśli samobójcze, a kobieta do mnie mówi, ze jak mi się cera poprawi, to mi depresja przejdzie ;/). Trudno się zatem dziwić, że się obraziłam na lekarzy i próbowałam sama, tzn dalej próbuję z różnymi efektami. Nauczyłam się czytać składy kosmetyków, stawiam na minimalizm i odkryłam zalety diety zasadowej (nazywana jest również dietą przeciwzapalną ;)). Trudno jest pogodzić się z faktem, ze prawdopodobnie nigdy w życiu nie zazna się pięknej skóry, bo teraz, co prawda powoli ale zbliżam się do pierwszych zmarszczek, poza tym blizny... ale cóż, walczymy dalej. Irytuje mnie cholernie, że dalej często spotykam się z przekonaniami typu 'trądzik bierze się z braku higieny' i ogólnie bagatelizowanie tego, nazywanie problemem kosmetycznym, a jest to cholernie trudna do wyleczenia choroba przewlekła i tyle. Pozdrawiam i życzę wszystkim powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brrr co za straszna lekarka;-((

      Usuń
  19. Droga Alino, czy można używać bronzera i różu jednocześnie?

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny post, bardzo rzeczowy i konkretny :)
    A o lekarzach dermotologach można byłoby wiele opowiadać... Ja nie wiem, za co oni kasę biorą... Ludzi w bambuko robią i cieszą się ;/

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo dobry post Alinko. Ja również "przeszłam swoje" z trądzikiem. Pierwsze wizyty u dermatologa jeszcze jako nastolatka zaliczyłam, ale każdy miał jedną odpowiedź na mój problem- z czasem samo przejdzie, hormony się ustatkują i będę miała gładziutką buźkę. Do tych mądrości dodawali jakąś maść, płyny do przemywania (coś z delikatnym antybiotykiem). Tak sobie rosłam i rosłam obsypana czasem mniej, czasem bardziej. Po 19 roku życia faktycznie sytuacja jakby się lekko uspokoiła. Do czasu...aż zaczęły mnie dopadać kolejne wysypy. Nie były to może potwory kojarzone z nasilonym trądzikiem, ale do diaska po co mam się męczyć. Zaczęłam zatem swoje wizyty u dermatologa. Padło na lekarza z mojej akademickiej przychodni, starszy pan z masą dyplomów na ścianie, sam w czasie wizyty podkreślał swoje doświadczenie. Padła propozycja: izotek czy antybiotyki? Lekarz bardzo zachwalał izotek, przedstawiał mi moją świetlaną przyszłość miss bez pryszcza. Co prawda zastanawiał się, czy może lepiej nie zacząć od antybiotyków, ale decyzja należała do mnie. Wybrałam antybiotyk. Nie dlatego, że wolałam zacząć od mniejszego kalibru, a dlatego, że izotek był droższy od tetracykliny, a moja studencka kieszeń jak zawsze pusta. Brzmi komicznie/tragicznie, ale po wizycie u pana doktora nie miałam pojęcia o skutkach ubocznych, o przebiegu leczeniu... tetracyklina przetrzebiła mi jelita, osłabiła odporność, ale trądzik na pewien czas ustąpił. Pojawił się znów w swej bezdusznej obejmującej pół twarzy postaci. Kolejny dermatolog, tym razem bardzo znana, wychwalana pani dermatolog, otwierająca właśnie swoją nową potężną klinikę. Wizyta trwała 5 minut, pani się spytała czy u mnie wszystko z hormonami w porządku (?!!!!!), czy dbam o siebie, a w 4 minucie czy zgadzam się na tetracyklinę. Kolejna kuracja nie dała już takich efektów (poza dolegliwościami jelitowymi) i pryszcze zmieniły tylko swój kaliber. Z braku chęci na kolejną wizytę zaczęłam sama eksperymentować początkowo z herbatkami z bratka, pokrzywy, do tego wit. B. Sytuacja się polepszyła ziółkach. Zaczęłam się też wczytywać w różne fora, blogi odnośnie trądziku i dopiero wtedy dopadła mnie zgroza jak nonszalancko potraktowany został mój problem przez każdego z dermatologów, jak byłam niedoinformowana. Do tego zaczęłam eksperymenty z dostępnymi w aptece bez recepty maściami, syplementacją i w końcu mam spokój. Pryszcze pojedyncze maleństwa przed okresem, ewentualnie jak coś rozdrapię (zguba moja). A teraz co mi pomogło bardziej niż tetracyklina: herbatki (pokrzywa, bratek), maści acne derm, akneroxid, suplementacja cynkiem. Maści oczywiście nie na raz stosuję, podobnie nie zapijam się wiecznie ziołami, ani nie zajadam cynkiem. Wszystko z przerwami. Nie wiem czy ktoś dotarł do końca moich wynurzeń, ale mam nadzieję, że chociaż komuś dodałam otuchy, że wszystko mija (jak się wie jak to ugryźć:)
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja również podzielę się swoją historią. Obecnie mam 20 lat, trądzik od 2 klasy liceum, czyli mniej więcej od 3 lat. Rozległe krostki na twarzy, paskudztwo na ramionach, łopatkach, nawet u dołu pleców, cały dekolt, szyja, żuchwa. Na początku oczywiście leczenie na własną rękę - wszystkie apteczne smarowidła od La Roche, Avene czy Pharmaceris - niestety bez skutku. Po pierwszą poradę udałam się do lekarza domowego, który przepisał mi jakiś płyn robiony w aptece za 7 zł. Nie zauważyłam żadnych pozytywnych efektów, a zbliżała się studniówka, trzeba było jakoś wyglądać. Uwierzcie mi, o sukni na ramiączkach mogłam zapomnieć. Ba, nawet zwykły T-shirt w normalny dzień nie wchodził w grę, bo cała szyja i dekolt zapaskudzone. Wtedy udałam się do dermatologa, który określił trądzik jako grudkowo-krostkowy (oglądając jedynie moją buzię, bez ramion, dekoltu i pleców). Na pierwszy ogień dostałam Tetralysal na 3 miesiące i jedną tubkę maści Duac. Oprócz złego samopoczucia, ciągłej chandry i mnóstwa wydanej kasy nic się nie zmieniło. Przy kolejnej wizycie dostałam epiduo - i tu już coś się wydarzyło, a mianowicie poparzenie :P. Lek stosowany co 2 dni okazał się niezbyt trafnym wyborem. Kolejna wizyta to Differin, Zorac i Aknemycin na plecy. Zorac wspominam najlepiej, ale dalej buzia wyglądała koszmarnie. Plecy jako tako, nie widziałam ich w lustrze non stop, więc aż tak bardzo się nie przejmowałam. Kuracje dermatologiczne nie przynosiły efektów, więc przez rok nie brałam żadnych leków. W zeszłym roku znów udałam się dermatologa, tym razem do pani doktor Suseł we Wrocławiu, która nie słuchając kompletnie tego co mówię, zapisała mi znów Epiduo. Lek wykupiłam, mając zamiar stosować rzadziej. Zużyłam całą tubkę - bez efektów.
    Nigdy nie używałam drogeryjnych podkładów, zawsze apteczne, unikałam parafiny w kremach, naprawdę starałam się uważać na składy kosmetyków, których używam. Wykluczyłam z pielęgnacji wszelkie żele wysuszające, myjąc twarz jedynie nawilżającym Iwostinem i płynem micelarnym z Biodermy. BEZ ZMIAN. Ileż można? Może problem tkwi gdzie indziej? Wyprosiłam wreszcie mamę, aby zapisała mnie do swojej lekarki, któa jest ginekologiem i endokrynologiem. Po szczegółowym wywiadzie zostałam zaproszona na fotelik, pani wykonała usg (zewnętrzne), obejrzała dokładnie jajniki i skierowała na badania. Wyniki pokazały, że poziom globuliny wiążącej jest za niski, co może powodować moje problemy. Obecnie jestem w 6 miesiącu terapii lekiem Diane 35, wcale nie tak strasznym, jak opisują. Wiadomo, każdy organizm reaguje inaczej, dla mnie jednak to wybawienie. Plecy i dekolt w stanie IDEALNYM - jedyne co mi pozostało to przebarwienia, z którymi walczę teraz Atredermem. Buzia ok, lepiej niż było, nie mam żadnych podrażnień od kosmetyków (co wcześniej się zdarzało), tak zwanych SYFÓW też nie mam, jedynie jakieś małe zaskórniki. Właśnie obmacuję swoje czoło i muszę powiedzieć, że jest gładziutkie. W przyszłym miesiącu musze wykonać kolejne badania i dostanę nowy lek, na kolejne pół roku. Po tym okresie kuracja ma zostać zakończona, mam nadzieję, że trądzik nie powróci. Nawet nie wiecie jaka to radość móc założyć zwykłą bluzkę z NORMALNYM dekoltem, nie mówię o rozcięciu na pół cycków. Nawet moja rodzina zauważyła, że zaczęłam się inaczej ubierać, odsłaniam więcej ciała - bo wreszcie mam co, a nie stertę syfów. Ktoś, kto nigdy nie doświadczył problemu z trądzikiem NIE ZROZUMIE OSOBY, która codziennie musi patrzeć na swoją twarz i powstrzymywać łzy płynące z oczu.
    Wciąż nie jestem w stu procentach zadowolona ze swojej cery, mam dużo przebarwień potrądzikowych, na szczęście wklęsłych blizn nie mam. Jednak stan, w jakim obecnie jest moja buzia, jest 10000000000 raz lepszy niż na początku kuracji. Nawet jeśli miałoby się już nic nie poprawić, piękny dekolt,plecy i ramiona rekompensują mi nieco gorszą cerę.
    Wierzcie mi, czasem człowiek jest zdolny do wszystkiego, aby tylko bez wstrętu patrzeć na siebie w lustrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam podobną historię ale u mnie wszystko wróciło po odstawieniu Diany i obecnie przechodzę przez koszmar... To dopiero 4 miesiąc, mam nadzieję że kiedyś się skończy i że u Ciebie tak nie będzie jeśli odstawisz. I masz racje, nikt kto tego nie przeszedł, raczej nie zrozumie.

