18 września 2013

Makijaż na siłowni... tak czy nie?


 



Dziś temat jak najbardziej życiowy i ciekawy, a z jego pomocą dotkniemy tego, do czego służy nam makijaż w różnych sytuacjach:)
Pamiętam, że kiedyś trafiłam na zamieszanie spowodowane podejrzeniem, o to, że jedna z dziewczyn  maluje się na siłownie.... Tymczasem większość kobiet które widzę w tym miejscu jest pomalowana... Jak to z nami jest? Malować się czy nie?





Po pierwsze: komfort dla Ciebie.

Nie wszystkie z nas czują się na siłowni jak ryby w wodzie. Dla wielu dziewczyn, nawet mimo długiego stażu, czasem taka wizyta może być trochę stresująca. Moje znajome jako powód często podają mężczyzn. Panowie, którzy opanowali większość siłowni, patrzą i oceniają. Niektóre z nas mają to gdzieś, inne bardziej to krępuje. Inne kobiety również patrzą na nas i lustrują od góry do dołu. Inna dziewczyna na siłowni, to dla wielu powód do porównań.

Nie do końca jest więc tak, że skupiamy się tylko i wyłącznie na wysiłku. Oczywiście z czasem takie skupienie przychodzi i jest coraz lepiej, niektórzy mogą skupić się od razu, inni długo nie czują się jak u siebie. 

Jednak zawsze skupienie powinno być priorytetem. Wiele dziewczyn nosi makijaż na siłowni, aby po prostu móc poczuć się bardziej komfortowo, bez obaw o to, jak wyglądają. To, że również w trakcie treningu czujemy obawy przed oceną jest najzupełniej normalne, szczególnie jeśli borykamy się z problemami skórnymi, albo po prostu mamy jakieś 'ale' do naszej cery. Wtedy to właśnie delikatne zakamuflowanie problemu pozwoli nam skupić się na tym, na czym powinnyśmy, a nie lustrowaniu własnej twarzy w trakcie ćwiczeń;)

Jeśli więc czujecie, że nałożenie makijażu pozwoli Wam poczuć się na siłowni bardziej swobodnie i pewniej, spokojnie możecie sięgnąć po parę rzeczy.... Jeśli trening 'nude' zupełnie Wam nie przeszkadza, nie ma co zawracać sobie głowy i... skóry:)



Po drugie: komfort dla skóry.

Załóżmy, że chcemy coś zamaskować, aby czuć się lepiej. Często widzę wiele dziewczyn, które na siłowni noszą ciężkie, kryjące podkłady. Na pewno ma to swoje przyczyny, jednak radziłabym przestawienie się na podkłady mineralne. Skóra podziękuje Wam za takie rozwiązanie. Minerały są mniej zalepiające i mniej problematyczne. Róże, bronzery, cienie do powiek, to kosmetyki z których bym zrezygnowała.


Makijaż a cardio...

Większość dziewczyn stawia na trening cardio. Jeśli intensywnie się pocimy, musimy liczyć się z tym, że nasz makijaż może w znacznym stopniu zniknąć z twarzy. To normalne i warto się z tym pogodzić, szukanie czegoś super trwałego nie jest bowiem dobrym rozwiązaniem. Minerały lepiej 'współpracują z potem', nie zmieniają struktury w tak widoczny sposób jak mocne kryjące podkłady. To oczywiście kwestia indywidualna, ale ja stoję po stronie minerałów;)

Jeśli unikamy cardio i pot nie leje się z nas strugami, nasz podkład ma duże szanse przetrwania treningu.






Co oprócz podkładu? 

Zdarzało mi się nosić makijaż na siłowni, ale też trenować zupełnie bez makijażu. Czasem używam tylko żelu do brwi i tuszu. Moim ulubionym tuszem treningowym jest tusz Blinc, tusz zupełnie nie do zdarcia. Zmywamy go tylko i wyłącznie ciepłą wodą. Takie rozwiązanie bardzo ułatwiało mi demakijaż przed sauną.
Zawsze przed treningiem nakładam też balsam, bo mam nawyk oblizywania ust.


Co zabrać ze sobą, jeśli chcemy ćwiczyć bez makijażu?


Jeśli udajemy się na siłownię prosto z pracy, przydadzą nam się chusteczki do demakijażu. W ten sposób najłatwiej możemy pozbyć się np podkładu, a jeśli nie chcemy babrać się z tuszem, oczy możemy po prostu pominąć. 

To właściwie minimum, bo załatwia też oczyszczanie po treningu, ale jeśli mamy bardziej problematyczną skórę, możemy zabrać ze sobą odwlekę ulubionego toniku, lub hydrolatu. Przydaje się też delikatny żel, którym możemy umyć ciało i twarz bez obaw że ją podrażnimy. Ja mieszkam blisko siłowni, więc rzadko korzystam z prysznica, ale jeśli wybieram się na saunę to oczywiście mus.

Raz w tygodniu robię sobie małe po treningowe spa i zabieram ze sobą rozgrzewający olejek fitness z Hauschki, który wcieram w zmęczone mięśnie po saunie.



Jak to jest z Wami? Wiem że wiele z Was ćwiczy w domowym zaciszu, ale czy na siłowni czułybyście się lepiej w makijażu czy bez? Zapraszam Was też na mój Instagram (KLIK)

i na profil na facebooku (KLIK).

Buziaki

Alina


135 komentarzy:

  1. Byłam parę razy na siłowni i to bez makijażu - co z tego, że mam niedoskonałą cerę i sińce? Nie obchodzi mnie to co ktoś sobie o mnie pomyśli, jestem na siłowni to ja mam się czuć dobrze, a nie że dotknę ręką twarzy albo przetrę spocone czoło i zetrę podkład. Widziałam mocno wymalowane dziewczyny nawet ze sztucznymi rzęsami... ale to już chyba dla lansu :) Idę tam skupić się na sobie i na ćwiczeniach, a nie na tym czy mam ładnie pomalowane oczka czy nie! :) Pozdrawiam Was dziwczyny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądry post! Ja mam problem z mocnym trądzikiem i podkład na siłowni pomaga mi się skupić właśnie na ćwiczeniach a nie na skórze!

      Usuń
    2. Aninimowy, zazdroszczę Ci, ja mam taką skórę, że niestety nie mogę się nie przejmować, a jak idę na siłownię bez makijażu ludzie patrzą co mi się stało :((

      Usuń
    3. Anonimku no właśnie tu nie do końca chodzi o pomalowane oczka, ale raczej o komfort psychiczny dla dziewczyn, które gorzej czują się ze stanem swojej skóry:)

      Anonimki niżej, głowa do góry, zawsze można trochę popracować nad swoją skórą, trzymam kciuki by było coraz lepiej:)

      Usuń
    4. Wiem, wiem, że nie chodzi konkretnie o oczka, ale napisałam tak odnosząc się do całego makijażu. Ja też miewam lepsze i gorsze dni ze swoją cerą, niekiedy mam ochotę w ogóle nie wychodzić z domu ale jak idę na siłownię, to, mówiąc dosadnie - mam to w dupie! :) Najważniejszy jest jednak komfort psychiczny, ale uważam też, że przesadny makijaż na siłowni wygląda śmiesznie - podkład/korektor + pomalowane rzęsy, ew. brwi (bo niektóre kobietki to brwiomaniaczki, jak np. Maxineczka ;)) i nic więcej.
      Pozdrawiam jeszcze raz i życzę wszystkim bezproblemowych cer :D

      Usuń
  2. Haha, ale się zgrałyśmy z tematami, u mnie dzisiaj też o paniach na siłowni :)

    Można powiedzieć, że nie maluję się na siłownię, nakładam tylko filtr i na to z konieczności lekki puder. Resztę robi wysiłek - po co stosować róż do policzków, skoro zaraz i tak będą czerwone? :)

    Jeśli zdarza mi się iść na siłownię w makijażu, to tylko dlatego, że jestem po zajęciach i nie chce mi się tego zmywać. Nie maluję się mocno, więc nie ma problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha widzę że mamy podobne doświadczenia:) Ja pokochałam panów z siłowni, są super pomocni:))

