Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sposoby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sposoby. Pokaż wszystkie posty

17 września 2012

Pielęgnacja skóry, czego używam i co robię.





Dawno nie było nic o pielęgnacji skóry:) Tymczasem mój pielęgnacyjny plan troszkę się zmienił, a właściwie uprościł i pomyślałam że Wam o nim opowiem. Dalej skupiam się głównie na dbaniu o skórę od środka, dzięki czemu mogłam z czystym sumieniem zrezygnować z masy kosmetyków.
Od dawna tak luźno nie podchodziłam do poszczególnych kroków pielęgnacji i muszę powiedzieć że to świetne uczucie:) Widzę że to co robię nie ma tak wielkiego wpływu na stan mojej skóry jak to co jem i jak się czuję. Jeśli chodzi o pielęgnację staram się przede wszytskim sprawiać sobie przyjemność zapachami kosmetyków których używam czy traktować ją raczej jak przyjemny rytuał.


Niżej możecie zobaczyć czego obecnie używam. Wiele tego nie ma i jakaś część jest zjadliwa:>









Rano:

Poranek to moment dnia w którym moja skóra zdecydowanie wygląda najlepiej więc staram sie to wykorzystać i niczym dodatkowo jej nie irytować. Najczęściej sięgam po spray lub tonik i przecieram lekko buzię z pomocą wacika.



Toniki których używam to Tonik z olejkiem różamym Dr Beta i Płyn Lawendowy z Fitomwedu.
Wcześniej używałam hydrolatów, wody z kwiatu pomarańczy lub zielonej herbaty.

Poziom nawilżenia jaki zapewniają mi toniki w zupełności wystarczy mojej skórze więc odpuszczam sobie wszelkie kremy:) Szczerze mówiąc to i tak nic nie dawały.



Kiedy byłam jeszcze w posiadaniu pasty migdałowej bardzo lubiłam używać jej właśnie rano, ale ostatnio mi sie skończyła, stąd jej brak na zdjęciu:) Więcej o paście TUTAJ....






W ciągu dnia:


Najczęściej sięgam po coś odświeżającego i poprawiającego trwałość makijażu. Moim ukochanym kosmetykiem jest Beauty Elixir z Caudalie, i choć teraz zastępuję go którymś z toników z dodatkiem olejku miętowego, to co jakiś czas do niego wracam. 
On również był na tyle nawilżający że nie czułam potrzeby korzystania z kremu, choć na zimę pewnie sięgnę po masełka i zrezygnuję z tego psikania w ciągu dnia.






 



Dodanie kropli naturalnego, miętowego olejku eterycznego do toniku w sprayu da nam podobny efekt. 

Piszę o olejku ponieważ dodawanie go do wszelkich psikadełek jest świetnym sposobem na to aby się rano szybciej obudzić i odświeżyć buzię w ciągu dnia. Dodany do psikadeł na włosy odświeży ich zapach, 'zapalony' w kominku genialnie pobudza.



To już moje trzecie opakowanie i mogę powiedzieć że nie wyobrażam sobie bez niego pielęgnacji, choć nie jest klasycznym produktem do tego przeznaczonym.









Wieczorem:

Wieczorem oczywiście stawiam na oczyszczanie. Zwykle wykonuję demakijaż przy pomocy oleju makadamia, oliwy z oliwek lub oleju z pestek winogron.

Sięgam również po OCM, na zmianę z mydłem Aleppo 25%. Tutaj naprawdę nie ma reguły i używam tego co akurat mam pod ręką.


Jestem  wielką fanką oczyszczania twarzy miodem. Wcześniej miałam okazje używać miodu manuka, jednak na dłuższą metę okazał się zbyt drogi. Obecnie używam zwykłego miodu, który nakładam na wilgotną buzię po demakijażu i trzymam około 15 minut jako maseczkę, aby później spłukać lekko masując buzię. To doskonały nawilżacz i peeling w jednym!

Jeśli akurat czuję potrzebę mocniejszego złuszczania mieszam miód z solą i olejem makadamia lub oliwą.