      Usuń
    2. niestety odstawienie hormonów wiąże się bardzo często z nawrotem i nasileniem problemów. u mnie wróciło to połowicznie, bo po odstawieniu swoich hormonów po 3 miesiącach, miałam wysyp na dekoldzie i plecach, ale po kolejnych 3 miesiącach wszystko się uspokoiło i zmiany pojawiają się pojedynczo a nie grupowo (pojedyncze można przeżyć bo co to tam jest jeden czy dwa syfki w porównaniu z 20?). natomiast moja twarz przeżyła to gorzej i tak jak przed hormonami było znośnie (a zaczęłam brać hormony ze względu na dekolt i plecy bo zbliżał się mój ślub a suknia przecież nie mogła być z golfem!) - tak teraz niestety jest gorzej (mimo że minął już rok po odstawieniu). wcześniej miałam zaskórniki raczej tylko na czole. teraz są oczywiście tam nadal ale tez na żuchwie, brodzie, policzkach (nigdy tam nie miałam!). na szczęście nie jest to tez jakaś mega tragedia. to po prostu podskórne gule a nie normalne stany zapalne. widać je pod światło, cera się błyszczy.. choć i tak teraz jest lepiej jak jeszcze pól roku temu (regularne wizyty u kosmetyczki + krem z kwasami działa cuda póki co! nie zapeszając pfu pfu :)). tak wiec reasumując jak już odstawisz te swoje hormony to radze zapobiegawczo przecierać sobie po każdej kąpieli dekolt i plecy jakimś płynem np. pharmaceris z kw migdałowym i ogólnie prewencja! :D peelingi, zero balsamu na te rejony.. no ale rozpisałam sięeeeee... :) a nikt nie powiedział ze wysyp wróci przecież (Alinka jest tego doskonałym przykładem!). życze jak najlepiej! :D