      Usuń
    2. Dokładnie, a z czasem to ciekawe znajomości. Bardzo lubię moją osiedlową mordownię i nie zamienię jej na żadne wymuskane sale :)

      Usuń
  3. Trafiałś z tym postem, bo akurat dziś wybieram się na siłownię :) Ja nie przejmuję się opinią innych, więc na siłowni mam tylko tusz na rzęsach który zostaje jeszcze porannego malowania ;-)
    Alinko mam pytanie, jaką farbę do włosów polecisz żeby się długo utrzymała i nie niszczyła bardzo włosów? Moje są dosyć wysokoporowate i suche, a zwykłe farby z drogerii zmywają się po już kilku myciach..
    Pozdrawiam! M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj M, taka żeby się trzymała i nie niszczyła... ja postawiłabym na fryzjerskie, może Joico lub majirel z loreala:)

      Usuń
    2. No właśnie mam wrażenie że u fryzjera jest jeszcze gorzej i trzyma się krócej, bo zawsze mi mówią że muszą użyć lżejszej farby ze względu na moje sianowate włosy:( A z tych drogeryjnych lub z apteki to jaką byś poleciła ? M.

      Usuń
    3. Ja polecam hennę- długo się trzyma na włosach porowatych, nadaje połyski i lekko pogrubia.

      Usuń
    4. O hennie też czytałam, widziałam opinie, że słabo się trzyma i kolor nie zawsze chwyta, ale może spróbuję ;) Dziękuje, M.

      Usuń
  4. Osobiście jestem przeciwniczką makijażu na siłowni i w klubach fitness. Umęczona i spocona twarz w rozmytym makijażu wygląda znacznie gorzej jak bez niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam zawsze lekki make up na twarzy, nie wyobrażam sobie pójść tam bez niego zupełnie, tak samo jak nie wyobrażam sobie mieć mocny make up. Nie popadajmy w skrajności, ja jeszcze nigdy nie wyszłam z siłowni lub aerobiku z rozmytym make up'em.
      Lekki make up jeszcze nikomu nie zaszkodził na słowni :]

      Usuń
    2. Hm, ja też nie wyszłam i nie widziałam zbyt wielu takich przypadków:) Zależy jak kto się poci, ja np nie robię cardio w ogóle i twarz jest ok:)

      Usuń
  5. ja chodzę na zumbę i za każdym razem na trening muszę być umalowana... mam bardzo problematyczną skórę,blizny potrądzikowe i przebawienia z nimi związane... jeśli miałabym przyjść na zajęcia "saute" odjęłoby mi to radość z zajęć bo cały czas bym sobie wmawiała , że wszyscy się na mnie gapią... Baaardzo chciałabym kiedyś ot tak po prostu wyjść nieumalowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, właśnie o tym mówię, dobrze Cię rozumiem, mam znajomą z podobnym problemem.

      Usuń
  6. Zdeydowanie jestem przeciwniczką "tapety" podczas treningu. Nie ukrywajmy, że to niesamowicie niszczy nasza skóre i nie pozwala jej oddychać. Ja minimaliuje wszystko tak jak ty, tusz do rzęs, balsam do ust to maximum.

    A mezczyzn, nie ma co się krępować, nawet jesli kogoś spotkacie, to lepiej abyście sie spodobały mu naturalne, a nie sztuczne, że po obudzeniu sie z rana przy was, bedzie zalowal spotkania..
    :P


    Ja mojego narzeczonego poznalam na wyjezdzie gdzie procz balsamu do ust i kremu do twarzy NIC wiecej nie małam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe a ja mam koleżankę, która maluje się na noc jak facet u niej śpi i jeszcze rano udaje, że " bo ja taka brzydka bez makijażu" :D

      Usuń
    2. Hahaha to jest z pewnością dobry sposób na poznanie narzeczonego:))
      Ja też jestem przeciwniczką 'tapety' ale mądrze użytego podkładu mineralnego już nie:) Szczególnie jeśli ktoś ma problemy ze skórą i bardzo go to męczy:)

      Usuń
    3. też znam pewną agentkę, która non stop nosi makijaż, do spania, na basen, upał +40 stopni ale tapetka jest :D nikt jej nigdy nie widział bez makijażu, prócz jednego kolegi, to jej nie poznał, myślał że to ktoś inny :P

      Usuń
  7. Ja zdecydowanie bez, czuję się niekomfortowo, kiedy podczas wysiłku pot przebija się przez makijaż... po prostu jakoś tak "lepko", mimo, że używam dobrych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i dobrze :)
      Mój facet zawsze mi robi wyzwanie kto bd bardziej czerwony po wyjsciu z silowni hehe :P

      Usuń
  8. jesli juz ktos sie pokusi o makijaz to wg mnie w zupelnosci wystarczy odrobine korektora miejscowo ewentualnie mozna machnac maskara rzesy i to jest max co ja czasem uzywam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. 3 razy w tygodniu chodzę na zajęcia fitness do tego 1,2 razy w tygodniu dokładam sobie indoor cycling i chodzę tam w makijażu-nie umiem wyjść z domu bez niego, nawet najmniejszego...
    Codziennie maluje się do pracy: podkład kryjący, puder, róż, korektor, tusz, cień i kredka na brwi. Idąc na zajęcia nakładam lżejszy makijaż: lekki podkład i tusz na rzęsy, mając niespodzianki na twarzy maskuje je korektorem i kryje pudrem ale dosłownie muskam je... Latem gdy moja cera jest w lepszej kondycji maskuje tylko korektorem niedoskonałości i tusz.

    Mam cerę bardzo problematyczną, używam minerałów także potwierdzam, że nawet na ostrym treningu na rowerach podkład nie spływa jak wodospad po mojej twarzy. Wiadomo pół niego przy ostrym treningu zostaje i tak na ręczniku... ale jako tako nie pocę się jakoś mocno na twarzy: głównie na czole i skroniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodam, że do pracy nakładam podkład Pharmaceris lub Annabelle Minerals a na ćwiczenia podkład z Oriflame, nazywany "Koloryzującym żelem rozświetlającym", ale mnie bardzo pasuje jako podkład, bo dosłwnie muskam nim twarz, by zakryć przebarwienia, nie obciąża cery i jest w sumie niewidoczny bo wtapia się ładnie w twarz.

      Usuń
  10. Ja mam do Ciebie Alinko prośbę z trochę innej beczki, mianowicie mam 20 lat wyglądam na 15. Nieraz próbowałam zmalować sobie na powiekach coś tak pięknego jak Ty masz na wielu swoich. Niestety za każdym razem wyglądałam z takim makijażem komicznie i już nie chodzi tu o to że nie umiem stworzyć takich pięknych makijaży a po prostu o to że wyglądam na dużo młodszą osobę niż jestem w rzeczywistości. Proszę Cię o pomoc, ponieważ zwykła czarna kreska już mi nie wystarcza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czym się przejmujesz, ja mam 23 lata i też wyglądam dość młodo, zawsze w sklepie przy zakupie alkoholu pytają mnie o dowód, nowo poznali ludzie wierzą w to gdy mówię że mam 18 lat. Ja się z tego cieszę :D A moja dla Ciebie jeśli chcesz wyglądać dojrzalej może zmień fryzurę i garderobę.

