5 czerwca 2012

Jak napełnić stary tusz tuszem w tubce Celia.





Ostatnio wspominałam o napełnianiu starych albo kiepskich tuszy  tusze w tubce i wiele z Was było ciekawych jak to zrobić i jak taki tusz wygląda- nagrałam więc dla Was filmik instruktażowy w którym pokazuję jak napełniam Catrice, Our Best Lenght Ever, którego szczoteczkę bardzo lubiłam ale nie byłam zadowolona z jakości tuszu.

Do napełniania starych tuszy używam tuszu Celia w tubce- na kwc tusz zebrał bardzo pozytywne opinie a kosztuje grosze.  http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=31665


Płaciłam za niego chyba 2-3zł choć nie jestem do końca pewna:) Kupiłam go w drogerii Filirt na Długiej w Krakowie ale będzie pewnie w tych drogeriach w których są kosmetyki Celia.







To fajny patent dla dziewczyn które lubią np. szczoteczkę konkretnego tuszu ale ten bardzo sie obsypuje-możemy zostać przy szczoteczce i napełnić tusz Celią. Jeśli akurat nie mamy funduszy na nowy tusz taka mała tubeczka może nas trochę poratować:)

To tusz z rodziny zasychających powoli ale trwałych i ładnie podkreślających rzęsy. Czerń jest intensywna a tusz nie usztywnia rzęs nawet jeśli nałożymy trochę warstw:) Może delikatnie sklejać rzęsy, ale zależy to w większym stopniu od szczoteczki- tak jak zwykły tusz po paru dniach od użycia troszkę sie w tej kwestii zmienia.
Nie pozostawia grudek, łatwo zmywa sie przy demakijażu... 


Skład: Aqua, Stearic Acid, Beeswax, Glyceryl Stearate, Paraffin, Propylene Glycol, Riccinus Communis, Seed Oil, Cetyl Alcohol, Triethanolamine, Cera Carnauba, Shellac, Ethylparaben, Pripylparaben, Imidazolidinyl Urea Parfum, Amyl Cinnamal, Benzyl Benzoate, Citronellol, Coumarin, Geraniol, Methyl 2-Octynoate, Alpha-Isomethyl lonone, cl 77499.









Jak napełnić tusz?

  • Najpierw musimy umyć nasz stary produkt z pozostałości tuszu w środku i osuszyć go zanim zaczniemy wciskać nowy.
  • Aplikator tuszu w tubce jest na tyle długi że spokojnie sięga do środka starego opakowania. 
  • Nie starajmy sie wcisnąć wszystkiego naraz- wciskamy po kawałku, uderzając opakowaniem o stół tak aby tusz 'zlazł' na dół i zrobił miejsce do dalszego wyciskania.
  • Wycieramy wszytsko co sie ubrudziło i cieszymy sie 'reinkarnacją' naszego tuszu:)


Jeśli chcemy możemy zostawić poprzedni tusz w opakowaniu- istnieje szansa że zmieszany z Celią da fajny efekt- myślę że można poeksperymentować. Ja tak nie robiłam ale może nast. razem spróbuje.



Następnym tuszem do napełnienia jest mój Lancome Hypnose o świetnej szczoteczce- jestem bardzo ciekawa jak sie sprawdzi:)







Jeśli wiecie gdzie można kupić go w Waszym mieście dajcie znać innym dziewczynom w komentarzach:)

Jestem ciekawa czy macie z nim jakieś doświadczenia i mam nadzieję że taki post też sie przyda!


Buziaki!

Ala


4 czerwca 2012

Róż w musie Bell Air Flow Soft Mousse Blush.





Wczoraj i dziś  miałam tak zajęte dni, że zdążyłam nagrać coś na zapas ale myślałam że nic nie wrzucę:)
Pakowałam sie na wyjazd, nagrywałam dwa film i składałam film o napełnianiu tuszu- w między czasie udało mi się sfotografować ostatnią zdobycz, którą chcę Wam dziś pokazać.