      Usuń
    3. Stosowałam OC 35 (odpowiednik Diany) przez 2,5 miesiąca, jednak jako antykoncepcję, ale zależało mi też na składniku poprawiającym stan cery (miałam wcześniej zlecone próby wątrowowe i bilirubinę i wszystko było ok). Nigdy więcej nie popełnię tego błędu... Moja cera nigdy nie wyglądala jakoś tragicznie sama z siebie, jeśli miała masakryczne dni to przeze mnie (trądzik neuropatyczny), podczas stosowania nie widziałam jakiejś mega poprawy. po 2,5 miesiaca stosowania leku zrobiłam ponownie próby wątrobowe i gdy moi lekarze to zobaczyli to złapali się za głowę... AST przekroczone prawie 8-krotnie!!!! a ALT ponad 2-krotnie. Badania były robione na początku września, od tego czasu brałam leki wspomagajace regenerację wątroby, dlatego niedługo będę robiła kolejne próby wątrobowe, z nadzieją, że będzie wszystko w normie....

      Usuń
    4. ja też stosowałam diane (niestety) i to prawe przez 3 lata z przerwami, po odstawieniu wszystko wróciło, w dodatku nawabiłam się żylaków w tym okresie, mam tendencje genetyczne i jakoś się złożyło, że po tej kuracji się ujawniły ;/ żałuję, że to brałam, kolejna chemia, którą pakowałam zbyt długo... ja się męczę 10 lat z tym dziadostwem, rozumiem Cię doskonale i płakałam nie raz, teraz odpukać powoli jest coraz lepiej :) trzymam kciuki :)

      Usuń
  23. Hej :) Ja trądzik dostałam gdzieś w gimnazjum, więc od razu zaczęła się wycieczka po krakowskich dermatologach (o zgrozo, prywatnie)- przez ok. 1,5 roku kilku lekarzy leczyło mnie przeróżnymi maściami, kremami- bez skutku.. W końcu trafiłam na panią doktor, która zaproponowała leczenie Izotekiem. Oczywiście najpierw było wykluczenie wszystkich przeciwwskazań, badania, informacje na temat różnych działań niepożądanych, powikłań etc. W końcu zdecydowałam się (a raczej moja mama), a razem z lekami dostałam także tabletki antykoncepcyjne i maść nawilżającą (Izotek strasznie wysusza skórę i błony śluzowe, z kroplami do oczu i balsamem Tisane do ust praktycznie się nie rozstawałam). Przy każdej wizycie dostawałam skierowanie na badania, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku. Na początku było gorzej (albo tylko mi się wydawało), ale z czasem moja twarz stawała się coraz ładniejsza, zdrowsza, gładsza. Teraz mam 20 lat, i tylko od czasu do czasu na twarzy pojawi mi się wyprysk (związany z cyklem). Niestety, mam też kilka blizn i przebarwień potrądzikowych- ale wszystko da się naprawić ;)
    Kuracja Izotekiem nie jest tania ani przyjemna, ale jeśli nic innego nie pomaga- na prawdę warto się poświęcić, żeby móc mieć piękną cerę- jak ja ;)
    Pozdrawiam, Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety blizn- dziur nie da się naprawić. Wiem z własnego doświadczenia. Poczytaj dokłądnie co to jest blizna, niestety ona zostaje na caluteńkie życie

      Usuń
    2. Gosia, gdzie ta Pani doktor przyjmuje? Albo jak się nazywa? :)

      Usuń
    3. nazywa się Ana Alekseenko- ja chodziłam do niej do poradni Serce Sercu w Gorzkowie (jakoś tak), ale pewnie jeszcze gdzieś przyjmuje ;)
      a co do blizn- wiem że niestety nie da się ich pozbyć całkowicie, ale chciałabym je choć trochę spłycić- lekarz polecał mi mikrodermabrazję diamentową, może kiedyś się zdecyduje :)
      Gosia

      Usuń
  24. Przeszłam kurację Izotekiem ponad 2 lata temu i u mnie podziałała chociaż z uwagi na bardzo jasną karnację i ogolnie cienką skórę miałam dużo skutków ubocznych, co przyjemne nie jest podczas 8 miesięcznej kuracji, ale obecnie cere mam zadowalającą więc kurację bez zastanowienia przeszłabym jeszcze raz.
    U mnie antybiotyki nie działały, tylko było mi przez nie niedobrze, a Izotek poza ogólnym wysuszeniem krzywdy mi nie zrobił. U mnie pękała skóra na dłoniach, ustach a czasami wręcz paliła mnie cała twarz i byłam czerwona jak burak :P a jak całe ciało mnie swędziało :) wcierałam w siebie miliony kremów i balsamów, pomadek zużyłam też dziesiątki, kremy do rąk co chwilę, męczącę trochę a na dodatek efekty widoczne były dopiero pod koniec kuracji. Wiem też że nie każdego stać na taki wydatek bo normalnie jest to koszt rzędu 1500 zł nawet zależy ile kto potrzebuje tabletek łykać, ja brałam dwie dziennie. A to tylko same tabletki, a nawilżać trzeba się wszędzie ciągle. Ale to u mnie. Mam koleżankę której kuracja przeszła bez większych problemów, nawet nie odczuwała za bardzo wysuszenia.
    Na koniec dodam, że u mnie raczej innej opcji nie było, bo poszłam do lekarza w wieku 26 lat. Wątpię że będę miała spokój do końca życia, ale na razie nawrotu nie przewiduje.
    A jeśli jest tu ktoś z Łodzi to polecam Dr Izebelę Kornacką, na NFZ można ją spotkać w ZOZ MSWiA w Łodzi, przemiła kobieta i bardzo wyrozumiała, dobrze podchodzi do pacjenta, zawsze mi dobrze doradziła w sprawie kremów i ogolnej pielęgnacji podczas kuracji a często nawet dawała próbki kosmetyków, pełne badania przed, badania krwi w trakcie, a po kuracji też dostałam krem wspomagający kurację. Polecam, mi pani Doktor pomogła.
    I przy okazji radzę nie czytać opini o Izoteku w internecie bo są tam rozne historie, niektóre nawet straszne i w moim odczuciu trochę naciągane, każdy jest inny i można obserwować zmiany podczas kuracji.