Oczywiście często sięgam po domowe maseczki i bardziej skomplikowane sposoby pielęgnacji ale o nich możecie poczytać niżej:






 



Na usta:


Są dwa kosmetyki do ust, które uwielbiam. To Blistex Lip Relief Cream i wazelina biała z Ziaji.  Używam ich cały dzień i naprawdę zapomniałam o spierzchniętych ustach, a miałam z nimi problem bo ciągle je oblizuje:)








Na noc: 

Czasem sięgam po krem lub masło, choć ostatnio to rzadkość. Bardzo lubiłam kremy z Alterry, masło shea, a ostatnio udało mi się upolować ciekawostkę.... Krem Żmijowy.

Krem Żmijowy a na opakowaniu kobra:) Zawiera wyciąg z żywokostu, rozmarynu, kamfory i... jadu żmiji. Uwielbiam takie dziwne kremy i choć nie pałam miłością do węży musiałam go wypróbować....Póki co sprawdza się bardzo fajnie, przypomina kremy glicerynowe i zapach kamfory bardzo mi odpowiada.










A propos węży... nie wiem jak Wy ale dla mnie to jedyne zwierzęta których sie naprawdę boje. Wszelkie robaki, tarantule, myszy nie robią na mnie wrażenia, ale węże tak. Kiedy byłam mała potrafiłam uciekać przed papierowym wężem zabawką i tak już zostało. Ostatnio dzięki uprzejmości przyjaciela miałam okazję sie przemóc i zwalczyć swój strach:)

Uparłam sie że wezmę węża na ręce i choć przez pierwsze 15 minut drapałam się pod sufit, to w końcu sie przemogłam! Jestem  z tego strasznie dumna bo wcześniej kiedy widziałam węża w terrarium uciekałam na kilometr... Niżej wąż w moich rękach...brr:)


Wy też macie jakieś zwierzęta których sie tak boicie?:)







I jeszcze jedno:) Ostatnio postanowiłam że moje zapomniane loki muszą przejść reaktywacje. Tyle było pięknych dziewczyn z lokami na blogu że im pozazdrościłam haha:))  Jestem już po paru próbach i różnie to wychodzi ale generalnie udało mi sie odkryć sposób na to aby bezboleśnie wrócić do włosów kręconych:)

Jutro pewnie pokaże Wam zdjęcia przed i po razem z kosmetykami których użyłam.









Kochane piszcie jak wygląda Wasza pielęgnacja i jaki macie typ skóry.

Chętnie poczytam o Waszych ulubieńcach do pielęgnacji których akurat w tym momencie używacie!



Jeśli macie jakieś pytania piszcie:)

Buziaki

Alina



5 września 2012

Laminowanie włosów- ostateczne przemyślenia i jak tą metodę upelszyć.







Jakiś czas temu pisałam Wam o laminowaniu włosów, które mnie również nie ominęło. Ponieważ 'podstawowa' wersja nie zrobiła na mnie tak wielkiego wrażenia jak oczekiwałam obiecałam eksperymentować i dziś przyszedł czas na to aby te eksperymenty podsumować.

To co wcześniej pisałam na temat olejowania możecie przeczytać w poniższym poście:


W efektach jakie uzyskałam najbardziej doskwierał mi brak nawilżenia. Zmieniłam więc maskę Alterry na inne (między innymi odżywkę z Tołpy i Wax bo mają w składzie emolienty) jakie znalazłam w łazience i faktycznie było troszkę lepiej, ale efekt wciąż całkowicie mnie nie zadowalał.








Eksperymentowałam również z olejami dodając troszkę oleju z kiełków pszenicy do mieszanki. Ważne aby była to dosłownie odrobina bo może obciążać włosy. Później dodałam również pół łyżki miodu i łyżkę aloesu i muszę przyznać że to wersja  która sprawdza się u mnie najlepiej.