Uwielbiam róże o nietypowych konsystencjach, więc nowego Bell Air Flow Soft Mousse Blush  nie mogłam przeoczyć. Ten róż w musie zachęcił mnie ceną- kosztował tylko 10zł, oraz obiecującym chłodnym odcieniem różu.

Do wyboru mamy dwa kolory- intensywny pomarańcz (koral?) i chłodny cukierkowy róż. Ja oczywiście wybrałam róż bo generalnie nie jestem fanem pomarańczy na policzkach.








Opakowanie jest całkiem ładne i poręczne- w środku mieści sie milutki muss o pięknym kolorze. Kosmetyk bardzo łatwo nabiera sie na palec i aplikuje na skórę- nie zastyga jak róże w płynie, więc nie musimy sie śpieszyć i spokojnie możemy wszystko rozetrzeć np palcami lub pędzlem (dobrze sprawdza sie ścięty kabuki).


Efekt na policzkach jest super naturalny jeśli chodzi o strukturę. Kolor jest ciut sztuczny, może odrobinę za czysty i intensywny ale i tak mi sie podoba. Trzeba nakładać go bardzo delikatnie a wtedy kolor wygląda mniej sztucznie.
Rumieniec wygląda bardzo dziewczęco i lekko a wystarczy dosłownie kropka z jednego opuszka aby uzyskać zamierzony efekt.








Może ładnie wyglądać na jasnej i opalonej cerze. Nie posiada drobinek, rozkłada sie równo, można stopniować efekt przez dodawanie różu na policzki.

Jest trochę mniej trwały niż podobny róż Inglota ale różnica jest niewielka- Bell jest chyba ciut łatwiejszy w użyciu. Może szybko znikać z opakowania, ale cena rekompensuje szybkie zużycie;)



Niżej możecie zobaczyć również efekt na ustach z błyszczykiem bo musnęłam je z ciekawości:)







Szkoda że nie pojawiło sie więcej kolorów- myślę że bardziej łagodne i zgaszone odcienie prezentowały by sie równie ładnie i może ciut naturalniej. Kolor jednak jest dość 'syntetyczny' i choć na skórze wygląda lepiej i ładnie sie z nią stapia, jeśli przesadzimy może być bardzo widoczny.





 


  



 Efekt potrafi być na tyle subtelny że musiałam do zdjęć nałożyć całkiem sporą ilość:)

Zdecydowanie warto polecić ten róż fankom dziewczęcego wyglądu i róży o innej strukturze niż te w kamieniu czy sypkie. Nie ma mowy o pudrowym wykończeniu co jest chyba największą zaletą produktu.

Nie spowodował podrażnienia ani wysypu ale warto uważać:)

Róż ładnie stapia sie również z podkładem i myślę że warto dać mu szansę:) Ja jestem ciekawa jak wyglądał by mix dwóch dostępnych kolorów i może nawet to sprawdzę. Niżej efekt na policzkach.







Kupiłam go w Galerii Krakowskiej (drogeria połączona z apteką) . Więcej recenzji na KWC: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=50761

Jeśli macie z nim jakieś doświadczenia piszcie koniecznie- dajcie też znać czy Wam sie podoba...

Miło do Was wrócić po tak zabieganych dniach:) Na jutro planuję filmik więc trzymajcie kciuki!

Buziaki

Ala





2 czerwca 2012

Szczęśliwy dzień- truskawkowy detox, plakat, nowy adres:)






Dziś jest chyba szczęśliwy dzień:)  Zamiast Dnia Dziecka, który nie był w żaden sposób specjalny dziś szykuje sie naprawdę miłe popołudnie i wieczór. Wybieram sie jeszcze na Śnieżkę- dajcie znać czy Wam sie podobała, jeśli już widziałyście ten film!
Rano odwiedziła mnie przyjaciółka z prezentem od kolegi Damiana- woreczkiem domowych truskawek i plakatem Avengers.