    OdpowiedzUsuń
  25. Polecam Panią dr Brajczewską w Warszawie - naprawdę super babka, jeśli ma podejrzenie problemów hormonalnych od razu kieruje do endo-gin. Za to nie polecam przychodni na Mochnackiego :( Pani spaliła mi tam twarz :( Zapisała mi dwie wykluczające się maści, po których dobre 4 miesiące dochodziłam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Alinko, a może, ciągnąć ten temat, zrobisz post: odżywianie/styl życia a trądzik. Jak nasze odżywianie wpływa na stan naszej skóry itp

    OdpowiedzUsuń
  27. cieszę się, że nie zdecydowałam się na Izotek, dermatolog już chciała mi wypisać receptę. Wolałam poczytać o efektach działania i jak zobaczyłam wątek na forum o kłopotach z pamięcią ok. pół roku po zakończeniu kuracji... przeraziłam się. Dużo osób pisało, że ma problemy z przypomnieniem sobie tego co robili dwa dni, dzień wcześniej. Jak by się zaszło w czasie kuracji w ciąże to 99%, że urodzi się potworek. Zastanówcie się zanim sięgniecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazdy przechodzi kuracje inaczej, jestem w trakcie. A co do ciazy to Pani dermatolog od razu skierowała mnie do ginekologa i bez recepty na antykoncepcje nie przepisałaby Izoteku. Jestem zdania, że ktoś kto zmaga się z poważnym problemem a inne środki zawiodą...zrobi wszystko, żeby wstać rano i nie musieć oglądać w lustrze swojej oszpeconej twarzy.
      Kamila.

      Usuń
    2. Mi pierwsze co to dermatolog powiedziała, że przy kuracji Izotekiem skuteczna antykoncepcja to podstawa i tego się trzymam - takie są zalecenia lekarza, głupotą byłoby się ich nei trzymać. Chcesz poddać się kuracji = w czasie jej trwania zero ciąży :P
      Co do kłopotów z pamięcią to pierwsze słyszę, a rozeznanie wcześniej robiłam. Poza tym ludzie mają tendencję do wyolbrzymiania, zwłaszcza na forach internetowych.

      Usuń
  28. Dobry lekarz, a nawet badania hormonów na własną rękę to podstawa!!!!! Kwota jaką zapłacicie za jeden hormon wyniesie was w przypadku FT3, FT4 ok. 18 zł, a w przypadku pozostałych ok. 25-35 zł. Ale ile wydajemy na różnego rodzaju maści, specyfiki, które i tak nam nic nie pomagają? Mi z badań wyszła niedoczynność tarczycy.

    OdpowiedzUsuń
  29. Czy niedoczynność tarczycy również może być powodem wystąpienia trądziku? Słyszałam tylko, że nadczynność może mieć wpływ na stan cery. Ft4 wyszło mi prawidłowo, tylko TSH mam za wysoki jak na mój wiek. Czy ktoś może zna odpowiedź? Byłabym wdzięczna

    OdpowiedzUsuń
  30. Witam, mam jeszcze jedną uwagę dotyczącą leczenia trądziku: zaropiałe migdałki. U mnie wskazaniem do wycięcia migdałków był właśnie trądzik. Na taką korelację zwróciła uwagę moja pani dermatolog z której co prawda nie jestem do końca zadowolona, ale myślę że to był jeden z jej celniejszych strzałów. Pryszcze przestały się pojawiać w takich "stadnych" ilościach bo przestały mnie truć bakterie z przerośniętych migdałków. Resztę staram się dobić antykoncepcją hormonalną i to generalnie się udaje. Oprócz tego odpowiednia higiena.

    OdpowiedzUsuń
  31. Stosowałam izotek i gdybym jeszcze raz miała wybrać czy to zrobić, zrobiłabym to, dzięki temu mam teraz piękną cerę, u mnie skutki uboczne za bardzo nie wystąpiły, jednak muszę dodać że nachodziłam sie do wielu dermatologów gdy w końcu natrafiłam na panią dermatolog która jako jedyna podeszła do mnie z należytym zainteresowaniem :)
    Z.

    OdpowiedzUsuń
  32. Hej! Poszukuje jakiegos dobrego sklepu internetowego z naturalnymi, organicznymi kosmetykami, mozecie cos polecic?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś coś z biochemii urody? Sama sobie komponujesz kosmetyki i możesz używać tylko naturalnych składników. Ja często odwiedzam sklepy ekologiczne.

      Usuń
  33. Alinko, mam nadzieję, że jeszcze spojrzyj tutaj i mi odpiszesz :) Jakie masz doświadczenia po stosowaniu betuleco sylveco? ;) Podrażniłam się kwasami, mam czerwone placki na twarzy i zastanawiam się nad kupnem...

    OdpowiedzUsuń
  34. Moj lekarz (warto wspomniec ze jest on warszaska slawa), przepisal mi zbyt duza dawke izoteku, po ktorej niemal po kilku dniach od podwyzszenia dawki zaczely pojawiac sie ataki paniki, wymioty na tle nerwowym i depresja, ktora musialam przez pol roku leczyc psychiatrycznie. Mialam w przeszlosci problemy emocjonalne ( nic klinicznego, po prostu jesienna chandra), ale to co zrobil ze mna izotek to najgorsza rzecz jaka przeszlam w swoim zyciu. Zreszta historia jest dluga i skomplikowana. Od siebie jedynie radze- ostroznie z izo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mogę wiedzieć jak się nazywa ten lekarz? Pamiętasz jaką brałaś dawkę i ile ważyłaś?