      Usuń
    2. Kochana, czasem mocniejszy makijaż kłóci się właśnie z takim młodym wyglądem... czarną kreskę możesz rozmywać, ale podpatruj też makijaże modelek- wiele z nich ma właśnie taką dziewczęcą urodę i jest bardzo młoda, więc możesz znaleźć coś dla siebie. zerkaj na fotki z sesji, ale nie tych całkowicie szalonych:)
      Ja trzymałam się tez załamania... Czasem mocne blendowanie w górę daje taki przerysowany efekt, a jeśli trzymamy się załamania, wszystko wygląda bezpieczniej. dużo zmieniają też brwi:)

      Usuń
    3. Ufff jak to dobrze że nie jestem sama na świecie z tym problemem ;) Przy okropnie okrągłej pucołowatej twarzy właśnie takiej jaką ja mam niestety nie da się zmienić fryzury radykalnie;/

      Usuń
    4. Dziewczyny, może zainspiruje Was ta aktorka:

      https://www.google.pl/search?q=Elisabeth+Harnois+I&oe=utf-8&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a&gws_rd=cr&um=1&ie=UTF-8&hl=pl&tbm=isch&source=og&sa=N&tab=wi&ei=2sA5UrjRMJPwhQeKj4DQBw

      Nazywa się Elisabeth Harnois:)


      Pewnie nie uwierzycie,ale ma 34 lata,a wygląda(według mnie) na 17!:) W makijażu nie wygląda komicznie;) Na tak delikatną i młodzieńczą urodę na "mocny" makijaż wystarczy podkład,puder,roświetlacz,róż do policzków,kreski i tusz;)

      I cieszcie się z tego,a nie zamartwiajcie:) Choć wiem,że ma to swoje plusy i minusy...

      Pozdrawiam!:)

      Usuń
    5. ja mam skończone 25 lat, w ubiegłym roku pracowałam z młodzieżą ze szkoły średniej i będąc z nimi idealnie wpasowywałam się w tłum!
      czy to źle?
      nie noszę mocnego makijażu - kreska, rzęsy plus puder i czasem róż to max tego, co nakładam na twarz, a i to nie zawsze.

      zauważyłam, że dużo dziewczyn jest tak bardzo przyzwyczajonych do swojego image'u w makijażu, że twarzy saute po prostu nie toleruje.
      spójrzcie na facetów! oni nie wykupują połowy drogerii i nie "noszą" jej na twarzy, a są przystojni i hot i zawsze znajdzie sie jakaś adoratorka! a to kobieta? ona ma się czuć brzydka?
      kobiety, trochę luzu ;-)

      a co do siłowni (od razu dorzucę też basen i saunę): myślę, że nie warto obsmarowywać się idąc w takie miejsca podkładami i innymi mazidłami.

      Usuń
  11. Ja lubię nosić makijaż na co dzień, ale nie uważam, by był mi on absolutnie konieczny - nie mam silnych blizn, przebarwień itd., więc jeśli mam dobry dzień - siedzę w domu, idę tylko po bułki do sklepu czy coś w tym rodzaju, to nie mam problemu z wyjściem saute. Dlatego na siłownię również mogłabym iść nieumalowana, na luzie.

    Nie jestem natomiast przeciwniczką tego, aby się na siłkę malować - oczywiście gruba tapeta to przesada, ale lekki makijaż "żeby wyglądać jak człowiek" to moim zdaniem żadna zbrodnia. W ogóle nie rozumiem komentarzy w stylu "każdy może iść na siłownię w różnym celu, niekoniecznie dla dobra ciała...", "lans" i tym podobnych. Jak ktoś idzie do kościoła w makijażu to też lans, a nie dla spraw duchowych? Jak ktoś się umaluje na uczelnię/do szkoły, to też oznacza, że olewa naukę? A co z makijażem do pracy? Bez przesady dziewczyny, nie wyciągajcie pochopnych wniosków o danym człowieku po czymś tak drobnym jak fakt, czy maluje się na siłownię :P

    Mam za to pytanie do Aliny albo do którejkolwiek z Was zainteresowanej fittnessem :) Spotkałam się ostatnio w internecie z określeniem "skinny fat" i doszłam do wniosku, że to właśnie mój typ figury - mimo, iż odżywiam się zdrowo, to prowadzę siedzący tryb życia i to niestety widać. Próbowałam się doszukać jaki trening jest dla mnie wskazany i jedyne co znalazłam, to odradzanie treningu cardio. Tu ponownie - nie wiedziałam co to jest, a informacje w internecie są sprzeczne. Nie umiem też dojść do tego co jest alternatywą dla cardio i czy to będzie dobre na nabranie masy mięśniowej, ale w kobiecy sposób - bo figura kulturystki wydaje mi się średnio apetyczna ;) Może mi ktoś pomóc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trening cardio to t. wytrzymałościowy, intensywny, dla Ciebie proponuje zajęcia spokojniejsze by wzmocnić ciało i mięśnie, czyli zajęcia typu shape. Może ktoś jeszcze pomoże więcej.

      Usuń
    2. Jeżeli miałaś dłuższą przerwę w systematycznym "ruszaniu się" albo dopiero zaczynasz i tak jak mówisz, niestety nazbierało się troszkę tłuszczyku to polecam ćwiczenia typu wzmacnianie mięśni jednego dnia, a następnego spalanie tłuszczu. W internecie możesz znaleźć zestaw ćwiczeń dla początkujących, wygląda to tak, że masz zestaw kilku ćwiczeń z obciążeniem (ale wiadomo, na początek 2-3 kg na jedną rękę, sama musisz to wyczuć, nie może być to zbyt duże obciążenie, bo jeszcze niechcący sobie coś zrobisz, ale nie może być też zbyt małe, musisz jednak wzmocnić mięśnie, a nie machać bezsensownie ręką czy nogą). Oczywiście ważna jest rozgrzewka i rozciąganie mięśni PO zakończonym treningu. Ćwiczenia są na nogi (przysiady, wypady w przód), ręce, brzuch itp. I taki zestaw ćwiczeń robisz co drugi dzień (oczywiście są one urozmaicone, żeby nie ćwiczyć ciągle tych samych partii mięśni), a w pozostałe dni przez 45 min-60 min powinnaś spalać tłuszcz - czy to na rowerku, orbitreku, bieżni, sama możesz wybrać. Nie obawiaj się, że będziesz mieć figurę kulturystki, aby ją mieć trzeba ćwiczyć bardzo długo;). Oczywiście jest mnóstwo różnych zajęć fitness, ale trening z obciążeniem jest najlepszy na wzmocnienie mięśni, tym bardziej jak ktoś się za mało ruszał. Powodzenia! :)

      Usuń
    3. Ćwiczenia z ciężarami nie zrobią z Ciebie kulturystki, ale są najszybszym i skutecznym sposobem na podniesienie pupy, nadanie kształtu ramionom itd. Dziewczyny, kobieta nie ma jąder, które produkują testosteron i dlatego nie może osiągnąć tak wiele w tym samym czasie, co mężczyzna. Panie, które wyglądają jak kulturystki przygotowują się pod zawody i wstrzykują hormony! Inaczej się nie da wyglądać jak facet!

      Pisałam to ja, wierna fanka sztangi i dobrego jedzenia :)

      Usuń
    4. Polecam P90X! Wygoogluj sobie - program treningowy rozpisany na 3 m-ce. Zajrzyj też na youtube - filmiki Ewliny która przeszła przemianę z P90X.
      Pozdro
      Karolina

      Usuń
    5. Dzięki, dziewczyny! Jesteście niezastąpione :)

      Usuń
  12. Jeśli chodzi o makijaż na siłowni to jestem na nie. W ogóle przy każdej aktywności fizycznej z niego rezygnuję i nie wyobrażam sobie ćwiczyć umalowana. Raz spróbowałam i po 20 minutach wyglądałam gorzej niż bez makijażu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. moim zdaniem jezeli ktos nie czuje sie pewnie bez makijazu na silowni czy fitnessie to nie powinien drazyc dalej tych samych bledow i sie malowac tylko robic wszstko, aby poczuc sie komfortowo bez tzw " tapety" obojetnie jak lekka by nie byla.
    niestety bardzo czesto nakladanie korektora czy podkladu do cwiczen pogarsza nam cere i tylko powstaje takie zamkniete koło. ja ide w takie miejsce po to aby sie wlasnie spocic, zmeczyc i skupiam sie tylko na tym, a nie na tym ze rosnie mi pryszcz na czole. i to wszystko mimo tego, ze na codzien nosze pelny makijaz

    powinnismy promowac calkowita nagosc skory podczas cwiczen.