Tym razem stopień nawilżenia włosów był troszkę większy, ale myślę że to zasługa miodu który na moich włosach jako dodatek działa cuda:)

Obecnie jednak wolę dodawać go do masek niż stosować laminowanie, bo taka metoda zajmuje mi mniej czasu i na moich włosach daje lepsze efekty. Jestem przypadkiem który potrzebuje silnego nawilżania więc często sięgam po maseczkę z siemienia lnianego. Piałam o tym sposobie bardzo dawno temu i co jakiś czas często do niego wracam. To mój ulubiony naturalny sposób na zwiększenie skrętu włosów i jego podkreślenie:)

Zrobię w najbliższych dniach dla Was nową notkę o tym sposobie ale póki co możecie więcej poczytać na końcu tego posta:



Dajcie koniecznie znać jeśli też używacie siemienia lnianego do pielęgnacji włosów:) ja czasem łączę je z miodem i absolutnie kocham ten sposób!










Parę dni temu kurier przyniósł mi cudowna niespodziankę od serwisu DaWanda który zrzesza społeczność twórców DIY... 

Widziałam że więcej blogerek  również dostało laleczki uszyte ręcznie na swoje podobieństwo:) Moja jest absolutnie urocza i odpowiednio wyposażona bo ma paletę i aplikator do cieni :D Wykonała ją Karamba, specjalistka od 'materiałowwekego' DIY i zabawek:)







Na dziś to chyba już wszystko:) Jeśli jeszcze nie widziałyście poprzedniego postu z tutorialem makijażowym zerknijcie koniecznie; 




Jako następny planuje makijaż dla wiecznie spóźnionych i zaspanych studentek, może uda mi się go nagrać dziś wieczorem:)


Buziaki

Alina



31 maja 2012

Jak zwalczyć zaskórniki- domowe sposoby, olejek pichtowy, aspirynowa maseczka i tonik, kremy na recepte...







Dziś rozprawiamy się z zaskórnikami. Może trochę na wesoło ale skutecznie:) Zapraszam też do przeczytania drugiego posta TUTAJ, znajdziecie w nim więcej produktów.


Wiem że wiele z Was już długo prowadzi z nimi wojnę, czasem z lepszym lub gorszym skutkiem... Już na samym początku mam do Was wielką prośbę- jeśli udało Wam się pokonać zaskórniki lub w jakimś stopniu się ich pozbyć, koniecznie opiszcie swoje sposoby w komentarzu- tym sposobem na pewno pomogą innym dziewczynom.

Sama nie miałam nigdy wielkich problemów z zaskórnikami ale miał je mój facet i waśnie dzięki niemu orientuje się w temacie i sposobach ich zwalczania:)

Na początek jeszcze ważna sprawa- dajcie sobie trochę czasu:) Zaskórniki powstają dość długo a proces utleniania przebiega powoli, trzeba więc też więcej niż tydzień aby się ich pozbyć.

Zaskórniki to to mieszanka łoju, złuszczonych komórek naskórka oraz kurzu, pyłu i innych zanieczyszczeń. To wszystko gromadzi się w naszych porach i zatyka je a z czasem sama góra ulega utlenieniu- stąd właśnie ciemne kropeczki.

Jeśli problem jest nasilony najprawdopodobniej nie unikniemy wizyty u dermatologa- tylko on może przepisać nam kremy stosowane w tym wypadku i dostępne na receptę. Specyfików tego typu jest dużo i często bywa tak że nie od razu trafimy na ten który pomoże akurat nam więc dobrze uzbroić się w cierpliwość... O kremach napiszę jeszcze niżej, teraz o tym co możemy zastosować same:)





 

Domowe sposoby na zaskórniki.

Nie wyduszamy. Oczyszczamy i złuszczamy.

Trudno oprzeć się wyduszaniu małych kropeczek ale jest to pomoc tylko na krótką metę i zdecydowanie jej nie polecam. Odpowiednie oczyszczanie przynosi o wiele lepsze efekty, również złuszczanie daje fajne rezultaty.
Na początek warto wypróbować wszystkie domowe sposoby- a jeśli one zawiodą udać sie do lekarza. 







Oczyszczanie olejkiem pichtowym i petroleum lub naftą.

To świetny i dość znany sposób na pozbycie się zaskórników! Oczywiście istnieje możliwość podrażnienia więc dobrze wykonać próbę uczuleniową.