      Usuń
  35. Nie czytałam wszystkich postów, ale wiele razy padały takie stwierdzenia, że na wizytę do endokrynologa-ginekologa trzeba czekać latami. Czasami wystarczy poszukać dłużej. Rozumiem, że problem może leżeć w tym, gdzie mieszkamy, ale powiem na swoim przykładzie. W Warszawie czekałam na wizytę u endo-ginekologa 3 miesiące. Po czym dostałam skierowanie do szpitala, gdzie zrobili mi wszystkie badania o których pisze Alinka i ponadto wiele innych. Te badania wypisane przez Alinę to nie jest nie wiadomo co, tylko podstawowe badania potrafiące nakreślić, czy mamy jakieś zaburzenia hormonalne. Trafiłam do lekarza właśnie dlatego, że miałam problemy z trądzikiem (nawet nie mocne, ale ciągłe niedoskonałości) i jak powiedziałam o tym dermatolog to od razu kazała zrobić badania u endokrynologa-ginekologa. Może niektórzy dermatolodzy patrzą tylko wąsko na swoją dziedzinę i nawet nie wspomną o tym, że problem może leżeć po stronie hormonów, ale jeśli komuś zależy na ładnej cerze, warto szukać i dowiadywać się :)
    Ps. Swoje badania robiłam w szpitalu na Karowej. Lekarze w tym szpitalu są średnio mili, co jest dużym minusem, ale za to diagnostykę miałam pełną zrobioną.

    OdpowiedzUsuń
  36. Alinko piszesz o tym ze lekarz czasem łączy Izotek z terapią hormonalną. Otóż Izotek może uszkodzić płód dlatego lekarz ma obowiązek przepisać antykoncepcję jeśli przepisuje Izotek, nawet jeśli pacjentką jest zakonnica.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam powyższe. 8-9 lat temu brałam Izotek i również z marszu zostały mi przepisane tabletki anty by w żadnym wypadku nie zajść w ciążę (wtedy to chyba tylko wiatropylnie ;) ). Po jakimś czasie doszłam do wniosku, że nie ma co bardziej się truć i je odstawiłam gdyż wtedy nie były mi do niczego potrzebne. Pamiętam również, że dostałam do pospisania jakiś dokument o świadomości zagrożeń dla płodu wynikających z przyjmowania izotretynoiny w trakcie jak i chyba do 1-2 lat po zakończeniu terapii. Tak żeby pani doktor miała podkładkę na wypadek gdybym chciała jej wytoczyć proces za "uszkodzone" dziecko.
      Ogólnie mój trądzik nie był jakiś straszny. Powodem kuracji byly bardzo bolące i trudno gojące gule na żuchwie, czasem na czole. Starsza lekarka dermatolog-wenerolog poprowadziła moją kurację świetnie, dzięki czemu odczuwałam tylko suchość skóry i błon śluzowych. Najmniejsza dawka 10 mg stopniowo zwiększana do 20 mg by potem znów zejść do 10mg i mniej (czyli branie jednej tabletki co kilka dni). Pewnie przy ostrym trądziku taka kuracja by nie poskutkowała, ale ja do tej pory jestem w pełni zadowolona z efektów :) No może by mogły zniknąć te małe czarne paskudy z nosa, jak to miało miejsce w trakcie terapii. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego ;) Faktem niestety jest to, że do tej pory borykam się z suchą skórą twarzy, ale na szczęście opracowałam już system, który ją koi :)
      Sądzę, że ważny jest tutaj fakt by nie przeprowadzać terapii szokowej tylko powoli zwiększać dawkę by potem delikatnie z niej zejść. Jak najdłuższe rozłożenie kuracji w czasie jest również jak najbardziej korzystne ważne.
      Zapomniałam dopisać, że poza hormonami miałam robione jeszcze próby wątrobowe gdyż tak duża ilość pochodnej witaminy A nie jest temu organowi obojętna.