    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj też chciałabym żeby tak było:)) Niestety, problemy skórne bardzo dotykają psychiki, szczególnie jeśli trwają parę lat, ciężko sobie poradzić z tym samemu. Mam znajomą która chodzi na terapię już parę lat i to bardzo jej pomogło:)

      Usuń
    2. Ślicznie dziękuję za wszelkie rady dziewczęta :*

      Usuń
  14. A ja chodzę 3 razy w tygodniu na siłownię lub na aerobik i ZAWSZE mam make up. To nie jest oczywiście makijaż wyjściowy, gdzie tego wszystkiego mam dość dużo na twarzy, jest to raczej delikatny make up. Źle bym się czuła, gdybym miała być zupełnie bez make up, bo szybko robię się czerwona(hihi)a dobry, jasny podkład zawsze to trochę zamaskuje. Osobiście nie wyobrażam sobie iść na siłkę bez make up, tak samo jak nie wyobrażam sobie mieć bardzo mocny make up, jednak niektóre kobiety niestety z tym przesadzają.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tusz do rzęs by mi w zupełności wystarczył :) resztę mam w nosie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jesli chodzi o pudry mineralne to polecisz mi jakies produkty,ktore są dostępne w rossmannie lub naturze? Dodam że dla cery nastoletniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja chodzę na siłownie od razu po pracy, więc idę w make-upie, choć nie maluje się mocno na co dzień. Poza tym gdybym nawet nie chodziła po pracy tylko z domu, myślę że też bym trochę 'podrasowała' buzie dla własnego komfortu.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bez makijażu nie czułabym się dobrze, praktycznie nigdy nie zdarza mi się wychodzić bez niego z domu.
    Skóry nie mam jakoś bardzo problematycznej, więc idąc na siłownie ograniczam się do korektora pod oczami (choć wiem, że i tak potem może spłynąć) i do tuszu do rzęs. Taki zestaw powoduje, że spokojnie mogę ćwiczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wpadłam z ciekawości i powiem tyle - nie wyobrażam sobie iść na jakikolwiek trening w makijażu... Trenuję często, zdarza się, że codziennie, zarówno z babkami jak i z facetami, i w przypadku kobiet owszem - sprawdzam czy ma makijaż - ale tylko dlatego, że nie chcę mieć czyjegoś podkładu na sobie :D Jak jest fajna atmosfera to człowiek człowiek w ruchu "naturalnie promienieje" i wszelkie "udoskonalacze urody" są całkowicie zbędne, a nawet szkodliwe. Takie jest moje skromne zdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie polecałabym na siłowni się malować osobą które mają cerę tłustą , bo jak wiemy wtedy nasze sebum się uaktywnia a pot dodaje swoje ;/ Dlatego podkreślamy lekko brwi jeśli potrzebujecie i tuszujemy brwi wodoodpornym tuszem - to zdecydowanie wystarczy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci podkład mineralny Lumiere, mam tłustą skórę ale nic nie spływa!

      Usuń
  21. ja "wyrosłam" już z makijażu-gdy idę po bułki do sklepu-kiedyś nie wyobrażałam sobie wyjść bez kreski i tuszu:) na aerobic i basen też zdarzało mi się chodzić w pełnym makijażu...ba nawet włosy przed basenem musiałam umyć żeby były świeże co mijało się z celem jak wiadomo:) z wiekiem przyszło więcej dystansu do siebie-dzisiaj jeśli wychodzę ćwiczyć-nakładam krem bb i wsio-dla komfortu psychicznego z powodu przebarwień i dla ochrony przed czynnikami atmosferycznymi podczas biegania itd. fakt faktem-mój codzienny makijaż również uległ dużej przemianie-odstawiłam kompletnie ciężkie podkłady na rzecz bb właśnie, korektora używam sporadycznie-kiedyś każda plamka i wyprysk musiały być przykryte grubą warstwą:)

    OdpowiedzUsuń
  22. na szczęście mój mąż jest trenerem personalnym i nie czuję się obco na siłowni, gdy cała reszta pakujących panów na mnie zerka. w sumie to oni zerkają nawet na mojego faceta, bo w przeciwieństwie do nich, on wie jak ćwiczyć ;) (niestety z tego co zauważyłam to 80% bywalców siłowni to typowe pakiery, którzy unoszą niebotycznie wielkie ciężary w zawrotnym tempie. chyba nie mają pojęcia co to jest seria, ilość powtórzeń i przede wszystkim prawidłowe ODDYCHANIE :)) )
    wracając do make upu.. z racji tego, że idę z mężem, minerałki idą w obieg :P ale poza tym nic, bo potem idziemy na basen i musi to być make up, który szybko usunę chusteczkami do demakijażu :)
    mysle ze dobry jest tutaj minimalizm, ale jesli ktos sie czuje lepiej w make upie to wlasnie mineraly to jest wlasnie ten minimalizm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propo oddychania:) spotkałam się z opiniami że na siłowni są 'sapiący faceci' a oni często właśnie prawidłowo oddychają:) niestety my dziewczyny jesteśmy 'wrobione' w bezgłośne oddychanie:D ja nauczyłam się dobrze oddychać po miesiącu, teraz nie wiem jak mogłam ćwiczyć inaczej,zazdroszczę męża trenera:)

      Usuń
    2. to prawda. wczoraj jeden pan wydawał z siebie baaardzo dziwne dźwięki/kwiki i to chyba znaczyło że właśnie wiedział co robi :)
      ja nadal nie umiem oddychać i jednocześnie liczyć powtórzenia :D

      ja sobie męża też zazdroszcze :D




      Usuń
    3. oj z liczeniem tez mam problem hahah

      Usuń
  23. w ta niedziele miałam okazję oglądać wrocław maraton na którym kobiety też miały makijaż (dodam że wtedy padało)

    OdpowiedzUsuń
  24. zawsze mam pełen makijaż ;)
    na twarzy mejkap nie ma jak spłynąć, bo się nie pocę
    i nie straszny mi nawet smoky...
    ważne, że czuję się dobrze ;)) a opinia innych mnie nie obchodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja na przykład z powodów w poście wymienionych nie chodzę na siłownię. Ćwiczenia w miejscach publicznych zdecydowanie nie są dla mnie komfortowe. Dlatego preferuję wrzucić do odtwarzacza w domu Ewę Chodakowską i ćwiczyć bez zawracania sobie głowy tym, czy ktoś na mnie patrzy, czy dobrze wyglądam i tak dalej. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. U mnei to wygląda różnie. Jeśli ide na siłownie rano to robię makijaż dopiero po skończonym treningu już na siłowni i lecę do szkoły ( raz w tygodniu mam na dużo późniejszą godzinę) Jeśli idę po lekcjach to ćwiczę w makijażu ale ograniczam go do kremu BB/minerałów + tusz do tego i tyle.
    Alino mam nadzieję że nie chodzisz na saunę po siłowni. Sauna po siłowni powoduje tylko większe odwodnienie. Przynajmniej takie opinie słyszałam od trenerów z mojej siłowni.

    OdpowiedzUsuń
  27. Hej Alinko, uwielbiam Twój blog i choć czytam go głównie z myślą o postach pielęgnacyjnych, zainspirowałaś mnie również do prób makijażowych! Zwykle używam tylko tuszu i pudru, dlatego chciałam Ci podsunąć pomysł na post dla osób kompletnie "zielonych", w którym mogłyby się znaleźć informacje o kompletowaniu podstawowej kolorówki, a przede wszystkim o tym JAK się malować (może filmik?;) ponieważ kiedy piszesz "trzymam się załamania" czy "blenduję" to szczerze mówiąc nie mam pojęcia "o co cho" ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Właśnie dzięki Twoim wpisom i opinii koleżanki na temat pudrów mineralnych (którą oczywiście Ty do nich zachęciłaś), zamówiłam wczoraj próbki odcieni z Annabelle Minerals i pędzel. Już się nie mogę doczekać, mam nadzieję, że któryś z 4 odcieni mi będzie odpowiadał i kupię pełnowymiarowe pudełko.