Potrzebujemy olejku pichtowego (do kupienia w aptece za około 7zł) oraz petroleum nafty do suchej. Nafta będzie dodatkowo nawilżać skórę, petroleum jest neutralne. (też w aptekach, około 10zł) do skóry tłustej lub

Olejek pichtowy działa przeciwzapalnie, przeciwświądowo, wykazuje silny wpływ przeciwgrzybiczy, przeciwroztoczowy , przeciwpierwotniakowy i przeciwbakteryjny. Działa również przeciwłuszczycowo, przeciwtrądzikowo.
 






Nasz olejek musimy zmieszać z petroleum lub naftą w proporcjach 1:4 czyli np. 40ml petroleum i 10ml olejku. Taką mieszankę nanosimy na wacik i codziennie przecieramy nim buzię jak tonikiem.

Jeśli Wasza buzia jest zanieczyszczona i wykonujecie takie oczyszczanie pierwszy raz wacik będzie naprawdę brudny. Jeśli Wasza skóra jest delikatna uważajcie z tarciem, jeśli nie, możecie pokusić się o mocniejsze wycieranie zaskórników np. na nosie.






To sposób który pomógł wielu dziewczynom i mojemu facetowi, choć ciężko było u niego z regularnością:) Myślę że najfajniej wykonywać takie oczyszczanie wieczorem,  a jeśli zapach nas męczy możemy przepłukać buzię wodą i nanieść lekki krem nawilżający.

Dajcie mieszance miesiąc- jeśli zadziała możecie spodziewać się gładkiej, czystej skóry- zdecydowanie warto spróbować i zacząć walkę z zaskórnikami właśnie od tej mieszanki.







Raz w tygodniu przed takim oczyszczaniem możemy również zrobić sobie pichtową parówkę, dzięki której oczyszczanie będzie bardziej dogłębne.

Oczywiście ten sposób może dla niektórych dziewczyn być drażniący więc trzeba uważać- jak ze wszytskim:) Z czasem można zmieniać proporcje, dawać więcej olejku pichtowego, zamiast petroleum używać olejów np rycynowego czy z pestek winogron.

Z tego  co wiem tego sposobu używają dziewczyny ze skórą naczynkową ale nie jestem w stanie powiedzieć na 100% jak kto zareaguje:)


Brudny wacik po pierwszym czyszczeniu to jest to:D







 



Peelingujący tonik pichtowo-sandałowy z kwasem salicylowym i witaminą C.

To przepis dla bardziej zaawansowanych w mieszaniu mikstur czytelniczek:) Taki peelingujący tonik zmiękcza skórę, usuwa zaskórniki, przebarwienia, spłyca blizny regeneruje skórę.

Woda mineralna (szklanka)
Glicerol 15 ml
Aspiryna w tabletkach lup polopiryna musująca.- 3 tabletki
Sok z cytryny 15 ml
Olejek sandałowym (dwie krople)
Olejek Pichtowy (10 kropli )






Glicerol mieszamy z sokiem z cytryny i olejkami, tabletki rozpuszczamy w wodzie i mieszamy wszystko razem. Przemywamy buzię dwa razy dziennie- rano i wieczorem. Mieszankę trzymamy w lodówce.


Niżej trochę o aspirynie, która ma ogromne zasługi w walce z zaskórnikami:)







Tonik aspirynowy:

Super domowy sposób na złuszczanie skóry- bardzo pomocny w walce z zaskórnikami:)

Na 100ml wody dodajemy:
15-20 tabletek aspiryny (najzwyklejsza aspiryna bez otoczki)
Możemy dodać trochę gliceryny aby tonik był bardziej nawilżający lub właśnie olejku pichtowego aby miał dodatkowe działania antybakteryjne.

Aby dobrze rozpuścić tabletki najpierw należy je rozmoczyć a później rozdrobnić:) W naszym toniku mogą pływać małe fragmenty tabletek i nie należy się tym przejmować, ale myślę że może udać się wszystko ładnie rozpuścić.