      Usuń
  37. Ja męczę się z trądzikiem już jakoś od 6 lat. Byłam chyba u wszystkich dermatologów w Zielonej Górze. Zawsze przepisywano mi leki do stosowania na zewnątrz, antybiotyki również. Na początku były efekty, ale później nawracało, coś jakby skóra się przyzwyczajała do leku i już nie reagowała. Mniej więcej w tegoroczne wakacje poszłam do prywatnej kliniki dermatologicznej i jak tylko powiedziałam, że przychodzę z trądzikiem, lekarz powiedział, że Izotek i nic więcej. Oczywiście wraz z antykoncepcją, comiesięcznymi badaniami, zwolnieniem z wf i skutkami ubocznymi. Nie byłam tym zbyt zachwycona, zwłaszcza antykoncepcją. Wcześniej odstawiłam wszystko od dermatologów, kremy drogeryjne i podobne, postawiłam na naturalną pielęgnacje. Codziennie peeling z fasolki adzuki, co dwa dni maseczka z fasolki mung, oczyszczanie olejami, wody termalne, olejek pichtowy. Pomogło mi to, ale wiadomo, że nie całkowicie i dużo roboty, czasu i cierpliwości (jeśli ktoś jest zainteresowany naturalną pielęgnacją chętnie więcej napiszę). Już miałam się decydować na Izotek, ale w ostatniej chwili przeczytałam o tranie BioMarine. Na drugi dzień kupiłam BioMarine1140, przez pierwsze 2 tyg brałam po 5 kapsułek dziennie, a następnie po 2 i to mi najbardziej pomogło, nie było już tych dużych zmian ropnych, ale te małe zostały. Zawsze miałam trądzik pospolity, tylko w strefie T. Niestety po wakacjach problem powrócił (wiadomo, że słońce bardzo źle wpływa na trądzik i całą naszą skórę). Zaczęłam jeszcze raz kurację antybiotykiem, który kiedyś przepisała mi dermatolog (chodzę do dr Wasylkowskiej, najbardziej mi pomogła). Doszłam do wniosku, że nie mam aż takiego problemu jak kiedyś i te największe pryszcze zeszły. Teraz smaruję Davercinem. Mam uczulenie na grzyby i pleśnie a wiadomo jak jest jesienią. Kupiłam nową pościel (kołdrę i dwie poduszki) hipoalergiczną, bo mam trądzik na tej połowie twarzy na której śpię. Od tej pory jest coraz lepiej. Mam jeszcze (nie powiem, że bardzo dużo, ale mało też nie) takie małe zmiany, ale nie są one bardzo zaognione i szybko schodzą. Oczyszczam twarz olejkiem pichtowym (+kokosowy), używam wody termalnej La Roche-Posay, nie wycieram twarzy ręcznikiem (zbiorowisko bakterii) tylko ręcznikiem papierowym, nie dotykam twarzy, bardzo ograniczyłam spożywanie mleka i produktów mlecznych. Nie narzekam na swoją cerę tak bardzo. Wiadomo, że chciałabym, żeby było lepiej, ale zawsze mam nadzieję, że się polepszy i kiedyś całkiem zejdzie. Najważniejsze jest podejście psychiczne. A co do leków typu Izotek to myślę, że należy się 10 razy upewnić czy na pewno zrobiłam wszystko co mogłam w kierunku swojej cery a dopiero później decydować się na taką kuracje, bo skutki uboczne mogą być gorsze. Zaczęłam też brać Falvit (polecam dziewczyną, które cierpią na bóle miesiączkowe, po 2 opakowaniach całkowicie mi przeszły, a bardzo cierpiałam). Chyba wszystko napisałam, jeśli jeszcze ktoś jest czegoś ciekawy to niech pisze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo ten Falvit w takim razie dla mnie ;p znam dziewczyny, które po izoteku nawet miały nawrót, także trzymam się naturalnych sposobów i jak na razie to najlepszy sposób jaki wybrałam w ciągu 10 lat walki z trądzikiem ....

      Usuń
  38. Alinko , a myślisz , że hormon TSH odpowiedzialny za pracę tarczycy , a właściwie jego zły wynik może być również odpowiedzialny za pojawienie się trądziku ?

    OdpowiedzUsuń
  39. Z jednej strony ,jak czytam Wasze komentarze , to współczuje ,ale z drugiej strony ,czytając między wierszami , (NIE jestem lekarzem) widzę ,że niektóre dziewczyny myślą , w ten sposób,, pójdę do dermatologa , i On ma mnie wyleczyć ''LEKARZ z wami nie mieszka i nie wie ,jak skóra się zachowuje , a często ludzie opisują źle swoją skórę .... Jeżeli ,ktoś ma naprawdę ciężką postać trądziku to zrobić badania nie tylko na hormony , ale też na inne bakterie ,grzyby itd. OCZYSZCZAĆ organizm !! picie wody 2l, woda + cytryna , zielona herbata itd. moja znajoma mówi ,że wypróbowała najstarszy sposób świata : jedzenie jednego ząbku czosnku dziennie ( wiem oddech)ale Ona to miała w dup** , do tego drugi sposób maseczka z cebuli , bierzecie małą cebulkę(najlepiej z ogródka) obieracie i trzecie na tarce małe oczka do tego surowego ziemniaka i mąkę najlepsza z ciecierzycy ,ale może być zwykła (uwaga na oczy )robiła tak co 2-3 dzień przez około 6miesięcy ale poprawę widziała już po 3 miesiącach , będzie szcypac w oczy zapach cebuli ,ale ile dacie rady wytrzymać tym lepiej dla was :D i patrzcie też na pielęgnajce czy to ona nie jest winna waszych kłopotów , bo głupi krem może zrobić masakre na twarzy :(

    OdpowiedzUsuń
  40. Mam pytanie odnośnie Izoteku. Mecze sie z tradzikiem juz 5lat i mam juz tego wszystkiego dosc. Leczyłam się już dwoma antybiotykami i po pierwszym (unidox) było widać minimalne efekty jednak problem trądziku momentalnie wrócił. Drugi którego nazwy nie pamiętam nie zrobil totalnie nic... już rok temu pani doktor namawiala mnie na Izotek. Wykonalam juz badania żeby mogła wiedzieć czy moze mi to zapisać i już prawie podjelam decyzję. Ale jak zaczęłam czytać opinie na internecie i masę ludzi skarżylo się na straszne wypadnie włosów bądź pogorszony wzrok oraz to że nic im to nie dało zaczęłam mieć wątpliwości... dalam sobie jeszcze rok przez ktory probowalam naturalnych metod. Pokrzywa drozdze, ogolnie zdrowa dieta, oczyszczanie twarzy i rozne zabiegi pielegnacyjne . Poprawa byla niewielka...teraz pani doktor znów mnie na to namawia gdyż ma coraz więcej pacjentów którym to pomogło... czy wiecie coś moze więcej na temat tych skutków ubocznych? Nie chce mieć lepszej skóry (co również nie jest pewne) kosztem np utraty włosów..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja stosuję kurację mniej więcej rok(mam ją dosyć rozłożoną w czasie) i jedyne skutki uboczne u mnie to podwyższony cholesterol(co jest normalne i przechodzi po zakończeniu kuracji) i ogólna suchość skóry. Jest to jednak do zniesienia, stosuję kremy nawilżające na dzień i na noc, usta smaruję pomadkami ochronnymi i jest okej. Za to moja cera jest gładka jak nigdy, przestała mi się też przetłuszczać skóra głowy - a wypadnie włosów jest u mnie takie jak zwykle. Także wszystko zależy od indywidualnego organizmu. Jeśli męczysz się tyle lat, to może warto dać szansę Izotekowi, pod warunkiem oczywiście odpowiedniego stosowania.

