Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciemny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciemny. Pokaż wszystkie posty

22 września 2012

Granatowy makijaż na imprezę.




 
Dzisiaj mam dla Was imprezowy makijaż w granatach i błękitach. Ostatnio rzadko sięgałam po takie kolory i kiedy miałam ciemniejsze włosy wyglądały na mnie troszkę gorzej.. Teraz postanowiłam wrócić do granatów, chciałam aby makijaż był całkiem matowy, ale jak na złość nie mogłam odnaleźć granatowego matu... Co wyszło z eksperymentów widzicie niżej:)


W konsekwencji dodałam również troszkę granatowych drobinek aby dodatkowo podbić kolor i nadać makijażowi większego blasku:)








 Kosmetyki których użyłam:

Podkład Bobbi Brown Foundation Stick 15
Korektor Mac Pro Longwear NC 20
Cienie:
Paese Dancing Queen (numer sie wytarł)
Flormar Terracota Trio Eye Shadow 08
Wibo Lovely Terra Cotta Compact 02
Bell Cień w kremie 180

Eyeliner Virtual (granatowy)
Na ustach balsam+ podkład+ róż w kremie Inglot nr 90
Róż Bobbi Brown+ bronzer Peony Pink i Bahama Brown

I zapomniany na zdjęciu tusz I Love Extreme.




 





Dziś znowu jestem strasznie zabiegana, jutro postaram się wrzucić coś podobnego do ostatniego postu z DIY:) Muszę zdążyć jeszcze na trening (tym razem Capoeira z przyjaciółką) i jakoś się pozbierać bo ostatnia moja doba była jak z życia wyjęta:) Spędziłam świetny wieczór i cały następny dzień z przyjaciółkami którym wysyłam gorące buziaki i jednak był to najfajniejszy moment tygodnia.


Kiedyś nie przepadałam za 'babskimi' spotkaniami,wolałam towarzystwo facetów, nie miałam tak bliskich przyjaciółek. Trochę się zmieniło i teraz wiem że bez nich moje życie było by o wiele uboższe:) 









Wieczorkiem odpowiem jeszcze na Wasze pytania w poprzednim poście a póki wysyłam buziaki,

Alina




23 sierpnia 2012

Makijaż: mocny dzienny, kreska, czarna linia wodna.








Pod poprzednim filmikiem na yt pojawił sie komentarz który zyskał wiele głosów poparcia. Chodziło o makijaż z kocią kreską, linią wodną zaznaczoną na czarno i mocno wytuszowanymi rzęsami. Pomyślałam że ostatnio w większości makijaży linia wodna była zaznaczona na biało więc przyda sie mała odmiana. Na końcu posta przygotowałam jeszcze dla Was oko w wersji bez podkreślonego załamania jeśli lubicie eksperymentować.






 

Taki makijaż może być makijażem dziennym dla tych z Was które lubią stawiać na oczy, albo makijażem wieczorowym dla tych dziewczyn które linie wodną podkreślają na czarno głównie na wieczorowe wyjścia.








Kosmetyki których użyłam:

Podkład Maybelline Pure Liqiud Mineral
Korektor Mac Pro Longwear jako baza
Korektor Korres
Paletka Loreal (Penelopa)
Czarna kredka Golden Rose
Bronzer Benefit Hoola
Tusz Flormar Rotating
Paletka Au Naturell (czerń)
Rozświetlacz Hollywood Glow, Benefit
Bronzer Bobbi Brown 
Róż Inglot
Błyszczyk Flormar Super Shine M10
Tusz Essence I Love Extreme
Cienie Inglot : 395, 461,352 (jasny mat) 563 (brąz do brwi)
Eyeliner Eveline







Tusz z Essence bardzo lubię ale niestety u mnie szybko znika i obsypuje się pod oczami przez co rzadko się na niego decyduje. O dziwo to samo było z tuszem Diorshow, który też szybko ewakuował się z moich rzęs i po całym dniu wyraźnie wolał miejsce pod oczami... Zaraz po nałożeniu dawał tak ładny efekt że trochę mu to obsypywanie wybaczałam. Essence I Love Extreme ma podobną  szczotkę i daje równie mocny efekt od pierwszego pociągnięcia.