    OdpowiedzUsuń
  29. Tusz Blinc musi się znaleźć w mojej kosmetycznie. Bardzo by mi się przydał (tak jak mówisz) przed sauną :) Ja na siłownię stawiam na podkład, korektor, tusz, odrobinę różu i pomadkę nawilżającą, a jak mam cięższy trening to podkład zostaje na ręczniku :P Mówi się trudno i ćwiczy się dalej :P

    OdpowiedzUsuń
  30. Specjalnie na siłownie, czy bieganie się nie maluję, ale w porażającej większości czas dla swojego ciała znajduję późnym popołudniem lub wieczorem i prawie na pewno w ciągu dnia wychodziłam, więc makijaż jakiś na twarzy mam. I nie zmywam go przed, bo nawet po 10km biegu dalej jest na swoim miejscu (twarz się świeci, ale nie spływa). Ale też nie odczuwam jakiegoś musu kamuflażu - dziś udało mi się wstać wcześniej i pobiegać (cud nad cudami ;p) i poszłam bez make-upu :)
    Chyba jedynym wyjątkiem od tego lenistwa w demakijażu jest wyjście na basen - o ile tusz wytrzyma, tak kreska raczej nie :D:D

    OdpowiedzUsuń
  31. Racja w dużej mierze chodzi tu o komfort psychiczny kobiet. Ja spotykam te umalowane jak i całkiem bez. Sama zawsze mam makijaż. Po kuracji izotekiem mam blizny potrądzikowe i zanim się ich pozbędę muszę je zakrywać i filtrem 50 SPC, fluidem i pudrem bo niestety promieniowanie słoneczne pozostawiłoby w innym przypadku przebarwienia do końca życia. Także niektórzy nie maja wyboru :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Cześć ja nie chodzę na siłownię ale mam pytanie odnośnie podkładu mineralnego, jaki polecasz, jaki Twoim jest dobry? Nigdy nie używałam takiego podkładu, obecnie używam z rimmel match perfection. Ale właśnie ostatnio słyszałam ze mineralne podkłady są lepsze dla skóry, ja mam trądzikową cere, nie jest ona bardzo problematyczna, jedynie przed okresem mam mały problem bo mam trochę zawalone czoło ale poza tym mogę powiedzieć ze nie jest źle. mam 19 lat;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bardzo lubię ten: http://www.alinarose.pl/2013/03/ulubiony-podkad-mineralny-annabelle.html

      Usuń
    2. ja mam Annabelle Minerals i uważałam go za świetny. Jednak niedawno zamówiłam próbki z Amilie i dopiero tu znalazłam ideał pod względem przede wszystkim formuły/zmielenia i koloru. Pozamawiaj próbki najlepiej różnych firm

      Usuń
  33. Ja ćwiczę bez make upa, ale to wiadomo w domu mam siłownie, to bez sensu. Myślę że do ludzi bez pomalowania oczu bym się nie pokazała, podkład już nie ;p Taka już jestem.
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  34. Ćwiczę w domu, więc na szczęście obywa się bez żadnych problemów :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Na siłownię chodziłam bez makijażu, wolę wyglądać mniej atrakcyjnie poprzez jego brak niż mniej atrakcyjnie poprzez efekt pandy ;):D

    OdpowiedzUsuń
  36. Moim zdaniem nie powinno się chodzić na siłownie w makijażu. Ostatnimi dniami widziałam na siłowni dziewczynę w pełnym makijażu - cienie, róże, krwistoczerwone usta - wyglądało to co najmniej dziwnie i chyba każdy na siłowni tak to odebrał...

    OdpowiedzUsuń
  37. ja się lepiej czuje gdy mam mineralny podkład na twarzy i jakiś wodoodporny tusz, nic więcej, a chociaż moje samopoczucie jest dobre i nic nie spływa ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. To niesamowite jak makijaż nas zmienia... Kiedyś nie malowałam się wcale i jakoś żyłam, wychodziłam do ludzi, teraz siedząc w domu bez makijażu staram się unikać lustra;) Co do siłowni miałabym dylemat między obnażeniem swoich niedoskonałości a obawą o ważący się i spływający podkład (widziałam coś takiego na własne oczy i sama nie wiem co gorsze...).

    OdpowiedzUsuń
  39. ja podkladu nie muszę mieć ale za to tusz i odrobina kredki obowiązkowo. lubię czuć się komfortowo i mieć tą świadomość, że nie straszę ludzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Zdecydowanie coś bym nałożyła-chociaż kryjący puder ;) Niestety moja cera wymaga krycia i nie czuję się dobrze bez chociaż minimalnego zakrycia problemów.

    OdpowiedzUsuń
  41. Wszystko zalezy nie tylko od naszej samooceny, ale także od siłowni, która odwiedzamy. Przyznam, że kiedy miałam karnet do popularnego klubu, gdzie na każdym kroku mijałam umięśnione ciacha, starałam się nosić lekki makijaż, natomiast gdy zapisałałam się do maleńkiego klubu, do uczęszczały głównie panie po 40, nie miałam się dla kogo starać :) Nie wyobrażam sobie treningu z warstwą podkładu na twarzy, ale minimalny makijaż oka jest ok :) Korektor pod oczy,jasna kredka na dolnej linii wodnej i ewentualnie czarna na górnej linii wodnej, wodoodporny tusz i żel do brwi to takie bezpieczne minimum, które nie będzie kłopotliwe nawet podczas cardio i wyraźnie poprawi nasze samopoczucie :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Apropos wlosow... Co bys radzila jesli chodzi o mycie? Ja jestem dosc aktywna i nie wiem jak to najlepiej rozegrac... Myc po kazdym bieganiu/rowerze/basenie etc. to by znaczylo mycie ze 3-4 razy w tygodniu - nie do konca zdrowo. Wiec nie myje po kazdym. Na poczatku troche mi to przeszkadzalo, teraz wlosy sie juz przyzwyczaily i mniej sie przetluszczaja... niemniej jednak chetnie uslysze co masz na ten temat do powiedzenia (i inne "czytaczki" tez!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też miałam z tym problem, ale postanowiłam że moja aktywność nie będzie miała wpływu na zwiększenie częstotliwości mycia:)i teraz myję 2-3 razy w tygodniu niezależnie od tego co robię:)

      Usuń
    2. Dziekuje za odpowiedz :)

      Usuń
  43. NIE, NIE, NIE! Dla mnie makijaż, nawet delikatny, na siłowni to tak jakby nie zrobić demakijażu na noc... Wg. mnie taką samą krzywdę może wyrządzić... Nie rozumiem dlaczego dziewczyny to robią... Chyba, że chodza na siłownię postać pod ścianą i obczaić mięśniaków :))

    OdpowiedzUsuń
  44. Moim zdaniem w takim układzie trzeba zadać sobie pytanie idę na podryw czy na trening;/ ,ja jestem posiadaczką cery trądzikowej i owszem wchodzę na siłownię w pełnym makijażu , ale w szatni pozbywam się go , ponieważ właśnie wstawiam na efekt cardio gdzie pot spływa po tyłku i po twarzy i chodząc z ręcznikiem ma on mi służyć do wycierania potu a nie zeskrabywania tapety. Chodzę do Pura w Krakowie i oczywiście spotkałam się z głosami że dziewczyny przychodzą pobiegać i się polansować i nie raz z przerażeniem patrzyłam na ubrane jak najbardziej markowo dziewczyny,w makijażu wieczorowym,płacące za bieganie i czekające aż wyrwie je jakiś pusty mięśniak;/. Druzgocące....;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee nie każdy mięśniak od razu jest pusty he he:D

      Usuń
  45. Co do dyskomfortu na siłowni z powodu obecności panów polecam miejsca dostępne tylko dla kobiet. Kiedyś ćwiczyłam bez makijażu, później miałam coraz mniej czasu i po zajęciach leciałam prosto na fitness w pełnym makijażu i nigdy nie zdarzyło mi się, żeby makijaż spłynął czy tusz się rozmazał. Kwestia dobrego doboru kosmetyków:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, a w niektórych siłowniach są miejsca tylko dla kobiet:)