Tonik możemy trzymać w lodówce przez max 2 tygodnie:)







Maseczka aspirynowa:

3 tabletki aspiryny mieszamy z dużą łyżką jogurtu naturalnego tak aby ładnie się rozpuściły i całość nakładamy na skórę na 20 minut do wyschnięcia jogurtu.
Powinnyśmy stosować ją dwa razy w tygodniu:)



OCM- o tej metodzie pisałam więcej tutaj:) Aby jeszcze ją udoskonalić możemy dodać do naszej mieszanki trochę olejku migdałowo- sandałowego Khadi- świetnie rozprawia się z zaskórnikami!




Przecieranie sokiem z cytryny z wodą również pomaga:)






 

Jest na rynku wiele pomocnych produktów które możemy kupić bez recepty. Jeśli naturalne metody nie pomagają możemy zawsze sięgnąć po kosmetyki sklepowe.

Tonik z kwasami Aha, Bha i Pha z Biochemii Urody. 

Toniki z kwasami delikatnie złuszczają skórę zapobiegając odkładaniu się łoju w porach i jego utlenianiu. Wygładzają skórę i potrafią być naprawdę pomocne!


Glyco-A 12%, Isis Pharma.

Krem z kwasem glikolowym który możemy zacząć stosować zimą. Najlepiej kupić go na allegro albo w Super Pharmie gdzie zdarzają się przeceny- ja kupowałam na allegro dwa opakowania za 40zł.
Przy pierwszych aplikacjach może piec ale później skóra się przyzwyczaja. Jeśli dopiero zaczynamy nałóżmy go na buzię lub miejsca z zaskórnikami i zostawmy na parę minut po czym zmyjmy. Z czasem skóra przyzwyczaja się na tyle że będziemy mogły w nim spać:)


Krem z kwasami Clarena


Lush Sweet Japanese Girl- mydełko z Lusha, możemy wykonać nim delikatny masaż twarzy:) Bardzo fajnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia.




 


Cięższa artyleria …

To leki które może zapisać nam dermatolog. Wiele z nich może zawierać nadtlenek benzoili, tak jak np. Benzacne, Brwvoxyl, Aknefug.
Jest również wiele innych środków takich jak Atrederm, Differin, Acnefan, Acnosan... Wiele z nich przynosi dobre rezultaty ale nie każdy z nich działa na każdego w taki sam sposób i może być tak że krem który pomógł wielu dziewczynom u Was nie zadziała.

Jeśli zaskórniki nie dają Wam żyć warto spróbować.

Pomocne mogą być również retinoidy- Atrederm, Retin a, Zorac... Choć opnie na temat ich stosowania są różne, mogą dać dobre rezultaty w kwestii usuwania zaskórników. Taką terapię najlepiej odłożyć na zimę i koniecznie włączyć filtry.

Wszystkie wymienione preparaty mogą działać bardzo wysuszająco, warto więc zaopatrzyć się w lekki nawilżający krem.


Co jeszcze możemy zrobić?

Zmienić dietę- szczególnie jeśli męczymy się z trądzikiem- dieta ma bowiem ogromne znaczenie:) więcej możecie poczytać tutaj...

Stosować delikatne mechaniczne peelingi- takie jakie możemy przyrządzić same w domu.

Włączyć do kuracji maseczki z kurkumy (Tutaj)

Wypróbować sposób na domową mikrodermabrazję. TUTAJ

Często zmieniać poszewki poduszek:)







To chyba już tyle:) Na pewno nie napisałam o wszystkim- jeśli możecie coś dodać to będzie mi bardzo miło:) 

Mam nadzieję że post pomoże tym z Was które chciały by już pożegnać swoje zaskórniki:) Dodawajcie swoje patenty, rady i przepisy!

Buziaki,

Ala



Zapraszam też do przeczytania drugiego posta TUTAJ.


30 kwietnia 2012

Cellulit: jak sie go pozbyć, sposoby, balsamy, masaże, bańki chińskie...