Wiele z Was pytało o podkład z Maybelline Pure Liqiud Mineral i o to czy nadaje się do skóry mieszanej. Niestety zauważyłam że najlepiej spisuje się na skórze suchej lub normalnej a z mieszanej będzie szybciej znikał. Obecnie często go używam bo trafił kolorystycznie w resztki mojej opalenizny ale zamierzam wrócić do Bobbi:)








Niżej możecie zobaczyć wersję w której nie podkreślamy załamania a górna kreska nie jest rozmyta. Na sobie wolę wersję z podkreślonym załamaniem bo bardziej powiększa oczy i kreskę w wersji lekko rozmytej, szczególnie brązowym cieniem na którego tle ładniej wybijają sie rzęsy.

Ale bardziej minimalistyczna wersja na wielu dziewczynach wygląda super więc warto próbować:)








Ostatnio odezwała sie do mnie Aneta Winiarska, która jakiś czas temu przeprowadziła wywiad z Anwen:) Owocem naszej rozmowy jest  również mały wywiad, który możecie przeczytać tutaj:

  
Jest mi oczywiście bardzo miło i serdecznie pozdrawiam Panią Anetę:)







Jeśli macie pytania piszcie koniecznie, chętnie na nie odpowiem!


Póki co zabieram sie za następny post... zdradzę Wam sposób na moje szybkie, naturalne oczyszczanie skóry twarzy.

Buziaki


Ala





11 lipca 2012

Makijaż Kornelii czyli smoky eyes dla blondynki.







Dziś chciałam pokazać Wam kolejny makijaż który wykonywałam na wyjeździe:) Tym razem poznacie Kornelię, która prosiła o mocniejszy makijaż- wcześniej robiłam na niej coś zupełnie delikatnego ale nie uwieczniłyśmy wcześniejszego makijażu. 

Kornelia wygląda fajnie też w mocniejszym wydaniu, na codzień stawia na grube mocne kreski ja postanowiłam zrobić na niej bardziej roztarte smoky.


Niżej macie fotki przed i po:) Mi Kornelia bardzo podoba sie w wydaniu bez makijażu...






 
Jeśli chodzi o to czego użyłam- znów było to małe minimum i nie mogłyśmy zbytnio poszaleć. Cienie, to jak w przypadku Darii Ingloty i Bobbi Brown, miałam chętkę na matowe usta ale nie miałyśmy nawet pudru by je zmatowić hehe:)

Zabawa i tak była przednia, potem uśmiałam sie bo miałam problemy ze zrobieniem fotek- dziewczyny robiły minki:)





 







Dziś przygotowuje post i filmik o farbach do włosów które możemy kupić w aptekach- w nas pojawiły sie już 3 rodzaje takich farb- Nature & Soin, Color & Soin i Biokap, zrobię wiec małą recenzję porównawczą dla tych dziewczyn które chcą farbować włosy troszkę zdrowszymi farbami:)

Jutro spotykam sie też z pierwszą czytelniczką która wygrała metamorfozę więc pewnie niedługo zobaczycie efekty naszej pracy :)


Buziaki Kochane i do zobaczenia w następnym poście:D

ala



21 maja 2012

Henna Lush- farbowanie włosów, co i jak, rezultaty, opinia.





 
Dziś będzie trochę o włosach a właściwie o zdrowym farbowaniu henną. Moje doświadczenia z farbowaniem henną były średnio satysfakcjonujące ze względu na dużo paprania i zabawy oraz zielony poblask pojawiający się po farbowaniu i utrzymujący się przez dzień lub dwa. Używałam wiele rożnych rodzajów henny i kiedy kupując kosmetyki Lusha zobaczyłam że Lush produkuje również hennę postanowiłam spróbować i dać hennie ostatnią szansę na moich włosach:)

Jestem bardzo zadowolona bo z jakiś zupełnie nieznanych mi powodów zielony poblask w ogóle sie pojawił :) Nie wiem do końca z czego to wynika ale jestem bardzo zadowolona, bo było to coś, co mnie do henny najbardziej zniechęcało, nawet jeśli po dwóch dniach zieleń znikała.

Zależało mi na pielęgnujących właściwościach i otrzymaniu specyficznego koloru przez zmieszanie dwóch odcieni.

Henna zupełnie nie szkodzi naszym włosom i jeśli chcemy zmienić odcień ale boimy się o swoje włosy to świetne rozwiązanie. Kolor nie jest trwały i możemy nie obawiać sie o nasze włosy.







Henna przyszła do mnie w takich papierowych woreczkach.