      Usuń
    2. a nawet niekoniecznie doboru kosmetyków, tylko podatności różnych osób na pocenie się itp. Nie chodzę na siłownie i nigdy dużo nie ćwiczyłam, pamiętam że za czasów szkolnych, nawet jeśli był intensywniejszy wf problem pocenia niemal w ogóle mnie niedotyczył, podczas gdy inne dziewczyny uprawiające sport na co dzień były znacznie bardziej zgrzane, spocone po takich samych ćwiczeniach. I widzę, że spokojnie mogła bym ćwczyć w delikatnym makijażu i na pewno nic by się z nim nie stało, a inne osoby nie. Różne organizmy różnie reagują na wysiłek :)

      Usuń
  46. co to za czerwone cudo na Twoich ustach? ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej to zupełny mix różnych szminek i dwóch kredek:)

      Usuń
  47. Osobiście, gdy idę na siłownie (najczęściej wieczorem) to jeśli nie byłam wcześniej pomalowana, nie robię tego, natomiast, gdy mam makijaż od rana zostawiam go:) Nie zależy mi, aby na siłowni atrakcyjnie wyglądać.

    OdpowiedzUsuń
  48. Zdarzało mi się i z makijażem i bez - zależało to głównie od tego, czy szłam tam wprost z domu, czy wcześniej byłam gdzieś, gdzie wolałam być umalowana. :-)

    A tak poza tym to naśmiewano się ze mnie, że nakładam puder na rower (wychodząc tylko na rower). Robiłam to, bo by to mineralny filtr przeciwsłoneczny. :-)

    OdpowiedzUsuń
  49. Dopóki chodzę na siłownię nie "tuż po" zajęciach a w ciągu wolnego dnia to brońcie bogowie od makijażu! Po półgodzinnym bieganiu jestem tak spocona, że wycieram cała twarz ręcznikiem. Więc makijaż to nie jest najlepsze wyjście ;)
    Pewnie jak będę chodzić po zajęciach jak już się rok akademicki zacznie, to będę nosiła w torbie mini mleczko do demakijażu, żeby chociaż oczy zmyć :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Ten post jest strzałem w dziesiątkę! :) Ja ćwiczę w domu albo w ogrodzie (chyba że idę biegać) i zazwyczaj przed treningiem nie chce mi się po prostu zmywać makijażu.
    Myślisz, że oczyszczenie twarzy samym płynem micelarnym przed treningiem, a po nim użycie pasty migdałowej jest dobrą kombinacją?

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja jednak preferuję no make up na siłowni i w ogóle podczas ćwiczeń.

    OdpowiedzUsuń
  52. Chodzę na siłownie z lekkim podkładem i pomalowanymi rzęsami. I tyle. Nic mi nie spływa, bo z natury mało się pocę. A jednak z makijażem czuję się dużo bardziej pewna siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Kiedy chodziłam na siłownię malowałam się bardzo oszczędnie - stawiałam na minimum - zamaskować jakiś drobiazg co to wyskoczył tu czy tam, odrobina tuszu na rzęsy i wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  54. Ja bym się nie czuła w makijażu na siłowni czy podczas aerobicu. Ewentualnie wytuszowane rzęsy tuszem wodoodpornym.

    OdpowiedzUsuń
  55. Zauważyłam, że większość dziewczyn, które się tutaj wypowiedziały traktuje malowanie się na trening jako kaprys. Ćwiczę prawie codziennie i praktycznie zawsze nakładam na skórę pokład(w większości nie dokładam już nic) z uwagi na to, że bardzo mocno się czerwienię w trakcie intensywnego uprawniania sportu. Problemem więc nie jest to, że bez makijażu wyglądam brzydko czy gorzej i nie daj Boże ktoś to zauważy, a to, że gdy w przeszłości przy mocnym wysiłku byłam bez makijażu ludzie patrzyli na mnie z przestrachem - jak na osobę, która ma zawał albo z którą z pewnością coś jest w danej chwili nie tak. Prawda jest taka, że trening ma być przyjemnością wg mnie każdy więc powinien na niego maszerować w stanie, który zapewnia mu dobre samopoczucie.
    Alinko jesteś fantastyczna w tym co robisz, trafiłam na Twojego bloga parę miesięcy temu i zainspirował mnie on do wielu zmian w mojej pielęgnacji, które mojej ekstremalnie suchej skórze wyszły naprawdę na dobre. Nie wspominając już o tym, że jesteś śliczna, a oglądanie Ciebie w filmikach jest dla mnie ogromną przyjemnością. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  56. Chyba tylko raz wybrałam się na siłownię umalowana i to tylko dlatego, że nie zdążyłam zmyć makijażu przed wyjściem z domu. Dla mnie to całkowicie zbędne. Dobrze czuję się bez makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Zdecydowanie bez, jak mają się gapić to i tak będą, a to czy mam makijaż czy nie tego nie zmieni.
    Ale ja ćwiczę w domu, więc nie mam tego problemu :D

    OdpowiedzUsuń
  58. bardzo mądry post, zgadzam się w 100% :) myślę, że nie ma co się burzyć na lekki makijaż i oceniać, każdy niech robi, tak by czuł się dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  59. Moim zdaniem makijaż na siłowni w niczym nie przeszkadza. Nie mówię tutaj oczywiście o kilogramach cieni do powiek itd, tylko o pomalowanych rzęsach i chociażby kredce do oczu. ;) Za niedługo zamierzam chodzić regularnie na siłownie i bez makijażu czułabym się nie zbyt dobrze, więc nie ma powodu by z niego zrezygnować ;)

    OdpowiedzUsuń
  60. ja na siłowni rezygnuję z makijażu. to nie pokaz mody :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Ja uważam , że tusz czy lekka pomadka nawilżająca bez koloru jak najbardziej . Ja mimo tego , że mam problem z cerą wolę iść na siłownie lub fitness bez podkładu bo po wysiłku i tak spłynie . : )
    Zapraszam do siebie . ! : )



    http://ruuudda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  62. Kiedy jeszcze chodziłam na siłownię(nie przepadam za taką formą ruchu) pamiętam jedna dziewczyne, która była zawsze profesjonalnie przygotowana- strój, wiedza, ćwiczenia. Trenerzy znali ja bardzo dobrze, miała przygotowaną na wygniecionej kartce wszystkie swoje ćwiczenia od trenera itd. Sumiennie ćwiczyła, pot lał się jej po plecach, brzuchu. Pamiętam że ją podziwiałam, (miała owszem makijaż ale delikatny-podkład jakiś cień i tusz)głównie za wytrwałość precyzję i uśmiech na twarzy mimo zmęczenia. ALe gdy zobaczyłam ją jak przy wszytkich upoconych, umęczonych osobach na siłowni(po równo kobiety i mężczyźni, którym było obojętne jak kto wygląda, wyjeła z kieszeni chusteczkę i przez prawie 20 minut ocierała z twarzy wszystkie kropelki potu tak aby nie rozmazać makijażu, moja fascynacja prysła. Wszycy dookoła spoglądali na nią zpod łba, zaczęły się szepty i dziwne uśmieszki. Widocznie zalezało jej bardziej na wyglądzie niż na wykonanym trenigu... To naprawdę było dziwne. Ja podczas zajeć fizycznych preferuje tusz ew korektor, tak żeby się 'nie rozmazać' i koniec. No chyba że na siłowni szukamy męża ;P