      Usuń
  41. Brałam Aknenormin jakieś 5 lat temu, jako 27 latka..... Jako nastolatka miała idealną cerę, gładką i bez problemów lecz po 25 roku życia moja cera zwariowała. Antybiotyk dostałam z powodu trądziku różowatego, po rocznych próbach wyleczenia innymi lekami, jako ostateczność dostałam właśnie aknenormin. Leczenie było koszmarem... płaty skóry odchodziły z twarzy i ust pozostawiając bolące rany, na dłoniach miałam setki małych ran a wątroba niestety zbuntowała się jeszcze bardziej. Pomimo takich przykrych skutków ubocznych, myślę że powtórzyłabym leczenie gdybym musiała. Niestety co rok, dwa moja cera lubi się zbuntować (ale nie jest to nawrót trądziku różowatego) i zmuszona jestem stosować maści i antybiotyki ale leczenie jest bardzo szybkie i bezbolesne. Stosuję co raz więcej kosmetyków naturalnych, jem bardziej świadomie i naturalnie ale niestety nie widzę efektów na skórze, włosach czy paznokciach. Jedyny efekt to dobre samopoczucie :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Uważajcie na dermatologów - ja nie mam dużych problemów z cerą, ale wszyscy nawet nie patrząc na skórę przepisywali mi trzymiesięczną kurację antybiotykiem. Uważam to za skandal - nikt nawet nie zadał sobie trudu, żeby zlecić mi badania hormonalne, nikt nie spytał o dietę, o pielęgnację twarzy. Mam kłopoty z hormonami, jestem w trakcie diagnozowania, ale większość moich problemów z skórą zniknęla po zmianie kosmetyków do makijażu! Czasem wyskakują mi niespodzianki, ale wtedy smaruję nieprzyjaciela epiduo i po kilku dniach wszystko wraca do normy (epiduo niestety jest na receptę). Wydaje mi się że diagnostyka to podstawa, nie mozna bezsensownie pakować w organizm antyibiotyków - przynosi to wielokrotnie więcej szkody niż pożytku...

    OdpowiedzUsuń
  43. Dziewczyny polecicie dobrego ginekologa albo endokrynologa w Krakowie?

    OdpowiedzUsuń
  44. Izotek MUSI być zapisany wraz z terapią hormonalną, ponieważ działa TERATOGENNIE, czyli uszkadzająco na płód i lekarze mają jakby w obowiązku dopilnowanie, by kobieta w trakcie przyjmowania izoteku nie zaszła w ciążę, gdyż wiązałoby się to też z narażeniem jej zdrowia i życia.

    OdpowiedzUsuń
  45. dobry lekarz jest jak dobry fryzjer - nie zdarza się. nie wiem co ci ludzie mają w głowach idąc na medycynę, mam wrażenie że co wrażliwsi i przykładniejsi to raczej weterynarię wybiorą.

    OdpowiedzUsuń
  46. Moim ostatnim ratunkiem miał być właśnie izotek, nie chciałam, broniłam się jak mogłam i w końcu odstawiłam wszystkie kosmetyki, łącznie ze wszystkimi lekami aptecznymi i kosmetykami drogeryjnymi, zaczęłam stosować aloes do picia i na twarz oraz podkład mineralny i... to wszystko, po miesiącu wysypała mnie okrutna swędząca wysypka, byłam załamana, dziś wiem, że organizm tak zaczął się oczyszczać, dalej stosowałam aloes do picia i na twarz, z czasem włączyłam sok z cytryny, mleko jako tonik(ale rzadko), ostatnio maseczki z kurkumy lub glinki i jest o niebo lepiej, ważne też jest odżywianie, dużo płynów, mało cukru, po prostu zdrowo :)
    Dziewczyny nie bierzcie tej chemii!! spróbujcie odwrotnie - oczyśćcie organizm z tej chemii, którą przez lata stosowałyście (maści, antybiotyki, kosmetyki, itp.)
    Retinoidy mogą utrzymywać się w organiźmie nawet do 2 lat, oby w tym czasie nie zajść w ciążę... :( Nawet nie mamy pojęcia ile tego wszystkiego jest w jedzeniu, powietrzu i wszystkich kosmetykach, kiedyś nie było takiego problemu, a teraz w różnym wieku, zachęcam do naturalnych sposobów, Alinka super blog! najlepsza pielęgnacja naturalna i najlepsze, że działa :)

    OdpowiedzUsuń
  47. A ja odradzam pseudo lekarzy dermatologów. Nie chcę mi się rozpisywać, ale w moim leczeniu podstawą jest dobry homeopata +oczyszczanie i odrobaczanie organizmu (pasożyty ma raczej każdy z nas, polecam poczytać) + zdrowa dieta (bezglutenowa i bezkazeinowa). Nie mam zamiaru ryzykować KOLEJNYM nawrotem po odstawieniu jakiegokolwiek antybiotyku... To tylko niezły zarobek dla koncernów i tyle. Leczenie naturalne jest długie i żmudne, ale efekty... bajka ;) A jeżeli kogoś to interesuje, to w skrócie: stały detoks ziemią okrzemkową z błonnikiem, probiotyk, lewatywa, krople odkwaszające od homeopaty, zioła od homeopaty, granulki homeopatyczne na unormowanie hormonów i zbicie testosteronu + 3dniowe sesje na Zapperze co 2 tygodnie. POLECAM ;-)