Moją hennę z Lusha kupiłam na allegro- jedna kostka kosztuje 14 złotych- ja kupiłam dwie w kolorze brun i marron aby je zmieszać i wystarczyły aby pokryć moje włosy, choć jeśli Wasze są super długie 3 kostki będą najlepszym rozwiązaniem.

Henna Lusha sprzedawana jest w kostkach przypominających wielką czekoladę:)







Przed farbowaniem należy umyć włosy- najlepiej wybrać szampon dla dzieci o prostym składzie lub szampon eko. Ważne jest aby dobrze oczyścić włosy ponieważ wszelkie tłuszcze mogą wpływać na to jak chwyci nasz kolor.

Hennę należy pokroić w kawałeczki- im drobniej, tym lepiej tak aby łatwiej się rozpuściła. Podgrzewamy ją w kąpieli wodnej zalewając wywarem z czarnej herbaty tak aby powstała gęsta papka. Możemy również dodać parę kropel cytryny.






Ja nie pocięłam mojej henny tak dokładnie jak trzeba i rozpuszczała sie trochę dłużej- ale jeśli podgrzewamy ją w kąpieli wodnej wszystko rozpuszcza sie bardzo ładnie:)


Czarna herbata wzmocni intensywność koloru i trochę go pogłębi.







Powstać ma właśnie taka super papka:) Będziemy nakładać ją na włosy więc dobrze zabezpieczyć łazienkę gazetkami. Ja nakładałam moją hennę w weekend- rano i taka opcja chyba jest najlepsza:)







Nakładanie papki na włosy jest chyba najbardziej problematyczne- kiedy już pokryjemy całe włosy powinnyśmy zawinąć je w czepek lub przeźroczystą folię i nakryć ręcznikiem. Możemy podgrzewać ręcznik aby uzyskać lepszy efekt ale ja tego nie robiłam- bardziej kluczowy jest czas jaki henna zostaje na naszych włosach.


Przed farbowaniem poczytałam trochę i znalazłam informację że sprzedawczyni Lusha w ich salonie zalecała trzymać henne na włosach 8 godzin lub się w niej przespać. Spanie w hennie to coś zdecydowanie nie dla mnie ale udało mi się trzymać hennę 5 godzin zanim musiałam ją zmyć. Im dłużej będziemy ją trzymać tym lepiej- kolor będzie bardziej trwały i głębszy. Warto wytrzymać trochę dłużej szczególnie jeśli często myjemy włosy.



Kiedyś trzymałam henny na włosach półtorej godziny ale teraz myślę że to trochę za krótko. Wszystko jest oczywiście indywidualną kwestią ale generalnie im więcej tym lepiej.







Czas na spłukanie henny-najlepiej robić to letnią wodą. Całkowite wypłukanie henny zajmuje trochę czasu i jest dość uciążliwe- ważne jest to abyśmy nie myły włosów szamponem, ponieważ kolor rozwija się na naszych włosach przez następne 24 godziny. Później możemy umyć włosy i cieszyć się nowym kolorem:)

U mnie nie było żadnego zielonego poblasku-i myślę że jeśli użyjecie tych samych kolorów i zalejecie je czarna herbatą u Was również nie powinien się pojawić- choć nie mogę nic zagwarantować:)

Kolor jaku uzyskałam dzięki zmieszaniu marron i brun wygląda następująco:






Dokładnie o to mi chodziło, cieszę się że udało mi się odtworzyć kolor jaki uzyskałam na wakacjach rok temu zwykłą farbą. Zależało mi na ciepłym odcieniu wpadającym w bardziej wiśniowy czy czerwonawy brąz.

Włosy wyglądają ładnie, są błyszczące- teraz mija drugi tydzień od farbowania i kolor bardzo ładnie się trzyma- choć wiadomo że jeśli myjemy je codziennie będzie spłukiwał się szybciej.

Kolor nie jest tak trwały jak zwykłe farby- choć wiem że np. czerń jest bardzo silna i trwalsza.
Zapach również nie jest nieprzyjemny- choć to kwestia gustu- u mnie na włosach utrzymywał się przez 4 dni i czułam go tylko w trakcie mycia.

 




Jeśli jesteście fankami farbowania włosów henną zdecydowanie mogę polecić henną Lush. Niewątpliwym plusem jest to że możemy kupić kostki w dwóch różnych kolorach i nie płacić tyle co za dwa normalne opakowania henny.

Jak kupowałam moją hennę od tego sprzedawcy i jestem bardzo zadowolona.