Dziś mało pokojowy tekst o niszczeniu i wykańczaniu...cellulitu. Chyba żadna z nas nie będzie mieć wyrzutów sumienia ;-)

Zainteresowanie tematem cellulitu było ogromne i trudno się dziwić- zbliża się okres kiedy wskakujemy w krótkie spodenki i czasem możemy czuć się mniej komfortowo...
Czy opłaca się walczyć z cellulitem? Oczywiście, często bowiem, taka walka może przerodzić się w zdrowszy tryb życia i mieć świetne długofalowe skutki dla naszego organizmu- nie tylko dla ud i pośladków:)
Wesoła wiadomość jest taka że możemy pozbyć się cellulitu naprawdę w znacznym stopniu. Oczywiście każda z nas jest inna i jednym będzie łatwiej, innym troszkę trudniej, ale nie należy się zniechęcać. Systematyczność i małe zmiany to klucz do sukcesu:)



 




Jeśli chciałybyście pozbyć się cellulitu, uczynić go mniej widocznym lub choć ujędrnić uda to post dla Was!






 
Warunki sukcesu to dobrze przemyślany taktycznie atak... trzeba działać z różnych stron i na różnych frontach. Zaczynamy od rozpoznania terenu.

Każda z nas ma troszkę inny cellulit- wyróżniamy dwa główne rodzaje, których źródła mają nico inne podłoże. Mowa to o cellulicie wodnym i tłuszczowym- dobrze jest rozpoznać jaki cellulit zadomowił się na naszych udach, choć koniec końców, aby pozbyć się obu rodzajów będziemy robić mniej więcej to samo.

I jeszcze jedna sprawa- dajmy sobie czas- np dwa miesiące:) To idealny okres na zmniejszenie cellulitu i zaobserwowanie efektów- nie zniechęcajcie sie i bądźcie uparte- ja trzymam kciuki- na pewno Wam sie uda!








Cellulit tłuszczowy zwany też lipidowym polega na gromadzenie się w skórze i tkankach kwasów tłuszczowych. Najczęściej ten problem dotyka kobiet z nadwagą, odchudzających się czy takich które dopadł efekt jojo. Taki cellulit bywa bolesny i trochę trudniej z nim walczyć.



Cellulit wodny lub obrzękowy polega na zaburzeniach krążenia krwi i limfy. Najczęściej dotyczy szczupłych kobiet ale nie jest to reguła bo taki cellulit mogą mieć też panie z nadwagą. Tutaj przyczyną jest gospodarka hormonalna i odkładanie wody i tłuszczu w trakcie cyklu miesięcznego










 
Jeśli jesteśmy posiadaczkami cellulitu tłuszczowego, na dłuższą metę najważniejsze będzie spalanie i zmodyfikowana dieta.
Wskazany jest długofalowy trening kardio, bo tylko dzięki niemu możemy spalić nękający nas tłuszczyk. Oczywiście masaże i pielęgnacja od zewnątrz również jest wskazana.

Jeśli wybieramy balsamy do skóry z cellulitem tłuszczowym zwracajmy uwagę czy zawierają wyciąg z bluszczu, L- karnitynę oraz kofeinę.


Jeśli posiadamy cellulit wodny i jesteśmy szczupłe nie musimy skupiać się na spalaniu ale na udrożnieniu przepływu limfy i krwi w strategicznych miejscach. Tutaj kluczowe będą masaże- drenaż limfatyczny oraz zmiana nawyków żywieniowych.

Wybierając balsam dla skóry z cellulitem wodnym zwracajmy uwagę na to cy zawierają: wyciąg z miłorzębu japońskiego, wyciąg z ruszczyka kolczastego, wyciąg z nostrzyka i czy posiada właściwości drenujące.










Niezależnie od tego czy posiadamy cellulit wodny czy tłuszczowy masaże bardzo nam pomogą. Warto być systematycznym i wykonywać masaż codziennie a nawet dwa razy dziennie.
Nie ma to ja dobrze rozmasowany cellulit:) Do masażu możemy użyć własnych dłoni- jest to jednak dość uciążliwe i jeśli posiadamy cellulit np. na pośladkach może okazać się również trudne. Dlatego dobrze jest znaleźć kogoś do pomocy:> Wiele moich znajomych angażowało w masaże swoich partnerów i obie strony były zawsze zadowolone:D

Do masażu możemy użyć wiele różnych 'narzędzi'- ja najbardziej lubiłam zwykły masażer, który możemy nabyć w każdej drogerii. Wiem ze dziewczyny masują się nawet szczotkami do włosów i myślę że nie należy ograniczać swojej inwencji:) wszystko co ma w miarę odznaczające się wypustki może nam pomóc- grunt to systematyczność!