    OdpowiedzUsuń
  63. Uważam, że każdy niech robi jak chce i nie wtrąca się do decyzji innych osób. Poza tym przez początek tego posta poczułam trochę zawiść wielkiego miasta, nigdy nie odczułam tego na własnej skórze ale często się mówi, że w wielkich miastach (jak i korporacjach) jest bardziej nerwowa atmosfera, konkurencja, wytykanie sobie wad itd. I tak sobie pomyślałam po co w takim razie chodzić na siłownię jeśli jest to źródłem aż takiego stresu ;P Ja nie chodzę, więc mnie ten problem nie dotyczy ale teraz żałuję bo właśnie sobie uświadomiłam, że tam jest przecież masa umięśnionych facetów :D I też niepotrzebne są tu komentarze niektórych osób, że albo idzie się ćwiczyć albo na podryw, a co to, 2 w 1 nie można? Zawsze też milej poćwiczyć jak jest na czym oko zawiesić :D -cuzka

    OdpowiedzUsuń
  64. Alinko, dziewczyny.
    Co myslicie o ze tak to nazwe, polproduktach naturalnych typu...nasienie?
    Pytam powaznie. Moge sie zalozyc ze kazda z was trafila w internecie na takie pomysly, ale wiadomo internet, te smieszne fora...wszystko mozna ludziom wcisnac i porobic sobie jaja. Ale tutaj, powazny blog, powazne tematy i powazne pomysly, dlatego tez postanowilam spytac rownie powaznie, was :)
    Co o tym myslicie? Probowala ktoras z was? Jakie efekty? W jaki sposob i czy to na cere czy na wlosy?
    Ja naprawde pytam serio, pomyslalam ze porusze taki temat,a co wszystko jest dla ludzi przeciez;)
    Czekam niecierpliwe na wasza reakcje i odpowiedzi.
    Ola.

    OdpowiedzUsuń
  65. Ja przyznam się bez bicia, że jak zaczęłam moje treningi (MMA) to przychodziłam w full make upie.. :D sami faceci, tylko ja i moja kumpela, jakoś ciężko byłoby mi wtedy przyjść zupełnie "goła"... Jednak po dwóch latach systematycznych treningów jest mi wszystko jedno czy mam makijaż czy też nie - jak mam dzień, że poza treningiem nie wychodzę z domu to prosta sprawa - trenuję bez niczego, ewentualnie lekki podkład na twarz, a jeżeli jestem po dniu w szkole itp to nie zmywam specjalnie przed treningiem makijażu. :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Dla mnie makijaż na siłowni to totalna pomyłka. Na bank to cerze nie służy. Rozumiem może błyszczyk na usta, nawet szminka. Ale podkład? Ja wyciskam na siłowni prawdziwe poty, wychodzę mokra i chyba o to chodzi. Czułabym się fatalnie czując, że może podkład się trzyma ale pod nim zwyczajnie mam pot. Tragedia. Jeśli ktoś ma problem z wyjściem bez makijażu w takie miejsca jak plaża czy siłownia, to ma problem nie tyle ze skórą co z psychiką, akceptacją siebie i powinien nad tym pracować. I żaden podkład nic tu nie pomoże, to złudzenie i oszukiwanie samego siebie, że doda mi pewności siebie. Tylko przysparzamy sobie tym problemów i koło się zamyka.
    I wcale nie jest tak, że faceci na siłowni zwracają uwagę na pięknie pomalowane kobiety. Owszem zwracają ale w negatywny sposób. Często robiąc z tego sobie żarty i śmiejąc się z takich kobiet z tapetą na twarzy. Nie raz to słyszałam. O wiele lepiej traktują te dziewczyny, które przychodzą sote i może nawet nie mają idealnej cery, ale facet z głową widzi, że dziewczyna przyszła tu w konkretnym celu, dba o siebie i to dbacie traktuje na serio i z głową, a nie przez pryzmat make-up'u.

    OdpowiedzUsuń
  67. Ja co prawda na siłownię nie chodzę, ale biegam kilka razy w tygodniu w godzinach popołudniowych. Więc po całym dniu nie zmywam specjalnie makijażu tylko dlatego, że idę poćwiczyć. Poza tym używam podkładu mineralnego, który dobrze dogaduje się ze skórą. I zawsze kiedy planuję biegać nie maluję się zbyt mocno, bo jednak dziwnie wyglądałaby idealnie wymalowana twarz przy wysiłku fizycznym.

    OdpowiedzUsuń
  68. Ja uczęszczam na zajęcia fitness. Pierwszy raz też zastanawiałam się czy się pomalować czy też nie. Stwierdziłam, że jednak się nie pomaluje, bo nie wiem jak wyglądają zajęcia. BARDZO DOBRZE ZROBIŁAM!!!. Zajęcia były mega intensywne (co mi się bardzo podobało). Pot lał się strumieniami, cały czas ocierałam twarz ręcznikiem, aby słony pot nie zalewał mi oczy. Gdy przyszłam do domu miałam mokre nawet stanik i majtki. Od tamtej pory nie wyobrażam się pomalować się na zajęcia!!
    Tak samo nie rozumiem jak można iść pomalowanym do kosmetyczki na jakieś zabiegi. Ja nawet na regulacje brwi idę do kosmetyczki bo wiem, że się spłaczę a makijaż popłynął bym po policzkach. Ostatnio rozmawiałam z koleżanka, która nie wyobraża sobie iść do kosmetyczki bez pełnego makijażu uważa że to wstyd.

    OdpowiedzUsuń
  69. A ja chodzę na siłownię bez make upu - mam gdzieś co inni myślą, idę tam ćwiczyć a nie się podobać. Im bardziej się wystroimy, tym większą uwagę przyciągamy i tym samym narażamy się na wzrok i ocenianie. Ja idę w zwykłym t-shircie i leginsach i jestem totalnie przeźroczysta. Gorzej jak ktoś od stóp do głów ubierze się w firmowe ciuchy - wtedy rzeczywiście jest tzw. "obczajka". Na szczęście na moją siłownię chodzą głównie sportowcy, a Ci mają supełnie inne podejście do ćwiczeń w takich miejscach - innymi słowy, każdy robi swoje!

    OdpowiedzUsuń
  70. Ja jestem zdania, że jeśli już makijaż to wodoodporny i nie jakaś maska na twarzy tylko tusz, ewentualnie korektor ;)

    OdpowiedzUsuń
  71. Mimo iż na co dzień nie używam tony kosmetyków do makijażu,to nie wyobrażam sobie pójścia na siłownię bez podkładu (w moim przypadku mineralnego),tuszu do rzęs,ewentualnie żel do brwi.Wtedy jestem ubrana.

    OdpowiedzUsuń
  72. Alinko, jak skrócić optycznie nos...to mój odwieczny problem. Dodatkowo przy uśmiechaniu się czubek bardziej schodzi w dół, a jakby to powiedzieć hmm skrzydełka do góry, co powoduje, że nos jeszcze bardziej się opuszcza i wygląda to źle. Ostatnio mój młodszy 6 letni brat cioteczny powiedział, że mój nos przypomina nos baby jagi. I jakby spojrzeć w ten sposób to rzeczywiście przypomina. Wiem, że ten temat niedawno poruszałaś

    OdpowiedzUsuń
  73. Jeśli ktoś ma się czuć bardziej komfortowo, spoko. Jakiś tam delikatny makijaż właśnie mineralnymi kosmetykami + ewentualnie tusz do rzęs.
    Ja nie mam problemu z tym żeby pójść na siłownię bez makijażu, właściwie wtedy nawet czuję się lepiej, wiem że moja skóra sobie oddycha.
    Przyznam że patrzę krzywo, ale nie dlatego że ktoś ma jakiś trądzik czy brzydką cerę - tylko właśnie jak ma tonę pudru na twarzy itd. A jak już zobaczę taki całkiem pełny makijaż, cienie, róż, szminka, no to naprawdę... Nie moja sprawa ale takie po prostu to robi nam nie wrażenie, jak ktoś robi full makijaż na siłkę.