Podsumowując- fankom henny bardzo gorąco polecam! Jeśli używacie np Khadi i chciałybyście poeksperymentować a np lubicie kosmetyki Lush to możecie brać ją w ciemno.
Następnym razem pewnie znów sie na nią zdecyduje:) Niżej macie więcej linków które mogą Was zainteresować:

Jeśli miałyście jakieś doświadczenia z tą henną piszcie koniecznie, jestem też ciekawa czy farbowanie włosów henną to jest coś zdecydowanie dla Was czy może przez lekką uciążliwość raczej sie na nie nie zdecydujecie:)

Mam nadzieję że post sie przydał- dziś zabieram sie jeszcze za czytanie Waszych komentarzy pod konkursem z Danonem:)
Jeśli macie pytania piszcie koniecznie!

Buziaki,

Ala






15 maja 2012

Makijaż orientalny w złocie i czerni.






Wczoraj było delikatnie więc dziś makijaż z pazurem. Tym razem 'arabski' makijaż w ciepłym niemal żółtym złocie, dla dziewczyn lubiących bardziej odważne makijaże w takich odcieniach. 
Pasuje do oczu piwnych i brązowych ale modyfikując kolory i trzymając sie jednego wzoru można stworzyć makijaż odpowiedni  dla każdego typu oczu.

Ta wersja nadaje sie idealnie dla brunetek lub blondynek o ciepłej karnacji i brązowych oczach.











Niżej użyte kosmetyki- do makijażu oczu użyłam paletki Mirage z Coastal Scents i paletki z H&M gdzie po długich poszukiwaniach odnalazłam wreszcie złoto z drobinkami:)

Na ustach szminka Soft Nude z Revlonu + miętowy błyszczyk z Bath & Body.
Róż to TBS nr 02 a tusz to One by One napełniany tuszem w tubce Celia. Napełniłam mój stary tusz Celią i jestem całkiem zadowolona!




 


  








Taki makijaż może być całkiem fajny na wieczorną letnią imprezę, ale na takie okazje będziemy musiały jeszcze poczekać:)







Mam nadzieję że Wam sie podoba i może zainspiruje do eksperymentów:)

Ostatnio było trochę mniej o pielęgnacji więc może następnym razem pojawi sie coś o fajnych naturalnych sposobach... jutro nagram też dla Was filmik o brwiach bo sama zmieniłam troszkę sposób w jaki sie nimi zajmuje. Pamiętam o poście o zaskórnikach :>>


Dajcie znać co u Was słychać:)

Buziaki,

Ala

28 kwietnia 2012

Makijaż: Czarne, ostre kreski...







 




Dziś makijaż dla tych dziewczyn które uwielbiają mocną czerń na powiekach...Muszę przyznać że często zwracam uwagę na kobiety noszące czerń na oczach i zwykle jeśli makijaż jest ładnie wykonany bardzo mi sie taki efekt podoba:)
Coś jest w czarnej kresce i super czarnych rzęsach- taki makijaż szczególnie pięknie wygląda na niebieskich oczach...

Dziś w wydaniu trochę bardziej ostrym i graficznym....Linia rozmyta jest tylko na dolnej powiece.

Użyłam jasnych cieni z paletki Au Naturell i jednego perłowego cienia Inglota aby rozświetlić kącik przed nałożeniem kreski.
Kreskę wykonałam eyelinerem z Wibo i czarną kredką  Maybelline, nałożoną na dolną powiekę.









Rzęsy podkreśliłam tuszem Miyo, policzki różem z The Body Shop. Na usta nałożyłam Szminkę Golden Rose w kolorze 205. Po delikatnym nałożeniu podkładu Bobbi Brown wymodelowałam buzię ciut ciemniejszym podkładem mineralnym The Body Shop.








Zwykle wybieram super rozmytą wersję czerni na powiekach, ale tym razem chciałam zrobić coś ostrego w ramach eksperymentu:) Makijaż wyszedł bardziej egipsko- arabski:D



  



Jeśli wersja z ostrym kącikiem jest dla Was za mocna wystarczy zrezygnować ze szpiczastego zakończenia na rzecz zakończenia rozmytego lub ominąć to miejsce i nie dochodzić do niego linerem. Jeśli mamy szeroko rozstawione oczy, podkreślenie wew. kącika może pomóc optycznie je zbliżyć:)






Jestem ciekawa ile z Was na codzień wybiera mocną czerń! Czy zwykle stawiacie tylko na kreski ale wieczorem dodajecie kredkę i cień?:)

Buziaki!

Ala

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.