    OdpowiedzUsuń
  48. Hay,
    miło mi ,że przypadkiem trafiłam na twój blog :) Jestem w trakcie kuracji izotereniną (IZOTEK) dokładnie od końca maja 2014 r. do dziś to około 9 miesięcy po jednej tabletce dziennie ,a od marca b.r (2015) pn.1 wt.1 sr.1 rano 1 wieczorem czw.1 pt 1 sob1 rano 1 wieczorem niedz 1. Popękane usta sucha jak wiór skóra i krew z nosa to codzienność :) przyzwyczaiłam się ale nie mogę narzekać od 12-13 roku życia miałam problemy z cerą później zaczęło się gimnazjum czas malowania :) co było pewnym efektem ukrywania może nie jakoś strasznego trądziku bo widziałam dużo dużo gorsze ale mojego strasznie się wstydziłam :[ w liceum to samo i w pewnym momencie zdecydowałam się z mamą ,że poszukamy jakiegoś dermatologa , pewnie zrobiłam to dosyć późno czego bardzo żałuje ale trzeba doceniać to co się ma teraz. Gdy zobaczyła mnie moja pani dermatolog powiedziała trzy wersję leczenia tej przypadłości 1.kremy maści itp. co odpadało bo nie jestem w tym systematyczna.2.antykoncepcja co było już o wiele lepszą opcją ale powiedziała ,że po odstawieniu często wraca.3.I trzecia wybrana to ta z kuracją izotereniną i antykoncepcyjnymi (z jednej strony z powodu zabezpieczeń przed ciążą zagrożoną wadami genetycznymi ale także z powodu 2.w.w) Tak zaczeła się moja przygoda z IZOTEKIEM. Początek był dosyć normalny nic się nie działo , tak jak w kolejnych miesiącach :) Od 3 miesięcy po rozpoczęciu kuracji przestałam używać podkładu co było dla mnie lekko dziwne malując tylko rano oczy ;) Teraz nie bardzo pamiętam jak dobrze nałożyć podkład , bez ogródek mówię sama do siebie ,że wyglądam świetnie! Widzę wielką zmianę ale jeszcze parę miesięcy mnie czeka kuracji :) W miesiącunie wychodzi mi żadna krostka ani zwykła ani ropna. Moją panią dr.jest pani Jakubczak z Tarczyna obok Warszawy. Kobieta zna się na rzeczy wie czego potrzebuje jest otwarta na wszystkie moje pytania szybko ocenia fakt jaki zastaje :) co jakiś czas robię badania krwi na trójglicerydy cholesterol całkowity i morfologię by sprawdzić czy wszystko jest okej :) Alkoholu podczas tej kuracji nie można pić ale :) nie powiem jak nadarzy się okazja raz na 1.5 -2 msc to oczywiście ,że się napije tylko ,że nie lubię samoistnie od dawien dawna pić dużych ilości alkoholu (jak na sylwestrze wypije butelkę wina 10% albo na imprezie jeden może dwa drinki to i tak jest dobrze ale to zależy od preferencji ale oczywiście trzeba to robić z umiarem bo nie bez kozery napisali,że nie wolno pić alkoholu podczas kuracji) Żadnych innych złych rzeczy w tym nie widzę. Dla osób 18+ przypomnę ,że jeśli ktoś chcę oddawać krew zaraz po kuracji to niech pamięta ,że nie wolno tego robić aż do pół roku po zakończeniu kuracji izotereniną. W ulotce dla przypomnienia jest wszystko napisane. Kończąc moją wypowiedź izotek uratował mnie psychicznie fizycznie i mentalnie! Polecam każdemu kto wie co to jest mieć trądzik i jakie jest to nie przyjemne! POLECAM!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  49. ja izotek zacząłem brać w wieku 20 lat. Wysuszył mnie straszliwie, skóra w niektórych miejscach dosłownie się łuszczyła, piłem niesamowite ilości wody, bo ciągle mi się chciało pić... samo leczenie oceniam jako owocne, dawno nie czułem się tak komfortowo sam ze sobą :) kuracja nie jest droga, przykładowy izotek: http://aptekagold.pl/izotek-kaps-10mg-x-30.html leczenie curacne wychodzi duużo drożej. Nabrałem dużo fajnych nawyków w czasie leczenia, twarz wycieram papierowym ręczniczkiem, nigdy puchatym ręcznikiem, bardzo często zmieniam pościel, nie dotykam twarz bez potrzeby... jest dobrze. Ale trzeba wiedzieć, ze to nie jest bułka z masłem

    OdpowiedzUsuń
  50. Rowniez bralam izotek i zaobserwowalam, ze niesamowicie poprawil mi wlosy. Na pewno byla to zasluga izoteku. Tradziku sie pozbylam, niestety wlosy pozniej powrocily do tego, jakie byly wczesniej (sa dlugie, ok, ale juz nie tak mocne). Od tamtej pory zastanawiam sie, co takiego ten lek w sobie ma, ze tak pozytywnie wplynal na moja czupryne. Moze ktos sie domysla? Mialam nadzieje, ze podobnie zadziala tran fermented cod liver oil z duuza zawartoscia wit. A, ale nie :(

    OdpowiedzUsuń
  51. Sprzedam izotek 20 mg kilka opakowań
    Zapraszam
    filip634@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  52. ja mialam izotek przez pol roku - apteka w warszawie mi go polecila jako najlepszy lek, curacne w moim przypadku powodowalo tylko fale wymiotow. Po kuracji twarz nie do poznania, sa blizny, ale nie ma juz nowych pryszczy, z kosmetyczka walczymy z bliznami :) co do ceny - http://aptekagold.pl/izotek-kaps-20mg-x-60.html jest drogi, ale dla urody i drugie tyle bym wydala :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Czy można się malować podczas kuracji?

    OdpowiedzUsuń

❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️

Hej hej! Fajnie że jesteś!

Napisz co najbardziej Cie zaciekawiło- jeśli masz pytania pisz koniecznie.
Jeśli nie dostałaś odpowiedzi przypomnij mi od najnowszym postem, czasem coś przeoczę :) ❤️❤️

Jeśli wiesz, że możesz pomóc innej czytelniczce, będziemy wszystkie bardzo wdzięczne! ❤️❤️

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.