 




Jeśli zdecydujemy się na masowanie zwykłym masażerem możemy robić to dwa razy dziennie, rano i wieczorem przy okazji wcierania balsamu lub olejku.
Każdą nogę masujemy około 10 minut- powinnyśmy wykonywać powolne ruchy (zobacz jak wykonać drenaż) i robić to dość mocno- tak aby po masażu skóra była lekko zaczerwieniona. Pamiętajcie o nałożeniu balsamu lub oliwki aby przyrząd ślizgał się po skórze.



 



 
Masaż bańkami chińskimi.

To kolejna metoda dająca świetne rezultaty. Jest bardziej skuteczna niż masażery, szczególnie jeśli chodzi o drenaż limfatyczny.
Wystarczy zaopatrzyć się w zestaw baniek- (na allegro są nawet za 20zł) i zacząć masaże. 

Bańki są szklane ( takie jakie ja posiadam) i gumowe-  gumowe są łatwiejsze w użyciu i lepiej sie nimi masuje:)


Uwaga! Jeśli macie skłonności to pękających naczynek na nogach ta metoda może nie być dla Was- zassanie może spowodować pękanie naczyń. 

Jeśli decydujemy sie na masaże bańkami , najlepiej wykonywać je co drugi dzień.








Jak wykonać masaż bańkami?

Po pierwsze nie należy się spieszyć- drenaż limfatyczny powinnyśmy wykonywać powolnymi ruchami. Zaczynamy od nałożenia oliwki lub tłustego balsamu. Bańki mają się ślizgać:) Nogi gładzimy od dołu w kierunku pachwin- ważnie jest to aby wszystkie ruchy były wykonywane w kierunku serca i głównych węzłów limfatycznych. Zaczynamy od przyłożenia i zassania bańki na udzie tuż pod linia pachwin i przejeżdżamy an bok do wewnętrznej strony uda w kierunku krocza. Taki ruch powtarzamy kilka razy cały czas od nowa zasysając bańkę. Następnie zasysamy bańkę w połowie uda i zjeżdżamy nią w górę do pachwiny. Powtarzamy ten ruch parę razy na każdej nodze. Przykładamy bańkę nad kolanem i robimy to samo. Możemy robić to z przodu i z tyłu ud- tak abyśmy dojeżdżały bańką do pośladków.
Później możemy wykonywać wolne kółeczka idąc w górę od linii kolan. Kończymy ruchem którym zaczynałyśmy a na koniec wcieramy balsam na cellulit. 

tutaj można podejrzeć troszkę, ale nic bardziej sensownego nie znalazłam;( Masaż wykonywany jest rękoma ale zasady ruchów podobne:)

Oczywiście wygodniej jest robić to osobie postronnej, więc możecie udać się na masaże antylellulitowe. Wykonując masaż pamiętajcie aby nie był zbyt bolesny- może być troszkę nieprzyjemny ale nie chodzi o to aby się katować- musicie działać powoli a jeśli coś będzie mocno boleć najprawdopodobniej szybciej skończycie masaż.










Oczywiście żaden balsam nie rozwiąże naszych problemów ale mogą być bardzo przydatne. Używałam wielu balsamów i niżej sporządziłam listę tych które na mnie działały i mogę polecić. Mój top balsamów-pogromców cellulitu wygląda następująco:

Eveline, Slim Extreme 3D Spa!, Krem wyszczuplający + ujędrniający antycellulit- i większość balsamów Eveline.