    OdpowiedzUsuń
  74. Trochę nie na temat, ale czy w zimie sprawdzą się podkłady mineralne? Czy lepiej przerzucić się na podkłady w płynie(z silikonem)? Co lepiej ochroni przed mrozem i wiatrem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do malowania się na siłownię to mały pikuś do malowania się na basen :) Ja chodzę zupełnie saute, bo nurkuję pływam kraulem i żabką i ciągle moczę głowę i najbardziej wodoodporny tusz by wymiękł ;) Ale pamiętam jak raz wychodziłam już z basenu i w drzwiach mało co nie wpadłam na kobietę w pełnym make-up i to w smoky eyes, aż jej się przestraszyłam haha ale trzeba przyznać, że przemyślała makijaż, żeby pasował do miejsca, bo smoky było w granatach ;) Mnie to takie sytuacje śmieszą, bo sama nie mam idealnej cery,ale się tym nie przejmuje,dziewczyny nie dajmy się zwariować!

      Usuń
  75. ja przyznam szczerze, ze roznie chodzilam na silownie - pomalowana czy nie. Zalezalo to w sumie od rozkladu dnia bardziej niz samopoczucia. Czesto jednak nakladalam chociaż krem BB i tusz na rzesy. Tylko tyle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze, że w UK wszystkie bez wyjątku kobiety są odwalone na siłowni jakby to była nie wiadomo jaka impreza! Pełen makijaż, fryzura!

      Usuń
  76. Hehe ja byłam kiedys z znajomą na siłowni- ja w makijazu, oczywiscie lekkim nie jakas tapeta, ona sute
    i po treningu była taka zdziwiona ze wygladam 100razy lepiej od niej, bo myslala ze ten makijaz ze mnie spłynie czy jak(?)
    dobre kosmetyki i lekki makijaż- tyle wystarczy. A do tego mozna czuc sie pewnie i ładnie nawet podczas ćwiczeń
    Ja nie wyobrazam sobie byc na siłowni bez makijażu, bo jednak musze tam jakos dojechac;)

    OdpowiedzUsuń
  77. Śmieszy mnie takie oburzenie typu: Jak to w makijażu na siłownię?! Oszlałaś czy jak...
    Sa 2 wyjscia albo sie pocisz jak szczur, albo masz jakies badziewne kosmetyki za 2 złote, ktore nie przetrwaja nawet spacerku.
    Jestem na tak dla makijażu- wszedzie. Lekki make up jeszcze nikomu nie zaszkodził.

    OdpowiedzUsuń
  78. Jestem fanką postawy "moja twarz - moja sprawa". Ćwiczyłam zarówno w makijażu, jak i bez i generalnie skłaniałabym się ku nie noszeniu makijażu podczas ćwiczeń. Dlaczego? Być może uosabiam aktywność fizyczną ze zdrowiem, a może zwyczajnie szkoda mi kosmetyków, które i tak nie spełnią w 100% swojej roli, jeśli mi spłyną z twarzy - a tak się zdarza na bardzo intensywnych treningach. Moim i tylko moim zdaniem mocny makijaż na siłowni źle mi się kojarzy - gruba warstwa podkładu, puder, ciężkie, intensywne cienie i wyrazisty róż na policzkach nie sprzyja raczej oddychaniu naszej skóry.

    OdpowiedzUsuń
  79. Niezależnie czy jestem na siłowni, pilatesie czy zwykłych zakupach zawsze moją twarz otula podkład. Ja - od kilku lat - upodobałam sobie Hauschkę. Mam cerę naczynkową i sam krem absolutnie mi nie wystarczy.
    Raczej nie wychodzę też bez wytuszowanych rzęs. Tu również wielokrotnie sprawdził się mój faworyt - covergirl.
    Nie jestem zwolennikiem mocnych i kilkuwarstwowych makijaży. Te nadają się na wyjątkowe sytuacje.

    OdpowiedzUsuń
  80. Ja chodze na silownie od kilku lat i nigdy nie zdarzylo mi sie, by podklad splynal mi z twarzy. Co prawda uzywam podkladu od 2 lat, a na silownie chodze od 5ciu, ale to nie zmienia faktu, ze nic nie splywa ani nie ma smug ;-) Zawsze chodze po pracy na silownie, a ze mam daleko i do pracy i pozniej z domu na silownie to wracajac z pracy zajezdzam zawsze na silownie ;-) Moze to dlaczego, ze moja twarz bardzo "ciezko" sie poci?:P Biegam po 10 km na biezni, a twarz i tak tylko lekko sie 'zaswieci' hmm ;-P
    buzki!

    OdpowiedzUsuń
  81. Szczerze powiedziawszy nie rozumiem osób, które ćwiczą na siłowni w pełnym makijażu... Przecież po pewnym czasie wszystko spływa. Ja używam tylko tuszu do rzęs, pudru, pomadki ochronnej. I dobrze mi z tym ;)

    OdpowiedzUsuń
  82. ciekawy punkt widzenia na przygotowanie skóry przed ćwiczeniami:http://www.youtube.com/watch?v=Sjf3dKdp2Ts . Wynikaloby z tego, iz lepiej jednak nie malować się przed siłownią:)

    OdpowiedzUsuń
  83. gdy chodziłam na siłownię zawsze nakładałam lekki makijaż, żeby poczuć się lepiej ze swoją cerą :)

    OdpowiedzUsuń
  84. ja również nie zmywam makijażu, ale to może dlatego, że jak już dotrę na siłownie to są na twarzy jedynie jego resztki. Za to po treningu zawsze mam w torbie husteczki odświeżające i oczyszczam buzię. Dzięki temu czuję się świeżo. Ale myślę, że malowanie się na siłownie, matująco, naturalnie tylko w celach zatuszowania niedoskonałości jest jak najbardziej w porządku. Skoro możemy dbać o ty by być dobrze ubranym na siłowni to dlaczego by sie lekko nie zatuszować? I jak najbardziej kosmetyki mineralne żeby z drugiej strony nie pogorszyła nam się cera.

    www.kobieta-inzynier.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  85. Ja idę w makijażu który miałam na dzień. U mnie makijaż to oczy i krem CC . Nie używam szminek wiec wyglada to u mnie dość naturalnie

    OdpowiedzUsuń
  86. Ile czasu wracasz do domu po siłowni ?
    Ja jadę samochodem jakiś kwadrans, ale zastanawiam się czy nie lepiej umyć się na miejscu, niż w domu, po tych ok. 20 minutach od zakończenia treningu.
    Luna



    OdpowiedzUsuń
  87. Przyznaję się,że ja raczej w makijażu,aczkolwiek tylko oczu- czyli korektor na sińce i make-up oka. Pozwala mi to zaoszczędzić czas żeby po skończonym treningu nałozyć tylko puder. Tylko raz ćwiczyłam z podkładem (a raczej pudrem mineralnym) ale tylko dlatego,ze zapomniałam chusteczek do demakijażu,a nie chciałam trzeć mojej wrażliwej skóry papierowym ręcznikiem z wodą -.-

    OdpowiedzUsuń
  88. Pierwszy raz na siłownie poszłam bez makijażu i czułam się jakoś dziwnie, ale bałam się, że jak się zmęczę to mi wszystko spłynie z twarzy. Ale koleżanka poleciła mi kosmetyki mineralne marki Earthnicity Minerals, które sa odporne na wodę i bardzo trwale. Nie do końca jej dowierzalam, ale postanowiłam spróbować. I podkład mineralny okazał się strzalem ww dziesiątke ! Rewelacja ! Polecam bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  89. Idąc na aerobik, zawsze staram się ładnie wyglądać. Niestety mam cerę naczynkową i muszę szczególnie o nią zadbać. Już znalazłam kilka artykułów z poradami na ten temat. Stosuję się do nich i jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  90. Uwielbiam siłownię i aerobik, moje życie kręci się wokół siłowni;)

    OdpowiedzUsuń

❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️

Hej hej! Fajnie że jesteś!

Napisz co najbardziej Cie zaciekawiło- jeśli masz pytania pisz koniecznie.
Jeśli nie dostałaś odpowiedzi przypomnij mi od najnowszym postem, czasem coś przeoczę :) ❤️❤️

Jeśli wiesz, że możesz pomóc innej czytelniczce, będziemy wszystkie bardzo wdzięczne! ❤️❤️

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.