Na ten plakat strasznie czekałam i pewnie pojawi sie jako tło do filmików:) Teraz Iron Man będzie cały mój:D
Truskawki to najpyszniejsze truskawki jakie jadłam w tum roku- dziś robię truskawkowy detox:) Również od makijażu więc zostaje tylko tusz i róż buraczkowy hehe..

Dagmarko dziękuję!!







To nie koniec dobroci, bo dzięki Pawłowi blog ma również normalny adres czyli alinarose.pl :) Wielkie dzięki! Adres z blogspotem na końcu już mnie trochę denerwował a tego typu zmiany przewyższają moje zdolności ;)



Plakat leży i czeka na taśmę- trzeba wybrać dla niego dobre miejsce- oczywiście nad łóżkiem, aby można było wzdychać wydajniej:))




A i dla wszystkich fanek Iron Mana jest nadzieja:) Robert teoretycznie jest w zasięgu, strój jest i działa- wystarczy porwać oba 'składniki' i własny Iron Man gotowy:D





Wczoraj z okazji Dnia Dziecka o którym mi przypomniałyście licznymi życzeniami  zaaplikowałam sobie na włoski ampułkę Kerastase Oleo- Fluide:) Wcześniej używałam Powercell Repair Loreala, KLIK  z której byłam bardzo zadowolona, tym razem postanowiłam zaszaleć.
Efekt? Najmilsze włosy w życiu- gładkie, miłe w dotyku, mogę przeczesać je palcami bez plątania i ciągnięcia. Zdecydowanie polecam ale zobaczę jeszcze jak długo utrzyma sie efekt. Ponoć ma być trwalsza niż Loreal.

Robiłam również galaxy pazurki, które kiedyś już Wam pokazywałam:) Nagrałam filmik, ale nie wiem jeszcze czy go użyję bo  chyba powinnam poczekać na dłuższe pazury dla lepszego efektu.

Chciałam połączyć go z filmem o ponownym napełnianiu tuszu i może przygotuję go na jutro:))








Teraz zmykam przygotowywać obiad. Jeśli macie jakieś pytania albo chcecie sie czymś podzielić piszcie koniecznie, ja zawsze czekam na Wasze komentarze;)

Buziaki,
Ala

1 czerwca 2012

Outfit- maxi sukienka + buble







Dziś mam dla Was szybki filmik z outfitem i bublami:) W roli głównej tym razem maxi sukienka z H&M o bardzo pozytywnym przesłaniu:) Wszystko jest oczywiście na filmiku więc zapraszam do oglądania:))

Sukienkę jakiś czas pokazywałam na blogu więc outfit był już obiecany:>






Na sobie mam:

Sukienka H&M
Marynarka Zara
Koszula H&M
Torebka no name allegro
Buty bazarek Bakalarska
Bransoletka Reserved
Pierścionek H&M





Sukienkę pokochałam za pozytywne przesłanie (smile you are amazing) i super miękki miły materiał. Na cieplejsze dni to całkiem fajna opcja- to w sumie moja pierwsza sukienka maxi w której czuję sie dość swobodnie i cieszę się że ją znalazłam (60zł allegro).


  



Jeśli jest chłodniej do sukienki zakładam marynarkę a jeśli akurat pogoda sprzyja wybieram koszulę w kratkę:) 

Jestem ciekawa czy lubicie sukienki maxi, czy może wybieracie spodenki albo spódnice lub spódniczki... ja pomału przestawiam sie na spódnice które są teraz bardzo modne... może niedługo przygotuję coś właśnie bardziej spódnicowego:)










Przed chwilą robiłam sobie galaxy nails i starałam sie dokumentować moje poczynania na filmiku:) Mam nadzieję że uda mi sie to sensownie poskładać i niedługo pokaże Wam tutorial:) Jutro może nakręcę filmik z makijażowymi inspiracjami na Euro- choć fanką piłki nie jestem:))

Mam nadzieję że taki post też Wam sie spodoba:))

Buziaczki... zabiegana Ala

:)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.