Są tanie i wydajne- u mnie spisywały się całkiem fajne. Ujędrniały skórę i miło chłodziły... na cuda oczywiście nie ma co liczyć ale jeśli szykujemy się na dłuższą walkę warto znaleźć coś co nie wykończy naszego funduszu:)


Tołpa, Kuracja Antycellulitowa, Balsam borowinowy do ciała wygładzająco-ujędrniający + Tołpa Body Pro, Anti Cellulite, Globalny reduktor cellulitu (Pro-aktywne serum wyszczuplające)

Produkty Tołypy są chyba najfajniejszymi kosmetykami na cellulit w rozsądnych cenach. Nie kosztują tyle co produkty z Sephory czy Douglasa ale efekt jest naprawdę zadowalający. Polecam oba produkty choć moim ulubieńcem jest balsam ujędrniająco- wygładzający.

Dove, Perfect Curves Firming Serum (Intensywnie ujędrniające serum do ciała)

To taka tańsza wersja bardzo drogiego Jose Eisenberg, Cryoform (Żel antycellulitowy). U mnie ładnie napinała skórę i działała silnie ujędrniająco. Cena całkiem ok, sprawdza się głównie przed wyjściami na plaże:)




Rossmann, Alterra, Cellulite Hautöl Birke & Orange (Olejek do skóry, antycellulitowy `Brzoza i pomarańcza`) + Weleda, Berken Cellulitis Olie (Olejek brzozowy do masażu antycellulitowy)

Super oliwki do masażu anty cellulitowego.

Z droższych balsamów bardzo sprawdzał się u mnie Clarins, Total Lift Minceur. Po Elancylu, Garnierze, Farmonie nie widziałam efektów.









Niezależnie od tego jaki typ cellulitu posiadamy powinnyśmy delikatnie zmienić dietę- unikać słodyczy, ograniczyć cukier, używać mniej soli, białe pieczywo zamienić na zdrowsze, zjadać więcej owoców i warzyw.
Warto również włączyć ćwiczenia do naszego planu. Jeśli mamy cellulit tłuszczowy możemy zacząć biegać, jeździć na rowerze, pływać na basenie czy skakać na skakance.
Jeśli mamy cellulit wodny możemy skupić się na większym rozruszaniu obszarów nim objętych czyli ćwiczyć miejscowo mięśnie ud i pośladków:)








Już do dawna nie jestem fanką zjadania różnych tabletek na 'urodowe' przypadłości, ale nie zawsze tak było:) Przed pewnymi wakacjami nie wdrożyłam w życie swojego planu na niszczenie cellulitu i sięgnęłam po Inneov Cellulit (który jako jedyny miał wtedy jakiekolwiek pozytywne opinie) aby zobaczyć czy ten specyfik działa i poratować się przed wyjazdem nad morze.
Inneov jest niestety bardzo drogi- ale potwierdzam, działa na cellulit wodny. Wątpię by pomógł dziewczynom borykającym się z cellulitem tłuszczowy, nie wpływa bowiem na spalanie tłuszczyku:(
Po 2-3 tygodniach nie poznałam własnych nóg ponieważ skóra była niesamowicie napięta, gładka, wyrównana a cellulit znacznie się zmniejszył. Jest to jednak efekt krótkotrwały bo kiedy przestajemy jeść tabletki cellulit wraca- warto zatem zabrać się za niego bardziej konkretnie:)

Podsumowując:


Codziennie:
Masujemy uda i pośladki, wcieramy balsamy anty cellulitowe. Masaż wykonujemy mocno dociskając masażer do skóry i wykonując wolne koliste ruchy.
Unikamy cukru, słodyczy, zbytniego solenia potraw, jedzenia mocno przetworzonego, białego pieczywa.
Ćwiczymy pośladki:)

Jeśli masujemy się bańkami róbmy to co drugi dzień.

Co drugi- trzeci dzień:
Peeling kawowy, kąpiel kawowa lub okłady z kawy.
Dwa razy w tygodniu możemy też obwinąć się folią spożywczą z balsamem pod spodem i siedzieć tak godzinkę:) Polecam również Lacote, Guam Fanghi d'Alga, Guam- idealny do tego rodzaju posiadówek:D 



To już wszystko- mam nadzieję że o niczym nie zapomniałam:)

Na koniec mam do Was ogromną prośbę- piszcie o swoich sposobach na cellulit abyśmy mogły stworzyć pod postem małą  bazę sposobów na zgładzenie go:))

Buziaki!!

Alina
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.